Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Wejście w świat lub debiut towarzyski był to czas, gdy młoda kobieta oficjalnie przestawała być „podlotkiem” czy „pensjonarką”, a zostawała dorosła panną, czy też „panną na wydaniu”. Dla wielu panienek była to chwila niecierpliwie wyczekiwana.

Nie było żadnej zasady mówiącej, w jakim konkretnie wieku przemiana ta ma nastąpić, ale z reguły panny wchodziły w świat między szesnastym a osiemnastym rokiem życia.

 

Wiązało się to z licznymi zmianami. Po pierwsze była zmiana wyglądu – sukienka do kostek (w miarę dorastania dziewczynki jej sukienki stawały się coraz dłuższe, u nastolatek sięgały kostek) zamieniona zostawała na długą suknię do ziemi, a włosy upinano do góry. Wejście w świat oznaczało także, że panna zakończyła formalną edukację, chociaż mogła wciąż pobierać lekcje muzyki czy rysunku, czasami też innych przedmiotów. Zaczynała wreszcie bywać na balach, wieczorkach tańcujących i innych dużych przyjęciach. W domu dzieliła obowiązki towarzyskie z matką.

Wprowadzenie córki w świat często wiązało się ze spędzaniem karnawału w dużym mieście, aby umożliwić jej poznanie młodych mężczyzn. Wiązało się także ze znacznymi wydatkami, przede wszystkim na nowe toalety. Wymagało także wydawania przyjęć i balów, zwłaszcza w mieście.

Dlatego czasami rodziny mające więcej córek wolały wprowadzać je w świat jednocześnie. W innych przeciwnie – kolejna siostra mogła wejść w świat dopiero po zamążpójściu starszej. Wreszcie zdarzało się, że dla oszczędności pannę wysyłało się do miasta pod opieką i tak tam jadących krewnych.

 

Przyjętem jest ogólnie, że dopiero ośmnastoletnia panna zaczyna pokazywać się w świecie. Bywaniem w świecie, nazywa się towarzyszenie matce w wizytach, pomaganie jej do przyjęcia gości w domu i chodzenie na bale. Do lat ośmnastu, panienka chwilami tylko ukazać się może w salonie, czas jej musi być poświęconym na kształcenie umysłu i wyuczenie się rzeczywiście pożytecznych rzeczy.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Wiek, w którym wchodzi się w świat, nie może być ściśle oznaczony, zależy to od rozwinięcia młodej panny i od rozmaitych wzglądów rodzinnych, zwłaszcza gdy są inne jeszcze siostry, atoli przypada on zwykle między szesnastym a dwudziestym rokiem. Młoda panna dotychczas bywała już na większych zebraniach, na koncertach, porankach i wieczorkach tańcujących, ale ilekroć przychodziła ze swą matką, wnet odłączała się od niej, ażeby się pobawić z córkami gospodarzy w ich pokoju, zdala od wspólnego salonu. Jednem słowem uważano ją dotąd za dziecko. Nareszcie nadeszła chwila, gdzie trzeba ją światu ukazać i postarać się o jak najlepsze wydanie jej za mąż. Prowadzi się ją przeto w wir zabaw większych i mniejszych, ceremonialnych i poufniejszej natury. Teraz wolno jej już bywać w teatrze, na wszystkich proszonych obiadach, rautach i balach, teraz pomaga już matce w przyjęciach u siebie w domu i w składaniu wizyt.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Z chwilą wejścia młodej panienki w świat, składają już odwiedzający osobną kartą wizytową dla niej, wymienia się ją też osobno w liście zapraszającym na bale i obiady.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Młodzi mężczyźni nie mieli podobnego przejścia – ich „wejście w świat” odbywało się niepostrzeżenie:

Trudno mówić o wejściu w świat młodych ludzi. Odbywa się ono daleko szybciej jeszcze, ale zarazem i niepostrzeżeniej. Zaledwo opuścili ławy szkolne, czy uniwersyteckie, już puszczają się w świat. U nich nie stanowi świata bal lub wizyta, ale wszystko: interesa i zabawy wszelkiego rodzaju i karjera urzędowa. Wszystko dla nich jest wejściem w świat, bo też i widnokrąg życia ich i działalności bez porównania jest szerszy od widnokręgu młodych panien.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Między 15 a 20 rokiem zwykle, a zależy to także od rozwinięcia młodej panny i różnych względów rodzinnych, przypada dla panny wiek wejścia w świat. Rozumie się pod tem towarzyszenie matce w wizytach, pomaganie jej do przyjęcia gości w domu, bywanie na balach, zabawach większych i mniejszych, ceremonialnych i poufniejszej natury i t.p. – dotąd bowiem poświęcała czas różnym naukom, a chociaż bywała na większych z swą matką zebraniach, koncertach i wieczorkach tańcujących, chwilowo tylko ukazała się w salonie wspólnym, gdyż odłączała się w celu zabawy z córkami gospodarzy.

Wskazówki obejścia się z ludźmi, Kraków 1882

 

Młode panny nie bywają na obiadach proszonych przed skończeniem przynajmniej lat szesnastu, a gdy już zostały wprowadzone w świat, wyłącznie w domach blizkich krewnych. Wogóle pomija się młodzieńców i dziewczęta w zaproszeniach ceremonialnych.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Osoba, wprowadzona w świat po raz pierwszy, powinna zachować się w towarzystwie skromnie, uważnie, bez pretensyi i z godnością; bądźcie uprzejme i uprzedzające dla wszystkich, zwłaszcza zaś dla tych z waszego otoczenia, którzy ze swojej strony okazują wam uszanowanie i starają się was wyróżnić.

Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905

 

Ironicznie opisywał panieńską edukację i wejście w świat Michał Bałucki:

Najprzód panna musi ukończyć przepisaną zwyczajem liczbę lat na pensyi, gdzie się uczy trochę katechizmu, trochę języków, trochę gramatyki, trochę arytmetyki, trochę grać, trochę śpiewać i tańczyć. Po ukończeniu pensyi z pochwałą (...), panna pod okiem mamy zapoznaje się bliżej z tajemnicami sztuki kulinarnej, studyuje „365 obiadów” pani Ćwierczakiewiczowej, smaży konfitury, piecze placki na święta; w niektórych domach należy do dokończenia edukacyi także znajomość krawiecczyzny, a przynajmniej białe szycie i cerowanie szkarpetek. Ukończenie tych wszystkich nauk nadaje pannie patent dojrzałości, i ukazuje się światu na publicznym balu, jako panna na wydaniu.

Michał Bałucki, Album kandydatek do stanu małżeńskiego, Warszawa 1888

 

Dość ironicznie wypowiadała się propagująca w swojej powieści proste życie Maria Julia Zaleska:

Mąż jej dosyć jest majętny i ona także wniosła mu pewien posag; w takiem położeniu panie nasze warszawskie żyją wyłącznie w świecie salonowym, dorosłe córki w świat ten wprowadzają z taką uroczystością i namaszczeniem, jak ongi młodzież męską pasowano na rycerstwo.

Dwie siostry. Opowiadanie z życia młodych dziewcząt, Warszawa 1888

 

W 1871 roku w świecie debiutowała Ello (Elżbieta Matylda) Radziwiłłówna:

Ponieważ ciocia Ello miała zimą roku 1871 pierwszy raz wystąpić w świecie jako dorosła panna, rodzice postanowili wydać dla niej bal, rzecz, która z powodu długiej choroby ks. Wilhelma dawno nie miała miejsca.

Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010

 

W latach osiemdziesiątych XIX wieku wręcz hurtowo wprowadzała panny w świat pani Kieniewiczowa:

W okresie tym moja matka z córkami spędzała szereg zim w Warszawie. W pierwszym roku mieszkała na placu Zielonym przezwanym w czasach późniejszych na plac Dąbrowskiego, następnie przeniosła się w Aleje Jerozolimskie do domu Reszków, zaś ostatnio ulokowała się w Alejach Ujazdowskich. Powodem spędzania szeregu zim w Warszawie była konieczność dania córkom dodatkowego wykształcenia. Brały więc lekcje nauk wyższych u różnych profesorów. Poza tym mamie chodziło o wprowadzenie córek w tak zwany świat, poznanie ludzi i nabranie umiejętności obcowania z nimi. Oprócz trzech sióstr moich równocześnie pod opieką mamy były wówczas dwie nasze kuzynki Horwattówny, Kasia i Isia, rówieśniczki moich starszych sióstr, córki Aleksandra i Jadwigi Horwattów.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Z kolei matka Zofii Grabskiej wprowadzała w świat swoje pasierbice (i jednocześnie siostrzenice):

Duchowe moje życie związało się szybko ze szkołą silniej niż z domem. Jakiż to zresztą był dom w Warszawie! Domem naprawdę pozostał dla mnie Borów. Matka byłą zajęta, miała obowiązki towarzyskie ze względu na dorosłe moje przyrodnie siostry, które musiała „wprowadzić w świat”.

Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

Sama Zofia odbyła swój debiut towarzyski wcześnie:

Zasmakowałam w życiu światowym, weszłam w nie mając zaledwie lat 16 i moja poprzednia ambicja, by być pierwszą w klasie, zmieniła się w próżność, by królować na balach w otoczeniu wielbicieli (byli wśród nich wybitni w późniejszych czasach ludzie).

Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

W 1900 roku z rozmachem wprowadzano w świat Magdalenę Grabowską:

W samym początku karnawału zjechał Aleksander Grabowski z córką, z zamiarem wprowadzenia po raz pierwszy w świat panny Magdaleny, nazywanej w domu w skrócie Lalą. Przyjechali zawczasu, by zaopatrzyć pannę w odpowiednie stroje balowe, wizytowe, żakiety, okrycia, kapelusze, buciczki, pantofelki, szaliki i wszelkiego rodzaju niezbędne fintifluszki.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Zanim zaczęli bywać, już przez szereg dni codziennie przychodził do ich mieszkania metr tańca z taperem na pół godziny i dokształcał Lalę w wielkiej sztuce tanecznej. Oświadczono mnie, że obecność moja w czasie tych lekcji tańca będzie zawsze mile widziana. Parę więc razy asystowałem tym lekcjom i przy tej okazji zaznajomiłem się z nowymi toaletami Lali, wykonanymi w najlepszych domach mód.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

W 1904 r. w zimie, mając lat 18, byłam, jak się to nazywało, „wprowadzona w świat”. Moja matka sprowadziła mi z Paryża dwie cudne suknie. Jedną z nich, białą, od Doucet, jak dziś pamiętam. Spódnica gładka, a stanik udrapowany, cały w pajety; ogromne bufiaste atłasowe rękawy. Druga, różowa z girlandą églantine, w festony u dołu spódnicy. Reszta sukien była szyta w domu przez Otylię, pannę służąca mojej matki, i Mariannę, moją pannę służącą, obie dobre krawcowe.

Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.