Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Nauka rysunku i malarstwa była częścią edukacji salonowej, chociaż nie tak istotną, jak muzyka. Grać musiała każda panna, narysować pejzaż, martwą naturę czy portrecik już nie każda, ale jak najbardziej należało to do dobrego tonu.

 

Im bliżej końca XIX w., tym bardziej dostrzegano potrzebę pracy zarobkowej dla kobiet. Ponieważ za jeden z najwłaściwszych rodzaj pracy uważano rękodzieło, nauka rysunku zyskała dodatkowe zalety. Oprócz tworzenia obrazów znajomość rysunku i malarstwa miała bowiem zastosowanie w sztuce zdobniczej – malowano na porcelanie, fajansie, drewnie, itp. Przydawała się także w hafcie artystycznym, koronkarstwie, oraz w fotografii.

Wciąż otwierano nowe kursy i szkoły rysunku i malarstwa. Niektóre z nich oprócz lekcji ściśle rysunku i malarstwa oferowały także naukę różnych dziedzin sztuki zdobniczej.

 

Praktycznym uzupełnieniem odczytów pana Gersona jest otwarcie sali rysunkowej w Muzeum, które prócz wzorów ma dostarczać uczniom materiałów rysunkowych. Kursa rysunków dla kobiet urządza pastelista pan Maliszewski, we własnym mieszkaniu.

Bolesław Prus, Kroniki miesięczne w: „Ateneum”, styczeń 1878

 

Ubolewając niejednokrotnie nad manią ogólnie u nas panującą uczenia muzyki panienek mniemających po temu zdolności, czyniliśmy uwagi, czyby nielepiej było natomiast uczyć ich rysunku, który nawet przy braku pierwszorzędnego uzdolnienia, miłą i pożyteczną być może umiejętnością w życiu codziennem. Spieszymy w chwili obecnej przypomnieć raz jeszcze tę prawdę, w nadziei, że wprowadzenie jej w wykonanie ułatwione zostało. Dowiadujemy się bowiem, że dla ułatwienia niezamożnym panienkom kształcenia się w kierunku sztuki malarskiej, znany powszechnie artysta p. Tytus Maleszeski, otworzył przy ulicy Wareckiej w domu pod Nr. 3-im, na nader przystępnych warunkach, szkołę zbiorową rysunku z natury, w której nauka udziela się w dni niedzielne od 10 do 12 w południe. Nie wątpimy, że szkoła ta znajdzie wkrótce znaczny zastęp uczennic.

Silva Rerum, w: „Kronika Rodzinna”, 1879

 

Malarnia p. Józefy Żdżarskiej (ulica Marszałkowska Nr 68) przesłała Redakcyi rozkład lekcy rysunku, malowania olejnego, rzeźby, oraz malowania na szkle i porcelanie. Wtorek: od 9-tej godziny rano do 11-tej rysunek, malowanie olejne, rzeźba, uczy p. Alchimowicz. Od godziny 11-tej do 1-ej malowanie na porcelanie i szkle: ucz p. Gorzelewski. Środa: od godziny 11-tej do 1-ej malowanie na porcelanie i szkle: ucz p. Gorzelewski. Czwartek: od godziny 9-ej do 11-tej rysunek, malowanie olejne, rzeźba, uczy p. Alchimowicz. Piątek: od godziny 1-ej do 2-ej malowanie na porcelanie i szkle: ucz p. Gorzelewski. W Poniedziałek, Środę i Piątek: od godziny 5-ej do 6-ej wieczorem: prof. Chmielowski udziela objaśnień z zakresu fizyki w zastosowaniu do malarstwa. Opłata miesięczna za naukę rysunku, malarstwa olejnego i rzeźby po rs. 6; za naukę malowanie na porcelanie i szkle rs. 5; co, jak na nasze dotychczas przyjęte ceny, jest bardzo tanie.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1882

 

Malarnia p. Józefy Żdżarskiej która w roku zeszłym pomnożyła warszawskie zakłady pracy kobiecej, wykazała przy zamknięciu rocznego kursu rysunków, praz malowanie na szkle i porcelanie bardzo szczęśliwe rezultaty. Uczennice pod kierunkiem utalentowanego przewodnika, malarza p. Alchimowicza, uczyniły znaczne postępy i znajdowały już zarobek w zakładzie o którym można powiedzieć, że jest w całem znaczeniu tego słowa uczciwym i pracy robotnic nie wyzyskującym. Uczennice, a z kolei pracownice zakładu malowały już na własną korzyść zastawy do herbaty, wachlarze i ozdobne pudełka, a teraz dowiadujemy się z Kuryera Warszawskiego, że zakład, jako prowadzony przez byłą przełożoną wyższej szkoły żeńskiej, ma prawo i zamiary przyjmować pensyonarki, co można zaliczyć do rzeczy bardzo szczęśliwych, bardzo pożytecznych dla pożądanego rozwoju pracy kobiecej u nas. Młode panny, przybywające do Warszawy dla nauki chlebodajnej pracy, nie zawsze znajdowały pomieszczenie, jakiegoby dla nich pragnąć trzeba; teraz przecież otwiera im się miejsce, gdzie zapewniona im będzie opieka wykształconej, zacnej, iście macierzyńskiemi uczuciami dla młodzieży przejętej kobiety, a zarazem możność kształcenia się nie tylko w kierunku artystycznym. Będą mogły stale korzystać z konwersacyi w języku francuzkim i niemieckim, przytem przełożona zakładu potrafi w szerszem już znaczeniu tego wyrazu udzielać im wskazówek co do wyboru książek do czytania, co jest rzeczą niemałego znaczenia, tak pod względem oświecenia umysłowego, jak i wpływów moralnych, niezmiernie ważnych dla młodości.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1882

 

Malarnia p. Józefy Żdarskiej przeniesioną została z bieżącym rokiem szkolnym do obszernego i odpowiednio urządzonego lokalu przy ulicy Nowy-Świat Nr 46. Kurs nauk i praca w zakładzie rozpoczęły się z d. 1 Września pod bardzo starannym, bardzo troskliwym kierunkiem utalentowanego artysty, malarza Alchimowicza. Uczennic, tak przychodnich jak pensyonarek, ma zakład 14; nauka wszelkiego rodzaju malowania: na porcelanie, szkle, fajansie, majolice, srebrze, złocie, drzewie, słoniowej kości, skórze, płótnie, jedwabiu, obejmująca tygodniowo godzin 18, kosztuje miesięcznie rs. 8. Uczennice już uzdolnione wykonywają za odpowiedniem wynagrodzeniem roboty, jakie zakład otrzymuje na obstalunek w zakresie wyżej wymienionego malowania. Przytem, przewodnicząca zakładu, p. Żdarska, otrzymała świeżo pozwolenie na urządzenie gabinetu artystycznego, który w połączeniu z pracownią zakładu istniejąc, z d. 1 Stycznia zostanie otwarty i gdzie prace uczennic umieszczane będą w celu ułatwienia im zbytu.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1882

 

Przy tutejszem Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, jak to już wspominaliśmy, istnieją sale rysunkowe dla mężczyzn i dla kobiet. Z sal owych korzystało w r. 1883, w oddziale rysunków technicznych 57 osób, ręcznych 61 i z sal dla kobiet 90 osób. Pomiędzy mężczyznami znajdowało się: mechaników 18, jubilerów i grawerów 15, ślusarzy 12 itp. W liczbie kobiet uczących się rysunków były: nauczycielki, drzeworytniczki, introligatorki, modniarki i szwaczki. W roku poprzedzającym, to jest w 1882, do sal rysunkowych uczęszczało 111 mężczyzn i 98 kobiet.

Silva rerum, w: „Kronika Rodzinna”, 1885

 

Marya Dulębianka po powrocie z Paryża, gdzie przebywała lat trzy, kształcąc się w malarstwie pod kierunkiem pierwszorzędnych mistrzów, zamierza otworzyć w mieście naszem szkołę rysunku i malarstwa dla kobiet. Po zamknięciu szkoły malarstwa hr. Maryi Łubieńskiej, kobiety pragnące kształcić się w tym kierunku, zwracały się głównie do Gersona, gdzie miały urządzone lekcye zbiorowe rysunku i malarstwa, i tam to wykształciły się niemal wszystkie wyżej uzdolnione rysowniczki i malarki nasze młodszego pokolenia. Szkoła p. Dulębianki będzie drugiem artystycznem ogniskiem tego rodzaju i bardzo potrzebnem, bo rysunek z kalki, bardzo rozpowszechniony między naszemi malarkami na porcelanie i innych przedmiotach sztuki, stosowanej do przemysłu, nie może wydać rezultatów potrzebnych aby konkurrencya zagranicy została w tym kierunku zwyciężoną. W salach rysunkowych Muzeum Przemysłowego, kształciło się w ubiegłym roku szkolnym kobiet 60.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1886

 

Szkoła malarstwa dla kobiet, prowadzona przez p. Wiesiołowskiego, młodego, wysoko uzdolnionego malarza, otwartą zostanie w mieście naszem w początkach przyszłego miesiąca. Pierwszą szkołę taką założyła u nas hr. Marya Łubieńska, która ograniczywszy się obecnie do malowania okien i obrazów kościelnych szkołę swoją zdała p. Izabelli Miniewskiej pod jej kierunkiem istnieje ona dotąd pomyślnie, zawsze przy ulicy Królewskiej w dawnym pałacu Łubieńskich.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1886

 

Ludwik Wiesiołowski otworzył w gmachu Resursy Obywatelskiej szkołę malarstwa dla kobiet. Zakład ten posiadać będzie dwa Kursa: malarski i rysunkowy. Wykłady malarstwa odbywać się będą trzy razy na tydzień, rysunków zaś codziennie. Oprócz tych przedmiotów, w przyszłości mają być wprowadzone i inne wykłady, jak historyi sztuki, estetyki i t. p.

Silva rerum, w: „Kronika Rodzinna”, 1887

 

Miejsce obowiązkowej muzyki zaczyna teraz zajmować malarstwo, coraz więcej uprawiane przez młode panny i panie.

Skarbiec dla rodzin, t. 2, Warszawa 1888

 

Muzeum rzemieślnicze otwiera salę rysunkową wyłącznie dla kobiet. Kancelarya muzeum przyjmuje zgłoszenia w tej sprawie od 11-ej do 1-ej w południe i od 7-ej do 9-ej wieczorem w dni powszednie. Podczas godzin przeznaczonych dla kopjowania, wszelkich wskazówek i objaśnień udzielać będzie osoba zarządzająca salą.

Silva rerum, w: „Kronika Rodzinna”, 1893

 

W szkole malarskiej p. Bronisławy Poświtkowej kształciło się uczennic 60, a to: w rysunku, pod przewodnictwem malarza Alchimowicza, uczennic 14, w oddziale sztuki stosowanej do przemysłu: w malarstwie na porcelanie, gobelinach, oraz w malowaniu kwiatów i owoców z natury pod kierunkiem p. Poświkowej uczennic 53. Poczynając od Września otwartą zostanie przy szkole pracownia artystyczna w celu wprowadzenia do naszego przemysłu malarstwa stosowanego i rozszerzenia tym sposobem tej gałęzi pracy kobiecej.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1894

 

Szkoła pani Haliny Tokarzewskiej znana ze staranności swej o jak najlepsze wykłady objętych w jej programie przedmiotów jako to: rysunki w zakresie sztuki czystej i stosowanej do przemysłu, przeniesiona została obecnie do obszerniejszego lokalu (przy ulicy Hortensya nr. 7) co udogodnia o wiele naukę, zwłaszcza przy większej ilości pensyonarek. Zarówno jak externy, p. T. przyjmuje stałe pensyonarki, które za nader umiarkowaną cenę znajdują u niej obok wspomnianych wyżej wykładów najtroskliwszą opiekę. Nauki rysunku i malarstwa udzielają w szkole malarze: Józef Rapacki i Bronisław Wiśniewski.

Silva rerum, w: „Kronika Rodzinna”, 1894

 

Rysować powinna każda dziewica bez wyjątku.
Nieznajomość, rysunków dowodzi niedostatecznego wychowania.
Rysunek kształci dobry smak, budzi poczucia estetyczne i potrzebnym ci jest codziennie w życiu.
Skrajać sukienkę gustowną, odrobić najzwyklejszy nawet haft z elegancją, potrafi tylko ta, która umie rysować dobrze.
Pokój, ogród, pole, góry, lasy, nastręczają tysiączne sposobności do zużytkowania znajomości rysunków.
Ze względu na wielkie korzyści dla praktycznego życia, jak i dla estetycznego wykształcenia, powinnaś z zapałem rozpocząć naukę bodaj teraz.
Jeżeli masz czas i sposobność, naucz się malowania farbami wodnemi lub olejnemi.
Wiele przyjemnych chwil spędzisz z pędzlem w ręku.
Łatwo bardzo nauczyć się można malowania na drzewie, aksamicie, jedwabiu, porcelanie, a nie jedna panienka zarabia sobie na utrzymanie temi rodzajami malarstwa.

Ks. F. EL. Łukaszewicz, Złota książka polskiej dziewicy, Kraków 1895

 

Od dnia 1-go b.m. we wtorki, czwartki i soboty rozpoczęły się w Muzeum przemysłu kursa rysunków i malarstwa dla kobiet pod kierunkiem p. Anny Słupskiej. Kursa obejmują: rysunek ręczny, rysunek z gipsów i rysunek z natury. Odbywają się zaś od godziny 3½ do 6½ i w tymże samym czasie trwa zapis uczennic.
Oprócz powyższych kursów, powstał jeszcze kurs dodatkowy, niedzielny, trwający od godziny 10-ej do 1-ej, i obejmujący malowanie kwiatów z natury i naukę kompozycyi dekoracyjnej. Przy kursie tym tak samo zapisywać się można (Krakowskie Przedmieście, 66) podczas trwania lekcyi.
Uprzystępnianie nauki rysunku ma bardzo rozległe znaczenie, zwłaszcza dla kobiet u nas, ponieważ brak nam jeszcze szkół odpowiednich, szkół rękodzielniczych, przy których nauka rysunku bywa szeroko uwzględniana.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1904

 

Szkoła rysunkowa dla kobiet pani A. Conti rozszerzyła znacznie zakres swego działania i pod kierunkiem wytrawnych artystów, wprowadziła wszystkie działy wymagane przez należycie rozwiniętą szkołę. Szkoła obejmuje: Rysunki i malarstwo, rzeźbę, sztukę zdobniczą i kompozycję ornamentacyjną, rysunki techniczne i konstrukcyjne, rysunki ręczne wieczorne (model żywy), rysunki ręczne wieczorne (bryły, martwa natura, odlewy gipsowe z natury), wreszcie kursy dla dzieci (rysunek elementarny ręczny i modelowanie).
Kierownikami Szkoły są: Antoni Austin, Marya Gerson-Dąbrowska, Karol Jankowski, Arkadyusz Jasiński, Leokadya Łempicka, Bronisław Maruszewski, Maryan Trzebiński i Władysław de Turquier.
Specyalny kurs dla dzieci prowadzić będą panie: Marya Gerson-Dąbrowska i Leokadya Łempicka, obie znane nie tylko jako artystki, ale i jako pedagogowie na polu sztuki. P. Marya Gerson-Dąbrowska obejmuje kurs modelowania, a jest to zajęcie, które dzieci niezmiernie lubią, zaś p. Leokadya Łempicka, znana jako kierowniczka szkoły ś. p. Bronisławy Poświkowej, obejmuje kurs elementarny rysunków ręcznych.

Kronika działalności kobiecej, w: „Bluszcz”, 1904

 

Szkoła rysunków, jako kursa początkowe rysunków i malarstwa dla kobiet, zawiązaną została jako spółka komandytowo- firmowa pod przewodnictwem pana Stanisława Antonowskiego i S-ki. Udziały spółki, po 50 rb. z tytułem własności szkoły znajdą niezawodnie chętnych nabywców, bo taki zakład dający gruntowne podstawy nauki rysunków może dobrze przygotowywać uczennice do wyższych studjów akademickich.

Z życia kobiet, w: „Dobra gospodyni”, 1904

 

Szkoła Artystyczna dla Kobiet „A. Conti” w Warszawie zamknęła rok szkolny w d. 15 czerwca. "W roku tym uczęszczało do szkoły 96 uczennic, a w nauczaniu brało udział piętnastu nauczycieli. Radę Pedagogiczną szkoły tworzy dziewięciu nauczycieli.
Szkoła obejmuje następujące kursy równoległe: sztuce czystej poświęcone są dwa kursy: - 1-szy rysunkom ręcznym i malarstwu i II-gi rzeźbie. Kurs III-ci obejmuje sztuką zdobniczą i kompozycją ornamentacyjną; kurs IV -ty – rysunki techniczne i konstrukcyjnej kurs V - ty rysunki ręczne wieczorne i kurs VI -ty z rysunkami ręcznemi i modelowaniem w glinie, przeznaczony jest specjalnie dla dzieci. Na kurs ten przyjmowani są zarówno chłopcy jak i dziewczynki.
Uczennice kursów malarstwa z nastaniem dni ciepłych studjowały pejzaż na otwartem powietrzu, obok prowadzonych przez cały rok studjów podług żywych modelów.
Uczennice kursu sztuki stosowanej brały udział w konkursie ogłoszonym na wzory posadzek ceramicznych przez firmę „Dziewulski i Lange” i na 306 prac nadesłanych przez różnych autorów i przy sześciu nagrodach przyznanych – czwartą nagrodę w wysokości rb. 100 otrzymała uczennica szkoły naszej, p. Stanisława Jopkiewiczówna, zaś autorką jednej z trzech prac, które jednocześnie otrzymały wzmiankę zaszczytną i zostały zakupione przez firmę – była również uczennica nasza, panna Zofja Plewińska.

Szkoła artystyczna dla kobiet, w: „Dobra gospodyni”, 1905

 

Szkoła artystyczna. Pani Marja z Zarembów Słupska, znana artystka-malarka, zachęcona pomyślnym rozwojem szkoły artystycznej, pozostającej pod jej kierownictwem, postanowiła rozszerzyć na rok bieżący zakres działalności tej pożytecznej instytucji.
Pani Słupska, ukończywszy chlubnie państwową szkołę dekoracyjną w Paryżu, do której dostęp dla cudzoziemców szczególniej jest niezmiernie trudny – po powrocie do Warszawy poświęciła się nauczaniu rysunków i kompozycji dekoracyjnej, której wykłady również z doskonałemi wynikami prowadzi przy założonej przez siebie szkole artystycznej istniejącej od dłuższego czasu w Warszawie. Oprócz pani Słupskiej wykłady rysunku i malarstwa prowadzi mąż jej prof. Feliks Słupski, ceniony portrecista i doskonały pedagog. Rzeźby w szkole pani Słupskiej wykłada pan Czesław Makowski, twórca pomnika Dygasińskiego, perspektywy zaś wraz z jej zastosowaniami praktycznemi –prof. Kazimierz Warocewski. Dotychczasowe dodatnie wyniki działalności szkoły, doskonały zespół sił pedagogicznych przy jej rozszerzaniu – dają rękojmię na przyszłość pomyślnego rozwoju tej tak doniosłem znaczeniu społecznem instytucji.

Różne wiadomości, w: „Dobra gospodyni”, 1905

 

W rysunkach kształciła się Magdalena Grabowska, pryszła żona Antoniego Kieniewicza:

Przy sposobności pokazywała mi również Lala swoje rysunki kredką robione. Chodziła bowiem w rannych godzinach na lekcje rysunku do pracowni pani Stankiewiczowej, artystki malarki. Lubiła te lekcje i znaczne robiła postępy.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.