Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Niedawno wynaleziona i dopiero się rozpowszechniająca fotografia była nowym elementem, do którego należało dostosować etykietę. Z jednej strony była ona jeszcze dość kosztowna i trudno dostępna (im bliżej końca wieku, tym powszechniejsza i tańsza się oczywiście stawała) – z drugiej była o wiele łatwiejsza do uzyskania i tańsza niż portret.

 

Ponieważ fotografia stanowiła wierny wizerunek danej osoby, należała jej się podobna ochrona. Na reputację damy mogły mieć zły wpływ niewłaściwe znajomości i pokazywanie się z nieodpowiednimi ludźmi. Tak samo jej fotografia nie powinna się znaleźć w niewłaściwych rękach. Chodziło oczywiście o ręce męskie. Wypadało dawać fotografie wyłącznie członkom rodziny, a poza krewnymi jedynie narzeczonemu. Tak samo poproszenie o fotografię świadczyło o dość bliskich stosunkach.

 

Zarozumiały młodzik, nudził piękną Damę oświadczeniami miłości. Pewnego razu poprosiła go o fotografję; uszczęśliwiony młokos przyniósł ją na drugi dzień, pewny, że w zamian otrzyma fotografję ukochanej, aby się nią mógł pochlubić. Jakież było jego zadziwienie, kiedy Dama rzekła do służącej: „zatrzymaj ten bilet w twoim pokoiku, przypatrz mu się dobrze, a ile razy przyjdzie oryginał tej kopji, powiedz, że mię nie ma w domu."

„Kurier warszawski”, 1867

 

Mężczyzna wszakże, skoro go prosi dama o jego fotografię, powinien ją dać z pośpiechem pełnym uprzejmości i jakby dowodzącym, że się, tą prośbą czuje zaszczycony.
Mężczyźnie wolno prosić damę o jej fotografię kilkakrotnie, bez ubliżenia sobie, choćby mu jej odmówiono. Młoda panna nie daje nigdy fotografii młodemu człowiekowi, chyba że jest on jej narzeczonym.
Kto żąda od kogo fotografii, ten daje dowód zajęcia się tegoż osobą, zatem jest to grzeczność niezwykła. Potrzeba tylko pamiętać o tem, iż poza na fotografii, przyzwoitą być musi.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Pierwszemi prezentami są, ze strony narzeczonego, wspaniały bukiet z białych kwiatów, który posyła tego poranku, w którym przyjęte zostało jego oświadczenie. Później dać może pierścień, który sam wsuwa swej narzeczonej na czwarty palec ręki lewej. Zazwyczaj pierścionkiem tym są dwa złote kółka złączone ze sobą i oprawione w kosztowny kamień "biały", jeżeli to być może.
Narzeczony oddając pierścionek, może poprosić rodziców panny o pozwolenie pocałowania jej, i wtedy całuje ją w czoło, we włosy albo w rękę. Narzeczona wdzięcznie postąpi, gdy codzień oderwie od bukietu swego narzeczonego dwa kwiaty i jeden z nich przypnie sobie do gorsa, a drugi jemu ofiaruje.
Już za drugą wizytą zwyczajem jest, że ona mu daje jakąś drobną pamiątkę, czyto pierścionek czy medalion przyczepić się dający do zegarka a zawierający jej włosy lub fotografią

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Dobrze wychowana panienka nie daje się co chwila fotografować, a co więcej, nie rozdaje wszystkim znajomym panom swej podobizny. Dać ją może tylko członkom rodziny, i to z wyjątkiem młodych, roztrzepanych kuzynków, którzy mogliby fotografię tę rzucić, że walałaby się całkiem niestosownie po ich mieszkaniu; koleżankom zaś tylko tym darować może, a raczej powinna swoją fotografię, o których przekonaną jest, że nie dadzą jej w niewłaściwe ręce.

Baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, Lwów 1898

 

Portrety fotograficzne straciły swe znaczenie od czasu, gdy tyle osób zajmuje się fotografowaniem; wszędzie można spotykać odbicia; jednak mężczyzna w jakibądź sposób posiadający fotografię kobiety, nie powinien się tem popisywać przed nikim.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Mężczyzna, skoro go prosi dama o jego fotografję, powinien ją dać z pośpiechem, pełnym uprzejmości i jakby dowodzącym, że się tą prośbą czuje zaszczyconym. Młoda panna może dać swoją fotografję tylko narzeczonemu, nie mówiąc, oczywiście, o krewnych.

Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Antoni Kieniewicz wspomina, jak Magdalena Grabowska (jeszcze przed ich narzeczeństwem) podarowała mu swoją fotografię:

Na stacji byłem zawczasu, wyczekując w poczekalni ich przybycia. Gdy zobaczyłem Lalę, wchodzącą w popielatym żakieciku z ogromnym bukietem białych róż i goździków, zdumiałem, skąd? od kogo? Dowiaduję się, że Staś Orda był u nich na Brackiej, w chwili gdy wsiadali do powozu, na pożegnanie wręczył Lali ten bukiet. Wówczas ja odwinąwszy z bibułki mój bukiecik: „a ode mnie proszę przyjąć na pożegnanie tych kilka skromnych fiołków”. „Jakie śliczne, a takie pachnące", rzekła, przyłożywszy kwiatki do noska i buzi.” A to dla na pamiątkę ode mnie" rzekła, podając mnie w kopercie dużą swoją fotografię w stylowym uczesaniu, która mnie najbardziej wszystkich zdjęć się podobała, i to z własnoręcznym podpisem i datą wręczenia, drugą zaś rączką wyrwawszy z bukietu Ordowskiego jeden biały goździk wręczyła mi go również. Promieniałem z radości i nie wytrzymałem, wziąłem jej rączkę i po raz pierwszy ze wzruszeniem do moich ust podniosłem. W owych czasach nie było przyjęte całowanie panien w rękę. Do dnia dzisiejszego, czyli już 48-ty rok mija, jak noszę stale w pugilaresie dany mi przez nią goździk, z bilecikiem jej rączką pisanym, oraz małą fotografię z Reichenhallu, gdzie Lalę po raz pierwszy poznałem.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.