Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Dzisiaj nauka pływania wydaje nam się oczywistością, ale w XIX wieku bynajmniej nie była. Pomimo rosnącej popularności kąpieli morskich i innych dla zdrowia, pływać uczyło się niewiele osób.

Kąpiel zdrowotna w morzu czy rzece polegała raczej na spacerze po dnie w niebyt głębokiej wodzie, niż na faktycznym pływaniu. Higieniści zalecali naukę pływania, która korzystna była nie tylko dla zdrowia, ale i dla bezpieczeństwa, jednak wydaje się, że przyjmowała się raczej powoli.

Powszechny brak umiejętności pływania miał swoje ponure skutki – gazety dość często donosiły o utonięciach. Zwłaszcza kobiety w razie wpadnięcia do wody były szczególnie zagrożone – z jednej strony pływać uczyły się jeszcze rzadziej niż mężczyźni, z drugiej miały na sobie długie, wielowarstwowe stroje, które bardzo krępowały ruchy.

 

Trudno, niepodobna już nawet, zostawić w tym czasie dziewczynce tak zupełnej swobody, jakiej używać miała prawo w pierwszem dziecięctwie; niemniej jednak rozwijanie zdrowia, siły i sprężystości członków za pomocą ćwiczeń fizycznych nie przestaje być nieodzownem wymaganiem organizmu.
Dla zadosyćuczynienia wymaganiu temu, pedagodzy podają środki następne: przechadzki, gimnastykę, tańce, kąpiele zimne, naukę pływania.

Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

Naukę pływania zalecają bardzo lekarze i pedagodzy, jako zbawiennie wpływającą na hart fizyczny, zdrowie i dobrze pojętą piękność kobiety; ale ponieważ mniejszości tylko dostępną ona być może, zastąpić ją tedy wypada, o ile można, ćwiczeniami gimnastycznemi i zimnemi kąpielami.

Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

Gimnastyka ciała, którą niektóre państwa wprowadziły już w system edukacyjny młodzieży krajowej, jest pożyteczną zarówno kobietom jak i mężczyznom. Módz uratować siebie, a nawet módz uratować swego bliźniego, w razie pożaru, umieć chwycić się sznura, biegać po dachu, umieć pływać, niezmiernie przydatnem bywa dla kobiet.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Gimnastyka, nauka pływania, są równie potrzebne dla dziewczyny; na wolnem powietrzu zaś gra w obręcze, balona, jest bardzo przyzwoitą  na zdrowie wpływającą rozrywką.

Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Krążą wieści, iż niejaka pani Kurowska zamieszkała w Galicyi ma zamiar otworzyć w Warszawie szkołę pływania dla kobiet. Rzecz to wielce pożądana pod każdym względem, bo wzmacnia siły fizyczne, porządkuje nerwy zbyt wrażliwe, zmniejsza wrodzoną lękliwość i przyczynia się wielce do utrzymania zdrowia w należytym harcie.

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Pływanie jest ćwiczeniem nader korzystnem i zdrowem, tak dla mężczyzn jak dla kobiet, wyrabia muskuły, wprawia je w ruch i nieraz pozwala ocalić życie bliźniemu.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Nauka pływania i wiosłowania jest bardzo korzystną tak dla chłopców, jak dla dziewcząt.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Szkoła pływania dla kobiet ma być otwartą na Wiśle przez nauczycielkę gimnastyki z Rewia panią Wilhelminę Rohte. Nowa szkoła będzie ustawioną na kotwicach przy brzegu praskim.

Wiadomości z różnych stron, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1889

 

Drugą wielką przyjemnością na wsi nazwać można używanie rzecznych, lub jeziornych kąpieli, skoro nastaną skwarne dni lipcowe, najlepiej ku temu obierać sobie poranną porę. Niektóre panienki umieją nawet pływać, w naszych jednakże stosunkach zdarza się zbyt rzadko, aby można mieć sposobność nauczyć się pływania, bez czego i tak sama kąpiel bardzo skuteczna. O wiele zdaje mi się przyjemniej pływać łódką po błyszczącej powierzchni jeziora w towarzystwie znajomych, próbując wiosłować, albo kierować.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

Nawołują też z tej racyi pisma, z wielką rozumie się słusznością, do upowszechniania między młodzieżą płci obojga nauki pływania. Każdy umiejący pływać – to jedna mniej jednostka narażona na niebezpieczeństwo, a jeden więcej gotowy do przyjścia w pomoc bliźniemu w wypadku nieszczęśliwym. Aby jednak rozbudziły się tego rodzaju kierunki w wychowaniu młodego pokolenia, potrzeba komicznie wyjść z wysokiej zasady ogólnego pożytku, ale upowszechniając zachcianki sportowe ani się trochę nie zbliżymy do celu, a przeciwnie bardzo od niego odbiegać będziemy.
Bo niech tylko przywdzieje na siebie tę nieszczęśliwą sportową sukienkę zaczątek jakiejkolwiek najpożyteczniejszej choćby myśli ludzkiej, wnet zejdzie cel podniosły na dziesiąty z kolei plan i ustąpi miejsca kostiumom, rekordom, żetonom, zakładom, klubom etc. etc. Zdawałoby się że to może być inaczej, a tymczasem praktyka pokazuje, że nie może i widać że nie może bo – nie jest. Dowodem stosunek naszego towarzystwa wioślarskiego do naszego towarzystwa ratowania tonących.

A.S., Warszawa w Kwietniu 1895 roku, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

Ćwiczą się w rozmaitego rodzaju sportach, nietylko w granicach, wymaganych przez zdrowie, ale idą dalej: fechtują się, pływają, jeżdżą, ubierając się w taki sposób, żeby ich nikt nie posądził o przestarzałą skromność chrześcijańską; naśladują zresztą we wszystkiem swój męzki pierwowzór i zachodzą nieraz bardzo daleko. Za pomocą zaś literatury ze szczególnem upodobaniem pracują nad wyzwoleniem z jarzma „przesądu” namiętności wszelkich, szczególnie zmysłowości.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

Skoro na szerokim świecie tyle jest kobiet – żeglarek, które się morza nie boją, z morza żyją, to jakiż jest nasz stosunek do wody, do naszych rzek rodzinnych, do naszych pięknych stawów? Czy nasze dziewczęta uczą się – wiosłować? a przecież to bardzo zdrowy sport, stokroć odpowiedniejszy od rowerów i pożyteczny zarazem.
A czy nasze dziewczęta uczą się pływać? Czy mamy porządne, dobrze urządzone szkoły pływania dla kobiet? Niech mi na to odpowie Wisła, Pilica, Bug, Niemen, Prosną, Narew? Niestety – milczą...

S…, Kobiety żeglarki, w: „Dobra Gospodyni”, 1903

 

Z gazetach pojawiały się regularnie doniesienia o tragicznych utonięciach:

Onegdaj, niewiadoma dotąd z nazwiska panna, lat około 18 mieć mogąca, przyzwoicie ubrana, przyszedłszy nad brzeg Wisły, od strony ulicy Rybaki, Wsiadłszy do łódki, własnością towarzystwa żeglugi parowej będącej i do brzegu przywiązanej, a przechyliwszy się, wpadła w wodę i utonęła. Ciała jej, pomimo natychmiast przedsięwziętego i ciągle prowadzonego poszukiwania, dotąd nie wynaleziono; dla wykrycia zaś jej nazwiska, zarządzono dochodzenie ze strony policji.

„Kurier Warszawski”, 1868

 

Warszawski Ober-Policmajster. — Celem zapobieżenia smutnym wypadkom, jakim częstokroć kąpiący się przez nieumiejętność pływania ulegają, wytknięte zostały na rzece Wiśle miejsca bezpieczne do kąpieli, a mianowicie: 1) wprost bramy Michajłowskiej cytadeli Aleksandrowskiej, i wprost koszar kawaleryjskich przy ulicy Czerniakowskiej, miejsce dla żołnierzy, oznaczone czerwonemi chorągiewkami. 2) Poniżej mostu Aleksandrowskiego od strony Pragi, miejsce dla mężczyzn, oznaczone również czerwonemi chorągiewkami. 3) Wprost parku Aleksandrowskiego, miejsce dla kobiet, oznaczone białemi chorągiewkami. — Ostrzega się zatem wszystkich, że jedynie w miejscach wyżej oznaczonych kąpać się jest wolno. —Małoletni, oraz uczniowie szkół rządowych, tylko za okazaniem pozwolenia od swych zwierzchników lub też w towarzystwie rodziców, opiekunów i t. p., uczęszczać mogą do kąpieli. — Że zaś w latach poprzednich niektóre osoby kąpały się późno w nocy, a w takim razie w przypadku tonięcia lub słabości, trudnem jest udzielenie pomocy, przeto tylko od godziny 4 rano do 9 wieczorem, kąpać się wolno. Niestosujący się do powyższego rozporządzenia, ulegną karze policyjnej, czego dopilnowanie policja wykonawcza ma sobie zaleconem. —Warszawa, dnia 29 Maja (10 Czerwca) 1868 roku. Orszaku JEGO CESARSKO KRÓLEWSKIEJ MOŚCI Jenerał-Major Własow

„Kurier Warszawski”, 1868

 

Bardzo przykre wrażenie przyniosła Warszawie tragiczna śmierć młodej autorki ś. p  Maryi Paprockiej, znanej publiczności czytającej pod pseudonymem Znicza. Kąpała się wraz z towarzyszką w rzece; woda uniosła obie, ale jednę szczęśliwie wyrzuciła na brzeg, podczas gdy drugiej nie było komu podać ręki pomocnej. Był wprawdzie ktoś nad brzegiem, ale ten ktoś, jak to jest u nas powszechnem prawie, pływać nie umiał, więc stał po to jedynie, żeby zaświadczyć o niewątpliwej śmierci ofiary. My wogóle nie umiemy pływać, nie oddajemy się zupełnie temu arcy pożytecznemu ćwiczeniu ciała, które niezależnie od wybornego wyrobienia siły i odwagi w jednostce, ma jeszcze to do siebie, że dać może sposobność ocalenia życia ludzkiego. Zaczęło już to u nas wchodzić w zwyczaj, zaczęliśmy się oswajać z wodą, ale cóż! wioślarstwo nasze nie było obmyślonym środkiem pedagogicznym, nie weszło w wychowanie — owszem dostało się do nas jak sport, jako moda, a że tam gdzie sport, nie ma miejsca na system, sens, i metodę, a tam gdzie moda, codzień nowe sitko na kołek, a stare w kąt, więc i my zabawiwszy się wioślarstwem przez czas jakiś, zaczęliśmy się zabawiać teraz czem innem — czemś takiem mianowicie, czego najbieglejszy dyalektyk i najzręczniejszy nawet sofista z jakimkolwiek pożytkiem ludzkim połączyć chyba nie potrafi. Biedni my jesteśmy ludzie i to jest wszystko chyba, co sobie zawsze i przy każdej sposobności powiedzieć musimy.

A.S., Warszawa, w Czerwcu 1896 r., w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1896

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.