Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Narodziny dziecka były, jak i teraz, ważnym wydarzeniem w życiu kobiety i rodziny. Kobiety rodziły w domu (własnym, czasem u krewnych), przy asyście lekarza, akuszerki lub obojga. Mogły też być obecne kobiety z rodziny (zamężne). O obecności mężów wiadomo niewiele, ale np. z opisów w we wspomnieniach Antoniego Kieniewicza można był wnioskować, że był w tym czasie przy boku swojej żony.

W wielu rodzinach oczekiwano przede wszystkim na narodziny syna, chociaż wydaje się, że w licznych też przyjmowano z radością każde dziecko, zwłaszcza zdrowe i pomyślnie rosnące (śmiertelność niemowląt i małych dzieci pozostawała wysoka).

 

Zaleceń dotyczących samego porodu (nazywanego „słabością”) czy jego opisów nie ma dużo – jeżeli pojawiały się w ogóle, zazwyczaj w publikacjach specjalistycznych dla lekarzy lub akuszerek (chociaż akuszerek z fachowym wykształceniem było stosunkowo niewiele). Można za to znaleźć wiele porad i przepisów dotyczących dni po urodzeniu się dziecka – oznajmienia jego narodzin krewnym i znajomym, odwiedzin u młodej matki, upominków.

Kobiecie zalecano po porodzie spokój i odpoczynek, nie wychodziła też z domu. Po wyjście tradycyjnie pierwsze kroki kierowała do kościoła.

 

W trzy dni po urodzeniu się dziecka, rozsyła się krewnym i bliskim znajomym listy donoszące o szczęśliwym wypadku. Obowiązku tego dopełnia zwykle ojciec.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Odebrawszy list podobny, należy w przeciągu ośmiu dni złożyć wizytę i dowiedzieć się o zdrowie matki. W dziesięć dni najdalej po szczęśliwem rozwiązaniu, sama pani zwykle przyjmuje gości. Ubrana jest w szlafroczek i leży na szezlągu. Kolebka nowonarodzonego dziecięcia powinna stać obok, chociażby matka nie karmiła sama. Odwiedziny przybywających nie powinny trwać zbyt długo i zabronionem jest najsurowiej prowadzić rozmowę o przedmiotach smutnych. Należy unosić się nad pięknością niemowlęcia i wynajdywać podobieństwo do rodziców.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Wyprawka nowonarodzonego powinna być już zrobiona przed przyjściem jego na świat. Wspaniałość jej zależy, ma się rozumieć, od zamożności rodziców. U nas w Polsce sprawia ją zwykle babka lub dziadek. Stosownem jest i właściwem, jeśli bogata pani każe zrobić wyprawkę dziecinną dla spodziewających się rozwiązania żon oficyalistów, sług a nawet włościan w dobrach swoich. Należy tylko zawsze, uprzedzić je dwa miesiące przed rozwiązaniem, że podejmujemy się tego obowiązku.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Kobieta wychodząc pierwszy raz z domu po połogu, idzie najprzód do kościoła. Tam, przy ceremonii wywodu, będącej w zwyczaju w katolickiej religii, powinna wedle możności złożyć pieniężną ofiarę, podsuwając pod świecę sztukę złotą, srebrną albo nawet miedzianą.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Nie należy również czytać lub pisać w ciągu pierwszych dziewięciu dni, chociażby ze względu na oczy.
Wszelkie namiętności, troski, zmartwienia, przestrach, gniew, mogą wywrzeć jak najszkodliwszy wpływ na dziecko, piersią matki karmione, a samej matce zagrażają obłędem albo ciężką chorobą cielesną.

Dr J. Polak, Hygiena mężatek i matek. Przekład dzieł: Prof. Dr. Spöndli’ego (Schwagerschaft, Geburt Und Wochenbett) i Prof. Breslau (Anleitung zu einer vernunftgemässen Ernährungund Pflege der neugeborenen und kleinen Kinder), dokonany i uzupełniony podług innych autorów przez, Warszawa 1882

 

Młoda matka, udająca się do kościoła pierwszy raz po słabości dla spełnienia pobożnego obowiązku i wysłuchania Mszy świętej, powinna obrać godzinę wczesną, ubrać się jak najskromniej i przybyć tam w towarzystwie mamki, czy piastunki, niosącej dziecko. Może jeszcze towarzyszyć jej jakaś blizka krewna, czy przyjaciółka, ale nigdy młoda panna.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Tuż obok, na starannie usłanem, szerokiem łożu, spoczywa młoda mateczka. Z chwilą, gdy lekarz pozwoli, zaczyna przyjmować pierwsze wizyty. Przedewszystkiem odwiedzają krewni i najzażylsi znajomi. Inne osoby składają tylko karty z zagiętemi rogami do rąk służby, zasięgają informacyi o chorej i proszą o załączenie serdecznych ukłonów młodej matce. Bez względu na stopień pokrewieństwa, nie wypada pozostawać dłużej przy łożu młodej matki nad kilka minut.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów.  Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Młode panny nie towarzyszą matkom w czasie takich wizyt, chyba że w wyjątkowych razach i przy bardzo blizkiem pokrewieństwie z położnicą.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów.  Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Na palcu lub na ręku młodej matki błyszczy klejnot, ofiarowany jej przez małżonka za przysporzenie rodziny. Kwiatów młodym matkom nie ofiarowywa się wcale. Najstosowniejszymi podarunkami są prace własne ofiarodawczyń – jak kaftaniki, koszulki, śliniaczki, ubrane haftem i koroneczką, z pieszczotliwem wyszyciem „Bobuś,” „Niunia” lub t. p., pończoszki wełniane, bardzo miękkie, różowe lub niebieskie, czepeczki ze wstaweczkami koronkowemi, kołderka na kołyskę, wózek, koszyczek z przegródkami na puder, gąbkę i szczotkę z miękkiego włosia, wreszcie przenośna kołyska Moïse, w formie kobiałki, cała we wstążeczkach, z atłasu i koronek, używana do przenoszenia dziecka z pokoju do pokoju. Nie daje się nigdy w prezencie przedmiotów z wełny czerwonej szarej lub brunatnej – byłoby to niegrzecznem i krzydzącem młodą matkę. Kolory te, jako mniej ulegające zbrukaniu, przystoją wyprawkom dziatwy ubogiej.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów.  Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

W przeciągu trzech dni od daty urodzin niemowlęcia należy udać się do sklepu i nabyć za 3 kop. druczek do wypełnienia. W druczku tym wyszczególnia się naprzód imię i nazwisko nowonarodzonego dziecka, stan rodziców, wyznanie i sposób ich utrzymania. Druk tak wypełniony poświadcza rządca domu, w którym niemowlę przyszło na świat, a podpis rządcy i ścisłość wymienionych w druku szczegółów potwierdza osobiście komisarz cyrkułu swoim podpisem i pieczęcią urzędową. Z cyrkułu idzie się do kancelarii parafialnej i tam, na podstawie druczku, nowy obywatel zostaje wciągnięty na listę parafian, poczem za cenę 60 kop. Otrzymuje się wyciąg z metryki, który służy nowonarodzonemu za kartę legitymacyjną. Z tej to karty dziecko zostaje wciągnięte do ksiąg ludności, czyli zameldowane.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów.  Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Przyjaciele, znajomi, słowem wszyscy, z kimkolwiek jest się w bliższych stosunkach, powinni otrzymać zawiadomienie listownie w ciągu tygodnia od daty urodzin. Przyjście na świat dziecka publikuje się również w gazetach, jakkolwiek jest to w złym tonie.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów.  Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

W niedzielę odbył się chrzest z wody córki Władysława. Jest to piękna, gruba dziewczynka, z której ojciec jest bardzo dumny, a matka bardzo szczęśliwa, przyjęli ją jak gdyby była chłopcem, tzn. z całkowitą radością.

Eliza z Branickich Krasińska, Świadek epoki, Listy Elizy z Branickich Krasińskiej z lat 1835-1876, 13.10.1863, z Paryża do Katarzyny Potockiej

 

W lutym 1894 roku urodziła się naszym rodzicom w Pradze, w mojej osobie, czwarta córka, ochrzczona imionami Maria Dorota Leopoldyna i przyjęta z rezygnacją.

Maria Czapska, Europa w rodzinie, Kraków 2014

 

A w Pradze tego 1896 roku urodził się naszym rodzicom upragniony syn.

Maria Czapska, Europa w rodzinie, Kraków 2014

 

W dzień wigilijny po południu moje Kochanie położyło się. Nie mogła już być na wieczerzy wigilijnej, którą spożywaliśmy kolejno, co chwila zrywając się od stołu na zawołanie chorej.
Całą noc przebyłem u wezgłowia mojego najsłodszego Biedactwa, trzymając ją za główkę, a łzy mi chwilami na jej główkę kapały, gdy widziałem, jak bardzo moje Biedactwo cierpiało. Mądra pani się krzątała wokoło, doktor zacierając ręce miarowym krokiem przechadzał się wzdłuż i wszerz po pokoju, od czasu do czasu deklamując coś po łacinie, co irytowało moje Biedactwo. Mama drzemała skuliwszy się w fotelu. Dopiero rano koło godziny szóstej urodził się duży, zdrowy i ładny chłopiec. Pomimo wielkiego osłabienia oczęta mojego jedynego Skarbu promieniały radością, gdy mądra pani po wykąpaniu dzieciątka przyniosła je i położyła na łóżku młodej mamusi. Mojej biednej teściowej, której w ogóle zdrowie nie było tęgie, przez tę noc nerwy zostały bardzo szarpnięte. Na następne podobne ewenementy nie zdecydowała się więcej przyjeżdżać.
Pierwszą moją czynnością dnia tego było zredagowanie szeregu telegramów do Bolcienik, Tołkaczewicz, Łoszycy, Nowosiółek, Hroszówki, zawiadamiających o przyjściu na świat syna. Konny został niezwłocznie wysłany do Kopcewicz dla nadania wymienionych depesz.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

W końcu marca otrzymujemy wiadomość z Leonpola, że u Zibiów przyszła na świat 28 marca córeczka, której zamierzają dać imię Tekla. Klosia donosi listownie o rozpaczy swojej, jak również Dziuni, że urodziła się córka, a nie syn. Dziwne bywają nieraz rozpacze kobiece. Myśmy wszyscy bardzo się cieszyli z tego rozwiązania.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Ciocia Klosia zdawała się tak zajęta gospodarstwem, że powiedziała mimochodem: idylla narzeczeńska się skończyła. Obie te panie z trudem godziły się na zawód, jaki im swoim urodzeniem sprawiła córka. Wedle nich brak męskiego potomstwa był ciosem dla stanowiska Dziuni w nowej rodzinie. Dziunia uskarżała się na okropne boleści porodu i na ciężki cios, kiedy zamiast wymarzonego syna urodziła się córka.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Zaraz po balu przyszedł telegram z Dereszewicz, który obudził uśpioną w niej gorycz. Madzia urodziła trzeciego syna! I Lela, i Dziunia zalały się łzami, podniecając się nawzajem w rekryminacjach i urazach, i w daremnym żalu do losu.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.