Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Skomplikowane fryzury, zwłaszcza uroczyste, wymagały posiadania długich, gęstych i zdrowych włosów. Nie wszystkie kobiety mogły się jednak takimi włosami poszczycić. Te, które natura wyposażyła mniej hojnie były zmuszone uciekać się do użycia różnego rodzaju podkładek z krepiny, albo wprost tzw. „sztucznych włosów”.

 „Sztuczne włosy”, zwane także „fałszywymi włosami” – czasami określane tylko po prostu jako „warkocz”, „kok” albo „szynion” – nie były oczywiście sztuczne. Chodziło o kupione od perukarza treski z prawdziwych włosów, sprzedanych z reguły przez ubogie kobiety potrzebujące zarobku. Motyw sprzedaży włosów przez kobietę w skrajnej nędzy pojawia się m.in. w „Nędznikach” Wiktora Hugo. Sprzedawano też włosy ucięte zmarłym, ale te były mniej popularne.

Używanie dopinanych włosów krytykowano zarówno z punktu widzenia moralnego – wszelkiego rodzaju poprawianie urody miało być naganne, dopinane włosy nie różniły się pod tym względem od makijażu – a także higienicznego – uważano, że mogą one być przenośnikiem chorób i ich obecność źle wpływa na włosy własne. Jednak uzupełnianie własnych włosów cudzymi pozostawało bardzo rozpowszechnione.

 

Zwracamy tylko jeszcze Waszą uwagę, że dla uchronienia włosów naturalnych od niszczenia się przez przypiekanie żelazkiem, najlepiej jest używać loków przypinanych, ażeby tak modzie jak i włosom zadosyć się stało.

O czesaniu włosów, w: „Bazar”, 1865

 

Wszechwładna moda zmusza co raz więcej najskromniejsze nawet niewiasty do strojenia głowy w sztuczne włosy... a jakby lepiej było powiedzieć w fałszywe włosy. Czasy peruk wracają, tylko w innej formie, kunszt fryzjerski na nowo zakwitać zaczyna, a handel włosami ludzkiemi ożywia się niezmiernie. Dowód to podobno, że ludzie biegną zawsze w kółko chociaż zakreślają je w coraz większym promieniu.

Sztuczne włosy, w: „Bazar”, 1865

 

Również wspomnieć tu wypada o lokach, tresach i warkoczach przyprawnych, najczęściej z cudzych włosów przyrządzonych. Zbytek ten tak już jest niewłaściwie przyswojony, że wszelka krytyka ustaje, a sumienność tylko dostawców i handlarzy usprawiedliwić może należyty wybór materyałów i ich oczyszczenie. Pomijając kwestyą ich przyczepiania, wymagającą użycia albo mnóstwa szpilek, grzebieni i wiązadeł, albo wplątania ich nie zawsze wygodnego, powiększa się tym sposobem niezwykły ciężar na głowie, a ze względu, że włosy w ogóle są przewodnikami przenoszenia się wszelkich pierwiastków zaraźliwych, przeto bardzo łatwo tym sposobem przyczynić się mogą do wywołania jakiej nowej choroby, zupełnie poprzednio tym osobom nieznanej, przed użyciem tych strojów, droga transportową w handlu zakupionych.

Dr. Pląskowski, Hygiena kobiet. Głowa, twarz i włosy, w: „Bluszcz”, 1866

 

Przy utrzymującej się ciągle modzie przypinanych cudzych warkoczy, handel włosami wzrasta. Całą Francję przebiegają ajenci fryzyjerów, i zjawiając się zwykle na jarmarkach i odpustach, zakupują tam u wieśniaczek, za sukienkę, chusteczkę i t. p., ten najpiękniejszy strój niewieści, włosy. Francja sama dostarcza rocznie 64,000 funtów tego towaru miejscowej produkcji, a przeszło 20,000 funtów z Belgji, Niemiec i Włoch. Nasz kraj pod tym względem nie naśladuje tego przykładu i nasze kobiety do tyle szanują same siebie, że udzielonym im darem natury za pieniądz nie frymarczą. Wszystkie włosy, używane przez naszych fryzyerów do koków, tress i szynionów, pochodzą z zagranicy.

„Kurier warszawski”, 1866

 

Dziś za szczególność prawie uważać można obfitość włosów i zdaje się iż zwyczaj przyswajania sobie fałszywych koków, szynionów i loków, stał się poniekąd powodem zaniedbania w pielęgnowaniu własnych włosów. Że przecież żadna rzecz sztuczna piękności naturalnej zastąpić nie może, i że każda kobieta używa takiego zastępstwa z pewnym rodzajem przykrości, jakie fałsz zawsze sprawia, sądzę że te kilka uwag o sposobie obchodzenia się z włosami czytelniczkom naszym przydatne będą.

Włosy, w: „Bluszcz”, Dodatek, 1867

 

Pani Józefie St., Warkocz kosztować może od 12 do 25 rsr. stosownie do grubości, za rsr. 15 będzie średniej grubości, przesyłka rsr. 1.

Korespondencye, w: „Bluszcz”, Dodatek, 1867

 

Wyjątkowo zaledwie, natura obdarza niektóre osoby taką obfitością włosów, ażeby te wystarczyły do podanego przez nas sposobu czesania głowy. Z pomocą sztuki łatwo będzie ten niedostatek usunąć, dopełniając przypiętemi warkoczami, lub dodając do własnych tylko niewidoczne, lekkie i miękkie krepiny.

Dwa sposoby uczesania głowy, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Pani Maryi W. Sploty z warkoczy do tyłu głowy kosztują rs 13. Kok z loków rs. 25.

Korespondencya, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Wysokie główki modnych kapeluszy są powodem zmiany zaszłej w układzie włosów. Zamiast jak dotąd opuszczać do pół pleców sążniste koki, podczesuje się włosy bardzo wysoko i z boku i z tyłu głowy podkłada się krepiny, i upina się na nich warkocze lub pukle, w ten sposób aby cale upięcie kryło się w główkę od kapelusza, z pod którego widać tylko parę lub kilka krótkich loków.
Podobne uczesanie głowy, nie wymaga bezmiernej ilości włosów i dla tego wiele osób może poprzestać na własnych, a w każdym razie jest ta korzyść że nawet fałszywych tak mało potrzeba, iż mogą przynajmniej uchodzić za własne.

Mody, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

- Ciekawy jestem – mówi jakiś hipochondryk – ile tą blondynkę kosztuje jej piękny warkocz?...
- Mylisz się pan, to jej własny!... – odpowiada mu z zapałem jakiś młodzik.
- Domyślam się, że go nie pożyczyła, i dlatego też pytam, ile kosztuje…

Bolesław Prus, Na czasie, w: „Kolce” 1874

 

Pewien przemysłowiec zwrócił naszą uwagę, iż ze wszystkich w tym czasie rzemiosł największe stosunkowo robi interesa perukarstwo dzięki (jeżeli dzięki się należą) przeróżnym kokom, noszonym przez nasze damy. Proceder perukarski od dawna nie miał takiego żniwa jak dzisiaj, chyba za czasów fryzur i harcapów.

„Wiek”, 1874

 

Jakkolwiekbądź, mocno zdziwiłem się, wyczytawszy, że zamiast konkursu piękności, odbyć się ma wystawa „ubiorów, kosmetyków i rozmaitych narządów damskiej tualety, ze szczególnem uwzględnieniem tych, które szkodzą zdrowiu.
Cóż to za osobliwe przejście, od Konkursu piękności, do wystawy sztucznych środków podtrzymujących piękność?... I czy są w damskim arsenale takie ubiory i środki, które można zaliczyć do szkodliwych zdrowiu?
Biegli mówią, że tak i nawet nie namyślając się wyliczają:
1) Sztuczne włosy, których użycie przyczynia do choroby naturalnych.
2) Kolczyki, wywołujące dobrowolne kaleczenie uszu.
3) Farby do nadawania twarzy sztucznej białości i rumieńców, ustom sztucznej purpury, oczom sztucznego blasku.
4) Woalki, wpływające na osłabienie wzroku.
5) Suknie dekoltowane, które najskuteczniej przyczyniają się do zaziębień.
6) Gorsety tamujące swobodę oddychania i krążenia krwi.
7) Podkładki, przystawki i im podobne dodatki, których użycie powinno być karane na równi z fałszowaniem biletów kredytowych.
8) Okrywki z rękawami zaczynającemi się na wysokości bioder, które krępują ręce.
9) Parasolki koloru krwi wołowej, zgubnie oddziaływające na wzrok i nerwy Bogu ducha winnych przechodniów.
10) Obuwie ciasne, krótkie i na wysokich obcasach, które fałszuje przyrodzony kształt nóżki i jest źródłem ciężkich chorób organicznych.
Wyżej wspomnieni biegli utrzymują, że wyliczone szczegóły stanowią ledwie drobną cząstkę klęsk spadających przez płeć niewieścią na cały rodzaj ludzki, Wedle ich, niezawodnie przewrotnej opinji, prawie każda dama jest od stóp do głów zbiorem fałszu, co ma być tak dalece prawdziwe, że nowożeńcy mieliby prawo starać się o rozwody.
W przysiędze bowiem ślubnej mówi się tak: „Fabijanie, czy masz wolną a nie przymuszoną wolę zaślubić Bibijannę, tę, którą tu przed sobą widzisz?" I naturalnie Fabijan odpowiada: „mam”.
Tymczasem ta Bibijanna, którą przed sobą widział, w ciągu 24-ch godzin staje się zupełnie inną Bibijanną, zaledwie szczątkiem tamtej. Czy zaś wobec transformacji osób może zobowiązywać przysięga odnosząca się do tożsamości? niech rzetelny czytelnik odpowie w swem sumieniu.
Takie to ponure tajemnice odsłoni przed nami wystawa damskich efektów.

Bolesław Prus, Kronika tygodniowa w: „Kurier warszawski”, 1884

 

Na jednym z wieczorów ktoś dowcipny i złośliwy, przyniósłszy tajnie szynion zapytał się nagle, czy która dama nie zgubiła go? Niestety, wszystkie z przerażeniem sięgnęły do głowy, dając znać, iż wszystkie nosiły fałszywe włosy, co tez było do przewidzenia.

Zbytek w strojach, w: „Przegląd Tygodniowy”, 1886

 

Ponieważ do upiętrzenia modnych fryzur nawet najbujniejsze włosy nie mogły wystarczyć, okazała się konieczność przybierania do pomocy fałszywych włosów, których bezpośrednia styczność osłabia wzrost naturalny włosów. Skutkiem uzasadnionej walki przeciw tej obrzydliwej modzie w ostatnim czasie przyjęto zwyczaj obcinania włosów zupełnie krótko, co jednakże nie doprowadziło do pożądanego rezultatu. Wprawdzie niektórym młodym panienkom zupełnie do twarzy w fryzurze, przypominającej głowy chłopięce; ale jednakże po wszystkie czasy typową pięknością pozostanie głowa kobiety otoczona bujnymi włosami.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

Prześliczne masz włosów sploty,
ale takie, co do joty
często mi się widzieć zdarza
za oknem, u perukarza.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i poza domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa 1900

 

Fałszywe włosy powinny być często odmieniane. Ucięte na głowie osoby żyjącej zachowują swoją żywotność przez lat dwa, a czasem trochę dłużej. Poczem stają się nierówne, sztywne, sterczące i do noszenia zupełnie niemożliwe. Włosy przycięte na głowie umarłej, nigdy nie powinny być używane przez fryzyerów dbających o swoją opinię. Włosy takie z wielką trudnością dają się układać i fryzować.

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

Waleria Marrené Morzkowska w swojej powieści „Świat serdeczny” używa właśnie doprawionego koka jako jednego z dowodów, że panna ma zbytkowne upodobania i niewłaściwą hierarchię wartości, oraz że jest próżna:

Przecież dziewczyna siedząca w oknie nie zdradzała ubóstwa ani ubiorem ani robotą swoją. Ubrana była w ciemną suknię domową, ale włosy miała zaczesane starannie, według panującej mody, a wielki kok piętrzący się nad głową, świadczył że nie brakło powszedniego chleba kobiecie co się na taki zbytek włosów zdobyć mogła, i co marnowała czas drogi, na wyrobienie mikroskopijnej gwiazdeczki, stanowiącej zaledwie jedną setną część kołnierzyka.

Waleria Marrené (Morzkowska), Świat serdeczny, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1875

 

„Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1866  

„Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1866   „Bluszcz”, 1867  „Bluszcz”, 1867   „Bluszcz”, 1867  

„Bluszcz”, 1867   „Tygodnik mód i powieści”, 1873   „Tygodnik mód i powieści”, 1873  

„Tygodnik mód i powieści”, 1874   „Tygodnik mód i powieści”, 1874  

„Tygodnik mód i powieści”, 1876   „Moda”, 1883  

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Visit Czas's profile on Pinterest.