Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Większość dorastających panienek marzyła o swoim pierwszym balu i przygotowanej dla niego stosownej balowej toalecie. Bale bywały wspaniałymi wydarzeniami, pełnymi dam we wspaniałych sukniach z kosztownych materii i w migocącej biżuterii. Te stroje były jednak dla panienek niedostępne. Zasady skromności stosowane do panieńskiego stroju dotyczyły także ubrań balowych.

Panny na balach (zwłaszcza na pierwszym) występowały tradycyjnie w sukniach białych, chociaż dopuszczalne były też inne pastelowe barwy. Suknie te szyto oczywiście według najbardziej aktualnej mody, jak wszystkie stroje balowe miały także tren i głęboki dekolt (chociaż zalecano, by nie był jednak tak głęboki, jak u pań zamężnych). Ozdób powinno być jak najmniej, tak samo biżuterii – panieńskie fryzury zdobiły raczej kwiaty niż brylanty, a szyje może perły, ale nie drogocenne kolie.

Pod koniec wieku tren przy sukniach balowych zaczynał zanikać – zdaje się, że najpierw właśnie w toaletach dla panien, które z założenia więcej tańczyły.

„Ubranie balowe dla młodej osoby” stanowiło także osobną kategorię wśród opisów strojów w pismach poświęconych modzie.

 

Na pierwszym balu, ma zazwyczaj młoda panna toaletę białą, skromną a poetyczną. Zaledwo ubarwia się ją jakimś kwiatkiem we włosach, jakąś niebieską wstążką w pasie, broń zaś Boże od sztucznej, wysoko piętrzącej się, koafiury, — najprościej splecione warkocze lub loki, oto najpiękniejsza ozdoba!

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Bal i zabawy kostjumowe.
Przy odczytaniu niniejszego rozdziału, serduszko niejednej z naszych młodych czytelniczek uderzy w przyspieszonym rytmie.
Wszak bal nie jest zjawiskiem powszedniem, a cóż dopiero pierwszy bal!
Rozumiemy dokładnie wzruszenie, poprzedzające tę ważną chwilę w życiu naszem i gorączkową niecierpliwość, z jaką się szuka dobrej rady, aby olśnić, porwać publiczność tym pierwszym w świat występem.
Pierwszym balem musi zacząć każda panna szereg innych, toalecie też stosownej do tego występu, poświęcimy naczelne miejsce.
Prawie powszechnie przyjętą została suknia biała na powyższy występ uroczysty i to z całą słusznością; żaden inny kolor nie podnosi do tego stopnia świeżości cery i nie nadaje tak poetycznie skromnego wyglądu, jak kolor biały.
Gdy jednak cera młodej osoby, lub barwa włosów traci w sąsiedztwie powyższego koloru, to śmiało użyć można jakiegokolwiek innego jasnego i delikatnego odcienia.
Fason sukni do pierwszego występu musi być możliwie skromny, jednolity, a wdzięczny. Nierozwiniętej jeszcze figury nienależy przeładowywać zbyt sutemi draperyami; spódniczka o tyle krótka, aby w tańcu nie zawadzała i naturalnie bez treny; krój stanika stosownie do mody i gustu, może być pod szyję, lub skromnie wycięty. Przy biuście chudym, nierozwiniętym, o sterczących kościach, lepiej wybrać fason stanika niewycięty, lub też decolté zasłonić marszczeniem z gazy lub tiulu.
Do przybrania stanika może służyć lekka koronka, gaza gładka i haftowana, przedewszystkiem starać się trzeba o wytworny wygląd całości, harmonijny i lekki.
Młoda osoba z domu bardzo zamożnego, nigdy do pierwszego występu balowego nie powinna wybierać ani ciężkich koronek, ani materyi haftowanych, albo przerabianych srebrem i złotem.
Klejnoty też nie mogą być zbyt wartościowe, z masywnego złota lub dużych kamieni.
Stosownemi są: nieduży sznurek pereł, kolja z lekkich ogniw srebrnych czy złotych, z drobnych kwiatków, aksamitka, a najlepiej bukiecik świeżych kwiatów, przypięty do stanika.
Kolczyki z małej perełki, brylancika, lekkie bransoletki ze srebra, emalii.
Wachlarz winien być również niezbyt kosztowny, jak rzeźbiony z kości słoniowej lub z drogich piór, lecz z gazy, haftowanej materyi i t. p. Rękawiczki i pantofelki zastosowane do całości, dopełniają tego wdzięcznego, a z takiem wewnętrznem zadowoleniem noszonego stroju.
Fryzura: włosy podpięte lekko, ozdobione kwiatkiem, lub gdy moda pozwala— rozpuszczone, swobodnie ujęte wstążką lub sznurkiem perełek, aby w tańcu nie rozwiewały się.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Jeszcze parę uwag co do toalety balowej młodych panien.
Krój i przybranie sukni musi uwzględnić swobodne i szybkie poruszenia, potrzebne w tańcu.
Draperye i powiewające wstążki winny być w taki sposób przyczepione, aby w czasie szybkich zwrotów nie wychodziły z fasonu, ani się zbytecznie rozwiewały.
Uważać też należy, aby suknia ani zbyt wązką, ani za szeroką nie była; pierwsza tamuje swobodę poruszeń i odznacza za wyraźnie kształty nóg, druga w szybkim wirze nabiera fasonu małego balonu.
Tak samo fryzura musi mieć układ niepsujący się podczas tańca.
Bo nic tak swobodnej pewności siebie nie psuje, jak nietrwała fryzura, wychodząca z fasonu suknia, a nawet pękająca rękawiczka.
A cóż dopiero mówić o uciskającym, lub spadającym pantofelku, ten — to już stanowczo całą zabawę zepsuć może!
Dlatego też ubrać się na bal należy o godzinę wcześniej, aby się nieco przyzwyczaić do nowej sukni i upewnić, czy wszystkie szczegóły są w należytym porządku.
Po większej części dzieje się przeciwnie – czekamy z uczesaniem do ostatniej chwili i kładziemy suknię tylko co przyniesioną z magazynu, wskutek czego zjawiamy się na sali balowej czerwone, zmęczone pośpiechem ubierania się i niepewne, czy czynność ta dokładnie została spełnioną.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Pani Zofii K. Suknia czarna, chociażby najlżejsza, nie jest stosowną na bal publiczny dla dziewiętnastoletniej panienki. Może być przydatną, lecz na raut, lub mały wieczorek i to rozjaśniona kwiatami.

Odpowiedzi od redakcyi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1890

 

Co do toalety, to i na bale najlepiej, jeżeli młode panienki ubierają się skromnie, niezbyt dekoltowane, w lekkich, powiewnych strojach, z prostotą zrobionych; jako ozdobę bardzo polecenia godną zalecam świeże kwiaty, które o wiele są stosowniejsze od tych wszystkich ogromnych, robionych girland. Jedna, dwie róże we włosach zupełnie są wystarczające. Młodość bowiem sama się zdobi.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

Na sali balowej nawet natomiast młoda dziewczyna nie powinna stroić się w brylanty: świetlana jej cera, gibkie kształty i wątła figurka domagają się raczej kwiatka – i to jeszcze z rodzaju najdelikatniejszych jak konwalia, kwiat jabłoni i t. p. niż kamieni, które zdają się dla jej postaci zbyt ciężkiemi.

A. Callier, Hygiena piękności. Praktyczny poradnik dla prawdziwie eleganckich kobiet na podstawie najlepszych źródeł skreśliła, Kraków, Warszawa 1903

 

Na bale bierze się suknię bardzo strojną z jakiej lekkiej materji i bezwarunkowo jasną lub zupełnie białą. Młodym panienkom bardzo robi do twarzy biały tarlatan lub tiul na białym kanausie. Kwiaty dla młodych osób są o wiele właściwsze od wszelkich klejnotów. Świeże kwiaty zawsze powinny mieć pierwszeństwo przed sztucznymi, zwłaszcza, że się doskonale konserwują przez cały wieczór.
Świeże i pięknie sortie de bal są niezbędne na balach, gdyż psułoby się efekt ogólny, gdyby się miało na sukni balowej coś pospolitego.

Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Młode mężatki mają na sobie kosztowne toalety Jedwabne, aksamitne i koronkowe jasne, przybrane kwiatami. Młode panny mają sukienki powiewne, lekkie, w barwach marzeń. Odcienie blade, niepewne lub skromna sukienka biała z tiulu albo muślinu, lekko wycięta dookoła szyi. Dekolty wszelkiego rodzaju uchodzą na balu; do toalety jednak bardzo strojnej dekolt jest warunkiem nieodzownym; ramiona zupełnie obnażone, stanik trzyma się ledwie na wąziutkiej szelce. Rękawiczki bardzo długie okrywają prawie całe ręce: białe są najodpowiedniejsze do wytwornych toalet.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Dla panien i w ogóle dla młodych osób do tańca, ciągle najwłaściwszym materyjałem są tiule i tarlatany białe i kolorowe, zarówno we wszelkich odcieniach bladych jak i w kolorach żywych i mocnych, z przybraniem z kwiatów, wstążek i piór.

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1874

 

Coraz więcej przyjmują w wyższem towarzystwie modę bardzo praktyczną, że suknie balowe dla panien robią się zaledwie powłóczyste lub nawet tylko do ziemi, a dla pań tańczących z tak zwanemi pół-trenami. Wielkie treny noszą na balach tylko osoby starsze, zupełnie nie tańcujące. Wielkie treny noszą w ogóle na proszone obiady lub rauty.

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1874

 

Do głowy używają pojedyńczo wpinanych kwiatów, gałązek mniej lub więcej długich, dla młodych osób modne są okrągłe wianeczki, które szczególnie ładnie przedstawiają się po nad lokami. Mężatki mieszają kwiaty i pióra, lub perły w długich sznurach, kosztowne śpilki i przepięcia; czasem nawet przeprowadzają fantazyjnie sznury pereł od głowy aż na szyję, ale do tego rodzaju upięcia potrzeba bardzo wprawnej ręki i wyrobionego gustu, aby nie popaść w wymuszoną pretensyjonalność.

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1875

 

Dla młodych osób najodpowiedniejsze są tarlatany z których można wykończyć toalety bardzo strojne: kwiaty do balowego ubrania używane w wielkiej obfitości otaczają brzegi trenów, tunik i draperyi a chociaż bardzo upiękniają radzimy jednak młodym osobom nieprzeciążać niemi lekkich sukienek, gdyż przybranie takie stosowniejsze jest dla mężatek. Niech one stroją suknie długiemi gerlandami, i wielkiemi bukietami a głowy sutemi dyademami, dla panien dostateczny mały wianeczek, parę gałązek lub drobne bukieciki.

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1877

 

Do ubrania balowego dla młodych osób odpowiednie są princesses tarlatanowe lub gazowe, zdobne draperyami odmiennego koloru, lub rodzajem szali gazowych skrzyżowanych z przodu a fantastycznie przewiązanych z tyłu i przepiętych kwiatami; stanik wycina się w carré lub owalnie a rękawki krótkie zdobią w tenże sposób jak przy innych stanikach. 

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1877

 

W ogóle dla mężatek stosowny jest owalny wykrój stanika a dla młodych panien wykrój kwadratowy, który w tym roku bardzo jest używany.

O ubiorach, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1877

 

W ogóle stroje balowe w bieżącym karnawale, jakby na większą ironię ogólnym klęskom będą bardzo bogate, z najzbytkowniejszych materyi złotem tkanych brokard, ubranych z prawdziwie królewskim przepychem. Gdzież się podziały owe dążenia do prostoty szlachetnej, owe projekta reformy w zbytkach toalety niewieściej. Słowa naszej prasy nawołujące do rozsądku i zastanowienia, próżnem odbijają się echem i owo zdanie „iż tylko, aby ulgę nędzy przynieść tańczyć w tym karnawale możemy” ma zupełną słuszność za sobą. Przynajmniej młode dziewczę chrońmy od tej przesady. Sukienka z muślinu indyjskiego delikatnej barwy, bez żadnej ciężkiej ozdoby, jedynie kokardka, lub motyl gdzie nie gdzie całość utworzą uroczą.

Marya Ratyńska, Nowości karnawałowe, w: „Mody paryzkie”, 1879

 

Bardzo nam się podobała, suknia dla młodej panienki z białego klarownego muszlinu. Pierwsza spódniczka miała u dołu wolant, szeroki na pół łokcia, układany w kontrafałdy, w odstępach: po trzy fałdy szły koło siebie, dalej zostawiony był odstęp, na pięć albo sześć cali. Na te kontrafałdy spadały prawie do połowy, po dwa pukle z wstążki blado różowej. Druga wierzchnia spódniczka, składała się cała z wązkich brytów, marszczonych w poprzek, i tworzących wodę. Między jedną a drugą wodą szły wązkie pasy z muszlinu, układane w trzy podłużne, zaprasowane kontrafałdy. Powyżej kolan, te fałdy spięte były na kokardy różowe z dosyć długiemi końcami. Dół wierzchniej spódniczki, kończył się wązką falbanką spadającą na pukle od wolantu. Tylne bryty podpięte kokardami, tworzyły powłokę, z wązką falbanką u dołu. Stanik do tego długi, francuzki, otwarty z przodu zachodził dosyć wysoko na ramiona: przody brzegiem zaprasowane były w fałdy. Z pod spodu wyglądała niby kamizelka, złożona z wody poprzecznie przemarszczonej. Różowy pasek, spięty na złotą klamerkę, obciskał stanik w pasie. Rękawki krótkie, zakończone wąziuchną falbanką, przybrane były kokardkami.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1879

 

W tym że magazynie, wystawiony był strój balowy dla młodej osoby, pełen prostoty, połączonej z wytwornym smakiem. Suknia biała z gazy pekinowej w jedwabne pasy, miała u dołu trzy wolanty ukośne, szerokie na ćwierć łokcia. Tylne bryty, podpięte fantastycznie tworzyły dosyć długą powłokę. Z pod wolantów wychodziła jeszcze u dołu, plisowana falbanka z gładkiej gazy. Stanik wycięty, z bawetem tak z przodu jak w tyle, zachodzący na biodra, otoczony był na wykroju, gerlandką z białych stokrotek, zdobiła go także, nafałdowana draperya gazowa, przepięta w środku pękiem spadających pukielków z białej wstążki. Dwie długie gerlandki z takichże stokrotek, tworzyły dwa festony na przodzie spódnicy; z pod każdej wybiegały pukle z wązkiej wstążeczki białej. Od ramion spadały długie do łokcia pukle, przetwierdzone w górze bukiecikami.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1879

 

W innym magazynie widzieliśmy bardzo ładne suknie balowe dla młodych osób, przygotowane na karnawał. Jedna z nich miała spódniczkę tarlatanową białą nagarnirowaną ruszami i plisami z atłasu, w tyle podpiętą w fantastyczne festony Stanik do tego atłasowy biały z bawetem, zachodzący na biodra tworzył w tyle długie karoko na kształt fraczka. Pod stanikiem była upięta chusteczka z podwójnej iluzyi, chusteczki te powszechnie dziś przyjęte do balowego ubrania. Stanik nie miał wcale rękawów, tylko wąziuchną ruszkę. Za to poniżej ramienia szła opaska z atłasu, zwana mancheron, nagarnirowana tarlatanem. Takie mancherony stanowią nowość tegoroczną. Położone blizko ramienia, łączą się od spodu ze stanikiem, wązką elastyką, inaczej spadałyby na łokieć. Inna suknia, dla młodej mężatki tiulowa biała cała układana w bufy przybrana była pasami z brokatelli w różnych kolorach, przerabianej złotem. Stanik cały z brokatelli, ozdobiony alansońską koronką. Takież mancherony suto ugarnirowane otaczały rękę pod ramieniem, zastępując miejsce rękawka.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Trzecia suknia przeznaczona dla młodej panienki, z muszlinu indyjskiego i fularu białego surrah. Spódniczka fularowa do ziemi, ma u dołu jedną falbankę. Na to idą z przodu cztery draperye muszlinowe, każda zakończona lekką koronką w rodzaju valencienne, tylne bryty z muszlinu upięte w bogate festony. Stanik do gorsu, przemarszczony przez środek a la Sevigné, ma z przodu długi bawet, z tyłu wielką kokardę z białej materyi; sznuruje się na plecach. Draperye z przodu spódniczki, podpięte czterema bukietami białych róż, z liśćmi w różnych odcieniach; w koło stanika na wykroju, ciągnie się wianek z takichże samych róż, — podobny wianek służyć ma do ubrania głowy.
Czwarta suknia także dla młodej panienki, blado różowa z gazy i atłasu. Na spódniczce atłasowej, cokolwiek powłóczystej, naszyte lekko buffy i bufeczki gazowe. Stanik wycięty czworograniasto, tak z przodu jak na plecach, ogarnirowany krepą plisowaną; rękawki bardzo krótkie, poniżej wykroju stanika wpięty wielki bukiet z pelargonii do cieniu, od blado różowego do ciemno karmazynowego, spódniczka podpięta z boku takimże bukietem.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1882

 

Zapisujemy tu śliczną suknię balową, z magazynu pani Elizy Mery (przy ulicy Caumartin N-r 48), wykonaną dla jednej z bardzo ładnych panienek naszych.
Suknia ta, w kolorze blado zielonym Vert du Nil, miała tylne bryty z gładkiej materyi Surah; z przodu spadała draperya crepe de chine, w tymże samym kolorze, przytwierdzona po lewej stronie bukietem z wrzosów i paproci, nadzwyczaj lekkim. Stanik do tego wycięty, całą ozdobę jego stanowił podobny bukiet umieszczony w pośrodku i drugi mniejszy na ramieniu prawem.
Z pod pleców na spódniczkę, spadał pęk długich pukli z wązkiej wstążki tego jak suknia koloru.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1885

 

Ubranie balowe dla panienki. Suknia z tiulu białego w odcieniu śmietankowym. Spódniczka składa się z trzech wolantów, zakończonych obrębem z podwleczoną wstążką ponsową. Na to spada druga spódniczka tiulowa w ponsowy groszek jedwabny, przytwierdzony z lewego boku, gałązkami geranii. Stanik z mory ponsowej, gładki, obcisły, wycięty czworograniasto, na wykroju nagarnirowana niezbyt szeroka koronka.
Druga suknia balowa dla panienki: Spódniczka z fularu surah blado różowego, u dołu wybiega plisowana falbaneczka na dwa cale. Na to idzie druga spódniczka biała tiulowa, w deseń. Z przodu dwa wielkie wolanty, tworzą długi fartuszek, fantastycznie podpięty po bokach, puklami ze wstążki różowej. Z tyłu bryt bardzo rzęsisty, spada do samego dołu. Stanik wycięty w chusteczkę, zupełnie gładki, tiulowy na różowym, wzdłuż przodów przechodzi czterema rzędami różowa wstążka, zakończona u dołu pukielkiem, cztery rzędy przechodzą też wzdłuż pleców. W stanie przepasana szarfa różowa, związana z boku na kokardę i końcami. Rękawy szerokie, przymarszczone na ramieniu i u łokcia, ujęte w obróżkę atłasową, naszytą różowemi perełkami, takaż obróżka przechodzi wkoło szyi.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Suknie do tańca zwłaszcza dla panienek, sięgają ledwie ziemi; turniury i puffy w ogólności mniej rozniesiste od przeszłorocznych.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

U panny Elizy Mery (Caumartin 48), widzieliśmy suknie balowe dla młodych osób, wykonane z wielkim gustem, a co więcej w bardzo dostępnej cenie.
Jedna z nich biała tiulowa, składa się z czterech spódniczek, krajanych prosto, coraz to krótszych, trzy spódniczki objęte u dołu płasko czarną koronką, szeroką na trzy cale, na przyszyciu dana aksamitka. Czwarta spódniczka najkrótsza, naszyta w podłużne pasy, koroneczką bardzo wązką, odwracaną z dwóch stron wązkiej aksamitki. Staniczek do tego atłasowy ponsowy (cocquelicot) wycięty, z długim bawetem, ogarnirowany czarną koronką. Od bawetu spada pęk pukli ze wstążki ponsowej, z długiemi końcami; drugi taki pęk wpięty przy lewym boku.
Druga suknia biała z gazy a raczej z jedwabnego muszlinu, ma także cztery spódniczki, każda zakończona szerokim obrębem. Stanik do niej biały morowy, od bawetu i z boku spadają pukle z białej morowej wstążki.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Przy zbliżającym się karnawale, widzimy już po magazynach przygotowane suknie balowe dla młodych panien. Jedna z nich biała z tiulu jedwabnego, składa się z trzech rzęsistych spódniczek, równej prawie długości, bez garnirunku a nawet bez obrąbka. Stanik do tego a la vierge, wycięty okrągło, namarszczony dokoła; otacza go szeroki pas z materyi białej, tworzący rodzaj gorsecika, zapięty z boku na niewidzialne haftki.
Druga suknia z blado-różowego tiulu; ma dwie spódniczki: wierzchnia naszyta u dołu dziesięć razy wąziuchną wstążeczką z ząbkami (ruban comete); to naszycie zawraca się do góry z lewego boku. Stanik wycięty w chusteczkę, marszczony, krzyżuje się na piersiach. Dopełnia ubrania szeroka szarfa z materyi surah, związana z boku na kokardę.
Podobne suknie tiulowe, nosić będą w kolorach bardzo bladych, błękitnym, paliowym, zielonkowatym (vert d'eau) i śmietankowym.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

W magazynie Aux Trois Quartiers, widzieliśmy także ubrania balowe dla młodych panien. Składały się ze spódniczki gazowej w prążki, lub tiulowej w groszek, udrapowanej na materyi surah lub atłasie, w kolorach: różowym, błękitnym i białym. Staniczek z materyi faille, bywa zawsze w odcieniu daleko ciemniejszym niż spódniczka, np. do blado różowej, ciemno amarantowy, do jasno niebieskiej, mocno turkusowy (bleu du roi). Do białej staniczek cerise, bardzo świeżo wyglądał. Draperya spódniczki podpięta zwykle puklami w kolorze stanika.
Na mniejsze wieczorki dla panien, przyjęte powszechnie suknie z białej wełnianej serży lub kaszmiru, ubierają niektóre kolorową materyą albo aksamitem. Zwróciły też uwagę naszą sukienki z białego półaksamitu, w wyciskane prążki, ubierane materyą cerise albo turkusową.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1888

 

Suknie dla panien, sięgają zaledwie do ziemi, dla mężatek mają niekiedy mały tren, lecz ten nie jest konieczny. Spódniczka spada w prostych fałdach, płaska z przodu, przymarszczona rzęsisto w tyle. Balowe suknie zdobią kwiatami w niewydatnych kolorach, inne złotą pasmanteryą lub kolorowym haftem.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1889

 

Szósta suknia dla młodej panienki z białego tiulu jedwabnego w drobny rzucik, na podwleczeniu surah. Spódniczka jedna do ziemi, zakończona obrębem, rzęsisto przymarszczona, bez żadnego podpięcia; druga krótsza także z obrębem. Stanik wycięty w chusteczkę, cały marszczony, na to gorsecik z materyi białej faille, układany w poprzeczne plisy, zasznurowany w tyle. Z lewego boku przytwierdzona rozeta biała z długiemi końcami. Rękawki maleńkie bufowane, kokardy na ramionach.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1889

 

Na suknie balowe dla młodych osób, najmodniejszy dziś tiul grecki, w duże oczka cokolwiek sztywny w kolorze biało śmietankowym, lub też w bladych, niepewnych odcieniach: różowym, błękitnym, słomkowym i zielonkowatym (vert du Nil). Widzieliśmy taką suknię blado-różową na atłasowej. Spódniczka atłasowa nic ma żadnego garnirunku, na to spada druga tiulowa, z szerokim obrębem u dołu. Stanik do tego wycięty, atłasowy, z dosyć długim bawetem, zasznurowany na plecach; pokrywa go całkiem tiul przymarszczony w podłuż, rękawy małe, zachodzą tylko od spodu, na ramieniu całkiem podpięte w górę, ozdobione rozetką ze wstążki atłasowej. Tiulowa spódniczka, poniżej stanu podwinięta w górę szeroką szarfą, spada na nią, tworząc lekką draperyą. Szarfa ta luźno puszczona, łączy się z boku wielką rozetą atłasową.
Druga suknia balowa dla młodej panienki z białej materyi surah w odcieniu śmietankowym. Spódniczka układana cała w fałdy zaprasowane w jedną stronę. Na to spada tiunika z greckiego tiulu, zręcznie udrapowana, podniesiona w górę z lewej strony bukietem konwalii z liśćmi. Stanik wycięty okrągło, pokryty marszczonym tiulem z wypuszczoną do góry główką. Rękawki z tiulu lekko namarszczone, podniesione u ramienia, przybrane kokardą ze wstążki i gałązką konwalii. Pasek do tego szwajcarski z odwróconym bawetem, spięty w tyle rozetą jedwabną.
Suknia na bal dla młodej mężatki. Spódniczka tiulowa w kolorze blado-zielonym (vert du Nil), przyfałdowana cała w głębokie zaprasowane zakłady, na to spada tiunika z materyi broszowanej, w tymże samym kolorze, z krótkim na pół łokcia trenem.
Tiunika ta krajana prosto, otwarta z lewej strony, na otworze ciągnie się gerlanda z róż polnych w bladem odcieniu, pomieszanych z liśćmi. Stanik tiulowy z bawetem, wycięty czworograniasto, mocno namarszczony, wszystkie zmarszczki zwrócone do lewego boku; w miejscu gdzie się schodzą, wpięty bukiecik z róż i liści. Rękawki tiulowe bufowane, tworzą jakby rozwinięty wachlarz.

S.D. [Seweryna Duchińska], Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1890

 

Dla młodych panien w obecnym karnawale modny jest tiul biały i kolorowy; ślicznie przedstawia się toaleta balowa z tiulu np. blado różowego ze szlakiem lub rzutem haftowanym w lilie białe z perełek, na podszewce z blado-różowej materyi surah; stanik z wykrojem podłużnym i pasek haftowany perełkami. Druga suknia z tiulu bardzo jasno-niebieskiego, haftowana w różyczki polne brylantowane, na podwleczeniu z materyi różowej.
Suknie z trenami rozpowszechniają się coraz bardziej — na bale, w obszernych salonach pochwalamy je jako podnoszące o wiele efekt toalety, ale do sukien spacerowych trudno zgodzić się z tą modą. W Paryżu łatwiejsza z niemi sprawa, ale u nas w klimacie zmiennym, w porze słotnej lub śnieżnej byłoby niepraktycznie a nawet nierozsądnie wziąć suknię powłóczystą do wyjścia na ulicę — w razie deszczu nietylko że zniszczy się odrazu, ale jakże nieestetycznie wyglądać będą buciki zasmarowane błotem! Radzimy zawsze trzymać się środka, strzedz ślepego niewolnictwa modzie i nie wpadać w ostateczności. Do tańca dla młodych panien przyjęte suknie bez trenu.

O ubiorach, : „Tygodnik Mód i Powieści”, 1890

 

Jeszcze parę uwag co do toalety balowej młodych panien.
Krój i przybranie sukni musi uwzględnić swobodne i szybkie poruszenia, potrzebne w tańcu.
Draperye i powiewające wstążki winny być w taki sposób przyczepione, aby w czasie szybkich zwrotów nie wychodziły z fasonu, ani się zbytecznie rozwiewały.
Uważać też należy, aby suknia ani zbyt wązką, ani za szeroką nie była; pierwsza tamuje swobodę poruszeń i odznacza za wyraźnie kształty nóg, druga w szybkim wirze nabiera fasonu małego balonu.
Tak samo fryzura musi mieć układ niepsujący się podczas tańca.
Bo nic tak swobodnej pewności siebie nie psuje, jak nietrwała fryzura, wychodząca z fasonu suknia, a nawet pękająca rękawiczka.
A cóż dopiero mówić o uciskającym, lub spadającym pantofelku, ten — to już stanowczo całą zabawę zepsuć może!

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Co do toalet karnawałowych dla młodych osób, zaznaczamy że kolorowe jedwabne suknie, powszechnie noszone w ostatnich latach, dla panien mniej są przyjęte i ustępu ją miejsca lekkim materyałom – najwłaściwszem młodości, która urocza sama przez się, nie potrzebuje kosztownych dodatków i obmyślanych przystrojeń, bez których nieporównanym wdziękiem swoim czaruje oczy i pociąga serca! Tarlatan zaniedbany od pewnego czasu znów został przywrócony w użycie i stanął do szeregu z innemi jak: gaza, krepa, batyst i t. p. Lekkie tkaniny wyrabiają w deseń rzucany lub ciągniony, odznaczający się wyraziście i tak np. na różowym tiulu rzucone pojedyncze listki różane z błyszczącemi się kroplami rosy, albo na blado zielonym fijołki; krepę zdobią wrabiane rzuty i szlaki koronkowe. Najświeższe i bardzo efektowne są tkaniny w rzucik złoty, srebrny lub stalowy, wielkości ziarnka grochu lub łepka od szpilki, rozsiany dość gęsto, mogące służyć do przybrania gładkich materyałów. Cieniutkie piękne sukno w jasnych bardzo odcieniach utrzymało się jeszcze na karnawałowe suknie dla młodych panienek. Przybył także nowy materyał japoński, w duże kolorowe kwiaty i ptaki na tle jasnego koloru — praktyczny bo tani i dający się prać. Dla panienek pierwszy raz wprowadzonych na wieczory, modne są białe lub bardzo jasne materyały haftowane, których szerokość wystarcza na długość spódnicy.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

Dla młodych osób wyczekujących karnawału donosimy, że przygotowano cały zastęp materyałów wieczorowych gazy, krepy, bengaliny, płótno i muślin jedwabny, voile, surah i t. p . Dla mężatek atłasy w różnych gatunkach, materye mienione adamaszki i mora; w materyałach tych wyczerpano wszelkie znane kolory i świeże kombinacye z nowemi nazwami: sandal kolor drzewa sandałowego, platynowy, niklowy, cigale zielony jak konik polny, czekoladowy praline, ponsowy grenade.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1893

 

W „Księżnicze” głowę Helenki Oreckiej, jeszcze przed gwałtowną zmianą jej sytuacji życiowej, także wielce zaprząta pierwszy bal i przygotowana na niego toaleta (szczególne wrażenie robił na niej długi tren):

Od kilku tygodni zajmowały ją myśli o balu mającym się odbyć u jej stryja, pana Bartłomieja, zamożnego obywatela, na której to zabawie Helenka miała po raz pierwszy ukazać się jako panna dorosła, i niby rycerz świeżo pasowany, zamiast szpady, otrzymać długą suknię. Napisano po suknię do Warszawy, a sama Helenka nakreśliła plan tego arcydzieła kunsztu niewieściego. Tymczasem liczyła niecierpliwie dni przedzielające ją od balu i marzyła o nim na jawie i we śnie. Zdawało jej się, że będzie to początek poematu jej życia, i że wkrótce zaraz po tym początku, jak w bajce, przyjedzie do niej piękny królewicz i złoży u jej stóp serce i majątek.

Zofia Urbanowska, Księżniczka, Warszawa 1886

 

Trudno, gniewaj się jak chcesz panie stryju, panienkę ubrać trzeba, ho to nie wieczór byle-jaki, ale bal całą gębą, bal, na który zjechała się cała okolica. Trzeba na nią włożyć blado-różową , powłóczystą sukienkę z gazy tak lekkiej i przezroczystej, że jest obawa, aby się za dotknięciem nie rozwiała jak mgła poranna; trzeba tę sukienkę przybrać pierwiosnkami, stokrotkami i innemi jeszcze kwiatami, które przynosi z sobą wiosna ; trzeba panienki białe ramiona troszeczkę odsłonić, i otoczyć je temi samemi kwiatami, aby przy ich żywych barwach wydawały się jeszcze bielsze; trzeba nakoniec we włosy jasne wpiąć parę kwiatków. Pani Orecka siedząc w fotelu dawała rozkazy i wskazówki pannie służącej, a potem jeszcze poprawiała wszystko własną ręką. Zrobiła ona ofiarę dla córki ze swego zdrowia, przybywając na ten bal - ale chciała ją sarna po raz pierwszy w świat wprowadzić i być świadkiem jej powodzenia, o którem nie wątpiła.

Zofia Urbanowska, Księżniczka, Warszawa 1886

 

Helenka napatrzywszy się do syta w zwierciadło, zwróciła całą uwagę na ogon tak dla niej upragniony, a pasujący ją odtąd na dorosłą pannę, gdy wszedł zniecierpliwiony pan Bartłomiej, prowadząc z sobą pana Marcina, któremu kazał dać admonicyę kobietom za guzdranie się.

Zofia Urbanowska, Księżniczka, Warszawa 1886

 

Pierwszą suknię balową wspomina Jadwiga Żółtowska:

Rozmyślania takie ogarniały mnie w przerwach między zabawami. Tymczasem przyszło z Warszawy pudło i z welinowych papierów wydobyta została suknia balowa, jak dla dorosłej panny. Dojeżdżałyśmy jeszcze do Wilna do Jaroszyńskiego dla innych obstalunków, a w połowie sierpnia wyjechałyśmy na Wołyń, na doroczne fety do Ubarowa. Miałyśmy się jeszcze tam spotkać z ciocią Lelą.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Widzę go tylko raz w naszym saloniku, kiedy już byłam ubrana na bal mający się odbyć na dole, w białej sali hotelu. Miałam na sobie suknię z białego atłasu poobszywaną jasno żółtymi koronkami ozdobionymi pajetkami. Wygorsowany stanik był przybrany tiulem i żółtymi różami. Z naiwną radością każdej dziewczyny czy młodej kobiety cieszyłam się z mojego stroju i pragnęłam, żeby Chomiński go pochwalił, tymczasem na jego twarzy malowało się tylko chmurne niezadowolenie i kwaśno zauważył, że moja suknia jest zanadto opięta i wygorsowana.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Na podobny temat: Strój panny, Panieńska biżuteriaWejście w świat  

 

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.