Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Taniec był ulubioną rozrywką – a wręcz podstawą życia towarzyskiego. W karnawale zwłaszcza wszystkich ogarniał „szał tańca”, na co narzekali różni moraliści (którzy woleliby, aby młodzież zwłaszcza oddawała się pożyteczniejszym zajęciom), ekonomiści (ci nie tyle na taniec, co na wiążące się z nim wydatki) oraz lekarze, którzy wyrażali niepokój na temat zdrowia tańczących. Chociaż przyznawali, że nieco ruchu wychodzi zawsze na zdrowie, nadmiar - a przecież nadmiar tańców był w karnawale marzeniem zwłaszcza panien - uważali za wyjątkowo szkodliwy.

 

W czasie karnawału w prasie często ukazywały się ostrzegawcze notatki, informujące o młodych ludziach, którzy zapadli na różne ciężkie choroby lub wręcz umarli w wyniku zbyt częstych lub zbyt intensywnych tańców.

 

W porze zapust bawią się starsi i młodsi. Otóż podamy wam tu, czytelnicy kochani, niektóre wskazówki, jakie zabawy są dla was najstosowniejsze. O tańcach tyle tylko powiemy, że o ile umiarkowany taniec jest bardzo dobry, jak każdy ruch, o tyle znów szkodliwym się staje dla zdrowia w razie nadużycia. Nie dziwcież się wcale, jeżeli rodzice nie pozwalają wam często bywać na balikach, albo w domu urządzać wieczorków tańcujących raz po raz.

Rozmaitości, w: „Wieczory Rodzinne”, 1884

 

Pierwszy i ostatni bal..
W ubiegłym tygodniu na wieczorku u państwa Z. wystąpiła po raz pierwszy, jako dorosła panna młoda 16-letnia dzieweczka panna W.
Dziewczę tańczyło z zapałem...
Nie bacząc na przestrogę rodziców, po każdym tańcu panna W. piła obficie chłodzące napoje.
W kilka godzin po powrocie do domu rozwinęło się gwałtowne zapalenie płuc.
Pomimo pomocy pierwszych powag lekarskich, biedne dziewczę nocy dzisiejszej krótki swój żywot zakończyło...
Smutna przestroga dla innych!

Kurier Warszawski, 1884

 

W tańcu.
W dniu wczorajszym, na balu u państwa L., podczas „białego mazura", 16 letnia panna R. upadła, nie dając znaku życia.
Pomimo natychmiast udzielonej pomocy lekarskiej, stan młodej tancerki budzi poważne obawy.

Kurier Warszawski, 1884

 

W dniu onegdajszym u państwa K. na Krakowskim Przedmieściu odbywała się zabawa tańcująca. Najstarsza, ośmnastoletnia córka gospodarstwa wiodła rej wpośród towarzyszek i została przez młodzież obwołana „królową balu”. Tańczyła też wiele i niestrudzenie.
Po wieczerzy rozpoczęto ostatniego mazura, w którym „królowa” odbierała nieustanne hołdy w formie licznych zaproszeń do figury. Wreszcie prowadzący tańce zadecydował zakończenie mazura.
- Jeszcze ostatnią figurę proszę! – zawołała panna K. i pomimo uwag matki, zmęczona i oblana potem, sama wybrała tancerza.
Nagle wśród tańca panna K. upadła na podłogę, tracąc zmysły. Z trudem odszukany lekarz zaopiniował nader niebezpieczne zapalenie płuc, wynikłe z nadmiernego zmęczenia. Istnieje poważna obawa, iż „ostatnia” figura mazurowa będzie zarazem ostatnią w życiu zapamiętałej a niebacznej tancerki.

Kurier Warszawski”, 1886

 

W dniu wczorajszym [31.01] p. L., młody 24-letni człowiek, raptownie zaniewidział. Wezwany lekarz specjalista zaopiniował, że ślepota jest nie do uleczenia. Przyczyną strasznego kalectwa są noce bezsennie trawione, gdyż p. L. Od dwóch tygodni prawie co noc tańczył na rozmaitych wieczorkach, a w dzień zajęty pracą biurową nie miał czasu na odpoczynek. Zdrowy, młody organizm, pomimo takiego życia niehigienicznego, wytrzymał, wzrok jednak mocno sforsowany uległ smutnemu prawu natury.

„Kurier Warszawski”, 1890

 

Odpowiecie mi zapewne, iż zimą o wiele więcej przyjemności i zabaw spotyka się w mieście. Prawda, lecz są to przyjemności innego rodzaju: bywają teatralne przedstawienia, amatorskie koncerta, koncerta sławnych artystów, jak oto teraz naszego słynnego artysty, pianisty Paderewskiego. Bywają bale, wieczorki tańcujące, herbatki. Doprawdy zatańcować się można, jeżeli kto ku temu okazuje zbyt wielką ochotę. W tym jednak względzie, kochane czytelniczki, nie wiem, czy znajdę słów dosyć, aby wam dostatecznie zalecić ostrożność i wstrzemięźliwość.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

Ileż już było smutnych wypadków, ile najstraszniejszych następstw, z braku oględności przy tańcu, ile młodych osób skończyło skutkiem tego na suchoty, ile razy chorowały na zapalenie płuc, a to wszystko dla tego, iż, rozgrzane tańcem, albo za wcześnie opuściły salę balową, niedostatecznie zaopatrzone w ciepłe okrycia, albo, iż oziębiły rozgrzane płuca użyciem wody. Osobom słabowitym, zaleciłabym w ogóle wielkie w tańcu umiarkowanie, gdyż małą, rzeczą jest walcować kilkakrotnie wokoło sali, jednak późniejsze cierpienia zapewne nie wydadzą się równie zachęcającemi.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

W tańcu.
Nocy ubiegłej u państwa W. w okolicy placu Trzech Krzyży, była zabawa tańcująca, która została zakłócona smutnym wypadkiem.
Prowadzący tańce młody 24-letni p. R. po skończonym mazurze mocno rozgrzany wszedł do pokoju, w którym przed chwilą otworzono okno dla wypędzenia dymu z papierosów, Prąd ostrego zimnego powietrza wywołał porażenie młodzieńca, który upadł bezwładny.
Obecni na zabawie dwaj lekarze pośpieszyli z ratunkiem, lecz energiczne środki, jakie stosowano doraźnie, bezwładu nie usunęły.
Chory, jako krewny gospodarstwa, pozostał na miejscu, zabawę zaś z powodu smutnego wypadku niezwłocznie przerwano.

Kurier Warszawski, 1897

 

Bardzo ujemnie też działa na zdrowie codzienne oddawanie się towarzyskim rozrywkom, w których dziewczęta twego wieku tak wielkie znajdują upodobanie. Nie chciałabym cię zrażać zbyt surowemi wymaganiami, ani też narzucać ci klasztornego trybu życia. Przypuszczam, że będziesz lubiła taniec, gdyż i dziś jako dziecku sprawia ci on dużą przyjemność. Wiem, że coraz częściej spotkać można surowych moralistów i pedantycznych hygienistów, którzy w wieczorach tańcujących widzą ważny czynnik podkopywania zdrowia i szerzenia zepsucia. Co do mnie, nie sądzę, ażeby jedna noc przetańczona w ciągu kilku miesięcy mogła zdrową dziewczynę o chorobę przyprawić, a cnotliwą i szanującą się znieprawić; ale taniec nadmierny bywa zgubny. Ile razy widziałam panienki, dla których treścią życia bywały bale, wieczorki, zabawy, rauty i majówki –(naturalnie tańcujące); które w ciągu całego karnawału nie widywały prawie światła dziennego, gdyż wstawały po przetańczonej nocy dopiero, gdy słońce zimowe za chodziło; dla których jedynym ruchem był ruch wirowy w natłoczonej, oddechem ludzkim, wyziewami potu i zapachem perfum przepełnionej sali, a jedynym pokarmem umysłowym „lekkie” rozmowy odurzonej winem młodzieży, – żal mnie brał na myśl, że można tak cenne skarby, jak młodość i zdrowie, wrażliwość uczuć i świeżość myśli w taki lichy sposób marnować. A uśmiech politowania wzbudzały we mnie te pełne poświęcenia matki, które decydowały się noc po nocy przedrzemać na kanapkach balowej sali i skracać sobie ostatnie lata życia dla tak fałszywie pojętego dobra swych córek!
Grzechy karnawału i ich następstwa: blednica i rozstrój nerwowy, miał zgładzić wyjazd do wód w ciągu lata, ale i ten nie pomagał, gdyż pobyt w miejscach kąpielowych wypełniany bywał kilkakrotnem przebieraniem się dla imponowania strojem na deptaku, fryzowaniem włosów, sezonowym flirtem i tak zwanemi reunionami.

Izabela Moszczeńska, Co każda matka swojej dorastającej córce powiedzieć powinna, Warszawa 1904

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.