Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Jedną z popularnych form dobroczynności były tak zwane bazary dobroczynne, inaczej wenty. Odbywały się one z reguły przed Bożym Narodzeniem, a w ich organizacji uczestniczyły damy z najwyższych sfer towarzyskich.

Na bazarach znajdowały się stoiska różnych sklepów i cukierni, niektóre damy także miały swoje, na których sprzedawały wyroby własnych rąk albo darowane przedmioty. Ceny nie były niskie, a dochody przekazywano wybranym instytucjom dobroczynnym. Były to istotne wydarzenia towarzyskie, opisywane potem przez różne gazety i czasopisma.

 

Urządzenie bazaru przez Towarzystwo Dobroczynności, w celu zasilania szczupłych a raczej niewystarczających funduszów na ratunek biedy i nędzy warszawskiej ludności, powiodło się jak najwyborniej. Wprawdzie na przeciwnikach wszelkich zabaw na cele dobroczynne nigdy nie brakuje, więc i tu znaleźli się niechętni myśli tej nowej, dowodząc, że gdyby sprzedające panie, kupujący i dostarczający towar kupcy złożyli dobrowolnie wszystkie przez siebie dla bazaru poniesione wydatki, toby biedni lepiej na tem wyszli. Być może, ale nie zapominajmy, że zabawa dla ludzi jest koniecznością, niezbędnym warunkiem do krzepienia sił w pracy obowiązkowej: że sam odpoczynek jakkolwiek wzmacnianie zadowolni umysłu równie domagającego sie wytchnienia. Zabawa stanowi owo tak upragnione wytchnienie, jeżeli więc połączymy z nią i korzyść biednych, nie może być w tem nic zdrożnego.

 Pogadanka, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Trzydzieści i pięć sklepów przybranych w różnobarwne festony, żarzące się świece i gazowe żyrandole, gustowne toalety dom, gwar, tłum, i muzyka Sonnenfelda, kazały chwilowo zapomnieć iż żyjemy życiem powszedniem, a umysł przenosił się w jakieś krainy czarodziejskiego uroku. Do wspanialszych sklepów zaliczyć można namiot p. Juljana Penkali, zdobny w ciężkie portjery, zastawiony mnóstwem towarów łokciowych, futer i gotowych kostiumów. Następnie namiot p. Brunera gdzie pośród tysiąca bronzów świeciły jak gwiazdy dawnego przemysłu, owe stare porcelany Saskie, dziś należące do prawdziwych osobliwości. Namiot pana Knoll'a łączył w sobie sprzęty zbytku i prawdziwej potrzeby. Wiemy iż zaraz dnia następnego pomieniony sklep, zmuszony był w nowy zasób towarów zaopatrzyć się. Dalej sklepy pp. Sommera z perfumami wystawionemi w ozdobnej szafie, w której tenże fabrykant, produkował swe wyroby, na ostatniej wystawie przemysłowej w Petersburgu, narożny Bednawskiego, Genelego z dywanami i bronią myśliwską. Bardzo zdobiły tenże sklep trofea umiejętnie porozwieszane. Rzepczyńskiego nęcący mnóstwem przysmaków, nakoniec bufet Loursa tak często i ochoczo odwiedzany, a tak szczerze podejmujący przez skrzętną gosposię, która nigdy nieodmawia swej pracy, kiedy idzie o pomoc cierpiących współbraci. Między odnaczającemi się sklepami, wyróżnił się jeszcze namiot hrabiny Rembielińskiej, własnym jej kosztem wystawiony, a który sam przez się zasługiwał na miano „Bazaru" dla różnorodnego towaru zakupionego przez samą Hrabinę, jak niemniej z dobrowolnych ofiar, i tak: Bracia Lesser nadesłali Towarzystwu Dobroczynności zabawek za rs. 150 magazyn p. Skoczyńskiego i Drewsa (dawniej Arnholda) dwa bizantyńskie kandelabry, i nader piękny świecznik. P. Łapiński właściciel piekarni, nadesłał pieczywa przeszło za rs 30. Nadmienić to musimy, iż te przysmaki rozerwano jednej chwili.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Podajemy tu alfabetyczne ułożone nazwiska Dam i tak panna Andrault, baronowa Buturlin p. Bojarska z córkami, p. Marja Bersohn, pani Franciszka Beneveni, z hr. Tyszkiewiczów Chodyńska, pani Helena Chłapowska, p. Ksawerowa Czermińska, p. Czaplicka, kasztelanka Dębowska, Mieczysławowa Epstein, p. Epstein Teressa, pani Elenef, p. Garbińska, Jenerałowa Hertzfeld, Senatorowa Hoffmann z córką. p. Józefa Hermann p. Jełowicka z córką, Baronowa Korff z córką i synową, hr. z Lavalów Kossakowska, hr. z Chodkiewiczów Kossakowska, hr. Karolowa Krasińska, hr. Adamowa Krasińska, Jenerałowa Kryloff, p. Marja Krysińska, hr. Krukowiecka z córką, p. Bronisława Kuksz, p. Walerja Kłodnicka, p. Kurczyńska z córką, p. Gabryela Karska, p. Antonina Kremky, p. Jadwiga Kraushaar, p. Komierowska, Jenerałowa Lachnicka, z hr. Zamojskich księż. Tadeuszowa Lubomirska, Stefanja z hr. Illińskich Laska, p. Luceńska z córką, Izabella Lauber, p. Marja Lochman, Stefanja Leo, hr. Jadwiga Łubieńska, hr. Zdzisławowa Łubieńska, Jenerałowa Meller Zakomelska, pani Miączyńska, hrabina Mikorska, pani Mansfield, hrabina Hortensja Małachowska, Baranowa Medem, Józefa Minasowiczowa, pani Mitkiewiczowa, półkownikowa Madalińska, hr. Stanisławowa Ostrowska, p. Ostrowska, Hrabianka Natalja Potocka, hr. Stefanja Platerowa, hr. Marja Platerowa, hr. Zygmuntowa Plater, hr. Ludwikowa Plater, p. Ludwika Preiss, pani Stefanja Pawłowska, p. Paprocka, Pelagja z hr. Zamojskich Rembielińska, Jenerałowa Rozwadowska, p. Rosen, p. Melanja Rawiczowa, p. Rozenzweig, p. Rabczewska, Jenerałowa Sobolew z córkami, Kornelja Skarżyńska, p. Skarżyńska z córką, p. Natalja Sokołowska, pani Sarnecka, księż. Eliza Teniszew, hr. Iza Tyszkiewicz, hr. Marja Wodzyńska, p. Marja Wielogłowska, p. Helena Wojniłowiczowa, Wanda Weisenhoff, p. Halina Wołoszewska, p. Wojewódzka, Marja, z hr. Potockich Ordynatowa Zamojska, p. Aniela Zielińska z córka i panną Zucini.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Po odtrąceniu wydatków jakie z urządzenia Bazaru wynikły, a które wynosiły rs. 692 k. 54 i pół czysty dochód dla Towarzystwa Dobroczynności przypadł na rs. 6079 k. 86 i pół.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Wkrótce staraniem Towarzystwa Dobroczynności urządzonym zostanie Bazar, czyli sprzedaż najrozmaitszych przedmiotów, a od każdej rzeczy sprzedanej cząstka jej wartości odejdzie na korzyść ubogich. W sklepach Bazaru nie tylko kupcy zasiądą, ale osoby dobroczynne mogące czasem swoim rozrządzać, chętnie zastępować ich będą; może nie jedno z was spotka tam matkę, ciotkę, siostrzyczkę lub znajomą swoją, i z przyjemnością zobaczy ją przy świetle kandelabrów, przy odgłosie muzyki przedającą nie tylko kosztowne materje lub koronki, lecz książki, herbatę, cukier, ciepłe trzewiki i kapturki.
Dla dzieci będą osobne sklepy, w których znajdzie się wszystko co tylko podobać się może młodemu wiekowi; rzeczy najozdobniejsze i najskromniejsze, kosztowne i jak najtańsze, bo nie tylko sklepy i magazyny ich dostarczą; wy same dziatki złożycie je po większej części. Nie ma z was żadnego, któreby coś dać lub od rodziców uprosić nie mogło; dawajcie więc, zbierajcie między znajomemi: „ziarnko do ziarnka zbierze się miarka."

 Do dzieci, w: „Kurier Warszawski”, 1874

 

W ciągu dni poprzedzających święta Bożego Narodzenia w salach redutowych odbyła się dobroczynna zabawa zwana „bazarem”, a polegająca na sprzedawaniu i kupowaniu rozmaitych drobiazgów, nade wszystko zaś na oglądaniu kupujących i sprzedających. Gorąco, ścisk, jeden przypadek zemdlenia, parę kradzieży, strat (między innymi zguba obcasa od damskiego trzewiczka) – oto wszystko, co powiedzieć można o bazarze, którego najpiękniejszą ozdobą były „żywe kwiaty”, a także około 6000 rs czystego zysku dla ubogich. Kupowano wprawdzie niewiele, ale za to jak płacono!...

 Bolesław Prus, Sprawy bieżące, w: “Niwa”, 1875

 

Doroczne niegdyś wenty miłosierne w pałacu hr. Działyńskich zapoznawały nas z pięknemi okazami trudu i artystycznego zmysłu córek tego domu. Malowidła hr. Grudzińskiej na aksamicie i jedwabnych materyach, ogólny budziły zawsze podziw; siostra jej, Anna hr. Potocka, przeniosła dziś do Galicyi przykład niezmordowanej działalności, a widok ubóztwa tamecznego ludu poddał jej zacną myśl rozbudzenia nowego przemysłu wśród wieśniaczych prostaczków, nauczaniem ich koronczarstwa i rzeźbiarstwa. Hr. Potocka, nie zmarnowawszy talentów od Boga sobie danych, zbiera już owoce swych trudów i nieraz wśród swych uczniów spotyka pierwszorzędne zdolności. Nietylko przemysł, ale i sztuka rozwija się śladem podobnych zabiegów, nietylko materyalnie kraj się podnosi, alei moralny poziom jego wzrasta.

 Korespondencya zagraniczna (Poznań), w: „Bluszcz”, 1882

 

Na dochód Zakładu św. Teresy urządziła księżna Leonowa Sapieżyna, podobnie jak innych lat, sprzedaż podarunków „Na gwiazdkę”. Bazar ten, sprzedaż czy wenta, jak rozmaicie nazywano, otwarty był przez dni cztery przed świętami Bożego Narodzenia, a przedmioty przeznaczone na sprzedaż zakupiono po większej części od kupców z rabatem, który stanowił zysk bazaru, pozostający na cel dobroczynny. Bazar tegoroczny odróżniał się ten od dawniejszych, iż znajdowało się w nim najwięcej rzeczy wyrobu krajowego. I tak bardzo wiele rzeźb z szkoły rzeźbiarstwa w Rymanowie, jako to najrozmaitszego rodzaju ramy, i inne ozdobne wyroby, odznaczające się artystycznym smakiem i czystością wykonania; koronki i tym podobne roboty kobiece ręczne z zakładów w Wiązownicy i innych krajowych szkół tego rodzaju. Były dalej w Bazarze piękne albumy, książki, globusy, rozmaite przybory do pisania i do toalety, do zastawy stołów, wreszcie wielki zbiór zabawek dziecinnych, owego najpokupniejszego w porze „Gwiazdki” przedmiotu. Obok Bazaru urządzony był sposobem lat dawniejszych bufet, gdzie dostawało się wykwintne za guldena śniadanie, do którego uprzejme gospodynie Bazaru dostarczały bezpłatnie półmisków z własnej kuchni. Dochód z tej wenty przynosi corocznie przeszło tysiąc guldenów; jakoż i w tym roku mniej więcej tażsama okazała się kwota przychodu. Najwięcej zysku przynosi zawsze bufet, z przyczyny, że dostarczone doń wiktuały nic nie kosztują, podczas gdy za towary wzięte od kupców płacić potrzeba. Rzeźby Rymanowskie rozkupiono wszystkie. Mniej szczęśliwie poszło z koronkami i rzecz naturalna, bo w kołach uboższych stosunkowo mało kto ich używa, a wielkie panie nie kupują koronek krajowych, lecz bruxelskie. Wyrób ten zczasem dopiero u nas coraz bardziej rozpowszechniać się będzie.

 Władysław Zawadzki, Korrespondencya zagraniczna (Lwów), w: „Bluszcz”, 1882

 

Wracając do czeskiej primadonny, notujemy, iż wzięła udział w bazarze na dobroczynność, a że się ogólną cieszy sympatyą, nie dziw, że dla biednych niemało przybyło grosza. Wogóle bazar dość był ożywiony. W ciągu trzech dni zwiedziło go około 5,000 osób, a czysty zysk, przeznaczony na cele dobroczynne wynosi półtora tysiąca rubli. Sama ta kwota niewielka, lecz ziarnko do ziarnka, uzbiera się miarka. Nie możemy bynajmniej narzekać na ospałość w tym względzie. Pamiętają u nas o biednych i gdzie można gromadzą się mniejsze lub większe kwoty dla nich. Nie możemy tu przemilczyć o Teatrzyku Dobroczynności, który w tym względzie wielką oddaje usługę, a większą jeszcze oddać mógłby przy gorliwszem poparciu ze strony publiczności. Teatr łączy tu piękne, przyjemne z pożytecznem. Pod kierownictwem energicznego, a bardzo uzdolnionego literata p. M . Gawalewicza, rozwija się pod względem artystycznym nader pomyślnie.

Pogadanka, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1882

 

W chwili, gdy to czytać będziecie, Kiermasz urządzony przez Towarzystwo dobroczynności na powiększenie szczupłych swych dochodów, należeć już będzie do bezpowrotnej przeszłości. Witaliśmy go z wielką ciekawością, pożegnali z żalem, bo godnie spełniwszy przyjęte dobrowolnie obowiązki, zasłużył na to uznanie.
Warszawa przez krótki, dziewięciodniowy jego żywot, nim wyłącznie zajęta, o nim tylko prawie mówiąca i czytająca sążniste we wszystkich Kuryerach sprawozdania, tak licznemi tłumami napływała w jego podwoje, że musiano wstrzymywać sprzedaż biletów, aby przepełnienie jakiego nieszczęścia nie stało się powodem.
Pomysł wyborny i wybornie wykonany został, za co komitetowi należy się publiczna podzięka. Trud, kłopoty i troskliwe zebranie licznego grona amatorów, jakich udział był niezbędny w spełnianiu codziennie układanych programów, sowicie się opłacił. Warszawa zabawiła się, rzemieślnicy użyci do przeróbki cyrku zarobili, a ubodzy zyskali niemało grosza, o jaki coraz trudniej naszemu Towarzystwu dobroczynności.

Z pod naszej strzechy, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1885

 

Najliczniejsze jednak tłumy ściąga do siebie Kiermasz, urządzony w Cyrku przez członków Towarzystwa dobroczynności, którzy w czasie przedstawień pantomin, muszą aż wstrzymywać sprzedaż biletów, aby nie dopuścić zbyt szkodliwego przepełnienia.

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Jestem kupcem, mam żonę i dzieci, brata i paru znajomych. W zwykłych czasach dzieje nam się nie najgorzej: jeżeli bowiem nie posiadamy dostatków, cieszymy się przynajmniej nadzieją i nawet pomagamy ludziom uboższym. Od czasu jednak kiedy na miasto spadła epidemia kiermaszowa, uginamy się pod brzemieniem klęsk co dzień sroższych.
Przed dwoma tygodniami wpada do sklepu moja ukochana żoneczka i mówi z pośpiechem:
- Proszę cię, Franiu, daj mi zaraz kilkaset rubli.
Szeroko otworzyłem oczy.
- Na co ci?... Wszakże ja mam weksle płacić…
- Co tam weksle – odpowiada żona. – Ja mam mieć sklep i potrzebuję kilkaset rubli.
- Sklep już masz kochanie, to jest, mamy go oboje.
- Co mi po takim sklepie! Ja muszę mieć sklep na kiermaszu… No, nie marudź.

Bolesław Prus, Kronika tygodniowa w: „Kurier Warszawski”, 1886

 

Z powodu braku miejsca, zabawa zwana Kiermaszem, urządzona w roku zeszłym przez Towarzystwo dobroczynności w cyrku, zajętym obecnie przez trupę pana Schumana, przeniesioną ostała pod tytułem Gwiazdki do Sali Resursy obywatelskiej.
Powodzenie jej było dość pomyślne, instytucya niemało zarobiła grosza, urządzającym ją za zabiegi, starania i poniesione trudy należy się wielkie uznanie.
Zabawa poświęcona głównie przedświątecznym sprawunkom, była jednak urozmaicona różnemi dodatkami, pomiędzy któremi należy pierwsze miejscu orkiestrze pana Lewandowskiego i chórom Towarzystwa muzycznego. Wieczorem między godz. 5 a 7, przedstawiał pan Baranowski amator sztuki magiczne, znikanie kobiety, pan Zawadzki odgrywał monologi, publiczność tłoczyła się gwarnie, śmiała się, oklaskiwała, ale mniej kupowała jak lat zeszłych, żaląc się na ciężkie czasy.

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Gwiazdka urządzona przez Towarzystwo dobroczynności, w zastępstwie dawnych bazarów i kiermaszów, przyniósłszy około czterech tysięcy rubli czystego dochodu, zamknęła wreszcie swoje podwoje z przynależną podzięką dla członków, którzy się jej urządzeniem zajmowali.
Niemała to była praca.
Trud poniesiony umiano jednak ocenić, co przy kwaśnym humorku reporterów gazeciarskich bardzo często z kozła robiących barana, zasługuje na naznaczenie.
Obecnie inna Gwiazdka przyświeca chrześciańskiemu światu, owa Gwiazdka co niegdyś unosząc się nad Betleemskiem Dzieciątkiem, promieniami swemi głosiła ludziom dobrej woli, że przyszedł Ten co z czasem zagościwszy w sercu każdego, prawdzie i sprawiedliwości zapewni nad światem królowanie.
Niechże promienie tej Gwiazdki przyświecają jak najszerszym kręgiem ludzkości pod brzemieniem życia upadającej, a niech wątpiących krzepią i na skrzydłach wiary wznoszą w przyszłą ojczyznę ducha.
Temi słowami radzibyśmy podzielić się z wami przy łamaniu wigilijnego opłatka. Skromne są i nie błyskotliwe, ale płyną z głębi serc naszych to i w waszych odbiją się echem uczuć nas ożywiających.

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Nie było i niema po dziś dzień piękniejszej uroczystości rodzinnej, jak tradycyonalny obchód wigilijny. Z hasłem „Bóg się rodzi,” serca wszystkich opanowywa uczucie dziwnego rozradowania i rzewności. Z gwiazdki cieszą się równie starzy jak i młodzi, równie zamożni jak ubodzy, o których pierwsi poczytują sobie za obowiązek nie zapominać w tym dniu uroczystym. W Warszawie i większych miastach kraju urządzane bywają z powodu świąt Bożego Narodzenia bazary i jarmarki dobroczynne, na których kupcowe z towarzystwa posiadają własne sklepy, albo też zasiadają w sklepach kupców, ustępujących pewien rabat na cele dobroczynne.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Mieczysław Rościszewski miał także szczegółowe rady dla pań zamierzających uczestniczyć w podobnych imprezach:

Pod hasłem pomocy ubogim tysiące okazyi do karotowania znajomych. Otóż „jarmarki” gwiazdkowe, otóż sprzedaże w sklepach, ustępujących rabat dla biednych, otóż prośba wreszcie o urządzenie własnego sklepu z tym lub owym towarem. Nie odrzucajcie panie tej prośby – przyjdziemy wam z pomocą.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Dobrze jest przedtem porozumieć się z innemi paniami, zaproszonemi do wenty, ażeby w wyborze towaru zachować pewną odrębność osobistą. Na towar ten powinny się składać całe stosy drobiazgów, jako to: poduszki haftowane, saszety z zapachami, parawaniki i ekrany, ramki do fotografii z materii starożytnej, okładki do książek, chusteczki ażurowe, wstawki, gwiazdki, patarafki, wachlarze, abażury ze słomek i z bibułki i t. p. trzeba się posiłkować w tej mierze robótkami przyjaciółek, znajomych, kuzynek, które lat zeszłych postępowały tak samo. Wszakże ani zabiegi własne ani ofiarność znajomych nie wystarczą zapewne i wypadnie uzupełnić zasób przedmiotami kupionymi. Otóż nie trzeba kupować rzeczy kosztownych, gdyż na wentach sprzedaż służy jedynie za pretekst ofiarności. W każdym razie towar musi być w dobrym gatunku. Jakiś flakonik dobrych, bodaj nawet drogich perfum sprawi przyjemność nabywcy o wiele większą, aniżeli wtedy, gdyby mu wypadło nabyć rzecz bezużyteczną i w złym guście.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Równym taktem powodować się należy przy wybieraniu osób, do których posyła się następujące zawiadomienie na białym brystolu:

Z Chłopickich Zdzisławowa Bożewska posiada sklep własny w Samach Redutowych od 8 do 10 Grudnia 1903 r. Sprzedaje osobiście od 4 do 8 wieczór.
Dopisek własnoręczny: Szczęśliwą będzie z odwiedzin W. P.; najdrobniejszą ofiarę przyjmie z wdzięcznością.

Z odezwą taką należy się zwrócić do wszystkich przyjaciółek, które nas samych zobowiązały do kontrybucyi w roku zeszłym, tudzież do osób, które były u nas na obiedzie, wieczorze, balu, w końcu do kawalerów, którzy skwitują się w ten sposób z zaproszeń, jakich wzajemnie udzielić nie mogą.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Do takiej sprzedaży trzeba się ubrać bardzo elegancko; najczęściej kupcowa zostaje w kapeluszu i w rękawiczkach.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Jeżeli targ okaże się zbyt szczupły, to należy go uzupełnić z własnych funduszów; jest to obowiązek, nad którym dobrze jest się zastanowić, zanim się przyjmie godność kupcowej.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904

 

Regularnie uczestniczyła w podobnych imprezach – w Polsce i za granicą – Róża z Potockich Krasińska.

Dzięki Bogu mam dobre wiadomości od naszych drogich dzieci – Rózia została zwerbowana przez lady Fullerton do zorganizowania wenty na szpital. Wykonała własnoręcznie najpiękniejsze na świecie kapelusze, ładniutkie czepki, a następnie jak królewna sprzedawała to wszystko zza swego kontuaru i rzekomo robiła dobre interesy na rzecz biednych.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 20.12.1869, z Paryża do Katarzyny Potockiej

 

Zastałam Różę bardzo zajętą przygotowaniami do corocznej wenty, która odbywa się zimą na rzecz Dobroczynności. Będzie miała swój stół, mam nadzieję, że Maria będzie mogła jej pomóc – będą sprzedawały lalki, które Róża ubiera teraz z wielką wyobraźnią i smakiem – wszędzie widać tylko szmatki i wszyscy pomagają – pokojówki i my wszystkie mamy nic tylko lalki na głowie, przygotowujemy wiele innych rzeczy, jednym słowem to prawdziwa i świetnie funkcjonująca fabryka – zapewniam Cię.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 1.12.1874, z Warszawy do Zofii Potockiej

 

Lalki przyniosły ponad 600 rubli, które Róża tryumfująco posłała do Komisji Dobroczynności.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 22.12.1874, z Warszawy do Zofii Potockiej

 

Bazar dobroczynny, 1872   Charity bazaar, 1872Kłosy, 1872

 Bazar dobroczynny, 1885   Charity bazaar, 1885Tygodnik Illustrowany, 1885   Bazar dobroczynny, 1892   Charity bazaar, 1892Tygodnik Illustrowany, 1892  

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.