Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Jeżeli jednak matka z jakichś przyczyn nie mogła karmić sama i wynajęcie mamki stawało się konieczne, należało dokonać go bardzo starannie. Mamka była w końcu pierwszą opiekunką dziecka, bliższą mu niż niańka, a częściowo nawet niż matka. Nie do końca jeszcze wyzbyto się wiary w cechy „wysysane z mlekiem”. Mamki były zaś automatycznie moralnie podejrzane – często były to matki nieślubnych dzieci. A nawet jeżeli nie, nie pasowały do ideału macierzyństwa, skoro zostawiły własne dzieci, by zająć się cudzymi. Wreszcie, jako że wywodziły się z ludu, brakowało im wykształcenia i znajomości zasad nowoczesnej opieki nad niemowlęciem.

 

Wybór mamki, jeżeli się bez niej obejść nie można należy do lekarza, ale jej dobroć i wpływ jej pokarmu na zdrowie dziecka, zależy przeważnie od sposobu w jaki z nią Matka postępuje. Dowodem dobrobytu naszego ludu, a zarazem jego chlubą, jest niechęć z jaką kobiety nasze opuszczają swe dzieci, by zamożniejsze wykarmić: owóż gdy po długich poszukiwaniach matka znajdzie taką ochotnicę, nie wie jak jej ma dogodzić, okarmia ją potrawami do których tamta nienawykła, pozwala jej po całych dniach nic nie robić i w krótce psuje jej zdrowie i wywołuje zwykle niewdzięczność i przywiązanie – lecz mnóstwo zachcianek i kaprysów a wtedy albo trzeba ją odprawić, a zmiana mamek dziecku nie służy; albo dogadzać jej zachciankom, a rzecz to niełatwa, boć nie masz dziwaczniejszych kaprysów, nad kaprysy osób nieoświeconych, a są też nieraz niezgodne z wymaganiami zdrowia dziecka, albo wreście karcić je surowo, zkąd znowu dąsy, gniewy, płacze, także wcale nie higeniczne. Rozsądna Matka uniknie tych kłopotów postępując od pierwszej chwili z mamką łagodnie lecz stanowczo, ściśle oznaczając jakość i ilość pożywienia jakie jej udzielanem będzie (zważać należy aby nie dając nic dziecku szkodliwego, niemniej nie odzwyczajać mamki od pokarmów do których odmłodu nawykła) co dzień ją zatrudni przez parę godzin pracą ręczną ruch dającą, co dzień na świeże wyszle powietrze, wreście podda ją ścisłemu dozorowi jakiej rozsądnej sługi i sama własnego nie pożałuje trudu, byle uniknąć potrzeby gderania i wywoływania szkodliwych wzruszeń.

Anastazja Dzieduszycka, Przy kolebce!, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1875

 

W dzień, w którym dziecko dostało pierwszy ząbek, ojciec i ojciec chrzestny dają podarunek mamce. Jeśli zaś matka sama karmiła, należy dać podarunek matce.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Jeżeli konieczność zmusza do wyręczenia się mamką, niechże wszystkie własności jej fizyczne i moralne będą dokładnie zbadane przez doświadczonego lekarza, albowiem nieostrożność tę przypłaca dziecię przewlekłą chorobą, a nie rzadko śmiercią.

 Dr Łuczkiewicz, O sposobach przedłużenia młodości ze stanowiska hygienicznego. Odczyt publiczny na rzecz Osad rolnych, miany dnia 18 Lutego 1877 roku przez Profesora D-ra Łuczkiewicza, w: Kolęda dla gospodyń, 1878

 

Bywają nierzadkie przykłady zabicia przez mamkę dziecka niezdrowym pokarmem, łub narażenia go na długotrwałe cierpienia przez udzielenie mu zaraźliwych chorób, którym klassa kobiet dostarczająca mamek najbardziej podlega. Wszakże pomijając i te wypadki, pragnę zwrócić uwagę matek na często zdarzające się choroby dziecinne, wywoływane przez mamki, nadużyciem jedzenia, ich popędliwością, podawaniem piersi w sposób grożący dziecku uduszeniem, zwłaszcza w razie zdrzemania się. Kontrola nad tem wszystkiem niesłychanie trudna – prawie niepodobna.

 Zofia Kowerska, O wychowaniu macierzyńskiem, Warszawa 1881

 

Rousseau utrzymuje, że kobieta najemna może mieć zdrowe mleko, jako mamka; jest jednak złą matką, bo dla zarobku opuściła dziecko własne. Zarzut podobny może we Francyi być dla niejednej ciężką niesprawiedliwością, u nas wziąć go można dosłownie. Tyle okolic kraju naszego bezustannie się skarży na brak rąk do pracy, że kobieta silna i zdrowa może zarobić na życie, nic opuszczając dziecka własnego. Była tedy złą matką. Jakże więc z ufnością można jej powierzyć dziecię?

 Zofia Kowerska, O wychowaniu macierzyńskiem, Warszawa 1881

 

Jeżeli matka zmuszoną jest wziąść do swego dziecka mamkę, uważać ma przedewszystkiem na jej zdrowie, dla tego też nie zrobi wyboru bez lekarza. Zwrócić ma także uwagę na jej łagodność i pewien stopień inteligencyi, która się przebija w twarzy i u najprościej szych kobiet.

 Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Małe niedokładności w pielęgnowaniu uzupełni matka sama, nie może bowiem wymagać od prostej kobiety wszechstronnej w tym kierunku wiedzy. Obejście się z mamką ma być łagodne, surowość bowiem wywołuje u wiejskich kobiet tęsknotę za domem, własnem dziecięciem, u drugich żal, lub gniew, a wszystko to szkodzi dziecięciu.

 Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Najlepiej jest, o ile pozwalają środki, nająć mamkę. Należy jednak uważać, ażeby była ona zdrową, posiadała wystarczającą ilość dobrego pokarmu; ażeby jej dziecko było mniej więcej w takim samym wieku jak to, które ma karmić i wreszcie, ażeby odznaczała się dobremi własnościami moralnemi. Nie mało, jak wiadomo, kłopotu bywa z mamkami; a jeżeli dodamy, że własne ich dzieci, odstawione od piersi częstokroć umierają, to nie zdziwi nas dążność niektórych autorów do usunięcia tego zwyczaju.

 Dr J. Polak, Hygiena mężatek i matek. Przekład dzieł: Prof. Dr. Spöndli’ego (Schwagerschaft, Geburt Und Wochenbett) i Prof. Breslau (Anleitung zu einer vernunftgemässen Ernährungund Pflege der neugeborenen und kleinen Kinder), dokonany i uzupełniony podług innych autorów przez, Warszawa 1882

 

Wybór mamki jest rzeczą bardzo ważną, ze względu na zdrowie i życie dziecka. Nie można jej brać, dopóki lekarz jej nie obejrzy i nie zapewni, że wolna jest od chorób i posiada odpowiednie przymioty. Najlepsza jest między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia, brunetka raczej niż blondynka, charakteru łagodnego i wesołego, gdyż usposobienie kłótliwe, gwałtowne, popędliwe, źle oddziaływa na niemowlę.
Lepsze są wieśniaczki niż kobiety miejskie, nie trzeba tylko zmieniać sposobu jej życia i potraw do których przywykła. Niech się dobrze odżywia, ale je rzeczy proste: rosół, mięso, jarzyny, potrawy mączne i słodkie, chleb, mleko, a za napój używa tylko wody. Trzeba ją zajmować pracą, kazać drzewo nosić i wodę, prać bieliznę, zamiatać, bo brak ruchu i lenistwo wpływają na zgęszczenie pokarmu i psują zdrowie dziecka. Codziennie mamka powinna chodzić i być na świeżem powietrzu, a czystość i porządek koło siebie jest rzeczą niezbędną.
Nigdy nie trzeba pozwolić, żeby dziecko spało razem z mamką. Jest to bardzo niezdrowo dla niemowlęcia, nie mówiąc już o wypadkach uduszenia, które nieraz się zdarzały.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Piersi dziewczyn, a właściwie gruczoły mleczne, nie mogą, będąc uciskane gorsetami i stanikami, dostatecznie się rozwinąć, i tu mieści się przyczyna, dlaczego w późniejszym wieku, zostawszy matkami, nie są w stanie same karmić swych dzieci, więc przychodzi powierzać je obcym mamkom, których pokarm nigdy nie bywa tak korzystny dla dziecka, jakgdyby go sama zdrowa matka karmiła.

 Dr J. Herm. Baas., tłum Dr J. St., Choroby kobiece. Ich zapobieganie i leczenie, 1889

 

Tam gdzie gospodyni rządzi wielkiem gospodarstwem, kieruje liczną służbą, ma obszerne pole działania, a zatem zanadto podlega wpływom szybko zmieniających się wrażeń i uczuć, lepiej będzie dla zdrowia dziecka, jeżeli je będzie karmiła mamka. Lecz w gospodarstwach mniejszych, których dozór nie potrzebuje ustawicznego czuwania i pracy, to jest w stosunkach, w których żyje największa liczba czytelniczek naszych, obowiązki domowe bardzo łatwo pogodzić z karmieniem dziecka.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

Jeżeli matka karmić dziecka swego nie może, lub nie chce, w takim razie najlepiej ją zastąpi mamka. Wybór mamki jest rzeczą nietylko ważną, lecz i trudną, należy więc polecić go lekarzowi doświadczonemu, a nie przestawać tylko na poleceniu akuszerek lub przyjaciółek, bo pozory nieraz łudzą i pod zdrową postacią kryją się często szkodliwe dla dziecka choroby.
Mamki otyłe i z obwisłemi piersiami łatwo tracą pokarm; lepsze są szczupłe, mające piersi jędrne. Mamka powinna mieć świeżą i rumianą cerę, wesołe oczy, czyste niezaczerwienione powieki, czerwone, niespierzchnięte usta, zdrowe białe zęby, dziąsła czerwone, oddech bez odoru, piersi miernej wielkości, okrągłe, jędrne, niebieskiemi przeciągnione żyłkami, brodawki dobrze ukształcone, bez wyrzutów i strupów, tuszę umiarkowaną, skórę gładką i czystą, bez pryszczów, plam i wysypek, nareszcie nie powinna mieć skłonności do zbyt woniejących potów.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

Najlepszą jest mamka między dwudziestym a trzydziestym drugim rokiem życia, bo mleko starszych kobiet jest gęste, bogate w pierwiastki odżywcze, które dziecię z trudnością znosi. Bardzo dobrze, jeżeli mamka już poprzednio parę razy rodziła, bo taka ma doświadczenie i umie obchodzić się z dzieckiem. Kobiety wiejskie należy przenosić nad miejskie, a ciche i nieśmiałe nad żywe i prędkie. Mamki o ciemnym kolorze włosów są lepsze niż blondynki i rude, bo chociaż mają zwykle mniej mleka, jednak mleko to jest więcej pożywne.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

Należy zwracać wielką uwagę i na moralne przymioty mamki. Mamka, która przy fizycznych zaletach jest namiętnego usposobienia, tęskni za domem lub własnem dzieckiem, złośnica, swarliwa, nieochędóżna lub nietrzeźwa, kłamliwa lub nieuczciwa, nie powinna być obierana do karmienia waszego dziecka. Przejrzyjcie więc dokładnie jej świadectwa służbowe, a jeżeli jest ze wsi, dowiedzcie się o jej sławie. Z tego widać, jak trudnem jest zadaniem wynalezienie osoby, której możnaby bez obawy powierzyć karmienie dziecka.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

Jednak najlepsze wypełnianie obowiązków ze strony mamki nie zwalnia matki od ustawicznego czuwania nad swojem dzieckiem. Rozumna bowiem matka powinna dbać nie tylko o fizyczne wychowanie swego dziecka, lecz i o moralne, licząc od chwili, kiedy dziecko zaczyna rozpoznawać otaczające je przedmioty, bo mamki są zwykle przesądne i zabobonne i nieraz mają najdziwaczniejsze pojęcia o pielęgnowaniu dzieci. Dobra więc matka powinna często we dnie i w nocy wchodzić do dziecinnego pokoju, dla przekonania się, czy niema czego niestosownego w sposobie obejścia się z dzieckiem, karmienia lub ubierania takowego.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

Jeżeli z jednej strony wymagać potrzeba wiele od mamki, to z drugiej strony i matka ma względem niej obowiązki. Chociaż większa część mamek podejmuje się karmienia dla zarobku, uwzględnić należy ich tęsknotę za własnem dzieckiem, opuszczenie przez mężów lub kochanków, a łagodnem, poważnem i ludzkiem obejściem się ułatwiać im ten obowiązek, sprawiedliwością zaś i troskliwością o ich byt materyalny, zjednać przychylność ich dla dziecka. Za wielka poufałość ze strony pani nigdy miejsca mieć nie powinna, bo mamka skorzystać z tego nie omieszka, wymagania jej przejdą wszelkie granice i stanie się tyranem domowym. Najlepsze skutki wydaje uprzejmość, uwzględnienie trosk, zmartwień i kłopotów mamki, a obok tego stanowczość w żądaniu od niej sumiennego pełnienia przyjętych obowiązków.

Jan Stella-Sawicki, Rady dla młodych mężatek. Napisał Dr Jan Stella-Sawicki, Inspektor szpitalów w Galicyi, wydanie piąte, Warszawa 1899

 

U nas w wyższych sferach społeczeństwa, instytucya mamek coraz szersze znajduje zastosowanie, a w średnich klasach, karmienie sztuczne, ze względów ekonomicznych się szerzy, i tylko u ludu karmienie naturalne jest prawie wyłącznie praktykowane.

 Dr Jan Bączkiewicz, O żywieniu niemowląt, w „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Czy może kobieta zazwyczaj z niższych sfer pochodząca, obca, która jeżeli ma głębsze poczucia, tęskni za swą dzieciną i kłopocze się o jej losy, dać tę opiekę dziecięciu i zapewnić mu te wpływy moralne, jakie tylko są udziałem matki rodzicielki. Może postawiony tu będzie zarzut, że niezależnie od tego, że mamka karmi dziecię, opieka macierzyńska nie ustaje. Odpowiem na to – zapewne że tak, ale ten święty węzeł pokrewieństwa jaki trwał, jeżeli nie zrywa się, to przynajmniej targa już wówczas nieuchwytne a bezpośrednie wpływy organizmu matczynego na dziecię.

 Dr Jan Bączkiewicz, O żywieniu niemowląt, w „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Gdy dziecko mamki zginie, przeboleje może ona swą stratę i ukoi powoli swe cierpienie, przywiązując się może więcej do drugiego swego mlecznego dziecięcia, które, karmi. Tak więc jedno dziecko zostało uratowane, lecz drugie zginęło.
Mamka dziecię wykarmi, zostanie wynagrodzona, obdarzoną nawet prezentami, i pójdzie w świat. Lekki jest chleb mamki, dobrze ją żywią, dbają o nią, pracy żadnej prawie nie ma więc nie dziwnego, że chleb ten może smakować. Mamka uwolniona od ciężaru i troski, przez śmierć swego dziecięcia, rzadko wstępuje na uczciwą drogę, wkrótce zostanie dragi i trzeci, a może więcej razy mamką, bo mamką być dobrze. I czyż można się dziwić, że jest taki brak poczucia obowiązku u wielu mamek.

 Dr Jan Bączkiewicz, O żywieniu niemowląt, w „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Doktor Bączkiewicz uważa instytucję mamek niemal za równie demoralizującą, co prostytucja:

Powróćmy jeszcze do instytucyi mamek u nas. Niewątpliwie mamczarstwo coraz więcej się rozwija. Czy zaś werbowanie coraz większej ilości mamek, w miarę coraz większego zapotrzebowania, nie jest ze szkodą moralną społeczeństwa, pozwalam sobie wątpić, a nawet twierdzę, że tak jest.
Przyjrzyjmy się, jaką drogą znajdują się mamki – Po całym kraju jeżdżą tak zwane rajfurki i werbują ze wsi, z miasteczek upadłe dziewczęta do miast większych, obiecując im złote góry. Zachęcone widmem złota porzucają swe dzieci, porzucają strzechę rodzinną i na koszt rajfurki jadą do miasta.
Tu nieraz dopiero, szczególniej gdy mało są odpowiednie jako mamki i z trudnością znajdują miejsce, ubolewają nad swem położeniem, tęsknota do miejsca rodzinnego, do dziecka bierze górę; chciałyby wrócić do domu, a tu nie ma za co i nie można, bo już się sprzedały. Prosta wiejska dziewczyna wkrótce zasmakuje w życiu miejskiem, pozostaje już często nadal w mieście i znów zostanie mamką, bo to chleb lekki.
Wyrwana więc taka dziewczyna ze wsi rodzinnej, gdzie wzrosła, gdzie została matką, gdzie para rodzicielska zazwyczaj kojarzy się w małżeństwo, dalej w pożyciu rodzinnem wychowuje owoc swej miłości; zrywa ona naraz węzły rodzinne, węzły miłości i łamie swój los i swego dziecięcia. Jest to obraz, zapewniam, zdjęty z natury.
Mamczarstwo zatem jest to bolesna rana społeczna. Cóż na to poradzić, kiedy zapotrzebowanie mamek jest duże. Radę na to znaleźć można tylko, z jednej strony w pohamowaniu lekkomyślnego uchylania się od obowiązków macierzyństwa, z drugiej znów w hygienicznem wychowaniu potomstwa, w wychowaniu zdrowych matek, któreby częściej, jak się to teraz dzieje, mogły karmić swe dzieci.

 Dr Jan Bączkiewicz, O żywieniu niemowląt, w „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Mieczysław Rościszewski, nie będący lekarzem ani moralistą, udziela praktycznych porad co do wyboru mamki i należytego jej traktowania:

Wybór mamki powinien się odbywać pod dozorem lekarza nie zaś akuszerki. Gdy mamka została zgodzona, oświadczyć jej trzeba, że nie będzie wolną od pewnych zajęć domowych, albowiem kobieta, przyzwyczajona do pracy i ruchu traci czerstwość zdrowia w gnuśności, co wpływa szkodliwie na odżywianie dziecka. Mamka przeto powinna się zajmować sprzątaniem pokojów, słaniem łóżek itp., jednakże ma unikać większego prania, łatwo bowiem może się zaziębić.
Małe niedokładności w pielęgnowaniu matka winna uzupełnić sama, nie można bowiem wymagać od prostej kobiety, ażeby wszechstronnie była obeznaną w tym kierunku.
Obchodzić się z mamką należy bardzo łagodnie i starać się ją przywiązać do domu i dziecka, w odżywianiu zaś mamki nie trzeba przesadzać, wszakże dać jej pięć razy dziennie pokarm pożywny, łatwo strawny i niepodniecający. Pod żadnym pozorem nie trzeba jej dawać wódki, piwo jednak, w miarę użyte, mamce zaszkodzić nie może.
Do liczby środków specyficznych, sprzyjających obfitości pokarmu, mają należyć kasztany.
Mamka powinna wychodzić na przechadzkę codziennie; w niepogodę trzeba ją zwalniać samą; gdy zaś jest ładnie i ciepło – powinna wychodzić z dzieckiem.
Mamkę traktuje się wogóle inaczej, niż resztę służby. Według przepisów dobrego tonu, mamka z dzieckiem, które karmi, nie siada z państwem do stołu.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Jeżeli matka wyjeżdża powozem z mamką i niemowlęciem, to mamka siada zawsze obok matki, nigdy zaś nie należy jej sadzać na kotle obok woźnicy.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Co do ubrania mamki, to za najstosowniejszy uważamy kostium krakowski, byle bardzo strojny; wstęgi powinny być szerokie, korale i świecidła obfite. Za granicą kostium mamki składa się z klasycznego czepca z tiulu lub haftowanego muślinu, z olbrzymią girlandą z kokard wstążkowych, kończących się od tyłu dwiema szerokiemi wstęgami, dosięgającemi do samej ziemi. Dwie duże szpilki od kapelusza z ozdobami podtrzymują ciężar czepca. Fartuch biały perkalowy z koronkowem obszyciem.
Gdy dziecko wzrasta i pokarmu nie potrzebuje co chwila, kostium mamki ulega pewnej zmianie. Wielkie wstęgi znikają, a płaszcz w rodzaju rotundy ustępuje miejsca bardzo przestronnemu kaftanikowi z tego samego materyału, co i spódnica. Kaftan ten na dwa palce od brzegu obszywa się szerokim pasem z czarnego lub kolorowego aksamitu. Fartuch mamki jest już teraz jedwabny, otoczony gipiurami i aksamitkami.
Latem mamki noszą suknie perkalikowe w odcieniach niebieskim i różowym.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

O sytuacji życiowej kobiet wynajmujących się na mamki świadczyć może fragment życiorysu Heleny Olczak zamieszczony w „Gazecie sądowej warszawskiej”. Helena Olczak została skazana na karę dożywocia za zabicie swojej pięcioletniej córki.

Helena Olczak w 10 roku swego życia została sierotą po obojgu rodzicach, zmarłych w ciągu jednego tygodnia, i chowała się przy starszej zamężnej swej siostrze, która ją w rok później oddała do służby. Przebywszy w służbie tej około 2 lat, przeniosła się do dworu we wsi Owadowie, gdzie przebyła lat 6. Tu skutkiem stosunków miłosnych z jednym z tamecznych parobków została matką. Natychmiast po urodzeniu córki Marcyanny oddała ją na wychowanie jakiejś kobiecie we wsi Klwatach, sama zaś przyjęła obowiązek mamki w tejże wsi, płacąc za wychowanie swego dziecka po 80 złp. rocznie. Po upływie półtora roku zawiązała stosunki z innym parobkiem, i miała syna Franciszka, którego chowała przez pół roku, a następnie pozostawiła u siostry swej Nowakowej, u której dziecię to dotychczas pozostaje, sama zaś zgodziła się za mamkę do Radomia. W tym czasie, nie mając dostatecznego funduszu dla płacenia siostrze za utrzymanie dwojga dzieci.

Kronika kryminalna. Dzieciobójstwo, w: „Gazeta sądowa warszawska”, 1875

 

Anna Potocka tak wspominała pod koniec życia:

Jeżeli, o co tak zawsze trudno, weźmie się mężatkę, trudno jej nie pozwolić stosunków z mężem i dziećmi; wszystkie zmartwienia się o nią obijają (...). Wreszcie prawie zawsze ma się na sumieniu śmierć dziecka mamki, a bardzo często rozluźnienie węzłów małżeńskich tej rodziny! Brać znów zawitki, rzecz po prostu straszna z moralnych, a często i zdrowotnych przyczyn. W przeciągu tych lat, co piszę, szukając dla synowych i córek, przeszło mi przez ręce jakie sto mamek. Nawozili mi czasem wozami tych kobiet, upadłych moralnie, bezwstydnych, cynicznych nieraz, wstrętem przejmujących. Myślałam sobie: „Oto na takiej podstawie rozpoczynamy gmach wychowania synów i córek! Oto, co wyssać mają z mlekiem przyszłe matrony polskie! Czy to może nie jedna z przyczyn, że tych prawdziwych dawnych matron coraz mniej!”

 Anna z Działyńskich Potocka, Mój pamiętnik, Warszawa 1973

 

Mamka zatrudniona przez Zofię Kirkorową nie była zamężna, ale jej sytuacja była znana (Zofia nie wspomina o losie dziecka mamki, być może pozostało z jej rodziną):

Nie było mowy o tym, bym go mogła sama karmić, więc zawczasu zamówiona była mamka, młoda krakowianka z porządnej, gospodarskiej rodziny (narzeczony jej jako poborowy nie mógł wziąć z nią ślubu, pobrali się, skoro tylko wrócił z wojska).

Zofia z Grabskich Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

O sytuacji mamki swojego drugiego syna nie wspomina, zauważając tylko, że nie była urodziwa.

Bardzo mnie bolało z początku, gdy widziałam Staszka przy piersi obcej, w dodatku niemłodo i niepowabnie wyglądającej kobiety. Ale ta niepozorna Marysia okazała się dużo lepsza niż piękna Jadwiga.

Zofia z Grabskich Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

O nierzadko tragicznym losie dzieci mamek można się czasem dowiedzieć czytając o procesach „opiekunek”, oskarżanych o zabójstwa dzieci.

Istnieje wprawdzie przepis, aby w kantorze zbierano wiadomości o osobistości mamek, ale trudno to wykonać należycie. Mamki, przybyłe z prowincyi, dzieci swoje zostawiają w domu podrzutków za umiarkowaną opłatę, zdaje się, że za 7 rs. Na pytanie Prokuratora, Dr. Żuk powiada, że przyjęcie ogranicza się do dzieci prawych, których matki chcą utaić poród.
Browizko zgodził mamkę od Szyfersowej dla swojego dziecka; dziecko zaś mamki, Szyfersową miała oddać jakiejś kobiecie. Świadkowi to było bardzo na rękę, bo gdyby Szyfersową chciała, aby mamka swoje dziecko zabrała z sobą do państwa, nie zgodził by się na to. Dziecko mamki było zdrowe. Po upływie pewnego czasu, do mieszkania świadka przyszedł mężczyzna (Stempniak) z wiadomością, że dziecko mamki zachorowało. Okazało się to fałszem, bo gdy świadek udał się do mieszkania Stempniaka, znalazł dziecko zupełnie zdrowem. Po kilku jednak dniach przyszła Szymczakowa i powiedziała, że dziecko zmarło, co okazało się prawdą. Co spowodowało śmierć dziecka, świadek nie wie.

Kronika kryminalna. Sprawa akuszerki Wiktoryi Szyfers, Maryanny Szymczak i Andrzeja Stempniak, oskarżonych o zabójstwa, w: „Gazeta sądowa warszawska”, 1881

 

Świadcząca sama faktoruje mamki, ale tylko z miasta. Jeśli mamka ma dziecko z metryką, to je oddaje do szpitala Dzieciątka Jezus. Raz się zdarzyło, że oddała dziecko na mamki jakiejś kobiecie na Miłej ulicy, ale przekonawszy się o złem obchodzeniu się, odebrała to dziecko mamce i oddała do Dzieciątka Jezus.
Wiadomo świadczącej, że wszystkie kantory, dostarczające mamek, dzieci oddają innym kobietom, przyczem miesięcznie płacą od 4 do 4 1/2 rubli.

Sprawa akuszerki Wiktoryi Szyfers, Maryanny Szymczak i Andrzeja Stempniak, oskarżonych o zabójstwa, w: „Gazeta sądowa warszawska”, 1881

 

 

Na podobny temat: Karmienie piersią

 

Visit Czas's profile on Pinterest.