Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Rolę żony uważano za powołanie kobiety i przy jej opisie nie szczędzono wzniosłych porównań. Przyznawano także, że polega ona na licznych obowiązkach.

 

Ktoby chciał emancypować z tego kobietę, uczyniłby ją nieszczęśliwą, zwalając na nią ciężar nad siły, trud niemożliwy przy naturalnych jej obowiązkach w rodzinie. Tam jest ona troskliwością miłości, która strzeże, czuwa i zachowuje, ogarnia i upięknia, bo jako uczucie i wyobraźnia, w dopełnieniu siły i roztropności męzkiej, stwarza harmonią i staje się wdziękiem życia. Tak też tylko urządzona rodzina stanowi całość doskonałą, zgodność piękną, w moralnej i materyalnej pracy kraju czynnik użyteczny, a nade wszystko zdrową i święcie czystą kolebkę człowieka, miejsce gdzie człowiek wychowuje się, gdzie rośnie dziecko, które jest ostatecznem i najwyższem uświęceniem rodziny.

Rodzina, w: „Bluszcz”, 1865

 

Pierwszym celem przeznaczeń kobiety jest niewątpliwie uszczęśliwienie męża i wychowanie dzieci na ludzi.

 O*, O uczoności kobiet, w: "Kronika Rodzinna", 15.1.1868

 

Ależ życie rodzinne to węgielna kamień obyczajów, na których opiera się gmach społecznego porządku i publicznej moralności, to przybytek cichy i poświęcony, w którym kobieta chroni się od burz świata, jakie-by ją, samotnie idącą, koniecznie dotknąć musiały; życic rodzinne to dla kobiety źródło gorących a niewinnych radości, to droga, śród której, jeśli się nawet zmęczy i zachwieje, wesprze ją dłoń męzka i kochająca, pokrzepi i podniesie, uśmiech dziecięcia i cicha piosnka, nad jego wyśpiewana kolebką! Bez rodziny niema oświeconej i moralnej społeczności, bez rodziny niema mężów, od dzieciństwa hodowanych w miłości dla cnoty, niema niewiast, od dzieciństwa zaprawianych do uczuć ludzkich.

 Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

W rodzinie leżą najważniejsze powinności, najwznioślejsze zadania i najczystsze szczęście kobiety. Gdzież więc te jarzmo, gdzie są kajdany krępujące kobiety, skoro za takie uważać nie można ani nie egzystującej dziś już wcale tyranii mężczyzn, ani świętych i miłych zadań rodzinnego życia?

 Eliza Orzeszkowa, Kilka słów o kobietach, Warszawa 1870

 

Gdy przed lat dziesiątkiem, a i dawniej zachęcaliśmy kobiety do pracy i zdobywania wiedzy, wyznawaliśmy, że w nowym kierunku kryją się zapewne niebezpieczeństwa nieprzewidziane, lecz że wszelka próba bez narażenia się na nie obejść nie może. Dziś to niebezpieczeństwo wskazać łatwo, a niemały to też dziesięciolecia nabytek. Jest niem zatarcie się kobiecości, o którem mówiłam wyżej, zapomnienie zasady, że wszelką wiedzę gromadzi kobieta, wszelkiej oddaje się pracy dla spełnienia swego powołania w rodzinie i dla niej. Rodzina jest jej gniazdem, rodzina celem, marzeniem, ogniskiem, do którego mają wracać wszelkie promienie jej uczuć i myśli.

Anastazja Dzieduszycka, Po dziesięciu latach, w: „Kronika Rodzinna:, 1880

 

Polem działania kobiety zamężnej, ogniem skupiającym jej uczucia, przedmiotem wyczerpującym jej siły, jest rodzina; wszystkiemu, co po za nią, o tyle może poświęcić uwagę, siły i czas, o ile to jej obowiązkom nie przeszkadza, albo o ile z nich wypływa.

 Anastazja Dzieduszycka, Książka młodej kobiety, w: „Kronika Rodzinna”, 1881

 

Mało kobiet pojmuje świętość rodziny i doniosłość jej moralnego w społeczeństwie znaczenia; zaś trudno, by pojęły jedno z najważniejszych zadań kobiety, jakiem jest podnoszenie wszystkiego w koło siebie w sferę dobra i piękna, by w rodzinie stworzyć dla męża świat, w którymby, znajdując wypoczynek po walkach i zawodach, poznał całą czczość zadomowych rozrywek i zdobył przekonanie, że na ukojenie trosk jego, Bóg stworzył cichy zakon rodzinny, którego słodką atrakcyją jest miłość szlachetnej kobiety.

 Zofia Kowerska, O wychowaniu macierzyńskiem, Warszawa 1881

 

Powołaniem kobiety jest w pierwszym rzędzie być żoną, matką, gospodynią.
Powołanie to, zaiste, piękne i szlachetne. Jako towarzyszka życia męszczyzny uprzyjemniać mu ma kobieta to życie, wspierać w ciężkich chwilach, ułatwiać spełnienie zadania wobec rodziny, ojczyzny i społeczeństwa.
Jako matka ma pielęgnować dzieci, zaszczepiać w nie szlachetne uczucia i zasady i wychowywać na ludzi zacnych, na dobrych synów i dobre córki ojczyzny.
Jako gospodyni domu ma przestrzegać w nim ładu i porządku, kierować taktownie domownikami, oszczędzać i dbać o jego dobrobyt, nadawać ciepła ożywczego domowi i uczynić go miłym przybytkiem dla męża i dzieci. Kobieta jest istotnie duszą rodziny i kapłanką ogniska rodzinnego.
Jeśli przymiotów potrzebnych do swego posłannictwa nie posiada, może stać się złowrogim demonem, który wszystko niszczy i obala.

Mieczysław Baranowski, O wychowaniu dziewcząt z uwzględnieniem obecnych stosunków i potrzeb, Lwów 1889

 

Konieczność pożycia z człowiekiem obcym, a często charakteru bardzo nieosobliwego, potrzeba zgadzania się z nim i ulegania mu, niebezpieczeństwa i cierpienia, związane z macierzyństwem, trudności, wysiłki i fatygi około pielęgnowania dzieci niedołężnych, niespokojnych, często obrzydliwych są tak wielkie i ciężkie, że trzeba było jakiegoś szczególnego pociągu i zamiłowania do tego wszystkiego, żeby sprostać zadaniu i wykonać je należycie.
Takie właśnie powołanie mają kobiety, i służy nam ono za dowód niezbity oraz wskazówkę nieomylną, gdy szukamy właściwego im zajęcia.

Ks. Karol Niedziałkowski, Nie tędy droga, Szanowne Panie! (studyum o emancypacyi kobiet), Warszawa 1897

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.