Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Kobietę z XIX wieku trudno sobie wyobrazić bez robótki w rękach. Naukę szycia od najmłodszego wieku – a potem nieustanne zajmowanie się tymże – uważano za niezmiernie istotną. Z jednej strony było oczywiste w czasach, kiedy znaczną część ubrań szyto i naprawiano w domu. Z drugiej – do szycia dodano całą ideologię. Trwały debaty, na ile jest ono kobiecie potrzebne, a na ile zabiera czas, który można by wykorzystać na rozwój umysłowy. Przytaczano argumenty rodzinne i patriotyczne. Dzielono też robótki na „właściwe” i „niewłaściwe” bądź „potrzebne” i „zbędne”.

 Uważano wreszcie, że umiejętność szycia może w razie nieszczęścia zapewnić kobiecie utrzymanie, jednak okazało się to znacznym problemem.

 Robótki zresztą nie ograniczały się do szycia. Każde pismo kobiece poświęcało kilka stron różnego rodzaju haftom, dzierganiu i wyrabianiu drobnych przedmiotów do domu lub do użytku osobistego za pomocą mniej lub bardziej niezwykłych technik. Im bardziej niepraktyczny i ozdobny charakter miała dana robótka, tym mniej podobała się zwolennikom praktycznej pracy.

 

Zdaniem mojem, wynikłem ze wszystkich spostrzeżeń jakie nad kobietą i życiem robiłam, edukacya dziewczęcia na najwyższą nawet skalę prowadzona i choćby przy objawianiu się bardzo wysokich zdolności umysłowych, roboty ręcznej z planu swego wykreślać nie powinna, bo jest z nią związane moralne przygotowanie kobiety do stanowiska, jakie w gospodarstwie rodzinnem zająć powinna. Wykształcenie umysłu jest dla niej niby tem, co nazywają humanitoria, to jest ogólnem wyrobieniem człowieka, cywilizacyą ludzką; konieczną zaś specyalnością kobiety, jej uzdolnieniem się praktycznem do przyszłego zawodu życia, jest przedewszystkiem przygotowanie się na matkę rodziny, na naczelniczkę domu. Toteż ta nawet, która upodobania do prac ręcznych w sobie nie ma, powinna je niejako wyrobić przez poczucie się do obowiązków w przyszłości ją czekających i rozsądna matka niech nigdy córce swojej przez lata, tak zwane nauki, kształcenia się, odwyknąć nie da od tego kobiecego zatrudnienia, z którem wiele ważnych i wiele doniosłych względów w przyszłości się łączy, niepostrzeżonemi na pierwszy rzut oka niteczkami.

 Maria Ilnicka, Roboty ręczne, w: „Bluszcz”, 1866

 

Kobieta dobra i rozumna nie powinna znudzić się nigdy nad koszulą którą szyje sobie lub komuś, ale ziewać może i niewątpliwie ziewać będzie nad poduszeczką do szpilek coraz to kunsztowniej wyszywaną; to co jej powiedzieć można i trzeba, dając jej w rękę kawał płótna na pierwszą, nie odnosi się pod żadnym względem do błyszczących paciorek drugiej, jakie licząc na miliony krzyżyków nizać trzeba z cierpliwością bramina, rachującego pacierze na pustyni.

 Maria Ilnicka, Roboty ręczne, w: „Bluszcz”, 1866

 

O ile mnie sympatycznie pociąga do siebie kobieta odważnie użyteczną robota dla rodziny i domu zajęta, o tyle ze smutnem politowaniem i wzgardliwym prawie uśmiechem patrzę na owe, tuż obok salonu paradnie ustawione krosna, przy których istota ludzka obdarowana na pracę życia przymiotami ducha bożego – myślą mogącą światy ogarniać, siły i czas marnie trawi, gust do pięknego maluczko zużywa, cierpliwość na atomy rozprasza.

 Maria Ilnicka, Roboty ręczne, w: „Bluszcz”, 1866

 

Jednem słowem nazywam robotą rzecz użyteczną po zrobieniu i dla tego nasze ręczne prace kobiece dzielę na robotę i zabawkę. Do pierwszej zaliczam naprzykład: uszycie koszuli, zrobienie pary pończoszek dziecinnych i wykonanie wszystkich tym podobnych przedmiotów do zakresu domowych zajęć kobiety należących. W rzędzie drugim mieszczę owe przeróżne robótki wytworne, igiełką czy szydełkiem wyrabiane z jedwabiu, włóczki czy bawełny; misterne arcydziełka cierpliwości, zręczności i nierzadko gustu takiego, że – aż go żal…

 Maria Ilnicka, Roboty ręczne, w: „Bluszcz”, 1866

 

W wychowaniu musi być bardzo uwzględniona korzyść, jaką dana ilość czasu przynieść może. Że w pracach powyższych zużycie czasu jest stosunkowo nieskończenie większe, niż osiągana korzyść; przeto oprócz szycia pięknego, ręcznego i na maszynie, robienia pończochy i kroju sukien, żadnych innych robót nie wprowadzałabym do wychowania dziewcząt; chyba że wychowanie ich wyłączałoby kształcenie umysłu i na przyszły zarobek ręczny liczyćby musiały. Dziewczęta uczące się, niech pająkom zostawią snucie pajęczyn, a w chwilach wolnych od pracy umysłowej niech raczej zajrzą do kuchni, gospodarstwa, ogrodu; niech coś uporządkują, ustawią, lub wreszcie niech na świeżem pobiegają powietrzu.

 Zofia Kowerska, O wychowaniu macierzyńskiem, Warszawa 1881

 

Odważne powrócenie kobiety do dawniejszego sposobu prowadzenia spraw domu: podjęcie w rodzinach zarzuconej pracy ręcznej, a głównie szycie, przyrządzanie odzieży dzieci i kobiety, stanowiłoby nie tylko ważną rubrykę oszczędności, ale sprowadziłoby zwrot ku prostocie, przeciwstawiłoby się temu wykwintnemu wyszukaniu i zbytkowi, który dziś uboży rodziny moralnie i materyalnie. Przemysł produkować może doskonalej, ale rodzina produkuje taniej dla siebie.

 Maria Ilnicka, Nowa kwestya wychowawcza, Bluszcz, 1883

 

Ale przeciw robocie ręcznej kobiety występowano z zarzutem bardzo ważnym: jej wykształcenia umysłowego, rozwoju i rozszerzenia horyzontu jej myśli. Czy przecież jedno musi koniecznie znosić drugie? Mężczyzna kształci się i uczy ogólnie, choć w zakres tej jego nauki wchodzi zwykle pewna specyalność, która ma następnie podeprzeć jego pracę zawodową. Niemal dla ogółu kobiet pracą zawodową życia jest gospodarstwo, zajęcie u domowego ogniska i ztąd wychowanie kobiety nie może pominąć obojętnie względu na tę jej przyszłość – na obowiązki, które ją czekają, na to, co musi być razem podporą jej życia i życia powinnością.
(...)
Zatem roboty ręczne, które w tym przyszłym jej domu mieć będą znaczenie niemałe, muszą jej być nieobce, a nawet, jeżeli nie jest panią bardzo bogatą, jej trud własny powinien się tu znaleźć i grać rolę swoję. Święty Paweł napisał tę wielką dla próżniaków przestrogę: „Kto nie chce pracować, niech nie je…” otóż kobieta wiedzieć to powinna przy zawieraniu małżeństwa, że jeżeli mąż jej nie pracuje za domem, to ona powinna pracować w domu i pracą swoją do utrzymania rodzinnego się przyczyniać: jak może, czem może, ale jakośkolwiek, inaczej byłaby istotą nieuczciwą, obciążoną grzechem wielkim nieprawego wyzyskiwania drugiej istoty ludzkiej – byłaby w organizmie rodziny pasożytem.

 Maria Ilnicka, Nowa kwestya wychowawcza, Bluszcz, 1883

 

Z tym względem, nigdy z oczu nie spuszczonym, należy się matce chować córki, i dlatego samego roboty ręczne, jako jedna gałąź gospodarstwa domowego, powinny mieć w wychowaniu dziewczęcia miejsce należyte, to jest miejsce nie drążkowe, nie dodatkowe tylko, ale tak umierzone, aby młoda dziewczyna obznajomiła się ze wszystkiemi działami robót kobiecych: aby umiała szyć, krajać i znała wszystkie gałęzie robót, mające zaspakajać te potrzeby rodziny, którym ręka kobieca dostarczyć może. Wprawdzie istnieje pewien czas na wykształcenie umysłu najbardziej sposobny, czas nawet ze względów na materyalne koszta nauki, tak w wychowaniu szacowny, że roboty ręczne, muszą zostać usuniętemi na bok; ale chodzi o to, aby nigdy zupełnie z planu wykluczonemi nie były, nigdy w zaniedbanie zupełne nie poszły, bo odzwyczajane od nich dziewczę, z trudnością wkładać się do nich potem musi, musi nawet łamać się z niesmakiem pewnym, gdyż roboty ręczne, jak w ogóle wszystkie zajęcia mechaniczne, wymagają sobie tylko właściwego rodzaju cierpliwości i uwagi, która się musi wyrobić, niemal jako zdolność specyalna.

 Maria Ilnicka, Nowa kwestya wychowawcza, Bluszcz, 1883

 

Ale dotąd występowały głównie względy i obowiązki natury ekonomicznej: przecież roboty ręczne mają i swoję stronę moralnego znaczenia. Pomijając to nawet, co Palmgren nie bez słuszności pisze, że są szkołą doskonałej kobiecości, bo uczą systematyczności w rzeczach najdrobniejszych i tych rzeczy najdrobniejszych znaczenie wykazują, że wyrabiają cierpliwość, uwagę, łamią zbyteczną burzliwość charakteru i wyrabiają zamiłowania spokojne, domowe – bo to mniejwięcej powiedzieć można o każdem zajęciu pracowitem – roboty ręczne mają dla kobiety tę wagę, wielką, że są właśnie owem „zajęciem pracowitem” zgodnem z zawodową pracą jej życia – zgodnem z jej położeniem w rodzinie. Dobre zajęcie znaleźć, to wygrana wielka, rzecz ogromna dla wielkiej części takich ludzi, których twarda konieczność losu gwałtem nie wprzęga do jarzma pracy, niezbędnie na utrzymanie życia potrzebnej, i niech je ma każdy, miłe mu zajęcie takie, a świat o połowę lepszym, uczciwszym się stanie.

 Maria Ilnicka, Nowa kwestya wychowawcza, Bluszcz, 1883

 

Kobieta klas wyższych, na którą, jeżeli zamożną nie jest, ostatecznie mąż pracuje, której czasu, ani zarząd domu przy pomocy sług, ani wychowanie dzieci przy pomocy piastunek i nauczycielek w zupełności nie wyczerpuje i której czasu tego wiele swobodnych godzin pozostaje – kobieta ta ze względów moralnych potrzebuje zajęcia i to zajęcia takiego, któryby ją do siebie przez zamiłowanie ciągnęło, a któremu w każdym razie oddać-by się mogła z zadowoleniem pewnem, nie cierpiąc tej Syzyfowej męczarni nudów, która ciężko przed sobą toczony kamień czasu wciąż upadającym widzi i wciąż musi go popychać pod górę.

 Maria Ilnicka, Nowa kwestya wychowawcza, Bluszcz, 1883

 

Powiemy więcej, każda bez wyjątku kobieta naukę krawiecczyzny i szycia posiadać powinna, jako uzupełnienie wykształcenia. Gdy los postawi ją w położeniu w którem potrzebować jej sama nie będzie, posłuży jej zawsze jako pożyteczna wskazówka w codziennem życiu, nauczy czego wymagać potrzeba, a gdyby los się zmienił, pozwoli jej rachować na pewne, chociaż skromne utrzymanie.

 Praca kobiet, w: „Kronika Rodzinna”, 1892

 

Praca regularna uszlachetnia kobietę bez względu na sferę, do której należy; nie powinna rumienić się za to, że się zajmuje pracą użyteczną.
Praca ręczna, najodpowiedniejsza dla młodej panny – to szycie i różne zajęcia przy gospodarstwie; wyręczając matkę, młoda panienka powinna uczyć się gotowania obiadu, a przynajmniej zarządzania kuchnią przy gotowaniu zwyczajnej strawy domowej.

 Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905

 

Obowiązek robótek dla młodej panny (w tym przypadku chodzi o robótki „ozdobne”, czyli nie szycie ubrań dla rodziny lub ubogich, ale rzeczy estetyczne, jak haft czy koronki) krytykuje nieco Eliza Orzeszkowa w „Pamiętniku Wacławy”, wkładając w usta babki Hortensji, uosabiającej skostniałe arystokratyczne obyczaje, następujące słowa (warto dodać, że babka Hortensja nieustannie zajmuje się robieniem frywolitek - robótką misterną i wymagającą zręczności, ale nie mającą żadnego praktycznego zastosowania):

 - A Wacia czy lubi robótki? – spytała.
 Uderzył mię ton jej mowy oschły i wyniosły. Wprawdzie niewielką byłam amatorką ręcznych robót i powiedziałam to, bo nie widziałam powodu, dla czego-bym nieprawdę mówić miała. Babka moja utkwiła we mnie swoje piwne dumne uczy i rzekła:
 - To bardzo źle; panna dobrze wychowana powinna zajmować się robótkami, wyszywaniem na kanwie, haftem.
 Babka moja zwróciła się do mojej matki i mówiła dalej:
 - Powinnaś, Matyldo, przyzwyczajać Wacię do ręcznych robót; postaw w jej pokoju krosienka z napiętą kanwą i każ pannie służącej przerysować dla niej z żurnalu deseń na kołnierzyk.
 - Przyznam się kochanej cioci – odpowiedziała moja matka z uśmiechem – że sama nigdy nie byłam amatorką robót ręcznych i nie widzę, na co-by one były tak konieczne.
 - Jakto? – przerwała babka — to nadaje kontenans młodej osobie, w czasie naprzykład wizyty jakiego młodego człowieka. Jakże z nim będzie rozmawiała, skoro nie znajdzie punktu oparcia dla swoich oczu?

 Eliza Orzeszkowa, Pamiętnik Wacławy, Warszawa 1871

 

 Na podobny temat: Szycie ubrań

 

Visit Czas's profile on Pinterest.