Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Jedną z popularnych form dobroczynności były tak zwane bazary dobroczynne, inaczej wenty.Odbywały się one z reguły przed Bożym Narodzeniem, a w ich organizacji uczestniczyły damy z najwyższych sfer towarzyskich.

 Na bazarach znajdowały się stoiska różnych sklepów i cukierni, niektóre damy także miały swoje własne, na których sprzedawały wyroby własnych rąk albo darowane przedmioty. Ceny nie były niskie, a dochody przekazywano wybranym instytucjom dobroczynnym. Były to istotne wydarzenia towarzyskie, opisywane potem przez rózne gazety i czasopisma.

 

Urządzenie bazaru przez Towarzystwo Dobroczynności, w celu zasilania szczupłych a raczej niewystarczających funduszów na ratunek biedy i nędzy warszawskiej ludności, powiodło się jak najwyborniej. Wprawdzie na przeciwnikach wszelkich zabaw na cele dobroczynne nigdy nie brakuje, więc i tu znaleźli się niechętni myśli tej nowej, dowodząc, że gdyby sprzedające panie, kupujący i dostarczający towar kupcy złożyli dobrowolnie wszystkie przez siebie dla bazaru poniesione wydatki, toby biedni lepiej na tem wyszli. Być może, ale nie zapominajmy, że zabawa dla ludzi jest koniecznością, niezbędnym warunkiem do krzepienia sił w pracy obowiązkowej: że sam odpoczynek jakkolwiek wzmacnianie zadowolni umysłu równie domagającego sie wytchnienia. Zabawa stanowi owo tak upragnione wytchnienie, jeżeli więc połączymy z nią i korzyść biednych, nie może być w tem nic zdrożnego.

 Pogadanka, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Trzydzieści i pięć sklepów przybranych w różnobarwne festony, żarzące się świece i gazowe żyrandole, gustowne toalety dom, gwar, tłum, i muzyka Sonnenfelda, kazały chwilowo zapomnieć iż żyjemy życiem powszedniem, a umysł przenosił się w jakieś krainy czarodziejskiego uroku. Do wspanialszych sklepów zaliczyć można namiot p. Juljana Penkali, zdobny w ciężkie portjery, zastawiony mnóstwem towarów łokciowych, futer i gotowych kostiumów. Następnie namiot p. Brunera gdzie pośród tysiąca bronzów świeciły jak gwiazdy dawnego przemysłu, owe stare porcelany Saskie, dziś należące do prawdziwych osobliwości. Namiot pana Knoll'a łączył w sobie sprzęty zbytku i prawdziwej potrzeby. Wiemy iż zaraz dnia następnego pomieniony sklep, zmuszony był w nowy zasób towarów zaopatrzyć się. Dalej sklepy pp. Sommera z perfumami wystawionemi w ozdobnej szafie, w której tenże fabrykant, produkował swe wyroby, na ostatniej wystawie przemysłowej w Petersburgu, narożny Bednawskiego, Genelego z dywanami i bronią myśliwską. Bardzo zdobiły tenże sklep trofea umiejętnie porozwieszane. Rzepczyńskiego nęcący mnóstwem przysmaków, nakoniec bufet Loursa tak często i ochoczo odwiedzany, a tak szczerze podejmujący przez skrzętną gosposię, która nigdy nieodmawia swej pracy, kiedy idzie o pomoc cierpiących współbraci. Między odnaczającemi się sklepami, wyróżnił się jeszcze namiot hrabiny Rembielińskiej, własnym jej kosztem wystawiony, a który sam przez się zasługiwał na miano „Bazaru" dla różnorodnego towaru zakupionego przez samą Hrabinę, jak niemniej z dobrowolnych ofiar, i tak: Bracia Lesser nadesłali Towarzystwu Dobroczynności zabawek za rs. 150 magazyn p. Skoczyńskiego i Drewsa (dawniej Arnholda) dwa bizantyńskie kandelabry, i nader piękny świecznik. P. Łapiński właściciel piekarni, nadesłał pieczywa przeszło za rs 30. Nadmienić to musimy, iż te przysmaki rozerwano jednej chwili.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Podajemy tu alfabetyczne ułożone nazwiska Dam i tak panna Andrault, baronowa Buturlin p. Bojarska z córkami, p. Marja Bersohn, pani Franciszka Beneveni, z hr. Tyszkiewiczów Chodyńska, pani Helena Chłapowska, p. Ksawerowa Czermińska, p. Czaplicka, kasztelanka Dębowska, Mieczysławowa Epstein, p. Epstein Teressa, pani Elenef, p. Garbińska, Jenerałowa Hertzfeld, Senatorowa Hoffmann z córką. p. Józefa Hermann p. Jełowicka z córką, Baronowa Korff z córką i synową, hr. z Lavalów Kossakowska, hr. z Chodkiewiczów Kossakowska, hr. Karolowa Krasińska, hr. Adamowa Krasińska, Jenerałowa Kryloff, p. Marja Krysińska, hr. Krukowiecka z córką, p. Bronisława Kuksz, p. Walerja Kłodnicka, p. Kurczyńska z córką, p. Gabryela Karska, p. Antonina Kremky, p. Jadwiga Kraushaar, p. Komierowska, Jenerałowa Lachnicka, z hr. Zamojskich księż. Tadeuszowa Lubomirska, Stefanja z hr. Illińskich Laska, p. Luceńska z córką, Izabella Lauber, p. Marja Lochman, Stefanja Leo, hr. Jadwiga Łubieńska, hr. Zdzisławowa Łubieńska, Jenerałowa Meller Zakomelska, pani Miączyńska, hrabina Mikorska, pani Mansfield, hrabina Hortensja Małachowska, Baranowa Medem, Józefa Minasowiczowa, pani Mitkiewiczowa, półkownikowa Madalińska, hr. Stanisławowa Ostrowska, p. Ostrowska, Hrabianka Natalja Potocka, hr. Stefanja Platerowa, hr. Marja Platerowa, hr. Zygmuntowa Plater, hr. Ludwikowa Plater, p. Ludwika Preiss, pani Stefanja Pawłowska, p. Paprocka, Pelagja z hr. Zamojskich Rembielińska, Jenerałowa Rozwadowska, p. Rosen, p. Melanja Rawiczowa, p. Rozenzweig, p. Rabczewska, Jenerałowa Sobolew z córkami, Kornelja Skarżyńska, p. Skarżyńska z córką, p. Natalja Sokołowska, pani Sarnecka, księż. Eliza Teniszew, hr. Iza Tyszkiewicz, hr. Marja Wodzyńska, p. Marja Wielogłowska, p. Helena Wojniłowiczowa, Wanda Weisenhoff, p. Halina Wołoszewska, p. Wojewódzka, Marja, z hr. Potockich Ordynatowa Zamojska, p. Aniela Zielińska z córka i panną Zucini.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Po odtrąceniu wydatków jakie z urządzenia Bazaru wynikły, a które wynosiły rs. 692 k. 54 i pół czysty dochód dla Towarzystwa Dobroczynności przypadł na rs. 6079 k. 86 i pół.

 Bazar, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Wkrótce staraniem Towarzystwa Dobroczynności urządzonym zostanie Bazar, czyli sprzedaż najrozmaitszych przedmiotów, a od każdej rzeczy sprzedanej cząstka jej wartości odejdzie na korzyść ubogich. W sklepach Bazaru nie tylko kupcy zasiądą, ale osoby dobroczynne mogące czasem swoim rozrządzać, chętnie zastępować ich będą; może nie jedno z was spotka tam matkę, ciotkę, siostrzyczkę lub znajomą swoją, i z przyjemnością zobaczy ją przy świetle kandelabrów, przy odgłosie muzyki przedającą nie tylko kosztowne materje lub koronki, lecz książki, herbatę, cukier, ciepłe trzewiki i kapturki.
Dla dzieci będą osobne sklepy, w których znajdzie się wszystko co tylko podobać się może młodemu wiekowi; rzeczy najozdobniejsze i najskromniejsze, kosztowne i jak najtańsze, bo nie tylko sklepy i magazyny ich dostarczą; wy same dziatki złożycie je po większej części. Nie ma z was żadnego, któreby coś dać lub od rodziców uprosić nie mogło; dawajcie więc, zbierajcie między znajomemi: „ziarnko do ziarnka zbierze się miarka."

 Do dzieci, w: „Kurier Warszawski”, 1874

 

W ciągu dni poprzedzających święta Bożego Narodzenia w salach redutowych odbyła się dobroczynna zabawa zwana „bazarem”, a polegająca na sprzedawaniu i kupowaniu rozmaitych drobiazgów, nade wszystko zaś na oglądaniu kupujących i sprzedających. Gorąco, ścisk, jeden przypadek zemdlenia, parę kradzieży, strat (między innymi zguba obcasa od damskiego trzewiczka) – oto wszystko, co powiedzieć można o bazarze, którego najpiękniejszą ozdobą były „żywe kwiaty”, a także około 6000 rs czystego zysku dla ubogich. Kupowano wprawdzie niewiele, ale za to jak płacono!...

 Bolesław Prus, Sprawy bieżące, w: “Niwa”, 1875

 

Doroczne niegdyś wenty miłosierne w pałacu hr. Działyńskich zapoznawały nas z pięknemi okazami trudu i artystycznego zmysłu córek tego domu. Malowidła hr. Grudzińskiej na aksamicie i jedwabnych materyach, ogólny budziły zawsze podziw; siostra jej, Anna hr. Potocka, przeniosła dziś do Galicyi przykład niezmordowanej działalności, a widok ubóztwa tamecznego ludu poddał jej zacną myśl rozbudzenia nowego przemysłu wśród wieśniaczych prostaczków, nauczaniem ich koronczarstwa i rzeźbiarstwa. Hr. Potocka, nie zmarnowawszy talentów od Boga sobie danych, zbiera już owoce swych trudów i nieraz wśród swych uczniów spotyka pierwszorzędne zdolności. Nietylko przemysł, ale i sztuka rozwija się śladem podobnych zabiegów, nietylko materyalnie kraj się podnosi, alei moralny poziom jego wzrasta.

 Korespondencya zagraniczna (Poznań), w: „Bluszcz”, 1882

 

Na dochód Zakładu św. Teresy urządziła księżna Leonowa Sapieżyna, podobnie jak innych lat, sprzedaż podarunków „Na gwiazdkę”. Bazar ten, sprzedaż czy wenta, jak rozmaicie nazywano, otwarty był przez dni cztery przed świętami Bożego Narodzenia, a przedmioty przeznaczone na sprzedaż zakupiono po większej części od kupców z rabatem, który stanowił zysk bazaru, pozostający na cel dobroczynny. Bazar tegoroczny odróżniał się ten od dawniejszych, iż znajdowało się w nim najwięcej rzeczy wyrobu krajowego. I tak bardzo wiele rzeźb z szkoły rzeźbiarstwa w Rymanowie, jako to najrozmaitszego rodzaju ramy, i inne ozdobne wyroby, odznaczające się artystycznym smakiem i czystością wykonania; koronki i tym podobne roboty kobiece ręczne z zakładów w Wiązownicy i innych krajowych szkół tego rodzaju. Były dalej w Bazarze piękne albumy, książki, globusy, rozmaite przybory do pisania i do toalety, do zastawy stołów, wreszcie wielki zbiór zabawek dziecinnych, owego najpokupniejszego w porze „Gwiazdki” przedmiotu. Obok Bazaru urządzony był sposobem lat dawniejszych bufet, gdzie dostawało się wykwintne za guldena śniadanie, do którego uprzejme gospodynie Bazaru dostarczały bezpłatnie półmisków z własnej kuchni. Dochód z tej wenty przynosi corocznie przeszło tysiąc guldenów; jakoż i w tym roku mniej więcej tażsama okazała się kwota przychodu. Najwięcej zysku przynosi zawsze bufet, z przyczyny, że dostarczone doń wiktuały nic nie kosztują, podczas gdy za towary wzięte od kupców płacić potrzeba. Rzeźby Rymanowskie rozkupiono wszystkie. Mniej szczęśliwie poszło z koronkami i rzecz naturalna, bo w kołach uboższych stosunkowo mało kto ich używa, a wielkie panie nie kupują koronek krajowych, lecz bruxelskie. Wyrób ten zczasem dopiero u nas coraz bardziej rozpowszechniać się będzie.

 Władysław Zawadzki, Korrespondencya zagraniczna (Lwów), w: „Bluszcz”, 1882

 

Regularnie uczestniczyła w podobnych imprezach – w Polsce i za granicą – Róża z Potockich Krasińska.

Dzięki Bogu mam dobre wiadomości od naszych drogich dzieci – Rózia została zwerbowana przez lady Fullerton do zorganizowania wenty na szpital. Wykonała własnoręcznie najpiękniejsze na świecie kapelusze, ładniutkie czepki, a następnie jak królewna sprzedawała to wszystko zza swego kontuaru i rzekomo robiła dobre interesy na rzecz biednych.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 20.12.1869, z Paryża do Katarzyny Potockiej

 

Zastałam Różę bardzo zajętą przygotowaniami do corocznej wenty, która odbywa się zimą na rzecz Dobroczynności. Będzie miała swój stół, mam nadzieję, że Maria będzie mogła jej pomóc – będą sprzedawały lalki, które Róża ubiera teraz z wielką wyobraźnią i smakiem – wszędzie widać tylko szmatki i wszyscy pomagają – pokojówki i my wszystkie mamy nic tylko lalki na głowie, przygotowujemy wiele innych rzeczy, jednym słowem to prawdziwa i świetnie funkcjonująca fabryka – zapewniam Cię.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 1.12.1874, z Warszawy do Zofii Potockiej

 

Lalki przyniosły ponad 600 rubli, które Róża tryumfująco posłała do Komisji Dobroczynności.

 Eliza z Branickich Krasińska, list z 22.12.1874, z Warszawy do Zofii Potockiej

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.