Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Cygara rozpowszechniły się pod koniec XVIII wieku, papierosy pojawiły się we Francji w latach 30. XIX wieku, a w jego drugiej połowie były produkowane masowo. Zwyczajowo należały jednak tylko do mężczyzn. Damy nie tylko nie paliły, ale też nie wypadało palić w ich towarzystwie.

 

Tradycyjnie po obiedzie panie udawały się na herbatę, a panowie do gabinetu pana domu (lub sali bilardowej czy innego męskiego pokoju, jeżeli taki był), gdzie mogli w spokoju zapalić i uraczyć się mocniejszym alkoholem.

Z czasem zasady te rozluźniały się. Damy zaczęły zgadzać się na palenie w ich obecności (oczywiście zawsze zależało zapytać o pozwolenie). Zaczynało się także zdarzać, że jakaś kobieta także uraczyła się cygarem lub papierosem. To postrzegano jako zawłaszczanie męskiego terytorium – tak bardzo, że kobieta z papierosem stała się najpierw stereotypowym uosobieniem ekscentrycznej (i o wątlpliwej moralności) lwicy salonowej, a potem emancypantki.

 

Ależ cygara i papierosy wszędzie teraz palić można, u siebie, na ulicy, w odwiedzinach, na większych nawet zebraniach, gdzie, pomimo częściowej płci pięknej opozycyi, otrzymały one, w oddzielnych przynajmniej pokojach, prawo obywatelstwa. Chyba wyszukiwaćby należało starannie miejsc gdzie tytuniu nie palą, a nie tych, gdzie palenie jest dozwolonem.

Kronika tygodniowa, w: „Tygodnik Illustrowany”, 1866

 

To też niejedna główka szalona, niejeden umysł gorący a płytki zapalił się jak fajerwerk, niejeden grzech uzuchwalił się w nowo skrojonej mu sukience. Pewna liczba kobiet – u nas na szczęście prawie żadna – naśladując swoję patronkę przywdziała strój w pół męzki, w usta wzięła cygaro, za pasek zatknęła sztylet, tę broń mizerną i nieużyteczną przeciw zniewadze, jeżeli już nie strzeże od niej spokojna godność kobiety na swojem miejscu.
Przecież lwice, emancypantki – jak mówiono w pospolitej mowie – nie mogły mieć owego delikatnego niewieściego uczucia, któryby się troskało o to; to też przestraszały tłumy, widzące w nieszczęśnie nadużytym wyrazie emancypacyi kobiecej zarazę rozkładającą rodzinę.

Maria Ilnicka, Słówko o emancypacji kobiet, w: „Bluszcz”, 1867

 

Na dźwięk wyrazu: emancypacja kobiet, przed oczyma niektórych ludzi przesuwają się niemile, często śmieszne, niekiedy bardzo smutne obrazy. Oto naprzykład w pokoju, napełnionym gęstą mgłą tytuniowego dymu, w wyzywającej postawie, z cygarem lub fajką w ręku, a w ustach z głośnym śmiechem, bluźniącym najświętszym w świecie rzeczom, spoczywa kobieta lwica. Wkoło niej atmosfera kordegardy, w słowach jej cynizm Parnych i Diderotów, w ruchach jej bezporządek wcielony; a jednak ta kobieta podnosi z dumą głowę i mówi: jestem emancypowaną!

Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

Ażeby zatrzymać przy sobie mężczyzn, tę płeć brzydką, która dla serc niewieścich z tylokrotnych względów jest drogą, panie nasze darowały im manję palenia tytoniu i zgodziły się na cygaro i papierosa w salonach; znamy nawet damy utrzymujące, że woń ta jest dla nich miłą i przyjemną. Mówią to najczęściej tylko dla tego, aby usunąć wszelki powód oddalania się mężczyzn z ich grona.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

W obec cygara widzimy społeczeństwo rozdzielające się na dwa krańcowe stronnictwa. Pierwsze, konserwatywne, składa się z poważnych i zacnych matron i wyjątkowych staruszków, pamiętających jeszcze wyrafinowana etykietę czasów dawno ubiegłych, którzy nie rozumieją, jak można otaczać kłębami dymu bóstwo salonów, kobietę, oraz wędzić jej wdzięki w atmosferze przepełnionej wonią tytoniu i drugie, republikańskie, składające się z młodzieży dzisiejszej, niechcącej hołdować żadnemu przymusowi, i z kobiet, które bądź co bądź, pragną zatrzymać przy sobie płeć brzydką, choćby kosztem największego poświęcenia.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

W gruncie rzeczy zwyczaj palenia, oddalający mężczyznę od kobiety i kobietę od mężczyzny, jest niedobrym, ale ponieważ stał się złem koniecznem, potrzeba go objąć przepisami i zawarować mu na tyle swobody na ile zasługuje. Słowem, kompromis, dobrowolna ugoda, jak w polityce tak i w salonie może tylko z taktem i z korzyścią stron obu, rzecz załatwić i pogodzić. Zresztą zwyczaj, który nam wydaje się szkaradnym, gdzieindziej nie dziwi nikogo wcale: w krajach południowych, w Rosyi, w Ameryce, kobiety palą same. Zresztą i u nas przytrafia się to czasem, ale wyjątki nie stanowią nowej reguły; przeciwnie potwierdzają starą.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Znamy bardzo dużo mężczyzn, którzy po dziś dzień nie palą w pokoju i w salonie kobiet, które szanują. Mężczyzna wchodząc do kobiecego mieszkania, rozstać się powinien na progu z zapalonem cygarem. Toż samo zrobić należy, kiedy wchodzimy do domu, w którym nie jesteśmy zupełnie bez ceremonii. Jeśli po obiedzie gospodarz domu częstuje cygarami, zaproszeni powinni je przyjąć, ale jeśli nie ma osobnego pokoju przeznaczonego na palenie (tak zwanego po francusku fumoir), nalegać powinni o wyjście na balkon, lub przynamniej pozostać w jadalnym pokoju. Zewszechmiar nieprzyzwoitem jest, osobliwie kiedy są zaproszone damy, pozwolić gościom palić w salonie.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Na zapytanie, czy kobiety powinny pozwolić aby palono w ich towarzystwie? Odpowiemy, że tak. Pewna względność w tym razie, już jest w dzisiejszych czasach konieczną.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Reasumują treść przykładów i twierdzeń, powtarzamy zatem raz jeszcze, że w dzisiejszym stanie rzeczy, kobieta zgodzić się powinna do pewnego stopnia na cygaro, choćby dla tego, że zbuntowani mogliby się czasem obejść bez jej pozwolenia, i ze ustępstwa wyradzają ustępstwa wzajemne. Mężczyzna jednak nie powinien nigdy nadużywać przywileju udzielonego mu wspaniale.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Zdarza się jednak czasami, że mąż prowadzi pod rękę żonę i pali cygaro, naturalnie jak się domyślać należy na mocy koncesyi jaki żona jego nałogowi zrobiła, a tymczasem ktoś z przechodniów zaczepia go prośbą o ogień. Naturalnie czegoś podobnego dopuścić się może tylko ktoś taki, co nie ma wyobrażenia o przywoitem znalezieniu się. Jakże w takim razie postąpić ma mąż? Odmówić jest niegrzecznie, ale niegrzeczniej jeszcze w takim celu zatrzymać kobietę? Ma się zresztą do czynienia z człowiekiem nieokrzesanym a takim ustępować z drogi najlepiej. Cóż więc począć? Jeden z naszych znajomych, nie mogący się powstrzymać od palenia na ulicy w towarzystwie kobiety, ma zwyczaj w takim razie oddawać natrętowi swoje zapalone cygaro i nie zatrzymując się iść dalej. Środek ten jest zawsze skuteczny.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Prawie wszędzie a szczególniej na Zachodzie, zwyczaj nie pozwala palić cygar w obec kobiety. Mężczyzna powinien zagasić cygaro na progu domu, w którym spodziewa się zastać kobiety. Po obiedzie, jeżeli gospodarz częstuje cygarami i sam jedno zapala, mogą palić i goście, lecz w każdym innym wypadku, powinni upierać się przy niepaleniu, albo przynajmniej przy paleniu w sali jadalnej, zkąd już damy wyszły.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

W Rossyi a niestety obecnie i u nas, ustala się moda palenia papierosów i przez kobiety. W takim razie mężczyzna zwolniony już jest od zapytania, a nawet do reguł grzeczności należy, iżby obecne damy poczęstował własnemi papierosami.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

We wszelakich miejscach zamkniętych, w których się znajdują kobiety, mężczyźni są obowiązani być z odkrytą głową i nie palić cygar. Atoli i tym razem mają się zastosować do przyjętych zwyczajów, więc jeżeli wszyscy nakrywają głowy, i oni nakryć je powinni, bo postąpienie w brew zwyczajowi, byłoby chęcią odszczególnienia się lub gonieniem za oryginalnością.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

 

W ogóle przy damach nie wypada palić, jeżeli jednak zwyczaj taki przyjęty jest w domu, gość w każdym razie powinien się spytać pań, czy pozwalają. W wagonie kolei dobre wychowanie nakazuje także zwrócić się do pań obecnych, choćby nieznajomych, z prośbą o pozwolenie palenia; one zaś bezwarunkowo obowiązane są zgodzić się na to. Gdyby nie mogły istotnie znosić dymu, powinny jaknajgrzeczniej przeprosić, zastrzegając, że na stacyi gotowe są przesiąść się do innego wagonu; najlepiej jednak w takim razie odrazu zająć miejsce w przedziale dla niepalących, niż krępować innych podróżnych.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Palenie cygar i papierosów w letnich wagonach tramwai jest nieprzyzwoitem i niebezpiecznem. Wystawmy sobie położenie osoby niepalącej, zwłaszcza kobiety siedzącej za palaczem, puszczającym sute dymy z groszowego cygara albo z nielepszego odeń papierosa, które to dymy, w skutek ciągu powietrza sprawianego ruchem wagonu, wszystkie ku niej się zwracają. Jak łatwo w takim razie o zapruszenie ognia, mianowicie z papierosa, na to dowodzeń niepotrzeba. Dlatego zwracamy uwagę publiczności na świeżo ponowione rozporządzenie p. o . oberpolicmajstra, zabraniające palenia tytuniu w wagonach letnich, z wyjątkiem tylnej platformy, oraz ostatniej ławki, jeżeli tylna platforma jest pusta. Zwracamy na nie uwagę dlatego, że o ile sobie przypominamy, istnieje ono nie od dziś dnia, a jednak nie było wykonywane. Zachowania tego przepisu powinni pilnować mężczyźni jadący wagonem; wymaga tego po nich grzeczność dla kobiet, z których nie każda ma odwagę upomnieć palącego mężczyznę i milcząc, znosi raczej przykrości, do których znoszenia nie jest obowiązaną. Dodać trzeba że pp. konduktorowie, bądź to również z braku cywilnej odwagi, bądź z innych względów, tolerują zwykle niedozwolone palenie.

G. Cz., Z chwili bieżącej, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1891

 

Palenie cygar i papierosów stało się obecnie dla większości mężczyzn nietylko nawyknieniem, ale niemal niezbędną potrzebą; to tez dziś w ogóle swobodnie palą wszędzie, nawet w obec kobiet. Palą w pałacach, w domach, w miejscach publicznych, w biurach – trzeba to znosić, bo skarżyć się nie można.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Panie skarżyć się na to nie mogą, odkąd zepsute i wciągnięte przez mężów i braci nauczyły się palić papierosy – czego stanowczo nie pochwalamy – choć często tłomaczą się tem, że inaczej nie zniosłyby atmosfery w pokojach nasyconej dymem cygar, palonych przez panów

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Panie którym dym tytuniowy szkodzi, najlepiej zrobią unikając domów, w których palenie jest dozwolone, gdyż nie powinny tego okazywać, choćby z zasady, że nie wypada kobietom zwracać na siebie uwagi.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

W rozpowszechnianu się między płcią żeńską palenia duży wpływ przed niedawnemi jeszcze laty grało naśladownictwo „emancypantek”, biorących kwestyę uprawnienia ze strony czysto zewnętrznej. Wtedy papieros wydawał się zwolenniczkom postępu świadectwem „dojrzałości” umysłowej i życiowej, a i teraz jeszcze w pojęciach wielu kobiet (i niedorostków) palenie tytoniu jest specyalną i nieodzowną cechą męzkości.

Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Bałucki i Kostrzewski wyrysowali dosadny, wszystkim pamiętny typ emancypantki, a przecież studentka, to charakter wcielenia ruchu emancypacyjnego. W pojęciach wielu, sam wyraz „studentka” kojarzy się z jakąś karykaturalną postacią o obciętych włosach, sterczących kościach policzkowych, z papierosem w ustach, wielkim kapeluszem, a zachowaniem znacznie swobodniejszem, niż to przystało na „ułożoną” panienkę „z dobrego domu”. Stojące na straży „tradycyi ogniska rodzinnego” mamy, jak ognia bały się faktu, aby w głowie poczciwej córy, broń Boże! Nie zaświtała myśl: a możeby na uniwersytet!

Stefan Gorski, Studentki w Galicyi, w: „Bluszcz”, 1904

 

Wolno jest teraz wszystkim palić na ulicy; jeżeli jednak palący spotyka znajomą damę, to grzeczność nakazuje, ażeby rzucił papierosa przed rozpoczęciem rozmowy.

Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Prosić o ogień mężczyznę, prowadzącego damę pod rękę, nie wolno.

Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Palić w jadalni, zwłaszcza dopóki są panie, jest nieprzyzwoitem, dlatego też mężczyźni wychodzą na cygara i papierosy do gabinetu, gdzie im podają kawę i likiery.

Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Jeżeli palący spotyka znajomą damę, to grzeczność nakazuje, żeby rzucił papierosa przed rozpoczęciem rozmowy. Wogóle rozmawianie z papierosem w ustach świadczy o bardzo złem wychowaniu palacza.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Po krótkiej gawędce z paniami w salonie, panowie przechodzą teraz do pokoju sąsiedniego, do gabinetu pana domu, lub wracają do sprzątniętej już jadalni na cygara i papierosy, które obnosi lokaj wraz z przyborami do palenia i bardzo modną lampką, zastępującą zapałki.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Pomiędzy kobietami, które jeszcze obyczaj dawny uprawiały i od dymu tak drogiego należyty wstręt miały, były młode emancypantki, które i na tem polu odważną ręką zatknęły chorągiew równouprawnienia. Czy to było pragnienie nikotyny czy też wrodzona rodzajowi ludzkiemu potrzeba życia gromadnego wywołała tę odwagę- dosyć, że kilka najodważniejszych młodych kobiet wtargnęło z odwagą w gęste kłęby dymu i odosobnione grono mężczyzn uzupełniły swoją tyle pożądaną obecnością.
Dla oka artysty przedstawił się teraz obraz dziwnej piękności. Podczas gdy w salonie były pozy sztywne, wymuszone i nienaturalne – siedzące tutaj towarzystwo przedstawiało tak malowniczą rozmaitość naturalnych składów różnych członków ciała ludzkiego, że pojętniejszy nieco uczeń medycyny mógłby tu wybornie przestudyować cały kurs anatomji. Na kanapie rozsiedli się jacyś młodzi eleganci z taką swobodą, że można było wziąść ich śmiało za hordę koczujących na puszczy arabów, do czego zadymiona atmosfera skutecznie pomagała. Na szeslągu zaś pod oknem widać było tak kosztowne draperye jedwabiu i muślinu, że niejeden artysta zapłaciłby drogo za taki model, któryby umiał w tak poetyczny sposób nie okrywać tego, co w życiu powszedniem zazwyczaj jest zakryte. A z każdych ust – różowych i ocienionych wąsem – wydobywał się cienką, skręconą wstążką błękitny dymek, związywał się w kółka i nad łysiną pana Piotra tworzył przejrzyste podłużne obręcze podobne do tych, jakie często nad głowami świętych pańskich się pojawiają.

Jan Zacharyasiewicz, Niezrozumiany. Obrazek karnawałowy, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1876

 

Najwięcej takich kółek misternych wyleciało z różowych ust blondynki, ubranej w suknią głęboko wyciętą z błękitnego jedwabiu. Tworzyła ona prześliczny, pastelowy obrazek na sinem tle zadymionej atmosfery. Brwi miała ciemne, oczy czarne. Była rozwódką in spe a dziś rozmawiała wiele o ideałach.

Jan Zacharyasiewicz, Niezrozumiany. Obrazek karnawałowy, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1876

 

Z tego rodzaju starych panien rekrutują się emancypantki najrozmaitszych odcieni, począwszy od tych, które cygarem lub obciętemi włosami chcą zatrzeć różnice płci, aż do owych filozofek, co po uniwersytetach dobijają się równouprawnienia z męzką połową, która śmie sobie przywłaszczać władzę i opiekę nad niewiastami.

Michał Bałucki, Album kandydatek do stanu małżeńskiego z notat starego kawalera, Warszawa 1888

 

Co prawda w tym okresie p. Józef Potocki, jako członek Rady Państwa, zabiegał o pewną popularność, którą sobie potem zbrzydził. W czasie wolickiego balu, siedząc w gabinecie wujcia Rucia, gdzie palono, bo nikt nie ćmił papierosów w salonie, wdał się w długą dyskusję polityczną z jednym z Mogielnickich.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Czasem przez plażę przeszła jakaś „emancypantka” w bluzce z męskim krawatem i małym słomianym kanotierku na głowie, kopcąca ostentacyjnie papierosa, i wówczas damy krzywiły się na jej widok i pogardliwie wydymały usta.

Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.