Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Kobiety w XIX wieku, tak jak i od dawien dawna, korzystały z różnych sztucznych metod poprawiania urody, jednak oficjalnie w XIX wieku obowiązywał pogląd, że przyzwoita kobieta (a szczególnie młoda panna) upiększać się nie musi. Makijaż kojarzono z aktorkami i półświatkiem, ewentualnie z podstarzałymi zalotnicami w pretensjach, usiłującymi na próżno udawać wdzięk młodości. Nawet autorki udzielające porad na temat kosmetyków podkreślały, że ich użycie powinno być jak najbardziej oszczędne, aby były jak najmniej widoczne, a wyraźny makijaż surowo potępiały.

 

Widziałem też kilkanaście miniatur, malowanych starannie... których rzeczywistych rysów trudno było rozpoznać pod warstwą bielidła i kosmetyków, — lecz były to minjatury wypełzłych już piękności, które ostatniem wysileniem pracują nad zachowaniem od rdzy tej broni, którą tak długo walczyły! I cóż dziwnego, że w świecie złożonym z tylu warstw i żywiołów, są istoty ogołocone z przymiotów duchowych, listeczki opadłe, przeznaczone na uciechę miotającego niemi wiatru, lalki wreszcie, z któremi dzieci igrają dopóty, aż maski ich nie stracą połysku! Dla takich istot utrata wdzięków zewnętrznych jest śmiercią społeczną — bo na żadnej innej drodze, ani sercem ani duchem odratować się już i podnieść nie mogą. Biedne laleczki! przypominacie mi owe umarłe ciała złożone w katakumbach Tebańskich, które zbalsamowane i umalowane świetnie, spoczywają tam w groźnej ciszy jakiejś straszliwej ironji!

 Mozajka, w: „Bazar”, 1865

 

„Czy też są na świecie kobiety, jakie autorowie opisują w swoich romansach”, rzekła żona, zamykając xiążkę.
„Naprzykład ten tu pisze: płeć jak róża z mlekiem". „To się znajduje w sklepach", odrzekł mąż: Kruczy włos spadający na ramiona. „Masz go u Pochoreckiego" „zęby jak perły". Są u Elsnera, Ziemiańskiego i Szelera.„Kibić jak ulana". „Idź do Pani Młodkowskiej". „Oczy wielkie ogniste". „O to, to trochę trudniej". „Dobroć, słodycz, niewinność". „O! co już tego to niedostaniesz za pieniądze!"

„Kurier warszawski”, 1867

 

- Ależ my nie mówimy o dzikich.
- Hm! mruknął rozsądek, zdaje się, iż co do gustów nie ustępujemy im bynajmniej, i nie możemy się bardzo chwalić naszą wyższością. Co do mnie kiedy widzę postać niewieścią obsypaną mąką, z plastrami pudru na włosach, i plastrami różu na policzkach, z brwiami uczernionemi, z sino podmalowanemi oczyma, ze stopami wykrzywionemi ogromnemi obcasami i ustrojoną w przesadną byle modną szatę, to postać taka powiem ci szczerze, sprawia na mnie wrażenie karykatury ludzkiej. A jednak....jednak świat to wszystko nazywa pięknością, świat to wszystko bierze na seryo, i te komicznie ustrojone istoty, nie wzbudzają śmiechu na niczyich ustach, przeciwnie mają nierównie więcej wielbicieli niż rzadsze wyjątki kontentujące się darami natury.
- Przecież dary natury, umiejętnym strojem podnieść można, i zaradzić ich niedoborom.
- Ah! gdyby to podnieść, nikt by się temu nie sprzeciwiał. W tym razie jednak są one najwyraźniej wykoszlawione. A co do zaradzenia sztuką niedoborom wdzięków, trudna to bardzo sprawa.

Alojzy Storczyk, Kilka kwestji bieżących w obec zdrowego rozsądku, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

Jeśli kobieta chce już koniecznie zaradzić szczerbom, jakie lata przynoszą jej piękności, i nie może się zgodzić ze swoim wiekiem, zdaje się iż powinna przynajmniej czynić to tak zręcznie, by sztuka do złudzenia naśladowała naturę. Tymczasem inaczej się dzieje, malowana twarz, uderza wzrok od razu, tak że każdy spostrzedz musi podrobioną cerę i kolory. Wielka rzecz że twarz zamączona wydaje się białą, wszak nikt nie wątpi o białości ryżowego pudru, ani żadnego z preparatów, mogących na jakibądź kolor ufarbować skórę ludzką, ależ nikt także nie może być tak naiwnym, by wierzyć, iż pod tą warstwą tynku, lica są równie białe.

Alojzy Storczyk, Kilka kwestji bieżących w obec zdrowego rozsądku, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

- Aha! zawołał konserwatyzm, więc i ty należysz do tych, co malowanie się kobiet, podciągają pod kategoryą grzechów głównych, i skazują je za to na płomienie piekielne.
- Broń Boże, zawołał rozsądek, przerażony przypisywaną mu myślą, malowanie się, nie narusza moralności. Nie pojmuję nawet zgoła, dlaczego surowi kaznodzieje, potępiają tak niemiłosiernie tę niewinną maniję. Ja występując tylko ze stanowiska estetycznego, znajduję że skutki, najmniej w tym razie odpowiadają usiłowaniom, twarz malowana jest brzydką, rażącą, i nie raz każe się domyślać większych jeszcze ruin, niż są rzeczywiście.
Cóż dopiero powiedzieć o młodych i ładnych kobietach, które z niewytłomaczonych powodów, naśladują w tym względzie przeżyte piękności, i szpecą się dobrowolnie. Znam jedną która co parę miesięcy za grube pieniądze, włosy barwi kolorem złota. Widząc to przychodzi do głowy myśl bardzo niegrzeczna, że podobne kobiety, nie wiele różnią się od dzikich plemion, które za pomocą tatuowania, malują się także. W tym fakcie jednak, na korzyść dzikich przemawia ta okoliczność, że tam malują się raz na całe życie, a u nas tę operacyę ponawiać trzeba co dnia, a często i kilka razy dziennie, z wielkim uszczerbkiem czasu. Zresztą ten dziecinny sposób piększenia się, świadczy o jakimś pierwotnym momencie cywilizacji, który trwa dotąd w pewnych warstwach społecznych, stawiając je na jednakim szczeblu, z ludami barbarzyńskiemi.

Alojzy Storczyk, Kilka kwestji bieżących w obec zdrowego rozsądku, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

Powiem chyba na los szczęścia damom, że w czasie loterii deszcz nie zmoczy jedwabnych gazowych sukien ani uszkodzi tynku, jakim pełnoletnie piękności przed niedyskretnymi spojrzeniami zabezpieczają swoje czarowne wdzięki.

 Bolesław Prus, Kroniki, w: „Kurier warszawski”, 1875

 

Ponieważ wszystko jest już odczytane, nie wyjmując ogłoszeń o kosmetykach tak skutecznych, że nie tylko przywracają wdzięki, ale nawet wielbicieli podstarzałym pięknościom.

 Bolesław Prus, Kroniki, w: „Nowiny”, 1878

 

Jakkolwiekbądź, mocno zdziwiłem się, wyczytawszy, że zamiast konkursu piękności, odbyć się ma wystawa „ubiorów, kosmetyków i rozmaitych narządów damskiej tualety, ze szczególnem uwzględnieniem tych, które szkodzą zdrowiu.
Cóż to za osobliwe przejście, od Konkursu piękności, do wystawy sztucznych środków podtrzymujących piękność?... I czy są w damskim arsenale takie ubiory i środki, które można zaliczyć do szkodliwych zdrowiu?
Biegli mówią, że tak i nawet nie namyślając się wyliczają:
(…)
3) Farby do nadawania twarzy sztucznej białości i rumieńców, ustom sztucznej purpury, oczom sztucznego blasku.

Bolesław Prus, Kronika tygodniowa w: „Kurier warszawski”, 1884

 

Niezawodną jest rzeczą że kosmetyki nie pomagają lecz prędzej psują płeć.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Cokolwiek bądź chcesz wyczyścić czyli porządki domowe, Warszawa 1887

 

Wszelkie kosmetyki, używane w celu upiększenia twarzy i nadania jej pozoru młodości, chybiają celu, gdyż psują płeć, nadają twarzy pozór maski, a nawet szkodzą zdrowiu. Skóra od nich grubieje, żółknie i przybiera przedwczesny pozór starości. Wszelkie szumne ogłoszenia o pudrach nieśmiertelnej piękności, cudownych wodach, blanszach i różach, są tylko blagą, obliczoną na wyzyskiwanie osób łatwowiernych. Najlepszym kosmetykiem jest zimna woda i mydło; polecamy je każdemu, kto dba o zachowanie świeżej i zdrowej cery.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Warszawa 1888

 

Toaleta niechaj nie zabiera ci długo czasu.
Sztuczne do upiększania środki nie powinny znajdywać się w twej gotowalni. Szpecą one twarz, każdy łatwo je poznaje, piękności nie podnoszą, cerę zaś psują.
Woda i mydło najlepszym i są kosmetykami, których nic innego zastąpić nie potrafi. One dają wdzięk, powab twarzy, a chronią płeć przed szkodliwymi wpływami powietrza.

Ks. F. EL. Łukaszewicz, Złota książka polskiej dziewicy, Kraków 1895

 

Wysoki urzędnik zakochał się we fotografji młodej panienki, którą widział, u jej ojca. Nie taił swego uczucia przed nim. Ucieszony ojciec nadzieją posiadania zacnego zięcia zaprosił go natychmiast do siebie.
Urzędnik pojechał. Po powrocie pytam go, jakiż rezultat podróży? Odpowiedział mi
—- Niefortunny.
Panna w istocie ładna, miła, wykształcona, ale szpeci swą twarz kosmetykami, pudrami itd. Żal mi jej; kto puścił się raz na drogę obłudy i kłamstwa, przedstawiać się chce innym, aniżeli jest w rzeczywistości, u tego cnoty i prawdy nie szukaj.
Kosmetykami twymi niech będzie świeża woda i mydło. Woda czyni skórę piękną, gładką, jędrną. Hartuje ją i wzmacnia, osłania przed wpływami klimatycznymi, podnosi jej powab, świeżość i wdzięk trwale i stale.

Ks. F. EL. Łukaszewicz, Złota książka polskiej dziewicy, Kraków 1895

 

Pamiętajcie, że smarowanie czemkolwiek waszej buzi oszpeca ją, a o was samych jak najgorsze daje wyobrażenie. Każdy poważnie myślący człowiek ze wstrętem i pogardą odwraca się od kobiety, na której twarzy dostrzeże farby czerwonej lub białej, warg posmarowanych świecącą się jak lakier maścią, pozna przyprawione włosy i inne dodatki... Chyba te panienki nigdy nie słyszały, że największą ozdobą jest świeżość naturalna, młodość i prostota, a wszystkie mniej lub więcej zręczne dodatki są tylko oszpeceniem!

 Baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898

 

Kobiety malują się – niestety – jestto najświętszą prawdą! Zapominają chyba o tem, że malowanie twarzy niszczy jej piękność i szkodzi zdrowiu; zresztą nie myślę tej uwagi stosować do osób, które od dawna sztucznie się upiększają – wiem, że byłby to głos wołającego na puszczy.

 Baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898

 

Nie potrzebuję chyba tu dodawać, że kobiety, które przeszły wiek naturalnego rumieńca, nie powinny go pod żadnym pozorem używać, najlżejszy bowiem pokład rużu jest w starszym wieku zdradzieckim a nic okropniejszego chyba nad starą «umalowaną» kobietę. Powiem więcej, zwykły, prosty puder już nie jest dla kobiet dobiegających pięćdziesiątki bezpiecznym, nadaje twarzom ich pewne piętno nienaturalności i martwoty – odstaje, rzekłbyś, od nich; reasumując tu regułę właściwej epoki używania kosmetyków, należałoby powiedzieć: ani zbyt wcześnie, t.j. nie wówczas kiedy się ma lat 16, 17, kiedy to najlepszym pudrem jest puszek pierwszej młodości; ani zbyt późno, t.j. po przekroczeniu lat 45, a jak dla chudych kobiet 40, bo wówczas malowidło sprawia smutne już tylko i śmieszne wrażenie – coś, co przywodzi na pamięć cyrkowego klowna.

 Aleksandra Callier, Hygiena piękności. Praktyczny poradnik dla prawdziwie eleganckich kobiet na podstawie najlepszych źródeł skreśliła, Kraków, Warszawa 1903

 

Nie będę tu mówiła o kobietach, które chcą być przez wszystkich wielbione, o kobietach, które wyzywającem spojrzeniem zaprzęgają do swego rydwanu tłumy mężczyzn, o kobietach oszołomionych przewrotną żądzą podobania się i dla dogodzenia jej, uciekających się do tajemniczych, sztucznych środków, prowadzących nieodwołanie do przedwczesnej starości i brzydoty. Nie wejdę to tego sanctuarium w którem panuje fałszywe bóstwo i kłamstwo zuchwałe.

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

Jeżeli szczęściem całem są hołdy świata i cześć dla własnej piękności, postępowanie takie jest bez wątpienia lepszem, aniżeli malowanie się i inne środki sztuczne, które mają niby naprawiać niepowetowane szczerby czasu.

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

Jeśli kobieta pragnie do późnego wieku zachować czystą cerę, nie powinna za młodu używać blanszu i różu.

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

Nie śmiem wierzyć, by moje rady miały tyle znaczenia u wszystkich moich czytelniczek, aby wpłynąć miały na pozbycie się tej nieszczęsnej i szpecącej manii malowania się, manii, która w pewnym wieku uchybia godności kobiecej, a w młodym wieku szkodzi piękności.

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

O malowaniu się wogóle, powiem jedynie dla przestrogi. Kobieta umalowana nie może się ani uśmiechnąć, ani zapłakać z obawy, by nie popękała powłoka, pokrywająca naturalną skórę. Twarz takiej osoby jest jakby porcelanowa, zimna i bez wyrazu. Cera przy świetle dziennem ma bladość śmiertelną

Baronowa Staffe, Piękność i zdrowie. Praktyczne rady, wskazówki i przepisy dla kobiet. Wydanie nowe, Warszawa 1903

 

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

 Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i społeczeństwie, Warszawa 1905

 

Także w literaturze umalowane bywają przede wszystkim podstarzałe kokietki.

Czy pamiętasz owę panią Sabinę, którą spotkałyśmy u wód kilka lat temu, wdowę i jedyną spadkobierczynią po milionowym swym małżonku, owę panią Sabinę, która to raważe czasu tak artystycznie ukrywać zwykła była pod warstwami bielidła i różu, która z taką niezmordowaną walecznością walczyła przeciwko swym sześćdziesięciu wiosnom w kontredansach i polkach, i z tak niezmordowaną wytrwałością goniła figlarnego bożka hymenu po wszystkich balach i drogach tego świata?

Eliza Orzeszkowa, Pamiętnik Wacławy, Warszawa 1884

 

Na podobny temat: Puder

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.