Czas Emancypantek

Kto usiłuje różem i pudrem poprawić normalny kolor swojej twarzy, ten przypomina pacykarza, który usiłowałby skopiować obrazy Tycjana za pomocą farby czerwonej i białej. Róż i puder stanowią atrybuty sceny.

Kobieta prawie nato stworzona, aby swoją, dobrocią, uprzejmością w obejściu łagodziła, koiła, pocieszała smutnych i strapionych; zasmucać tych, których kocha, nie powinna nigdy, ale przeciwnie okazywać im zawsze pogodne oblicze.

Młody człowiek, który zaangażowawszy tancerkę, zapomina o tem i pozostawia ją siedzącą, może się narazić na bardzo przykre następstwa; ojciec, brat lub narzeczony są w stanie i nieledwie są w prawie ubliżyć mu lub wyzwać go na pojedynek.

 

.................

Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie.


Jednym z istotnych elementów życia towarzyskiego były proszone obiady (czyli obiady, na które zapraszano gości). Dobór gości, dobór potraw i staranna obsługa były dla pani domu znacznym wyzwaniem. Każde danie należało odpowiednio podać.

 Proszone obiady mogły być skromne ale często zdarzały się bardzo uroczyste i formalne. Liczba gości bywała znaczna. Zarówno gospodarze, jak i goście musieli starannie przestrzegać stosownych zasad etykiety.

 

Na wsiach w Polsce, w znacznej części, obiady podawanemi są o godzinie dwunastej lub o pierwszej po południu. Wieczorem zaś je się kolacya. W miastach zaś rzecz się ma przeciwnie. Tu koło południa podaje się śniadanie, a obiad około godziny szóstej lub siódmej wieczorem.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Zapraszając na obiad w piątek, czy się szanuje posty czy nie, potrzeba kazać zrobić dwie zupy, jedną mięsną, drugą postną i tyle potraw postnych, aby ci którzy zachowują posty mogli się dobrze posilić.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Goście nie powinni wchodzić wcześniej do jadalnego pokoju, jak w chwili, gdy zupa, rozlana już w głębokie talerze, stoi już na stole. W wielu jednak rodzinach jest zwyczaj, że głębokie talerze stoją jedne na drugich, obok gospodyni domu, która nalewa w nie zupę sama i podaje zgromadzonym.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Jeśli pomiędzy zgromadzonymi znajduje się ksiądz, chociażby najskromniejszy wiejski proboszcz, sadza się go po prawej ręce gospodyni domu, na pierwszem miejscu. Najpoważniejszą z dam sadza się znowu po prawej ręce gospodarza domu. Mężczyźni powinni przy stole przegradzać kobiety. Dwóch osób, złączonych bliskiemi związkami krwi, nie sadowi się obok siebie.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Obnoszenie potraw, czy przez dwóch lokai czy przez jednego, odbywa się w następujący sposób: przy pierwszym daniu służący zaczyna od najpoważniejszej damy siedzącej przy gospodarzu po prawej, drugi zaś po lewej stronie; przy drugiej potrawie od gospodyni i otaczających ją osób; następnie zaś jak za pierwszym razem i tak dalej. Gospodarz bierze zawsze z półmiska ostatni, nawet po najmłodszych gościach.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Damy przybywające na proszony obiad, przyjeżdżają zwykle w sukniach wydekoltowanych, jednakże dozwolonem jest mieć suknię pod szyję. Mężczyźni zaś muszą być we frakach i w białych krawatach.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Skoro tylko wchodzący do salonu kamerdyner lub służący wygłosi wyrazy: Waza na stole, wnet najpoważniejszy wiekiem i stanowiskiem z gości, powinien podać rękę gospodyni domu, gospodarz zaś najpoważniejszej z dam. Zwykle ta para wchodzi pierwsza, chociaż racyonalnieszem byłoby, aby gospodyni domu znalazła się pierwej od swoich gości w jadalnym pokoju.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Wszedłszy do jadalnego pokoju, mężczyzna kłania się, a pani dziękuje skinieniem głowy. Wszyscy czekają na wskazanie miejsc albo szukają kartek ze swemi nazwiskami. Kawaler, usiadłszy, wita choćby kilku wyrazami najzwyczajniejszej rozmowy sąsiadkę swoją na lewo i na prawo, rozwijając serwetę, co zwykle się robi dopiero wtedy, kiedy już wszyscy siedzą przy stole. Gospodyni przedstawia sąsiadów sąsiadkom, jeśli ci nie znają się między sobą.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Przyjąwszy zaproszenie na obiad, potrzeba być przygotowanym do zaproszenia w krótkim czasie potem gospodarza i gospodyni domu do siebie. Kawaler zaś powinien się wywdzięczyć jakimś skromnym podarkiem, pudełkiem cukierków lub bukietem, ofiarowanym gospodyni domu na imieniny lub na nowy rok. W przeciągu ośmiu dni najdalej po obiedzie oddaje się wizyta, zwana przez Francuzów une visite de digestion. Złożenie biletu wizytowego w tym razie nie jest wystarczającem.

 Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Zaproszenia na obiad, czy na mniejsze zebrania, dopełnia się osobiście, zwłaszcza gdy się komuś należy poprzednia wizyta. Gdy się do tej nie jest obowiązanym, posyła się bilet zapraszający, na który osoba odpowiada natychmiast wizytą lub biletem.

 Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył…, Warszawa, Kraków 1881

 

Każda gospodyni wie zapewne, że przy obiadach proszonych, talerze do zupy leżą przed każdym gościem, że każdy z nich mieć powinien przed sobą po prawej cztery kieliszki. Porządek win taki bywa we Francyi: po rosole Madera, po pierwszej potrawie wino Bordeau lub burgundzkie, — wina reńskie i Chateau -Ykem podaje się pomiędzy potrawami chłodnemi a pieczystem, Xeres przy słodkich rzeczach, a podczas desseru wina słodkie i tokaj. Szampańskie wina na wielkich obiadach daje się od samego początku obiadu.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył…, Warszawa, Kraków 1881

 

Zaproszenia na obiad rozsyłają się na tydzień wprzód, z oznaczeniem godziny; osoby wyższe stanowiskiem od siebie trzeba zaprosić osobiście. Jeżeli kto nie może przyjąć zaproszenia, powinien jaknajwcześniej zawiadomić o tem, niemniej obowiązany jest złożyć potem wizytę. Na obiad trzeba przyjść punktualnie, ani zawcześnie, ani zapóźno. Obiad podaje się w kwadrans po naznaczonej godzinie; dłuższe czekanie na spóźniającego się gościa, byłoby niegrzecznością względem innych.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Warszawa 1888

 

Obiad wystawny powinien się składać najmniej z sześciu lub ośmiu dań, prócz deseru. Pierwsze danie stanowi zwykle zupa rumiana a la Julienne, piuree z drobiu lub zwierzyny, bisque rakowy lub pomidorowy, zupa żółwiowa i t. d. Na drugie danie podają majonezy z ryb lub drobiu, paszteciki albo puin de gibier. Trzecie danie może stanowić polędwica, combry baranie, albo roastbeef. Na czwarte dają potrawę z drobiu, vol-au-vent, jeżeli majonez był z ryb, albo ryba na gorąco, jeżeli majonez był z drobiu. Potem można dać pasztety z ptaszków lub ze zwierzyny. Następnie idzie pieczyste: combry sarnie, zające, kuropatwy, cietrzewie, bażanty lub inne ptaszki, z drobiu zaś tylko indyki, kapłony, perliczki, a w zimie i na wiosnę kurczęta lub młode indyczki. Do pieczystego podają się rozmaite kompoty i sałaty. Obecna moda każe po pieczystem dopiero dawać jarzyny, np.: groszek młody, marchewkę, szparagi, kalafiory, karczochy, brukselską kapustę i t. p., stosownie do pory roku. Na słodkie danie mogą być kremy, galarety, lody, mussy i t. d.
Deser stanowią różne wytworne sery, owoce, ciasteczka miniaturowe i cukry. Większe talerzyki deserowe używają się do słodkiego dania, mniejsze do kompotu, a najmniejsze do deseru. Do owoców i sera używają się osobne deserowe nożyki.
Czarną kawę w małych filiżaneczkach i likiery daje się albo przy stole, albo w salonie; do likierów powinny być osobne małe kieliszki.
Co do win, po zupie zwykle podaje się Madera, Xeres lub Oporto. Czerwone wino nalewa się dopiero po mięsie, po rybie białe francuzkie lub reńskie. Szampan mrożony nalewa się po pieczystem i po słodkiem daniu, przy deserze zaś podaje się słodkie wina jak: Tokaj, Muscat-Lunel, Malaga i t. p. Po rybie gorącej można dać poncz rzymski w szklaneczkach.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Warszawa 1888

 

Spis potraw (Menu), które mają być podane, mieści się na mniej lub więcej ozdobnych kartach położonych na talerzu. Wypisane na nich nazwiska gości wskazują każdemu, gdzie ma usiąść.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Warszawa 1888

 

Mężczyźni do obiadu uroczystego są ubrani we frak i biały krawat; kobiety w elegancką toaletę, ale dekoltowanie się nie uchodzi.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Warszawa 1888

 

Muszę pogląd mój zakończyć wykwintnem „menu” wystawnego obiadu, danego w tych czasach w domu jednego z naszych przemysłowców, p. Br., które zasługuje na opisanie. Z dwóch zup, jak zwykle podawanych na wielkich obiadach, jedna była „estragonowa” – przyznaję, nigdy o niej nie słyszałam, - druga ze świeżych pieczarek, naturalnie – z pasztecikami. Po zupie podano wspaniałe sole i turboty (morskie ryby). Dalej szły oryginalne polędwice, faszerowane kwiczołami, duszone w maderze, co za bardzo słuszne uważam, gdyż polędwica jest mięsem słodkiem, bez wyraźnego smaku – tylko krwią (surowość) lub przyprawą podnosi się jej smak. Otóż z taką przyprawą była upieczona we francuskiem cieście. Jest to nowość zupełna w sztuce kulinarnej – i ja, co już nie z jednego pieca chleb jadłam, nie słyszała o tej smacznej inowacyi. Dalej podano bażanty i stokroć od nich lepsze kapłony ze świeżą sałatą i kompotami; w końcu, jak dzisiejsza moda mieć chce – świeże jarzyny, zielony groszek, fasola w strączkach po angielsku i kalafiory. Pomimo, iż lubię we wszystkim iść z postępem i za modą, jednak uważam, iż przedzielenie dwóch mięsnych dań lekką jarzynką jest o wiele właściwsze; jedynie dla szparagów robię tu wyjątek. Następowała „charlotte russe,” czyli lody w biszkoptach, a deser stanowiły kosze cukrowe, pełne osmażanych w cukrze owoców, oraz wszelkie dziś możliwe świeże owoce. Był także podawany ser, nie wiem jednak, czy prawidłowo – zaraz po ciepłych daniach; dawniej stawiano ser pod klosze, na stole, podając go po leguminie, lodach tortach i t.p. – dziś już od lat kilku ser wnosi się do sali jadalnej po ciepłych daniach, w towarzystwie młodego masła i pokrajanego w małe kawałki białego chleba lub czarnego, zwanego „pumpernikiel,: sprowadzonego z Berlina przez firmę Stępkowskiego – i po obniesieniu zaraz wyniesiony bywa dla niemiłej woni, jaką roztacza.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Życie u stołu w końcu XIX wieku, w: Kolęda dla gospodyń, 1895

 

Gospodarstwo i ich goście występują wieczorem do obiadu w wielkich strojach: panowie we frakach, czarnych spodniach, białej krawacie, białej kamizelce albo czarnej wyciętej, cienkich trzewikach; damy w sukniach z ogonem, stanikach wyciętych, albo też w najładniejszych sukniach na ulicę, jeżeli idą do dobrych znajomych. 

 Baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M. N. B., Lwów 1898

 

Oto porządek, w jakim należy podawać na stół potrawy: jedno lub kilka dań ryby, na drugiem miejscu przychodzi zwykłe mięso wołowe albo polędwica; dalej potrawy zaostrzające apetyt, jak pulardy (à la financière), kuropatwy w bigosie, mleczka cielęce szpikowane na listkach cykoryi – zając w potrawie itd. Następnie pieczyste, których bywa 3 rodzaje, albo tylko jeden, co zupełnie wystarczy: jarząbki, raki, (à la bordelaise), szynka w galarecie, lub zwykłe kurczę, tylko bardzo białe i kruche. – Sałata – Jarzyna: jedna lub dwie. – Leguminy słodkie, dwie lub cztery (może być i jedna). Lody – (nie są konieczne). – Wety: naprzód owoce świeże, potem w kompotach, konfiturach, nakoniec ciasta, cukierki i owoce w cukrze smażone.

Baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M. N. B., Lwów 1898

 

Co do ubrania, kobiety zwykle są dekoltowane, w niektórych krajach jestto regułą konieczną; na obiadach poufalszych, toaleta powinna być elegancką, mężczyźni zawsze we fraku i w białej krawacie. Gdy obiad wydaje kawaler dla kawalerów, wystarczy czarna krawata. Kobiety zdejmują rękawiczki dopiero gdy siadają do stołu, a wdziewają je napo wrót zanim się podniosą, kłaść je zaś mają nie na serwecie, bo nie każdy sąsiad lubi wąchać zapach perfum, któremi nakrapiane są rękawiczki.
Córka gospodyni pomaga matce. Młode panny mogą nie być dekoltowane, chociaż w Anglii są zawsze i to zanadto.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi Na podstawie najlepszych źródeł ułożył, Wydanie czwarte, Warszawa, Kraków 1898

 

Obiady ceremonialne. Zaproszenia drukowane, litografowane, lub sztychowane, dają poznać, ze obiad jest „proszony, ceremonialny" i mają już swoje zasady stałe, że tak powiemy oficjalne. Zaproszenie ustne nie uwalnia od posłania we właściwym czasie karty drukowanej, osoba zaś, która ją dostała, zostawia w mieszkaniu zapraszających zagięty bilet wizytowy, na którym pisze parę słów zawiadamiających o swojem przybyciu.
Karty litografowane i sztychowane odznaczają się większą elegancyą niż drukowane, najlepiej jednak poprzestać na tem, nie ozdabiając ich monogramami ani godłami _. tak nakazuje gust wykształcony. Oto klasyczna niemal forma zaproszeń:
Pan i Pani A proszą państwa B
aby raczyli przybyć do nich na obiad,
w środę dnia 10 maja.
Uprasza się o odpowiedź.
Adres domu i ulicy.

Jedyna przyjęta zmiana „aby raczyli zaszczycić ich swoją obecnością, przybywając na obiad" i t. p.
Prędka odpowiedź jest obowiązująca.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Zaproszenia rozsyła się na ośm dni naprzód. Najprzyjemniejsze są obiady składające się z ośmiu do dwunastu biesiadników, w połowie z kobiet, w połowie z mężczyzn. Jeśli można, trzeba starać się o obecność jakiego znanego artysty, lub jakiejś będącej na dobie znakomitości.
Na tak uroczysto-ceremonialne obiady frak jest koniecznym, a kobiety występują w strojnych toaletach. Według obecnej mody nosi się suknie wygorsowane, jednak z zachowaniem miary, od jakiej szanująca się kobieta nie odstępuje nigdy, a której przekroczenie, zawsze rażące, przy obiedzie staje się wprost nieprzyzwoite. Klejnoty i biżuterje są przyjęte, nie należy jednak obciążać się niemi zbytecznie, jak przy stroju balowym. Jeśli która z pań pragnie pochlubić się swem bogactwem, może włożyć nie wiele klejnotów, ale tak kosztownych, aby dostatecznie świadczyły o posiadaniu wielkiego majątku.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Toaleta pana i pani domu odpowiada toalecie gości; jednakże pani powinna unikać zbyt strojnej, zostawiając pierwszeństwo gościom, szczególniej zbyt kosztowne klejnoty wykazujące bogactwo, niezgadzają się z prawami gościnności. Co do pań zaproszonych, winny zastosować się do otoczenia, w jakiem znajdować się mają, nie zapominając, ze lepiej już być za strojnie niż za skromnie ubraną.
Jeśli obiad ma się odznaczać jakąś wyróżniającą cechą – jak np. obowiązującym kostiumem lub szczególniejszem ubraniem głowy, n. p. mającemi przedstawiać jakiś kwiat – należy rozsyłać zaproszenia dwa tygodnie naprzód, aby zostawić czas na przygotowanie odpowiedniego kostiumu. Na karcie zapraszającej, dodaje się:
„Uprasza się o przybycie w kostiumie.
Lub też: Uprasza się o ucharakteryzowanie głowy.
Albo: wszyscy będą w wieśniaczych ubiorach i t. p.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Jedna jeszcze przestroga dla wydających wieczory czy obiady: obliczyć na tyle osób, wiele ich sala jadalna wygodnie pomieścić może. Przeznacza się zwykle 60 centymetrów dla mężczyzny, 80 centymetrów dla kobiety, z powodu szerokich u dołu sukien damskich. Wymierzywszy tak odległości, zapewniamy służbie dostateczną swobodę.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Osoby prywatne, wydające obiad n. p. na trzydzieści osób, urządzają stół w podkowę z dodaniem małych stolików, bardzo modnych od pewnego czasu. Długi stół honorowy nakrywa się na 16 do 20 osób, i dowolną liczbę stolików nie więcej jednak jak na 6 do 12 osób. Przy stole honorowym miejsca są wyznaczone; przy innych wskazuje się je tylko ogólnie, za pomocą numeru, kokardki lub kwiatu. Przy stole numer 1-szy zajmą osoby, którym wręczono go przy wejściu, gdy zdejmowały okrycia; innym kokarda z wstążki niebieskiej wskazuje, ze ich miejsce przy stole, na którym kosz z kwiatami przybrany jest niebieskiemi wstążkami i t. p. Niekiedy jednak, szczególniej przy podwieczorku goście nie zaproszeni do honorowego stołu, siadają gdzie kto chce. Pod względem etykiety, główne usiłowania zwracają się do stołu honorowego.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Na obiady uroczyste proszone jeździ się w sukniach otwartych. Kobiety zamężne i starsze przykrywają wycięcie sukni koronkami.

 Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905

 

Gości nie anonsuje się teraz. Niema również zwyczaju wprowadzania pod rękę do salonu; kobieta wchodzi pierwsza, mąż za nią.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Wogóle, na małe obiady i wieczorki, na które zaprasza się stosunkowo niewielką ilość osób, zapraszanie drogą listowną jest niekonieczne i dość w takich razach zadowolnić się zaproszeniami osobistemi lub zwięzłymi bilecikami naprędce.
Rzecz inna, gdy chodzi o obiady wystawne, bale, wesela, rauty i wogóle zebrania większe.
Tu już zaproszenia osobiste nie wystarczają i trzeba je rozsyłać bezwarunkowo wszystkim znajomym, nawet tym, których się prosiło osobiście. Zaproszenia takie mają formę wykwintnych biletów i są zazwyczaj drukowane lub litografowane. Osoby wybitne i dygnitarzy zaprasza się nie inaczej, jak osobiście, prosząc o zaszczyt ich odwiedzin. Liczyć się z tem winni zwłaszcza podwładni w stosunku do swoich zwierzchników.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Obiady wystawne przyrządzane bywają zazwyczaj przez kucharzy specyalistów, a obsługiwane przez służbę wynajętą.
Panowie zjawiają się we frakach, białych krawatach i rękawiczkach, w lakierach i z orderami, o ile je posiadają. Panie w brylantach i sukniach dekoltowanych. Suknie – jedwabne, atłasowe, aksamitne, ozdobione haftem, perłami, futrem, koronkami.
Bieliznę stołową, bardzo cienką, stroją kwiaty, kryształy, masa światła. Girlandy z kwiatów dookoła stołu wychodzą z korytek szklanych.
Służba obnosi dwie zupy i dwojakie sosy do mięsa.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Na obiady mniej wystawne panowie również przybywają we frakach. Wogó!e mężczyźni z towarzystwa, zwłaszcza bywający w klubach, wdziewają co wieczór fraki i czarne krawaty jedwabne. Panie przykrywają gors i ręce tiulem lub muślinem jedwabnym w bufy; nowa ta metoda jest o wiele ładniejszą od pół-dekoltów i rękawów po łokcie.
Co się tyczy obiadków familijnych, to panowie przybywają na nie w ubraniu zwyczajnem żakietowym: panie w sukniach wizytowych z bukietem przy gorsie, lub kaskadą koronki, ożywiającej toaletę.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Obrus powinien się opuszczać równo ze wszystkich stron o jakie 30 centymetrów od ziemi. Jako nowość, zaznaczamy obrusy barwy jasno-kanarkowej, bardzo delikatnej, a jako ozdobę stołu bukiety rośliny pacierzyczki (myosolię); karafki z wodą i dzbanki z winem mają przepaski z kokardami barwy blado-niebieskiej. Pośrodku stołu, zamiast lustra na płask, używanego nieraz do stroju, kładzie się pas koronkowy trzyćwierciowy na szerokość, lub z cienkiego batystu z haftem i z aplikacyą przezroczystą na tle niebieskiem lub różowem.
Potraw na stole nie stawia się wcale. Pośrodku stoi kosz podłużny z kwiatami, niezbyt wysoki, ażeby osoby, siedzące naprzeciw siebie, mogły rozmawiać z całą swobodą. Po każdej stronie kandelabry ze świecami różowemi; świece ukryte w maleńkich abażurach z różowego jedwabiu w stylu Cesarstwa. W czterech rogach stołu, powyżej talerzy, małe kompotyerki lub talerze malowane ręcznie, na nóżkach – z owocami, ciastkami, cukrami i owocami w cukrze, służącemi do deseru. Na każdego z gości przy stole trzeba wydzielić miejsca około pół metra; nóż i łyżkę kładzie się po prawej od talerza, widelec po lewej. Koziołków srebrnych ani szklanych nie używa się wcale. Serwetka rzucona gładko na talerz, na niej bułka. Przed każdem nakryciem trzy, cztery lub pięć kieliszków, zmniejszających się stopniowo; największy służy do win pospolitych; w mniejszy nalewa się Bordeaux lub Burgund, najmniejszy – do Madery. Do wina reńskiego są kieliszki specyalne – zielone, różowe lub złocone. Szampan pije się w czarkach szerokich lub w kieliszkach wysokich (flûte). Wino stołowe podaje się w dzbankach kryształowych posrebrzanych, woda w karafkach z uchem. Dzbanki i karafki ustawiają się na patarafkach marmurkowych z koronką. Bukieciki do butonierek lub bukiety przypinane do gorsu mają wazoniki szklane, które się ustawia w ostatniej chwili po prawej od każdego nakrycia, tuż przy maleńkiej solniczce, oddzielnej dla każdej osoby. Kartki z nazwiskami osób przypięte są do serwet szpilkami fantazyjnemi, których cena jest względną. Menu obiadowe bywa w tysiącznych odmianach; najmilszą pamiątkę stanowią malowane ręcznie przez piękne domowniczki; czasem do takich kart przyczepia się jakiś figielek ucieszny, spineczkę z brylantem, bukiecik kwiatów i t. p,

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

W godzinę po obiedzie podaje się na tacy poncz, soki, oranżadę, konfitury; do tych specyałów trzeba mieć piękne kryształy, pożądane antyki.
Jeżeli wieczór się przeciąga, obnosi się czekoladę z ciastem.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

 

Spodziewając się na obiedzie proszonym osoby duchownej, należy ostrzedz zaproszone panie, ażeby się zbytnio nie dekoltowały.

 Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

A oto opis proszonego obiadu wydanego w 1873 roku przez Różę z Potockich Krasińską:

muszę Ci opisać obiad naszej Róży. Była to niedziela, dzień szczególnie poświęcony najmłodszym; poważne twarze mieszały się z dużymi policzkami jak pączek róży, a wszyscy razem tworzyli bogatą girlandę wokół długiego stołu – było 25 osób. Rozestowie (Zamoyscy) przyprowadzili swój kontyngent z sześciorga dzieci, z których niektórzy należeli już do młodzieży; były dzieci Lubomirskich, wspaniałe, prawdziwe dzieci Edwarda, z włosami obciętymi nad oczami i ubrane na ciemno, ponadto stary i ogromny pan August Z(amoyski) ze swój krzaczastą brodą i gęstymi, białymi jak śnieg włosami – mógłby doskonale przedstawiać rzekę; ponadto młody pan Popiel, jego zięć, którego wkrótce zobaczysz w Krakowie; Antoniowie (Potoccy), Dowgiełłowie itd. itd. itd. najpierw zbieramy się w salonie elegancko urządzonym z cała fantazją XIX wieku, tysiące drobiazgów, duże wazy chińskie, japońskie i saskie, meble różnych kształtów i rozmiarów, wszędzie niespodzianki i elegancja, bukiety, zarośla, kwiaty wywołują uśmiech nawet na pięknych, starych obrazach w złotych ramach. Gdy jesteśmy w komplecie otwierają się drzwi i ukazuje się wielki stół, a na nim kryształowe świeczniki i różnokolorowe owoce.
A oto menu, moja Ciociette i założę się, że ślina Ci napłynie do ust – najpierw smaczny rosołek o pięknym kolorze i miłym zapachu, potem różnego rodzaju w różnych kształtach paszteciki, jedne smażone na świeży złoty kolor, inne jasne z siekanym mięsem, jeszcze inne tajemnicze, schowane w rodzaju muszli zrobionej z pięknego białego papieru. Było to bardzo artystycznie wykonane i wszyscy z zaciekawieniem szukali perły ukrytej w tej dziwnej, nowego rodzaju ostrydze. Nie musze dodawać, że perła była smaczna i rozpływała się w ustach. Potem przyszła kolej na całe stado ptaków – faszerowane kwiczoły na zimno, błyszczące w brunatnej galarecie, każdy przebity srebrną strzałą i ułożone w pęk na czymś w rodzaju tarczy – można by powiedzieć rzeź serc – biedne małe kwiczoły wyglądały wzruszająco jak ofiary, ale w smaku były bardzo dobre, zapewniam Cię!... Następnie na dwóch długich półmiskach podano wspaniała sarnę podlaną sosem i symetrycznie ubraną plastrami galaretki z porzeczek – po sarnie przyszły jarzyny, zielony groszek w misce, a dookoła karczochy, można by powiedzieć obrane z ości, wszystko co twarde zostało usunięte i to wszystko polane sosem pomidorowym w pięknym czerwonym kolorze. Ledwo dyszymy i zbieramy siły na przyjęcie pieczeni. Krótko mówiąc na dwóch półmiskach podano pulardy, kuropatwy i jarząbki – ten ostatni wysiłek był trudny, niemniej decydujemy się na stawienie czoła słodkościom – nadchodzą łatwe, orzeźwiające i lekkie, są to doskonałe lody ananasowe i na kruchych ciastach warstwa marmolady z brzoskwiń, a na wierzchu plasterki ananasa. Girlanda liści dębowych z przezroczystego i bezbarwnego karmelu, prawdziwy kryształ biegnie i wije się i połyskuje na tym bajecznym półmisku, który zapewne tak musiał wyglądać na stole weselnym Gracieuse i Percinet; ponadto nadchodzą różne konfitury, świeże owoce, suszone owoce, ale jesteśmy wyczerpani…, brak nam sił.

 Eliza Krasińska, list z dnia 15.12.1873 z Warszawy, do Zofii Potockiej

 

 

 

 

Visit Czas's profile on Pinterest.