Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Posiadane „nadstandardowe” wykształcenie lub domaganie się takiego wykształcenia zostały niemal wyróżnikiem „emancypantki”. Termin „emancypantka” mógł mieć jednocześnie pozytywne i negatywne konotacje, podobnie jak dzisiaj termin „feministka” (zresztą „feministka” pojawiała się czasem wymiennie z „emancypantką”).

Wielu publicystów i wiele publicystek starannie unikało słowa „emancypantka” (na przykład Maria Ilnicka przeciwstawiała mu przejęty od Żmichowskiej termin „entuzjastka”). Wprowadzano też staranne rozróżnienie między „właściwą” a „niewłaściwą” emancypacją.

Jak wyglądał negatywny stereotyp emancypantki? W zależności od kontekstu emancypantce przypisywano nadmierny intelektualizm, odrzucanie norm obyczajowych, wyniosłość, oziębłość, nieatrakcyjny strój, upodobanie do palenia papierosów, czasami nawet rozwiązłość.

 

Była to emancypantka. Jeździła konno, strzelała, otaczała się młodzieżą, bez służby chodziła po teatrach.

 Bolesław Prus, Kroniki tygodniowe

 

Czasem przez plażę przeszła jakaś „emancypantka” w bluzce z męskim krawatem i małym słomianym kanotierku na głowie, kopcąca ostentacyjnie papierosa, i wówczas damy krzywiły się na jej widok i pogardliwie wydymały usta.

  Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena

 

W każdym razie, gdy przed ilomaś tam laty pierwszy raz usłyszeliśmy o „kwestii kobiecej” – robiła ona wrażenie czegoś... bardzo rogatego, bardzo ogoniastego i bardzo ziejącego ogniem. O ile sobie przypominam (...), pierwszym apostołkom, a raczej bojowniczkom sprawy kobiecej nie tyle chodziło o zarobki, ukształcenie, albo o krzywdy bardzo często wyrządzane kobietom, ile raczej o to, ażeby płeć, słusznie nazywana piękną, miała prawo – „na równi z mężczyznami” – palić mocne cygara, krótko strzyc włosy, ubierać się w przynależności zaopatrzone strzemiączkami i nie wierzyć w Pismo święte, co było szczytem równouprawnienia.

 Bolesław Prus, Kroniki tygodniowe

 

To też niejedna główka szalona, niejeden umysł gorący a płytki zapalił się jak fajerwerk, niejeden grzech uzuchwalił się w nowo skrojonej mu sukience. Pewna liczba kobiet – u nas na szczęście prawie żadna – naśladując swoję patronkę przywdziała strój w pół męzki, w usta wzięła cygaro, za pasek zatknęła sztylet, tę broń mizerną i nieużyteczną przeciw zniewadze, jeżeli już nie strzeże od niej spokojna godność kobiety na swojem miejscu
Przecież lwice, emancypantki – jak mówiono w pospolitej mowie – nie mogły mieć owego delikatnego niewieściego uczucia, któryby się troskało o to; to też przestraszały tłumy, widzące w nieszczęśnie nadużytym wyrazie emancypacyi kobiecej zarazę rozkładającą rodzinę.

 Maria Ilnicka, Słówko o emancypacji kobiet, w: „Bluszcz”, 1867

 

Na dźwięk wyrazu: emancypacja kobiet, przed oczyma niektórych ludzi przesuwają się niemile, często śmieszne, niekiedy bardzo smutne obrazy. Oto naprzykład w pokoju, napełnionym gęstą mgłą tytuniowego dymu, w wyzywającej postawie, z cygarem lub fajką w ręku, a w ustach z głośnym śmiechem, bluźniącym najświętszym w świecie rzeczom, spoczywa kobieta lwica. Wkoło niej atmosfera kordegardy, w słowach jej cynizm Parnych i Diderotów, w ruchach jej bezporządek wcielony; a jednak ta kobieta podnosi z dumą głowę i mówi: jestem emancypowaną!

 Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

To znowu kapryśna i rozpieszczona w bogactwie pani, pustą, z próżnowania wylęgłą fantazyą, lub chwilowym szałem wiedziona, zrywa związki rodzinne, zrzeka się powinności żony, matki, i bez innych powodów, oprócz rozdrażnionej i zepsutej próżnowaniem i czytaniem ognistych romansów wyobraźni, rzuca sir w świat awantur, a na pytanie, czem jest. i co ozyni? odpowiada: jestem kobietą emancypowaną!

 Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

To znowu, jak na klasycznym trójnogu starożytna Pytya, na nowożytnej kanapie, z ustami pełnemi nadętej mądrości, z głosem nakazującym milczenie, zasiada kobieta pseudo-uczona, kobieta, która po francuzku nazywa się bas bleu. „Milczcie wszyscy, bo ja mówię. Słuchajcie mię, bom wśród was jedynie mądra, bo czytałam Bakona, Kartezyusza,
Leibnitza, Kanta, Hegla i t. d., bo mówię wam o ekonomii politycznej, filantropii, idealizmie, materyalizmie, realizmie i t. d. Ile z tego wszystkiego rozumiem, ile z tych wszystkich brzmiących wyrazów i z cale i tej uczonej nomenklatury potrafię dla was i dla siebie wyciągnąć pojęć zdrowych i treści rozumnej, to do was nic nie należy. Wiedzcie tylko, że jak w składach teatralnych pozwijane dekoracyjne płótna, tak w głowie mojej leżą ogromne zapasy mórz i horyzontów, ogrodów i okolic, miast i pałaców, które do woli rozwinąć przed wami mogę. Gdy zgasną światła moich salonów, jak po końcu przedstawienia dekoracye teatralne, zwiną się moje morza i horyzonty i pójdą spać w mojej głowie bez ruchu i pożytku. Ale tymczasem, nędzni śmiertelnicy, dopóki raczę, zstępować ku wam z wysokości moich – patrzcie, słuchajcie i podziwiajcie mię."

 Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

Próżne są obawy tych, co w wyobraźni swej uprzytomniają sobie emancypacyą w postaci kobiety w strój męzki przybranej jeżdżącej konno, palącej cygara i rozstrzygającej sprawy sądowe lub polityczne.

Kazimierz Łuniewski, Przegląd literacki. Gawędy matki przez Anastazję z Jełowickich Dzieduszycką – Lwów 1872, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

- I cóż-to za kwestya?— zapyta może jaka szczęśliwa, kochana, żyjąca w dostatku i nietroszcząca się o innych kobieta. Czyliż znów wracacie do emancypacyi, do owej modnej niegdyś emancypacyi, która zależała na paleniu cygara, przebieraniu się po męzku i tysiącu ekscentryczności, obrażających zarówno przyzwoitość, jak i moralność.
- Nie. Owa emancypacya była szałem, niedorzecznością, powstałą z przesadzonych i fałszywie pojętych teoryi kommunistycznych; dzisiejsza kwestya kobieca, to po prostu uznanie kobiety za człowieka i przyznanie jej praw człowieczych, to jest takich samych, jakie przysługują mężczyźnie.
Kwestya kobieca, to kwestya równouprawnienia.

Przegląd literacki. O Prawach kobiety napisał Edward Prądzyński. Warszawa 1873 r., w:”Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

„Ważniejsza bez miary niż kształcić niezdary
Dotyka nas kwestya niestety."
Rzekł jakiś fryc z boku, utkwiwszy szkło w oku,
A tą jest stan przyszły kobiety.
Nie można pozwolić, biednem się mozolić
Nad dziećmi, nad kuchnią, nad praniem;
Nie im żyć w tych śmieciach, a matkę przy dzieciach
Piastunka zastąpi mem zdaniem.
Kobieta powinna być dzielna i czynna,
Strzydz włosy króciutko, polować;
By czciła potomność, niech rzuci czczą skromność
Nauczy się strzelać, fechtować."
Struchlałem, ni słowa nie rzekłem, tak mowa
Zraziła z kretesem bezbożna;
Czyż ma być ta moda, by w babę Heroda
Cne dziewczę przedzierżgnąć dziś można?

Ludwik Niemojowski, O tempora! O mores!, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1874

 

Zupełnie wyemancypowana kobieta amerykańska, uważa pracę odpowiednią powołaniu kobiety za zbyt poziomą dla siebie, i zniżyć się do niej nie chce. Poważne obowiązki matki i gospodyni domu poczytuje za właściwe tylko niańkom i kucharkom, sama zaś wdziera się na widownię świata (...). Główną namiętnością emancypowanej kobiety tamtejszej jest strój częstokroć najdziwaczniejszy, byle oryginalny, oraz chęć nieukrócona odbierania hołdów. (...) Tym sposobem tryb życia prywatnego w Stanach Zjednoczonych jest taki, że wszelkie trudy około potrzeb codziennego życia i pielęgnowania dzieci ponosi mąż i najemnicy.

 Krystyna Narbuttówna, Emancypacja a praca w: „Kronika rodzinna”, 1874

 

Był czas, że ród niewieści (nie w Warszawie wprawdzie, ale na świecie) bardzo natrętnie jął dopominać się o przywileje męskie.
- Ja chcę być doktorem! – mówiła jedna dama tupiąc nóżką.
- No!... dlaczego nie zrobicie mnie jenerałem? – pytała ze łzami druga.
- Przywłaszczyliście sobie monopol! – szeptała trzecia druzgocząc wachlarz białymi jak śnieg rączkami.
I wnet jedne z nich włosy sobie postrzygły, inne wystąpiły na mównicę, a jeszcze inne, nie poprzestając na szpicrózgach i binkolach, przyswoiły sobie tę część męskiego ubioru, bez której marynarka byłaby czczym frazesem.
... Wtedy Jowisz stworzył kobietę z brodą i – zawstydziły się...

 Bolesław Prus, Kroniki, „Kurier Warszawski”, 1875

 

Ale w Nowym Świecie nowe obyczaje; tutaj, pod wpływem idei emancypacyi, kobieta wydziera się z zakresu domowego życia, jakie dla niej prawo natury wskazało; zrzeka się dobrowolnie zaszczytnego stanowiska kapłanki ducha w swojem społeczeństwie; za zbyt poziome uważa dla siebie obowiązki kierowanie młodem pokoleniem, pielęgnowania we własnej rodzinie świętego ognia cnoty i wiary. Namiętna próżność nią owładnęła; zapragnęła ona głośnej sławy (...); przez co dobrowolnie zrzeka się praw do jego opieki i poszanowania.

 Krystyna Narbuttówna, Emancypacja a praca w: „Kronika rodzinna”, 1875

 

Emancypantka nieraz na ofiarę wielką się zdobywa, ale tylko dla dojścia do celu swego; poza tym zaś nie ma wcale tej surowej karności ducha, tej silnej woli w pilnowaniu się moralnem, tego uczciwego, jeżeli nie uczuciowego, nie miłosnego, delikatnego względu dla innych, jakim właśnie odznaczały się entuzyastki w stopniu najwyższem.

 M.I. [Maria Ilnicka], Nić tradycji, w: „Bluszcz”, 1882

 

Uważam, Waciu, że masz wielką skłonność do analizowania wszystkiego i do łamania swojej młodej główki nad każdym przedmiotem, o którym rozmawiasz. Otóż staraj się tego pozbyć, bo gdy ludzie skłonność tę w tobie spostrzegą, nazwą cię pedantką i panną emancypowaną.

 Eliza Orzeszkowa, Pamiętnik Wacławy, Warszawa 1884

 

Właściwą przyczyną ruchu „emancypacyjnego" jest to, że coraz większa stosunkowo ilość kobiet mija się ze swojem powołaniem: zostania matką rodziny. Zamiast zbadać i usunąć przyczyny tego nienaturalnego stanu rzeczy, „naprawiacze świata" sądzą, że potrzeba, ażeby kobiety mogły być posłami, inżenierami, listonoszami, doktorami, maszynistami, profesorami, słowem tem wszystkiem, co mężczyźni. Zmiana taka, zamiast zmniejszyć, zwiększyłaby liczbę kobiet niezamężnych.

Jan Lam, Słówko o emancypacji kobiet, w: „Kurier warszawski”, 1886

 

Z tego rodzaju starych panien rekrutują się emancypantki najrozmaitszych odcieni, począwszy od tych, które cygarem lub obciętemi włosami chcą zatrzeć różnice płci, aż do owych filozofek, co po uniwersytetach dobijają się równouprawnienia z męzką połową, która śmie sobie przywłaszczać władzę i opiekę nad niewiastami. Otóż te waleczne amazonki chcą ubiorem, chodem, mowa, postępowaniem pokazać, że w danym razie mogą wybornie udawać mężczyzn, a tem samem całkiem bez nich się obchodzić. Nie radzę jednak nikomu próbować stałości takiej panny na tym punkcie; znałem bowiem taką, którą, apostołując z gorliwością i zapałem teoryą usamowolnienia kobiety z pod jarzma małżeńskiego i wywalczenia samodzielnego stanowiska, gdy jej się udało znaleźć jakoś indywiduum, które zaledwie kawałeczkiem mężczyzny nazwać można było, uczepiła się go rękoma i nogami, i wszystkie emancypowane wyobrażenia swoje pozwoliła okuć małą obrączką ślubną.

 Michał Bałucki, Album kandydatek do stanu małżeńskiego z notat starego kawalera, Warszawa 1888

 

Również zalecam kochanym moim czytelniczkom gorąco, aby nie spacerowały z binoklami na nosie, gdyż robi to wrażenie nadzwyczaj emancypowanej osoby
.

 Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, Poznań 1891

 

Bogusławski miał oczy pełne łez, Gawalewicz ze wzruszenia zmizerniał, a ja – chciałem wpaść w objęcia jednej z pięknych feministek. Ale ponieważ feministki nie mają objęć, tylko pomysły o równouprawnieniu kobiet, więc smutny – opuściłem teatr.

 Bolesław Prus, Kroniki, w:. „Kurier Codzienny”, 1896

 

Bohaterki współczesne, pionierki wyzwolenia, bojowniczki równouprawnienia, emancypantki i feministki. Tak, - czego nie dokonali apostołowie i męczennicy, papieże i królowie, czego nie zrobiły Cecylia i Agnieszka, Klotylda i Jadwiga, Teresa i Izabella Kastylska, tego dokażą wyzwolone z wiary i moralności emancypantki, histeryczne poetki, żony, co mężów odbiegły, matki-kukułki, co dzieci porzuciły, autorki pornograficznych piśmideł, nadęte cytatami erudytki, wspierane przez szarą masę niedouczonych panienek i bezwyznaniowej młodzieży męzkiej, zachęcane przez jeszcze bardziej bezwyznaniowych koryfeuszów nauki materyalistycznej.

 Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie!, Warszawa 1897

 

Emancypantki gwałtem domagają się dla kobiety zajęć i stanowisk, przy których nie mogłaby już ona całkowicie oddać się rodzinie; chcą one oderwać ją od właściwych i ulubionych zajęć domowych, a rzucić do kopalń, warsztatów, uniwersytetów, parlamentów.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie!, Warszawa 1897

 

W rozpowszechnianu się między płcią żeńską palenia duży wpływ przed niedawnemi jeszcze laty grało naśladownictwo „emancypantek”, biorących kwestyę uprawnienia ze strony czysto zewnętrznej. Wtedy papieros wydawał się zwolenniczkom postępu świadectwem „dojrzałości” umysłowej i życiowej, a i teraz jeszcze w pojęciach wielu kobiet (i niedorostków) palenie tytoniu jest specyalną i nieodzowną cechą męzkości.

 Dr. Med. W. Popiel, Kobieta wobec badań nauki współczesnej, Warszawa 1902

 

Rzadkością jest figura, która może obywać się bez gorsetu i pewni jesteśmy, że zażarte jego przeciwniczki, jeśli nie są feministkami, nie dbającemi zgoła o swą powierzchowność, choćby się go wyprzysięgały głośno, wkrótce przekonawszy się, że brak jego więcej przynosi szkody niż pożytku – po cichu do niego powrócą.

 A. Callier, Hygiena piękności. Praktyczny poradnik dla prawdziwie eleganckich kobiet na podstawie najlepszych źródeł skreśliła, Kraków, Warszawa 1903

 

Rodziny patrzyły zwykle ze zgrozą na studja uniwersyteckie kobiet. Studentka-doktorka w wyobraźni ogółu była przez długi czas rodzajem potworu. Lękano się ich, wróżono im straszną przyszłość.
Trzeba też dodać, że powieściopisarstwo nasze z Kraszewskim na czele, przedstawiało w najczarniejszych barwach podobne postacie.

 Waleria Marrené-Morzkowska, Kobieta czasów obecnych, Warszawa 1903

 

Bardzo też mylną drogę wybrały te kobiety, które starały się w ubiorze, ruchach, wyrażeniach naśladować kolegów i tym sposobem zatracały wdzięk sobie właściwy. Ubiór kobiety powinien być zawsze staranny. Odrzucając lub modyfikując stroju śmieszne, niewygodne, krępujące swobodę ruchów, można się ubrać w sposób nie bijący w oczy, bez wytwarzania różnych dziwactw, do których oczy nie przywykły i które tylko mogą ośmieszyć kobiety.
A śmieszności nadewszystko wystrzegać się trzeba, bo jest to broń bardzo groźna!

Waleria Marrené-Morzkowska, Kobieta czasów obecnych, Warszawa 1903

 

Wprawdzie już od czasów, gdy rozbrzmiało hasło emancypacyi, nie tylko w Ameryce były kobiety, noszące włosy krótkie, przebierające się za mężczyzn, ale stanowiły one na szczęście, wyjątek ośmieszony, jak wszystko, co jest przesadą, co jest przeciwne naturze.

 F. Żm., Prawo do brzydoty, w: „Bluszcz”, 1904

 

Postęp czasu, prądy i hasła, edukacja amerykańska, otwarcie wstępu kształcącym się kobietom do szkół wyższych, udział ich we wszystkich sportach, w roztrząsaniu spraw publicznych i.t.d. – wszystko to, z zanikiem uczuć religijnych, przekształciło dawną panienkę z dziewiczą przepaską na oczach, panienkę skromną, łagodną, bojaźliwą, a jednak pełną uroku i wdzięku – na istotę o gustach i upodobaniach kawalerskich, mniej romantyczną niż śmiałą, mniej pewną siebie niż niesłychanie zdenerwowaną. Nasze młode panny z towarzystwa uważają się za kolegów swoich braci, mówią głośno, rozprawiają o wszystkim, przezywają uwagi najczcigodniejszych matron, reformują i odtrącają zaśniedziałe pojęcia swych ojców.

 Mieczysław Rościszewski, Pani domu, Warszawa 1904

 

Bałucki i Kostrzewski wyrysowali dosadny, wszystkim pamiętny typ emancypantki, a przecież studentka, to charakter wcielenia ruchu emancypacyjnego. W pojęciach wielu, sam wyraz „studentka” kojarzy się z jakąś karykaturalną postacią o obciętych włosach, sterczących kościach policzkowych, z papierosem w ustach, wielkim kapeluszem, a zachowaniem znacznie swobodniejszem, niż to przystało na „ułożoną” panienkę „z dobrego domu”. Stojące na straży „tradycyi ogniska rodzinnego” mamy, jak ognia bały się faktu, aby w głowie poczciwej córy, broń Boże! Nie zaświtała myśl: a możeby na uniwersytet!

 Stefan Gorski, Studentki w Galicyi, w: „Bluszcz”, 1904

 

Obawy te, tylko wtedy znalazłyby swe uzasadnienie, gdyby przykłady stwierdziły, że rozpowszechniają się obecnie typy kobiece zwyrodniałe, okazy „płci trzeciej” złośliwie przez Wollzogena, powieściopisarza niemieckiego, wyśmiane, że panny dzisiejsze wypowiadając pogardę dla powołania kobiety jako żony i matki, odmawiają wstępowania w związki małżeńskie.

 Zofia Bielicka, Nowa kobieta, w: „Dobra Gospodyni”, 1905

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.