Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Choinka bożonarodzeniowa nie należała do zwyczajów polskich, jednak przyjmowała się stopniowo na całym świecie, w naszym kraju także. Drzewka ozdobione owocami, orzechami i słodyczami pojawiają się w informacjach prasowych, poradnikach, a także we wspomnieniach. Nie wszyscy byli z tego zadowoleni – niechętny choinkom był np. Hieronim Kieniewicz, ojciec Antoniego (co nie znaczy, że w Dereszewiczach choinek nie stawiano).

 

Choinki ubierano przede wszystkim dla dzieci. Zdobiono je pozłacanymi orzechami, jabłkami, pomarańczami i słodyczami. Rozpowszechniały się też ozdoby ze szkła lub celuloidu, a także dekoracje domowej roboty. Do gałązek mocowano świeczki.

W kilku przekazach przeczytać można, że ubranie choinki czy zapalenie na niej świeczek miało miejsce dopiero po wieczerzy wigilijnej.

 

W jednym z domów naszego miasta, kupiono na gwiazdkę chłopczykowi choinkę ubraną w pierniczki i orzechy, złotem malarskim jak zwykle odziane. Jakież było zadziwienie malca, gdy pod płatkami złota, skoro zwyczajem dziecięcym chciał się przekonać o dobroci orzechów, przekonał się, iż to były poprostu kartofle ozłocone. Jest to przemysł nowy zupełnie.

„Kurier warszawski”, 1867

 

Statua MATKI BOSKIEJ PASSAWSKIEJ, na Krakowskiem-Przedmieściu, ozdobioną została obstawionemi w około niej Choinkami, które, jak corocznie, służyły do obchodu w gronie rodzinnem pamiątki Narodzenia BOŻEGO DZIECIĄTKA. Tą skromną maluczkich ofiarą, nie pogardzi BÓGA-RODZICA, pomnąc, że przy tych samych oświetlonych Choinkach, brzmiała Kolenda na cześć BETLEEMSKIEJ DZIECINY: „Dziecię za rękę, Matkę za serce", mówi odwieczne podanie.

„Kurier warszawski”, 1867

 

Dla dzieci stroi się drzewko na gwiazdkę i otacza się je zabawkami, cukierkami, pierniczkami itp. Starszym zaś osobom zwykle składają się prezenta w nowy rok.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Rodzice dzielą się z nami opłatkiem i składają życzenia. Potem siadamy do wieczerzy w ciszy i skupieniu. Szybko nasycamy głód i każdy z nas myśli, co się dzieje w salonie. A było się nad czym zastanawiać. Czekało tam na nas Boże drzewko.
Po wieczerzy rodzice szli do salonu przygotować choinkę. Nam nie wolno było tam wchodzić. Ale cóż? Wielka jest potęga ludzkiej ciekawości! Pod drzwiami był wytarty próg i szparą przenikało światło. Kładliśmy się na podłodze, przywierając ślepkami do owej szpary. Co chwila któreś z nas szeptało: „widzę, widzę!”, ale to tylko na przekór jedno drugiemu, bo i cóż można było zobaczyć? Chyba tylko przesuwające się cienie.
Nareszcie dzwonek! Drzwi się otwierają i dzieciarnia wpada do środka. Wszyscy olśnieni widokiem choinki, na które płoną kolorowe świeczki. Mienią się w blaskach różnobarwne, błyszczące kule, wzbudzają zachwyt ozdoby, słodycze i inne niewypowiedziane cudeńka. Pod choinką stos podarunków: zabawki, książki i inne przedmioty, często bardzo praktyczne i służące do codziennego użytku. Spoglądaliśmy na dary pełni różnorodnych uczuć. Co chwila radosne okrzyki: „Moje najładniejsze!” Rzucaliśmy się rodzicom na szyję, pełni szczęścia i radości.
Ojciec zasiadał do fortepianu i rozpoczynały się kolędy, mamusia rozdawała orzechy, pierniki i inne rozkosze. Potem dzieci szły spać, a rodzice ze starszym rodzeństwem udawali się na Pasterkę.

Sabina Dembowska, Na każde wezwanie. Wspomnienia lekarki, Warszawa 1982

 

Choinka jarząca się świeczkami, która w każdą Wilię raduje moje coraz starsze oczy i wzruszeniem ścisk coraz słabsze serce – toć to ta sama borowska choinka, na którą, zamknięta z rodzeństwem w dziecinnym pokoju, czekałam niby na cud. Jakże powoli ciągnęły się minuty, kwadranse! Kiedyż, kiedyż nareszcie? I wreszcie cud naprawdę. Otwierają się drzwi od ojca pokoju (najmniej zastawionego meblami), w pośrodku ogromne – tak mi się, małej, zdawało, zielone drzewo jarzące się światłami, pachnące nadziemską wonią, z aniołem złocistym u góry. Na choince jabłka, złocone orzechy, cukry, podarki, których moc rozłożona była tez obok na stole. Ale nie było to ważne. Nie na to czekałam i nie tym się radowałam. Podarki, przysmaki – rzecz zwyczajna, ale takie jaśniejące Boże Drzewko naraz jawiące się olśnionym oczom – to przecież wysłaniec z krainy czarów, z nieznanej krainy („Nieznane” – magiczny wyraz po długie lata). Nic to, że domyślałam się, iż mama z mademoiselle od paru godzin stroją choinkę, to był szczegół dla mnie nieistotny, nawet nierzeczywisty. Nie psuł mi on wcale wrażenia corocznie powtarzającego się, a zawsze jakby niespodziewanego cudu.

Zofia z Grabskich Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

Na Wigilię zaprosiłam sześć osób, a potem przyjdzie jeszcze kilka na orzechy. Będziemy ubierać choinkę cukierkami, które mam jeszcze z Warszawy.

Gabriela Zapolska, List z 17.12.1898, z Krakowa do Ludwika Szczepańskiego

 

Po wieczerzy zapalenie choinki, bardzo gustownie ubranej, tym razem przez Fraulein Louise Othmer, nauczycielkę Dziuni, i rozdawanie przez mamę różnych upominków dla młodzieży. Przy choince śpiewano kolędy. O ile mój ojciec dbał bardzo o tradycję i wymagał, by co roku było to samo menu na wieczerzy wigilijnej i rozkoszował się kolędami, o tyle nie cierpiał choinki. Twierdził, że to zwyczaj niemiecki. Z dawnych moich lat dziecinnych pamiętam, choinka urządzana zwykle bywała w sali na starej górze. Nigdy mój ojciec nie bywał obecny.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Drugi taki bal, być może jeszcze bardziej ożywiony, odbył się po Nowym Roku w Bryniewie. Z wyjątkiem rodziców całe towarzystwo dereszewickie było w komplecie. O zmroku w jadalnym zapalono dużą, bardzo bogato ubraną choinkę, przy której odbywało się rozdawnictwo różnych prezentów dla służby dworskiej oraz całego grona dzieci fornalskich, po kolacji zaś tańczono ochoczo do późna.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia; jak zwykle na parę dni wyniknęliśmy się do Wilna dla poczynienia zakupów świątecznych i prezencików gwiazdkowych. Tym razem nabyliśmy wyjątkowo piękne ozdoby choinkowe: przeróżne zwierzątka, ptaki, grzybki wykonane z celuloidu lub kolorowego szkła. Oprócz dorocznego rozdawnictwa prezentów przy choince służbie i dzieciom ze szkółek Maduszka urządziła oddzielną choinkę w naszym białym salonie bardzo bogato udekorowaną dla Herutka i wyłącznie naszych domowników i służby. Po rozdaniu prezentów przy zapalonej choince Mad zdejmowała z choinki niektóre ładniejsze ozdoby i dodatkowo obdarowywała nimi obecne przy choince osoby. Szklanym grzybkiem muchomorem o czerwonej główce, osadzonej na białej nóżce obdarowała Antoninę, bonę Herutka.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Mój dziadek nie znosił choinki i twierdził, że to obyczaj niepolski, ale niemiecki, więc od najdawniejszych lat przygotowywano ją ukradkiem w sali jadalnej nowego domu, gdzie po pierwszej uroczystości w wieczór wigilijny stała długo, połyskując srebrnymi łańcuchami i rozsiewając dookoła zapach jabłek i igliwia.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Z przyjazdem Łopacińskiego ustawiono dużą choinkę w sieni, przy ścianie przylegającej do gabinetu. Nie była to wspaniała i okazała gwiazdka bryniewska dla całej administracji, ale trochę skromniejsza dla dzieci z folwarku. Zawieszając łańcuchy, jabłka, złocone orzechy, srebrne nitki i szklane kule, zamieniałyśmy z naszym gościem urywane rozmowy młodości, stokroć ważniejsze niż programy polityczne a polegające na stwierdzeniu, że się to samo lubi, to samo czuje, to samo myśli.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Potem, przy akompaniamencie mamy, w radosnym nastroju, śpiewaliśmy kolędy pod jaśniejącą choinką.

Maria Czapska, Europa w rodzinie, Kraków 2014

 

Następowała chwila oczekiwania, chwila osobliwa, nagle otwierały się na oścież drzwi do jadalni, gdzie stała na długim stole ustawionym w poprzek sali rozłożysta choinka, aż po sufit, w blasku świeczek, pod choinką podarunki, każdy miał swoje miejsce albo stolik: rodzice, nauczycielki i goście również, pod oknem stół z bakaliami.

Maria Czapska, Europa w rodzinie, Kraków 2014

 

Targ choinek, 1884   Christmas trees market, 1884Tygodnik Illustrowany, 1884

Na podobny temat: Ozdoby na choinkę  

 

Visit Czas's profile on Pinterest.