Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Autorytety nie zgadzały się co do tego, czy istnieją wrodzone różnice między umysłowością kobiet i mężczyzn, czy też wynikają one ze sposobu wychowania i różnic w systemie kształcenia. Skłaniano się jednak ku przekonaniu o różnicach wrodzonych i o naturalnej niższości kobiecego umysłu, w którym uczucia i emocje przeważały nad rozsądkiem.

Niech się kobieta uczy tyle, ile się nauczyć jest zdolna, czyli tyle ile na to pozwala kobieca natura jej umysłu.

„Bluszcz”, 1870

 

Nie przekonano się też jeszcze, aby zdolności umysłowe kobiet, jakkolwiek niezaprzeczalne, wyrównywały we wszystkich kierunkach siły twórczej, zdolnościom męskim. Najlepszym tego dowodem, że żadna z kobiet, mimo że niektórym wszelkie warunki rozwoju umysłowego najzupełniej sprzyjały, nie dorównała wielkim mistrzom w dziedzinie sztuki. Wnosić zatem można, że brak ducha twórczego u kobiet najszczęśliwiej obdarowanych, wypływa z natury och organizacyi, a nie z ucisku ich moralnego, jak tego Mill dowodzi.

 Ruch w sprawie emancypacyi kobiet, w: „Kronika Rodzinna”, 1872

 

Na zakończenie tej chroniąue scandaleuse wspomnę jeszcze, że i tegoroczne odczyty dla kobiet nie skończyły się spokojnie. Jeden z prelegentów dr. Alfred Zgórski wykładając o psychologji postawił twierdzenie, że funkcje umysłowe u kobiety za nadto słabe, by mogły doprowadzić do równego z mężczyznami postępu w jakiejkolwiek gałęzi nauk. To śmiałe twierdzenie wywołało w dość licznym obozie zwolenniczek emancypacji hałas, który nawet bez udziału pani Dobieszewskiej do srogich doszedł rozmiarów i w końcu zostawił po sobie ślady w uszczypliwych fejletonach.

Br. Ł., Korespondencja ze Lwowa, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Umysł jej jest mniej samodzielnym, mniej głębokim. Ztąd niewiasta więcej zajmuje się rzeczami drobniejszemi, bliższemi, łatwiej pojąć się dającemi, aniżeli stosunkami ogólnemi i przedmiotami większego zastanowienia wymagającemi; bardziej ją obchodzą przedmioty rzeczywistości, aniżeli w idealnem tylko pojęciu istniejące. Jednem słowem, właściwa inteligencya kobiety jest słabszą.

 Ludwik Adolf Neugebauer, Akuszerya, Warszawa 1874

 

U kobiety właściwy rozum jest mniej głęboki, słabsze u niej są: władze oderwanego myślenia, władza pojmowania rzeczy w ogólnych stosunkach, jednem słowem władze metafizyczne. Ażeby prawda mogła być pojęta przez niewiastę, powinna być prostą, łatwą do osiągnięcia w drodze prostego i łatwego rozumowania.

 Ludwik Adolf Neugebauer, Akuszerya, Warszawa 1874

 

Społeczeństwo kształciło się bardzo powoli, zanim siła inteligencyi zastąpiła pierwotną silę pięści, otóż kto wie czy odsunięcie kobiety od nauki, nie jest zabytkiem barbarzyńskich pojęć na mocy których silny uciskał słabszego.
Pojęcia te zrosły się niejako ze wszystkiemi naszemi dążnościami, cywilizacya dzisiejsza przyjęła za podstawę niższość kobiety, zamknęła przed nią prawie wszystkie zawody wymagające nauki inteligencyi odsądzając ją od nich z góry jako nieudolną, nie wypróbowawszy wcale czy nieudolność ta jest rzeczywistą. Otóż dopóki takowa nie zostanie stwierdzoną faktami, mamy prawo o niej powątpiewać, mamy prawo odrzucać wyroki, wydane bez należnego zbadania rzeczy.
Nie dowodzimy wcale, iż rozum kobiecy równa się męzkiemu, gdyż twierdzenie to byłoby tak samo przedwczesne i arbitralne, jak zasada przeciwko której walczymy. Ale w sprawie tej doniosłości, gdzie wiekowa rutyna wyrobiła tak zacięte przesądy, możemy śmiało żądać próby doświadczenia, a dopóki to nie nastąpi przyznajemy się w pokorze ducha do niewiadomości.
Doświadczenie zaś wówczas tylko nastąpić może, gdy kobiety otrzymają równe z mężczyznami uzdolnienie naukowe, w zakresie początkowym, gdyż nie mamy tu obecnie na myśli kursów uniwersyteckich, tylko owe średnie wykształcenie potrzebne każdej bez wyjątku myślącej istocie. Jest to elementarna reforma, nie mogąca przynieść szkody ani indywiduom ani społeczeństwu.

Waleria Marrene, Kobieta w rodzinie, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1875

 

Główną wadą dzisiejszego wychowania kobiet jest niepraktyczność jego i nieuwzględnienie przyszłego stanowiska, jakie kobieta w życiu zająć ma. Że co do zwyczajnych umysłowych zdolności nie ustępują w niczem mężczyznom, tego między innemi dowodem jest najświeższe (z r. 1876) sprawozdanie zarządu oświaty publicznej Unii amerykańskiej. Tam istnieją szkoły mięszane dla obojga płci, przyczem dziewczęta okazywały w ogóle więcej pochopności do nauk i bystrości od chłopców. Sprawdzono jednakowoż, że zbyt natężająca umysł nauka u pierwszych prędzej sprowadza wycieńczenie fizyczne, aniżeli u drugich.

Franciszek Kasparek, prof. Wszechnicy Jagiellońskiej, Kobieta i jej stanowisko w rodzinie, społeczeństwie i państwie, w: „Gazeta sądowa warszawska”, 1877

 

Proszę zważyć, że nie zyskałoby na tem zaraz już nawet krawiectwo damskie, kucharstwo, cukiernictwo, fabrykacja gotowej bielizny itd. Wszystko to są zawody i zajęcia kobiece, a przecież zawsze najsławniejszym krawcem damskim, najzawołańszym kucharzem, najdoskonalszym cukiernikiem i najlepszym przykrawaczem koszul etc. bywa mężczyzna.
   W sztukach pięknych pole odddawna otwarte jest dla kobiet. Muzyki np. na jednego chłopca uczy się najmniej dwadzieścia panien. Uczą się nieraz długiemi latami, jeżdżą za granicę dla kształcenia się pod okiem tego lub owego mistrza.
   Czy słyszał kto kiedy znośną aryjkę, którąby skomponowała kobieta? Czy zna kto może kobietę, choćby najsławniejszą śpiewaczkę albo muzykantkę, któraby, poczuwszy w sobie ducha twórczego, zapragnęła obznajomić się z muzyką, jako głębszą nauką? Z pewnością nie.
   Już to w ogóle pomysłowość i twórczość jest najsłabszą stroną kobiety. Między jedną płcią a drugą zachodzi ta zasadnicza różnica, że mężczyzna z natury jest fizycznie leniwym, a umysł ma ruchliwy, podczas gdy kobieta jest fizycznie ruchliwą, a umysł jej natomiast jest, czy to gnuśny, czy niezdolny do ruchu samoistnego.
   Powiadają, że młode panienki marzą coś czasem i roją; ale wiem z pewnością, że każda marzy i roi tylko to, co gdzieś zasłyszała albo wyczytała. Sama nie wymyśli najmniejszej bajeczki. Powieści Szeherazady pisał mężczyzna.
   Fizyczno lenistwo mężczyzny, przy ruchliwości jego umysłu, stało się źródłem zadziwiających doskonałością swoją wynalazków, z których korzystają i kobiety, ale do których się w niczem nie przyczyniły.
   Weźmy np. szycie.
   Pierwotnie pan stworzenia wiązał jak mógł, ogonami, łapami, skóry zwierząt, któremi się otulał. Później ukręcił grubą nitkę z kiszki baraniej i kazał swoim kobietom, ostrym cierniem z jakiego krzewu, wybijać dziurki w skórach i przeciągać przez nie ów sznurek, ażeby się trzymały jedna drugiej.
   Kobiety wkrótce doszły do perfekcji w tym mozolnym sposobie szycia. Aż zdarzyło się pewnego razu, że pan stworzenia, zapędziwszy się daleko na łowach, znalazł w lesie drzewo, na którem rosło mnóstwo przepysznych owoców. Chcąc je zabrać ze sobą, potrzeba było uszyć worek ze skór świeżo zdobytych.
   Paniczowi brakło wkrótce cierpliwości, ażeby to uskutecznić używanym przez kobiety sposobem. Przywiązał tedy nitkę do ciernia i począł szyć tak, jak teraz szyje się igłą. Gdy przyniósł worek z owocami, kobiety śmiały się do rozpuku z ogromnych dziur, które porobił w skórach, przewlekając przez nie gruby koniec ciernia. Pan stworzenia nie rzekł nic; najadł się tylko, położył się do góry brzuchem i zaczął myśleć. Po chwili kazał sobie podać swój świderek krzemienny, kilka ości z ryby i kilka szczególnie dogodnych okazów ciernia. Po kilku nieudałych próbach wywiercił nakoniec w jednym cierniu wcale udatne uszko i przewlókł przez nie ową strunę, która służyła zamiast nitki.
   Gdy pokazał to nowe narzędzie kobietom, nie chciały wierzyć, ażeby się to na co przydało dopiero jedna z młodszych oswoiła się jakoś z tą pierwszą igłą i odtąd zaczęto używać jej częściej.
   Długo atoli, bo i po stu latach jeszcze, starsze matrony nie chciały oswoić się z nową metodą, ale postaremu osobno robiły dziurki, a osobno przewlekały nitkę.
   Gdy już igła zdobyła sobie zupełne prawo obywatelstwa i gdy zaczęto wyrabiać ją z odpowiedniejszego materjału, upłynęło wiele tysięcy lat, w których przeciągu narzędzie to, jako kobiece, nie doznało żadnego udoskonalenia.
Dopiero, gdy po odkryciu Ameryki zdarzyło się, że w pewnej okolicy prawie zupełnie nie było kobiet i pan stworzenia, chcąc nie chcąc, musiał znowu sam manipulować igłą, powtórzył on znowu dawniejszy eksperyment. Najadł się, położył się do góry brzuchem i zaczął myśleć. Ma się rozumieć, że wymyślił maszynę do szycia, której także kobiety z początku nie chciały wierzyć, nim ją ogólnie przyjęły.
   Tak było i we wszystkich innych kierunkach pracy ludzkiej: mężczyzna robi ciągle wynalazki z czystego lenistwa, ażeby mógł więcej leżeć do góry brzuchem. Gdy nie robił wynalazków, roiło mu się po głowie to i owo.
   Zaczął opowiadać miarową mową swoje łowy, swoje zapasy z nieprzyjaciółmi. Tak powstała poezja.
   Począł zastanawiać się nad piorunem, który wylatuje z chmury, słońcem, księżycem i gwiazdami, które zawsze z tej samej strony wschodzą i w tę samą stronę dążą; nad falami oceanu, które regularnie dwa razy na dobę podnoszą się i opadają; jednem słowem, począł rozpoznawać w świecie tajemnicze, niezbadane siły. Kobieta słuchała tylko, co jej pan mówił i powtarzała to dzieciom. I dziś nie jest i nie będzie inaczej.
   Przyszliśmy do konkluzji, że nauki i sztuki nie odniosłyby żadnej korzyści z tego, gdyby kobiety zajmowały się niemi w tych rozmiarach, co mężczyźni.
   Nie wynika z tego atoli, ażeby kobieta nie mogła zastąpić mężczyznę zwykłego, w zwykłych jego zdjęciach. Może ona malować portrety i krajobrazy tak dobrze jak mężczyzna. Może pisać wiersze równie udatne i równie nic nowego niewypowiadające, jak to czyni tysiąc poetów płci męskiej. Tak samo może dziennikom dostarczać wcale dobrych powieści i feljetonów. Może być inżenierem i kierować budową tunelu albo mostu tak dobrze, jak mężczyzna. Może być lekarzem i nie szkodzić pacjentom więcej niż lekarze mężczyźni. Jeanem słowem, tam gdzie chodzi o „egzekucję", o wykonanie rzeczy oddawna wynalezionych, środkami i sposobami oddawna wynalezionemi, tam kobieta będzie może miała większe trudności w przyswojeniu sobie tych środków i sposobów, ale nauczywszy się ich raz, najzupełniej zastąpić może mężczyznę.
   Tam tylko nic po niej obiecywać sobie nie można, gdzie będzie chodziło o otwarcie nowych dróg umysłowi i przemysłowi ludzkiemu, tj. wiedzy i umiejętności ludzkiej. Nie będzie nigdy kobiety-Kopernika, kobiety-Mojżesza albo Mahometa, kobiety-Fultona, kobiety-Dantego albo Mickiewicza.

Jan Lam, Słówko o emancypacji kobiet, w: „Kurier warszawski”, 1886

 

Młodzież żeńska myśli niejako w podskokach, rozumując, nie zważa na pośrednie stopnie i wprost przechodzi do wyników. Podobny brak związku logicznego bardziej daje się postrzegać w jej postępowaniu niż w postępowaniu chłopców Przeważa w niej życie uczuciowe.

 Henryk Wernic, Praktyczny poradnik wychowania, Warszawa 1891

 

Że inteligencja kobieca mniej jest oryginalną i mniej twórczą, dowodzi również większa u kobiety niechęć do nowości, wszelka bowiem oryginalność w tworzeniu polega na czemś nowem, czy będzie to opracowanie teorji doboru, czy też tylko ułożenie nowego wzoru do haftu.

Cesare Lombroso, Kobieta jako zbrodniarka i prostytutka, Warszawa 1895

 

Nie potrzeba obwijać w bawełnę, bo to żaden sekret, że kobiety do nauki czują pociąg dość umiarkowany, ale za to daleko silniejszy do zabaw, czynienia zadość próżności, do rozmów, mile głaszczących, a już najwięcej może do strojów.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

I w rzeczy samej, kto przez czas dłuższy uczył kobiety (piszący te słowa należy do takich), mógł się sam przekonać, jak dalece jego marzenia, jeśli je miał, o zrównaniu oświaty niewieściej z męzką okazały się złudnemi, dlatego właśnie, że natura umysłu kobiecego stoi temu na przeszkodzie. Zwykłem dość jest zjawiskiem, że kobiety w dzieciństwie i młodości mają wielką ochotę i wielkie zdolności do nauki, początkowe wiadomości chłoną z chciwością, i wszystko z początku idzie dobrze i gładko; gdy studya dojdą mniej-więcej do wyższych klas gimnazyalnych męzkich, lot staje się bardziej ociężały; wreszcie, gdy trzeba przejść do nauk wyższych, gdzie coraz konieczniejsza jest synteza, siły opuszczają kobietę, i albo się cofa, albo z najwyższym postępuje wysiłkiem.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Otóż natura kobiecego umysłu jest taka, że, o ile jest zdolny do analizy, o tyle niedołężny w syntezie. Kobieta doskonale poznaje pojedyncze przedmioty, zjawiska i fakty, ale, na ogół mówiąc, do gruntu ich dotrzeć i uogólniać ich nie może i nie lubi. Jeśli idzie o poznanie przyczyn danego zjawiska, o zrozumienie jego natury, jego związku i stosunku z innemi, jeżeli idzie o wyprowadzenie ogólnych wniosków, to jest właśnie o syntezę, – umysł kobiecy cofa się, albo, gdy wkroczy do tej dziedziny, czuje się w niej obcym, jest bojaźliwy i nie zachodzi daleko, jak zwykle w obcym i nieznanym kraju. Stąd wypływają wszystkie objawy i właściwości działalności kobiety na polu umysłowem. Nie znając rzeczy do gruntu, zna ją ona oczywiście powierzchownie; mając słabe pojęcie o ideach ogólnych, nie będąc zbyt zdolna do abstrakcyj, nie znając zjawiska w jego przyczynie i stosunkach z innemi, rozumuje mylnie i powierzchownie, decyduje fałszywie i podobna jest do oficera, który znakomicie dowodzi szwadronem i poprowadziłby go świetnie do ataku, ale zgubiłby całą armię, gdyby mu dano nad nią dowództwo. Stąd także wypływa i brak oryginalności na większą miarę w naukowych pomysłach kobiecych. Nawet wtenczas, gdy wyjątkowe zdolności pozwolą kobiecie przywłaszczyć sobie w pewnym kierunku naukową mądrość swego wieku, poprzestaje ona na skromnem szafowaniu zebranymi skarbami; na szersze spekulacye nie puszcza się nigdy.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Drugi zaś wniosek jest ten, że, jeżeli kobiety, prawda, że w małej liczbie, mogą jednak posiąść wiedzę i naukę, to nigdy dla niej szerszych horyzontów nie odkryły. Jeżeli co wynalazły, to taki wentylator, ulepszenie jakieś praktyczne, lekarstwo; bardzo to bez wątpienia rzeczy pożyteczne, ale są one tylko ulepszaniem szczegółów i drobiazgów. Z tych zaś dwóch wniosków, niby z przesłanek, wypada konkluzya bardzo niepomyślna dla emancypantek.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Ostatecznie więc przychodzimy do wniosku, że siły umysłowe i artystyczne niewieście mniejsze są i w mniejszym zamknięte zakresie niż męzkie. Przyrównać je można do trawy, ziół, kwiatów, wdzięcznym kobiercem pokrywających ziemię, najwyżej do krzewów, – ale drzew wysokich i potężnych wśród nich nie znajdzie; martwić się jednak tem, ani czuć się upokorzonemi niema wcale racyi.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Kobieta doktor nauk przyrodniczych może wprawdzie po długich przygotowaniach wygłosić prelekcyę o rzeczy tak nowej i nikomu nieznanej, jak potrzeba nawozu dla pól wyczerpanych, – ale nauki naprzód nie popchnie i na nic oryginalnego się nie zdobędzie; kobiety-lekarki bywają posyłane do Indyj lub Bośnii dla kobiet miejscowych i są tam pożyteczne, bo lepszy rydz niż nic, – ale poważnej konkurencyi z mężczyznami wytrzymać nie są zdolne.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Gdyby się więc spełniły marzenia emancypantek i gdyby im nabudowano uniwersytetów, politechnik i akademij, byłyby w wielkim kłopocie, jak je zapełnić i podtrzymać sławę nauki niewieściej. Szkoły takie kończyłyby jużci te, któreby je przebyć musiały; uczęszczałaby do nich pewna liczba żądnych nowości i rozgłosu, – ale czy wieleby było wśród nich rzeczywistych miłośniczek nauki?

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Zaznaczam rzecz, powszechnie znaną i łatwą bardzo do sprawdzenia, a choć niejedna czytelniczka może się obrazić na mnie, to jednak rzeczy nie zmieni: kobiety ani mogą, ani chcą pod względem naukowym współzawodniczyć z mężczyzną. Nie powinno ich to wcale upokarzać, jak nie upokarza brak wąsów i brody; do innych obowiązków stworzyła je natura i do innych niż nauka przyjemności ciągnie je serce. Gdy zostaną gospodyniami domu,  żonami i matkami, umysł 'ich i serce tak się przejmują rzeczami z zupełnie innego zakresu, niż chemia, filozofia, historya, trygonometrya, albo gramatyka sanskrycka, iż nawet ubolewać potem wypada, że zwykle tak dokładnie zrywają ze sztuką i zwłaszcza z nauką, choć mogłyby nie zrywać zupełnie.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Nie brak ludzi wierzących, że kobieta może otrzymać takież jak mężczyzna wykształcenie umysłowe; dłuższa praktyka przekona go, jak i mnie przekonała, że tak być nie może i nie będzie dla właściwości umysłu niewieściego, o której mówiłem wyżej. Większą jeszcze przeszkodą niż ustrój umysłowy jest usposobienie woli; kobiety, na ogół, nie lubią nauki ścisłej i wyższej. Taż sama dziewczynka, której za młodu od książki oderwać nie można, gdy wyrośnie, będzie obojętna na wszystko, oprócz może poezyi, podróży i powieści.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Liczba kobiet, które możemy uważać za kompozytorki w ciągu ostatnich trzech stuleci, nie przechodzi pięćdziesięciu, a przytem wszystkie są miernościami. Muzyka jest sztuką, oparta wyłącznie na uczuciu i abstrakcyi. Dlatego właśnie może najwięcej pociąga kobiety i dlatego również jest im tak niedostępną. Aby tworzyć, kompozytor powinien oprócz inicyatywy własnej posiadać pewną siłę myśli, szerokie ogarniać widnokręgi i stać na stanowisku podmiotowem (Rubinstein).
Wszystkie te warunki, jak zobaczymy później, są dalekie a niekiedy wprost obce kobiecej umysłowości, przynajmniej w obecnych czasach. Jak powiedzieliśmy, muzyka jest sztuką, opartą na uczuciu i dlatego kobieta może odtwarzać bardzo dobrze dzieła kompozytorów, lecz nie mierząc swych uczuć, będąc raczej ich niewolnicą, nie może samoistnie na zewnątrz odtwarzać stanu swej duszy przy pomocy instrumentu, a tembardziej ubrać je w formę myśli muzycznej. Żyjąc uczuciem i powodując się niem w najważniejszych momentach życia, kobieta nie jest zdolną naszkicować swych uczuć w matematycznie ścisłych ramach taktu, kontrapunktu i harmonii muzycznej.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Na koniec musimy zaznaczyć, że tak uczuciowość, jak i pobudliwość (wrażliwość), jest rozmaita w różnych warstwach społecznych, a nawet u jednostek tej samej kategorii. Bardzo ważną rolę gra tu wychowanie i bez najmniejszej przesady twierdzić będziemy, że umiejętne prowadzenie kobiety od lat najmłodszych, połączone z odpowiedniem wzmacnianiem systemu nerwowego i mięśniowego, jest w stanie do pewnego stopnia osłabić, a przynajmniej umiarkować tę nadmierną czuciowość i pobudliwość ustroju kobiecego.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Przedewszystkiem mowa kobiet przeciętnych dotyczy najczęściej rzeczy bezpośrednio je obchodzących, przedmiotów, że tak powiemy, życia codziennego i w ogóle treści konkretnej. Abstrakcyi kobiety tykają się rzadko. Refleksye kobiet nigdy nie sięgają tak głęboko, jak mężczyzn, a wyobraźnia i uczucie zawsze głęboką gra rolę, stąd u kobiet łatwiej, niż u mężczyzn, o słowa z serca idące. Łatwiej również zdarza się kobiecie powiedzieć to, czego później sama żałuje: nie władnąc zewnętrzną stroną mowy, nie zawsze panuje nad jej treścią.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Inaczej wyrazić tę myśl możemy w ten sposób: kobiety tak ze strony zewnętrznej, jak i umysłowej, są więcej do siebie podobne, niż mężczyźni. Księżniczki znajdą swe sobowtóry w najniższych warstwach i vice versa, ale parobek na całe życie sobą tylko pozostanie. Właściwie, biorąc rzecz głębiej, nie będziemy dalekiemi od prawdy, jeżeli powiemy, że kobiety różnią się między sobą tylko wychowaniem. Dorobkiewicza poznamy zawsze i wszędzie, ale żona jego może przystosować się w zupełności do danej warstwy społecznej, naturalnie ze stron czysto zewnętrznych, wszak pokojówki nie ustępują w obejściu swym paniom.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Pracując, przewyższa kobieta mężczyznę pilnością i gorliwością, lecz rzadko zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Wszelkie nowe pomysły w zakresie zajęć specyalnie kobiecych, a nawet dotyczących się ich samych, prawie zawsze należą do mężczyzn.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.