Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Pojawienie się sieci kolejowych było przewrotem. Podróże, które dawniej wymagały wiele czasu i nakładów, skróciły się nagle znacznie i tak samo potaniały. Wzrósł także ogromnie komfort podróżowania. Odległe miejsca stały się osiągalne szybciej i taniej, a grupy ludności dawniej niepodróżujące zyskały mobilność.

Jazda koleją wiązała się jednak z pewnym ryzykiem, zwłaszcza dla kobiet. Wagon kolejowy był dostępny dla każdego, narażone więc były na kontakty z ludźmi, z którymi w normalnych warunkach może wcale by się nie zetknęły. Co gorsza, nie można było mieć pewności, że przypadkowi towarzysze podróży będą potrafili odpowiednio się zachować. Mogli nie przestrzegać zasad dotyczących zachowania odpowiedniego stroju, konwersacji, czy niepalenia przy damach.

 

Samotnie podróżujące kobiety narażone były nie tylko na nieuprzejmość, ale wręcz na bardzo czasem obcesowe zaczepki, a nawet fizyczną przemoc (w prasie opisywano np. próbę gwałtu na młodej nauczycielce na dworcu w Skierniewicach). Był to problem na tyle istotny, że wprowadzano odrębne damskie przedziały i wagony. Podejmowano też starania, by otoczyć opieką samotnie podróżujące kobiety (często były to np. guwernantki czy nauczycielki) i zapewnić im ewentualny bezpieczny nocleg.

 

Wspominając o zachowaniu się w podróży mężczyzn, którzy podróżują sami i zalecając im uprzejmość dla kobiet, musimy wspomnieć zarazem o wypadkach, w których uprzejmość ta posuwa się zadaleko i staje się największą impertynencyą. Tak u nas jak w innych krajach zarządy kolejowe musiały pozaprowadzać osobne przedziały w wagonach dla kobiet, które podróżują same, aby je osłonić przed takiemi uprzejmościami wędrownych don-żuanów. Urządzenie tych osobnych wagonów dla dam powinno być upakarzającem dla mężczyzn i dlatego powinniby oni być wdzięczni każdej kobiecie, która bądź z braku wyłącznego dla kobiet miejsca, bądź z niedoświadczenia, bądź w nadziei, że ludzi źle wychowanych nie spotka, przyjmuje ich towarzystwo. Tymczasem zdarza się dość często, że kobiety w tem położeniu bywają przedmiotem natrętnych, a nawet nieprzyzwoitych zaczepek, do których swojem zachowaniem nie dały żadnego powodu. Być może, że do takiej donżuaneryi dają powód kobiety lekkomyślne, które nie wahają się z przygodnymi mężczyznami zawiązywać przelotnych stosunków, ale to jeszcze nie daje nikomu prawa do atakowania w ten sposób każdej kobiety, której nikt na razie bronić nie może. Jedno bowiem z dwojga: albo kobieta, która podróżuje sama, pragnie i chce być w ten sposób zaczepioną, albo też nie chce. W pierwszym razie trzeba mieć dużo, jak to powiadają „mleka na wąsach”, żeby nie wiedzieć o tem, że osoba, która poluje na taką sposobność, potrafi sama zachęcić lub ośmielić, przypadkowo towarzyszącego jej mężczyznę, - w drugim razie można tylko najniesłuszniej obrazić zaczepioną w ten sposób osobę, i okazać się człowiekiem bez taktu, wychowania, częstokroć nawet brutalem i gburem.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Młoda mężatka, a tem mniej panna, niepowinna wyciągać się na siedzeniu, ani opierać nóg na przeciwnem; tego rodzaju zbyt swobodne położenie ciała jest nieprzyzwoitem.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Rzeczywiście aż do chwili, w której damy wysiadły z wagonów, panowie ci nie pomyśleli nawet o paleniu i najgrzeczniejszem zachowaniem się pełnem szacunku, naprawili chwilową niedelikatność.
Otóż tu, jak zawsze, najdzielniejsza broń kobiecego rynsztunku, dobroć i uprzejmość, odniosły zwycięstwo. Pomnieć należy, że tylko taką bronią dozwolonem jest kobiecie bronić się i walczyć.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Z pierwszego piętra. Wczorajszej nocy, na stacji Skierniewice, kolei warszawsko-wiedeńskiej, z mieszkania jednego z urzędników stacyjnych, z pierwszego piętra, wyskoczyła oknem na bruk 24-letnia Cecylja Gr.
Podniesiona z ziemi, bezprzytomna, z rozbitą głową i dwa razy złamaną nogą, po otrzymaniu pierwszej pomocy lekarskiej, odzyskała przytomność i zeznała, że jest nauczycielką prywatną, jadąca do Warszawy i że spóźniwszy się na pociąg, wprowadzona w błąd, znalazła się w mieszkaniu na piętrze, zkąd ratując się, wyskoczyła oknem.
Energiczne śledztwo tak ze strony miejscowych władz, jak administracji drogi, wyprowadzono zaraz w dniu wczorajszym, dla sprawdzenia powodów smutnego wypadku, a nieszczęśliwą Gr. odwieziono do miejscowego szpitala, gdzie dotąd pozostaje.

„Kurier warszawski”, 1886

 

Dla ocalenia honoru.
Fatalny wypadek wyskoczenia oknem na dworcu kolejowym w Skierniewicach panny Cecylji G. wywołał smutne wrażenie.
Szczegóły tego zdarzenia są już ujawnione i cała sprawa znajduje się w rękach sędziego śledczego, który aresztował moralnych sprawców wypadku.
Panna G., nauczycielka z Poznania, dotknięta rozkazem wydalenia, jechała do Warszawy celem otrzymania miejsca.
W Skierniewicach spotkał ją przykry wypadek spóźnienia się do pociągu, który odszedł w kierunku Warszawy.
Był to ostatni pociąg i biedna pasażerka zmuszoną została czekać do rana.
Wówczas zbliżył się do niej miejscowy stacyjny telegrafista, człowiek już niemłody, poważnie wyglądający i ofiarował gościnność w swojem mieszkaniu.
Dziewczę zaufało poważnemu człowiekowi, który w raz z drugim młodszym towarzyszem powziął zamiar haniebnej zbrodni.
Panna G. dla ocalenia honoru wyskoczyła oknem i upadła na bruk od strony miasta.
Niegodni sprawcy wypadku zamknęli szybko okno i przestrachem zdjęci nie mieli odwagi nawet zejść na dół dla zobaczenia co się z nią stało.
Dopiero po upływie może godziny omdloną G. dostrzegł stróż nocny, obchodzący gmach dokoła.
Okazało się, iż nieszczęśliwa G. ma złamaną dwukrotnie nogę i rozbitą głowę.
Obrażenia są ciężkie i życiu ofiary grozi niebezpieczeństwo.
Oburzenie między urzędnikami kolejowymi ogromne.
Dyrekcja kolei wiedeńskiej postanowiła zaopiekować się nieszczęśliwą pasażerką.
Pierwsze zeznanie panny G., po przyjściu do przytomności, zgodne jest z powyższemi szczegółami.

„Kurier warszawski”, 1886

 

Aresztowanie. Sprawa wyskoczenia oknem panny G. w Skierniewicach, znów przeszła w nową fazę.
Oskarżony o przyczynianie się do smutnego wypadku telegrafista C., skutkiem decyzji sędziego śledczego nie został uwięzionym.
Obecnie na żądanie prokuratora, p. C. aresztowano k możnością odpowiadania z wolności, lecz dopiero po złożeniu 3000 rs. kaucji
W ślad za tem aresztowaniem nastąpiła dymisja, dotychczas bowiem p. C. był tylko zawieszonym w pełnieniu obowiązków.

„Kurier warszawski”, 1886

 

Znamy jednak inny wypadek na innej kolei, gdzie dwaj konduktorzy tak gorąco oświadczali swoje afekta, że honorowana ich sympatią wniebogłosy poczęła krzyczeć. Wiem również, że obaj winni otrzymali dymisję. Spotkałoby zaś ich coś nierównie gorszego, gdyby poczciwa dziewczyna nie cofnęła skargi przeciw swoim niepożądanym wielbicielom.
Sens moralny:
Młode dziewczęta, które samotnie podróżują kolejami, nierzadko (bardzo nierzadko!) są nagabywane przez mężczyzn. Niektóre z nich bronią się krzykiem, inne, bardziej zdenerwowanie, zdradzają popędy samobójcze. A jeżeli są dziewczęta, które swą niewinność stawiają ponad życie, to czy społeczeństwo nie poczuje się do obowiązku rozciągnięcia opieki nad podróżującymi dziewczętami.

Bolesław Prus, Kronika Tygodniowa, w: „Kurier Codzienny”, 1897

 

Parę lat temu jeden z moich przyjaciół, jadąc koleją przez Szwajcarię, dostrzegł na ścianie wagonu następujący komunikat: „Młode dziewczęta, które na dworcu nie mają znajomych, mogących je przyjąć do domu, są proszone, aby nie powierzały się osobom nieznanym ani korzystały z adresów dawanych im w podróży przez cudzoziemców. Często bowiem zdarza się, że są to agenci wysyłani w tym celu, aby młode dziewczęta pociągnąć do zepsucia i zguby. Te więc z dziewcząt, które przybędą do jednego z miast poniżej wymienionych i znajdą się tam bez znajomości, proszone są, aby natychmiast szły pod adres wskazany przy niniejszym ogłoszeniu. Tam bowiem znajdą pomoc i potrzebne objaśnienia.”

Bolesław Prus, Kronika Tygodniowa, w: „Kurier Codzienny”, 1897

 

Przeznaczeniem specyalnych przedziałów damskich jest, oprócz odosobnienia kobiet, nie życzących sobie jechać w towarzystwie męskiem, danie im pewnej swobody w toalecie, tak nieodzownej w podróżach na dalszą odległość.

„Kurier Warszawski”, 1897

 

W zakończeniu rozważono szematyczne sprawozdanie schronisk i ognisk Towarzystwa, oraz zredagowano ostrzeżenie, które ma być wywieszone na stacyach kolejowych. Ogłoszenie ostrzega młode podróżne, aby nie zwracały się o radę do ludzi nieznajomych, lecz prosiły o wskazówki naczelników stacyi, którzy zjednani są dla sprawy Ochrony kobiet, w Warszawie zaś, aby zgłaszały się do biura Towarzystwa przy ulicy Mazowieckiej nr 11.
Tabliczki z napisami w 4-ch językach, ofiarowała bezpłatnie firma p. Baumana.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1905

 

Warszawskie Chrześcijańskie Towarzystwo Ochrony kobiet wydało komunikat następujący:
„Jednym z pierwszych celów Towarzystwa Ochrony kobiet jest dać młodym podróżującym kobietom należytą ochronę w podróży, aby przeciwdziałać największym bezprawiom, uprawianym przez ludzi złej woli, lub wstrętnego fachu. W tym celu Warsz. Towarzystwo Ochrony uzyskało współdziałanie kolejowej służby bezpieczeństwa i odniosło się o pozwolenie umieszczenia na dworcach, stacyach i w wagonach odpowiednich afiszów ostrzegających, a także pouczających, jak młoda, samotna podróżna ma radzić sobie w danym wypadku. Oprócz tego, zarządy kolei proszone są o wyznaczenie na każdych poszczególnych stacyach członków czynnych Towarzystwa, któryby mogli zaopiekować się chwilowo młodą podróżną, ułatwiając jej następnie podróż do miejsca, dokąd podąża.”

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1905

 

Szwagierka Antoniego Kieniewicza, Lela, niezwykle przeżywała swoją pierwszą samotną podróż koleją:

Wzięła się na odwagę i po raz pierwszy w życiu wyruszyła w daleką drogę sama, w największej jednak trwodze. Opowiadała nam, zaśmiewając się przy tym do łez, jak się obawiała każdego mężczyzny wchodzącego do przedziału i zajmującego wolne miejsce obok lub naprzeciwko niej. W pośpiechu wówczas z woreczka podróżnego wyciągała swój ogromnie długi różaniec i rozpoczynała odmawianie zdrowasiek w tym przekonaniu, że tym odstraszy z przedziału niepożądanego gościa.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu... Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, Wrocław 1989

 

Tygodnik Illustrowany, 1886

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.