Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Pierwszym słowem, jakie przychodzi na myśl, gdy mowa o edukacji kobiet w XIX wieku, jest „pensja”. Była to szkoła dla dziewcząt, często z internatem, chociaż były też uczennice „przychodne”. Pensja nie była bynajmniej obowiązkowa, wiele dziewcząt, zwłaszcza z zamożniejszych domów, pobierało głównie lub wyłącznie edukację domową. Zresztą tę ostatnią formę edukacji uważano przeważnie za najlepszą – pensje bywały przez niektórych uważane za wręcz szkodliwe.

 A czego właściwie i jak długo panienki uczyły się na pensji?

 

Plan szkolny, o który mnie zapytujesz, jest wspólny wszystkim podobnym zakładom. W niższych klassach przygotowanie elementarne; w wyższych, kurs rozleglejszy i wyższy; we wszystkich: religia, języki, jeografija, nauki przyrodzone i historja. W najwyższej, ze szczególną troskliwością traktowane jest gospodarstwo domowe.

Listy nauczycielki, w: „Kronika rodzinna”, 1868

 

Często uważano program za zbyt ograniczony:

Dotąd jeszcze oddzielność szkół dla kobiet, o niższym programacie nauk i niewłaściwość dla nich pewnych gałęzi wiedzy, utrzymuje się jako ogólna zasada systematu edukacyjnego, wszelako wykłady nauk w szkołach elementarnych i średnich żeńskich zostały znacznie rozszerzone w rozmiarze i treści; usposabiają do dalszego kształcenia się, dając oprócz tego, możność samodzielnego sądu o zdania o przedmiotach życia codziennego i ogólnego. Całe gminy i korporacye niejednokrotnie występują z żądaniami porównania wykształcenia pierwotnego dziewcząt z chłopcami; a w roku zeszłym złożony został izbom francuskim wniosek, co do ogólnego prawa w tym przedmiocie.

 Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Działalność kobiet po za granicami rodziny w: Kolęda dla gospodyń, 1879

 

Trzeba też przyznać, że są usiłowania ku temu, by pogodzić wymagania dzisiejsze z warunkami koniecznej działalności kobiecej. Na jednej większych pensyi w Warszawie obok kursów literatury i t. p., są także kursa kucharstwa i gospodarstwa domowego.

 Jedna z kwestyj podrzędnych w: "Kronika Rodzinna", 1878

 

Czas nauki u dziewcząt jest krótszy, albowiem w ogóle zwykły one kończyć takową w 15 lub 16 roku życia a nawet wcześniej; chłopcy przeciwnie znoszą niedogodności szkoły do 19 lub 20 lat a nawet i później.

 Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Zresztą sama nauka dziewcząt różni się od nauki chłopców, a przynajmniej różnić się powinna, co albowiem zmuszeni są ślęczyć nad książkami (jeżeli zawodem ich nie jest rzemiosło) w kierunku suchej, specyalnej wiedzy, nauka dziewcząt jest raczej praktyczna, mająca po największej części na celu zewnętrzną ogładę (jeżeli dziewczyna nie obiera sobie stanu nauczycielskiego).

 Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Dzięki zdolnościom twoim wrodzonym i pilności ciągłej, wcześniej może niż inne dzieweczki przeszłaś to, co się uważa za konieczne do średniego wykształcenia panienki, nie przygotowującej się do żadnego specyalnego zawodu. Uczyłaś się, prócz języka ojczystego i trzech obcych, historyi, geografii, nauk przyrodniczych, fizyki, arytmetyki, geometryi trochę; masz o tem wszystkiem ogólne pojęcie, a nawet dzięki sumiennej pracy, jesteś w porządku z datami wypadków historycznych, ważniejszemi cyframi statystycznemi i nie podzielasz wstrętu rówieśniczek wielu do gramatyki i rachunków, poznawszy gruntowniej pierwszą a nabywszy wprawy w drugich.

 M.S., Listy starszej przyjaciółki do młodszej w: "Wieczory Rodzinne", 1884

 

Najprzód panna musi ukończyć przepisaną zwyczajem liczbę lat na pensyi, gdzie się uczy trochę katechizmu, trochę języków, trochę gramatyki, trochę arytmetyki, trochę grać, trochę śpiewać i tańczyć.

 Michał Bałucki, Album kandydatek do stanu małżeńskiego, Warszawa 1888

 

Nauka w szkołach publicznych odbywa się według planów, wydanych przez władze szkolne, plany zaś są stosownie obmyślane i uwzględniają potrzeby różnych sfer towarzyskich, jednakże wymiar czasu, przeznaczonego na naukę, jest – zdaniem naszem, zgodnem zresztą z zapatrywaniami hygienistów – za wielki. Dziewczęta spędzają obecnie w szkole od 18 godzin tygodniowo (w 1. roku nauki) do 33 godzin tygodniowo (w 5., 6. i dalszych latach nauki), t. zn. od 3 do 5½ godzin dziennie. Bez uszczerbku dla celów nauki, a z nie wątpliwą korzyścią dla zdrowia młodzieży, możnaby wymiar ten czasu zredukować o kilka godzin na każdym stopniu nauki, należałoby tylko ścieśnić nieco zakres nauki co do ilości szczegółów.

Mieczysław Baranowski, O wychowaniu dziewcząt z uwzględnieniem obecnych stosunków i potrzeb, Lwów 1889

 

Średnie wykształcenie naszych dziewcząt ma program bardzo obszerny. Nauka na pensyach 8-mio klasowych, które za normę przyjmujemy, obejmuje: cztery języki z gruntowną znajomością gramatyki i literatury takowych, historyę, geografiję, arytmetykę, algebrę, geometryę, kosmagraflję, zoologię, mineralogię, botanikę, fizykę, nauki społeczne.
Przeciętnie biorąc, naukę tych wszystkich przedmiotów kończą panienki w l7-ym roku życia. Ponieważ program jest obszerny, a czas do przejścia go względnie krótki, przeto z tego stanu rzeczy wynika dwojakie złe: albo dziewczęta przechodzą kurs powierzchownie, nie opanowawszy przedmiotu, albo też, chcąc dobrze zdać egzamin i gruntownie naukę posiąść, przeciążają się pracą, co się ujemnie na ich zdrowiu odbija.

 Z. Bielicka, Kilka uwag o wychowaniu kobiet, w: „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Przeciętny program nauki dla dziewczynki (chłopiec to co innego) obejmuje naukę religji, kilka języków i ich literaturę, historyę i geografję, trochę arytmetyki i geometryi, fizyki i chemji, jeszcze mniej pedagogji, psychologji i hygjeny, w końcu długoletnią naukę tak zwanej muzyki, i jeszcze czasem rysunek ze wzorów i malarstwo na atłasie.

 Stanisława Łuszczewska, Kilka uwag o wychowaniu kobiet, w: „Dobra Gospodyni”, 1902

 

Zofia Kirkor-Kiedroniowa wspomina swoją pensję dobrze. Oprócz standardowego programu wykładano tam (potajemnie) język polski i historię polską.

Naukę szkolną pobierałam na pensji pani Smolikowskiej. Czuję się obowiązana oddać hołd jej pamięci. traktowała swój zawód, podobnie jak kilka innych przełożonych ówczesnych najlepszych pensji, a więc panie: Krzywobłocka, Czarnocka, Rudzka, Jadwiga Sikorska – prawdziwie ideowo, z naczelnym celem wychowania i kształcenia dziewcząt nie tylko na inteligentne, ale i patriotyczne Polki. Program 6-klasowej pensji pani Smolikowskiej obejmował mniej matematyki, niż obecnie uczą się jej dziewczęta w gimnazjach 8-klasowych, nie uwzględniał języków starożytnych, lecz za to na nowożytne, zwłaszcza na francuski, większy kładł nacisk; przyrodę, historię powszechną, geografię traktował poważnie, przede wszystkim zaś język, historię i literaturę polską. Wykładana tez była w ostatnich klasach literatura powszechna przez znaną literatkę Marrené-Morzkowską, która czytając i komentując najrozmaitsze utwory, a bardzo rzadko „pytając”, niewiele zapewne wtłoczyła suchych wiadomości w głowy uczennic, zwłaszcza słabszych, ale w mniejszym lub większym stopniu nauczyła nas odczuwać piękno światowych arcydzieł. Gdy przeszłam do 6 klasy, wprowadziła właśnie pani Smolikowska nowość, a to nauki społeczne, wykładane przez Krzywickiego. Zainteresowały mnie bardzo, lecz rywalizować nie mogły z historią Polski, wykładaną przez Władysława Smoleńskiego.

Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

Tak wyglądał plan lekcji jednej z bohaterek literackich:

W całym zakładzie jest wszystkiego 30 pensyonarek; przychodnich p. Rudzka wcale nie przyjmuje; wyjątek stanowią cztery córki dwóch jej przyjaciółek. Jest cztery klassy, jak we wszystkich innych żeńskich pensyach, a przedmioty naukowe także też same, stosownie do przepisanego programu.
Do głównych obiektów przychodzą z miasta najlepsi nauczyciele i nauczycielki na godziny. Resztę lekcyi udziela ochmistrzyni i dwie jej siostrzenice, które są bardzo wysoko wykształcone.
Sama pani Rudzka daje języka i literatury polskiej i przysposabia panny do nauk przyrodzonych i religii. Ksiądz przychodzi dwa razy w tydzień, a na religią wszystkie klassy razem się łączą w wielkiej sali (…). Ze względu na małą liczbę uczennic w klassach wyższych, trzecia i czwarta klassa niektórych przedmiotów lekcye razem pobierają. Mamy jeszcze dwie guwernantki, niemkę i francuzkę głównie do dozoru i konwersacyi.

Felicja Szymanowska, Pamiętnik Laury, Warszawa 1877

 

Przy śniadaniu p. Chabelle zakomunikowała nam plan lekcyi naszych. Będziemy bardzo zajęte. Ona będzie nas uczyć języka i literatury francuzkiej, muzyki i robót ręcznych, p. Barnow historyi, jeografii, nauk przyrodzonych, arytmetyki i literatury polskiej. P. Hortensya języka angielskiego i niemieckiego. P. Bronicz rysunków a wikary miejscowy religii.

 Felicja Szymanowska, Pamiętnik Laury, Warszawa 1877

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.