Nieodzowną zabawką dla dziewczynki była lalka. Nie miała ona jednak wartości czysto rozrywkowej – jej celem było także rozwijanie w małej właścicielce niezbędnych umiejętności oraz zamiłowania do nich. Przede wszystkim ubierając swoją lalkę, wprawiała się w szyciu, szydełkowaniu i innych robótkach. Dlatego zalecano matkom, aby kupowały córkom lalki bez bogatego stroju, aby z jednej strony zachęcać dziewczynki do uszycia im garderoby własnoręcznie, a po drugie nie rozbudzać niepotrzebnie pośredniego zamiłowania do strojów, które mogło się z czasem przerodzić w chęć strojenia siebie.

Wiadomo jednak, że można było kupić lalki wyposażone we wszelkiego rodzaju piękne stroje. Były to jednak zabawki bardzo drogie, na które nie każda rodzina mogła sobie pozwolić.

Zabawa lalkami, ich domkiem i sprzętami, miała też rozbudzać zainteresowanie gospodarstwem domowym i przygotowywać do późniejszych zajęć gospodyni.

Nie zachęcano do dawania lalek chłopcom. Pojawiały się różne opinie co do tego, czy chłopców lalki w ogóle interesują, czy tez przeciwnie, jednak nikt nie uważał ich za zabawkę właściwą. Umiejętności, które można było zyskać dzięki lalkom, nie były uważane za potrzebne chłopcom.

 

Naprzykład pyszna lalka to pierwsza lekcya strojnictwa i zasiew tych marzeń nieszczęsnych, w których balowa suknia śni się, jak najwyższe szczęścia pragnienie. Rozsądnej matce tak się godzi nad tualetą lalki zastanowić, jakby to był sobowtór jej córeczki ukochanej w dzień świąteczny może się ona ukazać szczęśliwej swej posiadaczce świątecznie ubrana, ale pracowite jutro potrzebuje sukienki prostej i skromnej, którą jej malutka mama roztropnie i oszczędnie przygotować wkrótce powinna.

Gwiazdka, w: „Bluszcz”, 1866

 

Z powodu nader pięknych lalek, jakiemi zaopatrzone są składy Warszawskie, słyszeliśmy zdanie poważnej i wzorowej matki rodziny, na które zapewne wiele osób się zgodzi. Lalka, w ręku dziewczynki, nie tylko czczą jest zabawką, ale rozwijać w niej powinna zamiłowanie do zatrudnień i robót płci jej właściwych. Każda oględna matka, dając lalkę w rękę córeczki, winna korzystać z tej okoliczności i nazwyczajać ją, choćby do nieudolnego z razu przykrawania i szycia wszelkich szczegółów toalety dla tej niemej i cierpliwej elegantki. Z początku przestrzegać należy, aby dziewczynka zaopatrywała swą pupilkę w bieliznę i skromne sukienki, a później dopiero do fioków przystąpić jej wolno. Szycie samych tylko stroików, wyrodzićby mogło w małej robotnicy jak najfałszywsze pojęcia o porządku i istotnych potrzebach stroju kobiecego, i dla tego, później nawet, gdy już się dozwoli dziewczynce przechodzić do czepeczków i kapelusików, należy wszelką dostrzeżoną przesadę w kroju lub w doborze kolorów starannie wytykać, a zganić wszystko, coby zmierzało do zbytkownego stroju. Zbytkowanie w stroju leży poniekąd w naturze niewieściej; rozsądnej matki zadaniem winno być tłumienie, a nie rozwijanie tej nieszczęsnej skłonności.

„Kurier warszawski”, 1866

 

„Przyjaciela dzieci," wyszedł z dodatkiem obejmującym roboty ręczne dla panienek i wzory ubiorów dla lalek, a to na wzór dziennika już od 4ch lat wychodzącego w Paryżu, p. n. „La Poupée Modèle." Nowość tę wprowadzoną do „Przyjaciela dzieci," uważamy za bardzo właściwą i pożyteczną dla dziewczynek, co władają igłą, bo te nieraz widząc jak ich matki obok domowego zarządu krają dla dziatek sukienki, szyją, łatają, cerują, chciałyby także stać się pomocą i ułatwieniem.

„Kurier warszawski”, 1867

 

Pani Zofii Le. Lalka na łokieć wysoka, z ubraniem, kosztuje od rs. 18 do 25. Ceny ubrań dla dzieci są rozmaite, stosownie do materjałów i przystrojenia.

Korespondencja, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1873

 

Wybraliśmy najprostsze prace około bielizny, którą przygotowujecie naprzód dla waszych lalek, potem dla uboższych lub młodszych braciszków i siostrzyczek, abyście w końcu mogły same własną przyodziać się pracą.

„Świat”, 1876

 

Tkwiły już one w związku od pierwszych chwil życia, przejawiały się nawet w większej hałaśliwości i swawoli chłopców, w spokojniejszem i tkliwszem usposobieniu dziewcząt; ale teraz chłopiec zaczyna już być dumny ze swej męzkiej siły, obraża się, jeżeli go kto nazwie dziewczyną; ma wojownicze i rycerskie zachcianki; pogardza lalką siostry, marzy o koniu, siodle i butach, podczas kiedy dziewczynka staje się trochę gosposią, lubi krzątać się z kluczykami, szyć lub zajmować jaką inną robótką. Młodsze, a szczególniej najmłodsze z jej rodzeństwa, zajmują ją niezmiernie. Chciałaby je nosić i pieścić, tulić do siebie; - prosi matki i niańki, żeby jej pozwoliła wziąć je na ręce, upewnia, że go nie upuści; słowem – ma instynkta kobiece, zupełnie różne od instynktów brata.

Zofia Kowerska, O wychowaniu macierzyńskiem, Warszawa 1881

 

Wrodzony pociąg do pewnych przedmiotów, lub zabaw, najczęściej pochodzi od osób, otaczających dziecko, które koniecznie chłopcu dają konika, biczyk, szabelkę, a dziewczynkom lalkę.
Tymczasem widzimy, że pomiędzy braćmi i siostrami wypadają z tego powodu częste sprzeczki, że pierwsi równie napierają się lalek, jak drugie żołnierzy i koników, że zostawione same sobie, bawią się niemi bez najmniejszej różnicy płci. Dzieci są przedewszystkiem naśladowcami, najchętniej zaś naśladują jedne drugie; szczególniej też starsze rodzienstwo wywiera wielki wpływ na młodsze, a jeśli w nich, na mocy obyczaju, wyrobią się pewne nawyknienia, nawyknienia te udzielają się młodszym. Właściwie wiek dziecinny daleko więcej, niż późną starość, można nazwać wiekiem bezpłciowym; bo w starości istnieją nawyknienia życia całego, gdy tymczasem u dzieci te nie wyrobiły się jeszcze.

Walerya Marrené, Przesądy w wychowaniu. Studyum pedagogiczne przez..., Wilno 1881

 

Nauka szycia zaczyna się od szycia tak zwanego białego tj. bielizny; a młode dziewczątka odbywają pierwsze próby tej roboty na lalkach. Jednakowoż umiejętna nauka szycia ma być ujętą w pewien system.

Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Powinny zachęcić dziewczynki do szycia, i w tem leży główne ich zadanie, a przytem grają one zwykle rolę córeczek, a małe mamy powtarzają im to, co słyszały od nauczycielki lub rodziców; dziecko więc bezwiednie zdaje tym sposobem egzamin z tego co skorzystało i jak zrozumiało dawane sobie nauki. Zbyt często jednak lalka stanowi dla nieracjonalnie chowanych dzieci praktyczną szkołę zbytku i elegancyi: dziewczynki chcą je ubierać w jedwabie, koronki, aksamity, zmieniając ciągle stroje, żądając dla nich tego samego, co mają ich mamy. Tym więc sposobem pożyteczna zabawka staje się źródłem wydatków i podnieca próżność swojej małej właścicielki. W ogóle warunkiem koniecznym, ażeby lalka wypełniała swe zadanie, jest, by obszywała ją taż właścicielka, potrzeba jej nieraz przykroić i pokazać, jak ma się wziąć do dzieła, ale nigdy dawać lalki ubrane, albo też dozwalać, by kto starszy je ubierał.

Jedna z matek, Czem obdarzać nasze dzieci, „Kronika Rodzinna”, 1890

 

Lalki miały wielką wartość dla swoich właścicielek, a czasem zostawały po nich jedyną pamiątką. W 1887 r. w prasie warszawskiej pojawiły się opisy takiej historii, która – choć wydarzyła się w innym kraju – weszła do klasyki literatury polskiej:

Lalka w sali sądowej. Następujące sprawozdanie z berneńskiej izby sądowej z dnia 26 Stycznia r. b. ogłasza Posłaniec z Morawy i Szlązka: „Wysmukła młoda kobieta, na której zajmującem obliczu widać ślady wielkiej boleści, wchodzi do sali sądowej, wiodąc za rękę miluchną 5-cioletnią blondynkę. Młoda i skromnie, lecz nie bez pewnej troskliwości, ubrana kobieta stoi pod zarzutem... kradzieży i przy złożeniu generaliów zeznaje łkając, że jest wdową od Grudnia roku przeszłego i mieszka z córeczką swoją u matki zmarłego męża w okolicy Berna. Młoda wdowa, chcąc na kilka godzin choćby zapomnieć o ciężkiej swojej stracie, odwiedzała niejednokrotnie jedną z sąsiadek swojej teściowej. Nadeszły święta Bożego Narodzenia, święta uciechy, święto dzieciątek. Przeszłego roku drzewko dla małej i żwawej Klary, tego aniołka szczęśliwego małżeństwa, ustroiła jeszcze ręka kochającego męża i ojca, gdy tymczasem skrzętna ręka matki wybrała i uporządkowała małe podarki. Jakże zupełnie inne było ostatnie Boże Narodzenie! Małżonka, pozbawiona swego opiekuna, nie mogła spełnić życzenia ukochanej dzieciny, a Pan Jezus przyniósł tym razem malej Klarze tylko laleczkę. Lecz dziecię cieszyło się serdecznie ze skromnego daru i zapomniało o wszystkich rojonych w dziecięcem oczekiwaniu życzeniach. W kilka dni po świętach młoda kobieta spostrzegła, że sąsiadka traktuje ją z widoczną oziębłością i zdumiała się niepomału, gdy jej ta w końcu wszelkich odwiedzin wzbroniła. Daremnie prosiła młoda wdowa o wyjaśnienie takiego z nią postępowania, aż nareszcie pewnego dnia otrzymała pozew, aby stawiła się przed sąd, zostając pod zarzutem kradzieży. Jednocześnie odebrano małej Klarze laleczkę. Młodą wdowę oskarżono o kradzież tej lalki. Klarcia spoglądała dziś boleśnie na stół sądowy, ujrzawszy na nim swą lalkę, a gdy zwrócono mowę na kradzież i sędzia dał lalkę dziecku do rąk, pytając, czy ją zna i od kogo dostała? złotowłosa dziecina odparła z radosnym uśmiechem: „Pan Jezus przyniósł mi moją lalkę! Nieprawdaż, mateczko?" I niemożna było Klarci nakłonić, aby oddała z rąk tę swoją własność, tę jej pociechę i towarzyszkę niewinnych zabaw. Niebacząc na przebieg sprawy sądowej, dziecina ułożyła laleczkę na krześle i poczęła z nią w serdeczny sposób szczebiotać. Młoda wdowa zeznała, iż kupiła lalkę w pewnym sklepie galanteryjnym, którego właściciel obecnym był jako świadek. Powódka zaś chciała w lalce poznać własność swej córki, zaginioną w niewytłomaczony sposób; ponieważ nikt oprócz młodej wdowy domu jej nie odwiedzał, a lalkę wkrótce potem u Klarci widziano, przeto wdowa tylko ukraść ją mogła. Kupiec ze swojej strony zeznał, iż tego rodzaju lalek, jak lalka Klarci, nie kupuje w stanie całkowitym, lecz w częściach składowych, które należy zestawić i zazwyczaj znaczy on część górną (pierś i głowę) znakiem L. D.; jeżeli tedy w mowie będąca lalka jest u niego kupioną, ma niezawodnie ten sam znak. Klarcia musiała oddać swój skarb i zapłakana patrzała, jak niemiłosiernie krajano jej lalkę. W próżnym kadłubie lalki znaleziono znak L. D . Niewinność młodej wdowy została świetnie udowodnioną. Klarcia, łkając, zawinęła w chustkę szczątki swej ulubienicy, a świadek, pan D., wziął dziecinę za rękę i rzekł: „Pójdź, mój aniołku, wzamian za twoją lalkę możesz sobie u mnie wybrać najpiękniejszą."

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887