
Reputacja
Obowiązkiem każdej kobiety, ale szczególnie panny, było nieustanne strzeżenie swojej reputacji. We wszelkiego rodzaju poradnikach znaleźć można długie spisy zachowań, które były dla młodej panny absolutnie niedopuszczalne, pod groźbą utraty wszelkich szans na zamążpójście i wygnania z dobrego towarzystwa. Szczególnie zakazane było spotykanie się z nieżonatymi mężczyznami bez odpowiedniego nadzoru lub oddalanie się samotnie. Nawet zaręczona para powinna nieustannie przebywać pod dozorem.
Nie wolno jednak zapominać, że poradniki takie zazwyczaj prezentowały obraz wyidealizowany i często przestarzały już w chwili ich opublikowania.
Unikać potrzeba, o ile się to da, pozwalania córkom wychodzenia na miasto w towarzystwie brata dopóty, dopóki ten nie jest żonatym. Panna może wyjść na ulicę ze swoim szwagrem, stryjem lub wujem, nigdy zaś z bratem stryjecznym lub ciotecznym.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Panny niepowinny samotnie przechadzać się w ustronnych aleach ogrodu, ściągnąć bowiem mogą na siebie podejrzenie, że pragną w takowych spotykać się z lubownikami w samotności.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Kiedy kilka powozów razem wyrusza, panna powinna starać się zasiąść w tym, w którym znajduje się jej matka, pod żadnym zaś pozorem nie może usiąść tam, gdzie są młodzi ludzie, kawalerowie, nawet razem z przyjaciółką swoją, druga panną. Jeśli karawana składa się z małych powozików, powożonych przez panów, w których jedna dama tylko może zasiąść, panna musi koniecznie znajdować się tylko przy mężczyźnie w dojrzalszym wieku, ojcu rodziny.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Im bardziej zbliża się dzień ślubu, tem poufalsze może być zachowanie się narzeczonych; matka może ich opuszczać na czas jakiś i wychodzić do swoich apartamentów, drzwi jednak do salonu powinny być zawsze otwarte, tak aby co chwila była w możności wejść niespodzianie. Ucałowanie rąk narzeczonej a nawet czasem i czoła dozwala się narzeczonemu, ale zawsze tylko w obecności rodziców.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Panna lub bardzo młoda mężatka nie może kwestować siedząc bez towarzyszki w dojrzalszym wieku, albo bez mężczyzny starszego i zajmującego pewne poważne stanowisko w świecie.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Przyjętem jest, że dzieci aż do dnia, w którym przystępowały do pierwszej komunii, idą przed matką wychodzącą na spacer, przechodząc przez drzwi, wsiadając do powozu nawet. Po pierwszej komunii chłopcy postępują za matką. Ale z dziewczynkami rzecz się ma inaczej. Panna do lat dwudziestu jeden idzie zawsze przed rodzicami, gdyż ci powinni mieć na nią zawsze nieustanne baczenie. Na przechadzce zatem, gdziekolwiekby to było, w mieście czy na wsi, dzieci i panienki muszą iść przed rodzicami.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Na przechadzce czy przejażdżce, pieszo czy w powozie, panny rozdzielone towarzystwem od swoich matek, niepowinny pozostawać w tyle, tylko koniecznie starać się być na przodzie, tak żeby były na oczach rodziców.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Panna, której matka ani żaden z krewnych nie jeździ konno, może używać przyjemności konnej jazdy na wsi, ale w towarzystwie człowieka poważnego wiekiem i wtedy tylko, kiedy matka jej jedzie za nimi powozem. Na wsi dozwolonem jest kobiecie powozić, niepowinna jednak wybierać dróg ustronnych, nawet kiedy jej towarzyszy służący. Ten ostatni siedzieć powinien na koziołku z tyłu, nigdy obok pani na przodzie.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Krzesło, na którym panna siada podczas balu, powinno być zawsze blisko matki albo osoby, która podjęła się opieki matkowania, szaperonowania (chaperonner), jak to mówimy z francuska. O ile możności powinna starać się nie siadać gdzieindziej, w oddalonych kątach salonu albo w innych pokojach.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
W teatrze i na koncertach panny w młodym wieku bywać tylko mogą w towarzystwie starszych osób. Wyjątki, jakie pod tym względem trafić się mogą, potwierdzają tylko prawidło. Mężczyzna tylko wówczas gdy należy do najbliższych krewnych, może towarzyszyć pannie do teatru albo na koncert.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Panna, pod żadnem w świecie pozorem, nie przyjmuje wizyt męzkich.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Nie ma też u nas tego zwyczaju, ażeby piętnastoletnia panienka przychodziła sama z pierwszą wizytą do samotnego czternastoletniego chłopca (str. 90) i w ogóle nie doszliśmy jeszcze do takiej swobody w stosunkach płci obu, jaka przebija na każdej stronnicy opowiadania.
Przegląd literacki. Małe kobiety powieść pani Whithney. Przekład Zofji Grabowskiej. Warszawa 1875., w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1876
Młodemu człowiekowi nie wypada — chyba że jest w bardzo blizkich stosunkach z jakąś rodziną, zostawać ostatni po balu czy wieczorze, jeżeli w domu tym znajdują się młode panny; tak samo gdy oddaje wizytą młodej kobiecie, niech jej nie przedłuża gdy ją zastał samą. Również, gdy się spotka dwóch młodych ludzi w salonie młodej kobiety, obaj powinni się pożegnać równocześnie, ażeby nie mówiono iż jeden został jeszcze sam na sam, gdy drugi już wyszedł.
Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881
W każdem jednakże położeniu i wieku trudno jest i prawie niemożebnie kobiecie, wychodzić samej wieczorem do teatru lub na zabawy; dla tego gdy gospodarstwo każą ją z balu odprowadzić przez kogoś ze znajomych, odmawiać nie powinna, choćby tym odprowadzającym był mężczyzna. Atoli jeżeli wolno przyjąć tą opiekę męzką wdowie czy mężatce, to nigdy nie wolno pannie, jeżeli jeszcze ma zamiar wyjścia za mąż.
Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881
Kobieta zamężna nie pójdzie bez męża do teatru, na bal, ani też nie przyjmie żadnego zaproszenia; jeżeli mąż lubi przebywać w domu, musi z nim dzielić samotność, chyba że ma już córką, panną na wydaniu, w którym to wypadku, wszędzie towarzyszyć jej powinna.
Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881
Kobieta powinna mieć tyle taktu i zacności w słowach i w całem obejściu, iżby nigdy nie wywołała lekceważenia ze strony mężczyzny, a tyle znowu potrzebnej na razie śmiałości i dumy, iżby ukróciła natychmiast wszelkie tegoż zuchwalstwo. To też nieraz zdarza się widzieć najgburowatszych mężczyzn, którzy po doznanej nauczce, starali się wyszukaną grzecznością zatrzeć złe wrażenie.
Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881
Powinien więc przyjąć jej do towarzystwa osobę wiekową, dobrej sławy, najlepiej z krewieństwa, jako konieczną opiekunkę; panna nie może prowadzić sama domu ojca. (...) Ojciec nie może córkę zostawić bez dobrej opieki, gdy będąc z nią w publicznem miejscu oddala się tam, gdzie jej iść z nim jako pannie nie wypada, np. do nieżonatego.
Wskazówki obejścia się z ludźmi, Kraków 1882
Zachodzi dalej kwestia: czy młoda, dobrze wychowana panienka, której w ogóle nie wypada wdawać się z kawalerami, mogłaby jednak przez telefon dopuszczać się drobnych poufałości? Czy przy podobnych rozmowach musiałaby asystować mama i – gdzie w takim razie umieściłaby ucho?
Bolesław Prus, Kronika Tygodniowa, w: „Kurier Warszawski”, 1882
Panna strzedz się winna jak ognia mężczyzn złą opinię u ludzi mających, bo chociaż uprzedzenie może być najniesprawiedliwszem, pokonywać je trudno, a jednorazowa tylko przechadzka wystarcza do stracenia reputacyi.
Wskazówki dobrego obejścia się z ludźmi, Kraków 1888
Siostrze nie wypada iść na miasto w towarzystwie tylko nieżonatego brata, rodzonego, stryjecznego lub ciotecznego, może jednak wyjść ze swoim szwagrem, stryjem lub wujem.
Wskazówki dobrego obejścia się z ludźmi, Kraków 1888
Wielkopolanka wielokrotnie i surowo ostrzegała swoje młode czytelniczki przed nieostrożnym narażaniem reputacji na szwank:
Wreszcie, kiedy już młoda osoba znajdzie stosowne miejsce w salonie, zaczną się do niej zbliżać mężczyźni, którzy nie zawsze są tak niewinnymi, jak się nimi być wydają, a ich grzeczności nie zawsze tak szczeremi, jakby sobie wyobrażać można. Ostrzegam więc kochane moje czytelniczki, aby wszystkiego, co im mówić będą, nie brały za dobrą monetę, gdyż należy do dobrego tonu prawić damom grzeczności. Towarzystwo mężczyzn światłych i szanowanych jest niezaprzeczenie bardzo przyjemnem, jednakże dla tej przyjemności nie wolno opuszczać, lub pomijać reszty towarzystwa; ci sami mężczyźni wyśmialiby się z tego niezawodnie. Usługi i grzeczności z ich strony można przyjmować z uprzejmem podziękowaniem, nie nadużywając wszakże ich usłużności.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Przebywanie w towarzystwie nie zasadza się bynajmniej tylko na zabawie z mężczyznami, gdyż na pierwszym planie zawsze znajdują się damy, możnaby więc popaść w złą opinią, pomijając je, a szukając jedynie towarzystwa męzkiego.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Wszędzie jest w zwyczaju, iż młode osoby z mężczyznami jeżdżą na lodzie, konieczną jest tylko przytem opieka starszej osoby, któraby panienki wcześnie zabrała do domu.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Znajdując się u wód, w czasie wspólnych wycieczek powinniśmy się punktualnie stawiać na miejsce zebrania, aby za nami nie oczekiwano, a tym sposobem nie opóźniono całej wycieczki. Wśród takich przechadzek nie wolno z mężczyznami zbytecznie się oddalać od reszty towarzystwa, ażeby nie ściągnąć na siebie żadnego niekorzystnego pozoru. Ileż młodych osób, a nawet i starszych wpada w jakieś fałszywe podejrzenie tylko dla tego, że nie umiały sobie w życiu z taktem postępować; że nie zważały na opinią publiczną, tak ostro krytykującą zazwyczaj! Ileż byłyby uniknęły przykrości, a nawet śmieszności!
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Najlepiej zawsze z mężczyznami jakiegobądź stanu i wieku, trzymać się z daleka; tego zapewne żadna kobieta jeszcze nigdy nie żałowała. Z małymi wyjątkami podstępny to i egoizmem przesiąkły rodzaj, którym nie warto, kochane czytelniczki, zbytecznie się zajmować, ani mu zbytecznie wiele czasu poświęcać. Kobieta rozumna i wykształcona zawsze w pożyteczniejszy sposób umie wolne chwile przepędzić. Tyle jest wszakżeż w życiu innych przyjemności: muzyka, malarstwo, ogrodnictwo, konne przejażdżki. Również do domów, gdzie są dorośli synowie, radzę wam jak najmniej uczęszczać, ażeby sobie nie wyobrazili, iż im poświęcacie wasze wizyty.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Ta sama autorka ostrzegała czytelniczki przed pochopnym pisaniem niewinnych nawet listów do panów:
Jeżeli panna, zaliczająca się już do dojrzalszych, pod pozorem niewinnego, przyjaznego stosunku z jakimś mężczyzną, koresponduje, jest to zawsze rzeczą podejrzaną. Może nawet początkowym celem takiej korespondencyi bywa chęć ćwiczenia się, kształcenia, zwłaszcza gdy mężczyzna jest jakimś autorem, redaktorem. Z początku też treść owych listów bywa zupełnie niewinnej natury, traktują o literaturze, lub sztukach pięknych, ale zaledwie się spostrzedz można, wciskają się tam dowody, które, czarne na białem, w ręku obcego człowieka są powodem niejednej przykrości, a nawet stają się niekiedy rzeczą wielkiej na przyszłość doniosłości. Co sądzicie, iż powiedziałby kiedyś wasz przyszły małżonek, gdyby się później od was samych, albo co gorsza od kogoś innego dowiedział o istnieniu takiej korespondencyi ? Z pewnością uczułby się boleśnie dotkniętym.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Któż ręczyć może za dyskrecyą mężczyzny, który w waszem postępowaniu widzi zbyteczne wynagrodzenie za to, iż sobie pozwolił częstokroć żartować z waszej łatwowierności? Nieraz już miłość własna i próżność doprowadziły kobietę i mężczyznę do wielkich zboczeń. Czy sądzicie dalej, iż młody dandys, któremu pochlebiają podobne zdobycze, nie pochwali się niemi przed innemi kobietami? Zapewne jest to więcej niż nieszlachetny uczynek, potępienia godny przez każdego uczciwie myślącego człowieka, nie sądźcie przecie, aby was to uwalniało od zarzutu! własnych błędów nie można zastąpić cudzymi błędami. Od kogóż wymaganem bywa więcej wstrzemięźliwości, więcej delikatności uczuć, od kogo wrodzonej, osobistej dumy, jeżeli nie od kobiety? Te przymioty właśnie cenią w nas mężczyźni, a kto o tem zapomina, pomijając odwieczne obyczaje niewieście, ten się sam poniża.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Bardzo jest przyjemnie samej jeździć czasami, ale o wiele bezpieczniej w towarzystwie brata, ojca, lub kogoś z rodziny; w ogóle, żeby same panienki puszczały się na konne przejażdżki, mało dotąd jest przyjętem.
Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891
Młode osoby same nie chodzą na większe zebrania. Mąż, ojciec, brat, starszy krewny lub krewna są najodpowiedniejszem towarzystwem.
„Bluszcz”, 1897
Młode panny, wchodzące z rodzicami, postępują za ojcem lub matką, siadają zaś przed niemi lub tuż obok.
„Bluszcz”, 1897
Lat dwadzieścia pięć jest też minimum dozwalającem pannie żyć samej, pod warunkiem jednak, że już nie ma rodziców, ale i wtedy jeszcze na wszystkich balach i wieczorach powinna mieć towarzyszkę.
Spirydion, Kodeks światowy, Warszawa 1898
Nie mówi się tu o młodej dziewczynie zmuszonej na życie zarabiać, a więc i wychodzić samej. W każdem jednakże położeniu i wieku trudno jest i prawie niemożebne kobiecie wychodzić samej wieczorem do teatru lub na zabawy; dlatego gdy gospodarstwo każą ją z balu odprowadzić przez kogoś ze znajomych, odmawiać nie powinna, choćby tym odprowadzającym był mężczyzna (...). Atoli (...) to nigdy nie wolno pannie, jeżeli jeszcze ma zamiar wyjść za mąż.
Spirydion, Kodeks światowy, Warszawa 1898
I tak gdy wdowa choćby była najmłodsza, może urządzić sobie życie jak się jej podoba, panna, dopóki nie doszła do pewnego już wieku, nie może pozostać samą. Wieku trudno oznaczyć, zależy on bowiem od urody i wyglądu panny, jako też od stanowiska, jakie zajmuje w towarzystwie. Jedne nie starzeją się w 50-tym roku życia, inne staremi się już wydają w 25-tym. Lat dwadzieścia pięć jest też minimum dozwalającem pannie żyć samej, pod warunkiem jednak, że już nie ma rodziców, ale i wtedy jeszcze na wszystkich balach i wieczorach powinna mieć towarzyszkę.
Wszystkie te ostrożności wydać się mogą dziecinne, zwłaszcza gdy panna jest rozumną i poważną dziewicą, ale lękać się trzeba plotek, komentarzy i pogawędek złośliwego świata.
Pogawędki świata są zawsze straszliwe, ilekroć chodzi o sławę kobiety, dziewicy, lecz nadto niezmiernie ważnym jest wpływ, stosunków i znajomości, jakie się u wód zawiera, wpływ szczególnie oddziaływający na młode wyobraźnie. Dlatego nigdy tu dosyć ostrożności zalecić nie można.
baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898
Gdy już zbliża się dzień ślubu, matka może czasami zostawić sam na sam narzeczonych, ale lepiej, gdy zostawi zawsze drzwi otwarte i pod jakimkolwiek bądź pozorem kiedy-niekiedy wraca do nich.
baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898
Narzeczona nie wychodzi sama na ulicę ze swym narzeczonym; gdyby zaś narzeczony towarzyszył jej na ulicy, w teatrze lub t.p. miejscu, to powinien iść z nimi jeszcze jakiś krewny, który ma wyłączne prawo bronić i osłaniać ją przed zniewagą.
baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898
Dobrze wychowana panienka nie daje się co chwila fotografować, a co więcej, nie rozdaje wszystkim znajomym panom swej podobizny. Dać ją może tylko członkom rodziny, i to z wyjątkiem młodych, roztrzepanych kuzynków, którzy mogliby fotografię tę rzucić, że walałaby się całkiem niestosownie po ich mieszkaniu; koleżankom zaś tylko tym darować może, a raczej powinna swoją fotografię, o których przekonaną jest, że nie dadzą jej w niewłaściwe ręce.
baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898
Zagrożeniem dla reputacji mogła być nawet służba:
Nigdy też mężczyźni nie wchodzą dla żadnych posług do pokojów młodych, ani nawet starszych już kobiet.
baronowa Staffe, Zwyczaje towarzyskie, przeł. M.N.B., Lwów 1898
Nikt już dziś nie jest przeciwnikiem rozumnej i pożytecznej emancypacyi kobiet, ale bezwzględnie potępiać należy zbyt swobodne obejście; flirt tolerowany w eleganckim niby świecie, niejednokrotnie za daleko bywa posuwany. Kobieta przyzwoita unika ukazywania się w gronie panów – a nadewszystko towarzystwa jednego – jeśli nie są to bardzo blizcy jej krewni. A nawet i co do kuzynów, szwagrów i t. p. powinna unikać zbyt poufałego obejścia, pamiętając na to, że potwarz, czy obmowa łatwo dosięga nawet małżonkę Cezara. – Nawet „dawny przyjaciel" zarówno jak młody towarzysz, budzić może podejrzenie; należy więc unikać starannie wszelkiej nierozwagi, roztrzepania i niekonsekwencyi ... a mówiąc szczerze, zastawianych zręcznie sideł, ukrywanych zdradziecko pozorami najszczerszej, życzliwej uprzejmości.
Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900
Znam młodą mężatkę, która, skutkiem nieszczęśliwych okoliczności zmuszona jest żyć sama i myśleć o sobie. To też chce pracować i w tym celu zamierza przeprowadzić studya przygotowawcze pewnej umiejętności, która najlepiej odpowiada jej zdolnościom i upodobaniom. Tymczasem są jeszcze zacofańcy, którzy dowodzą, że mając zamożnych krewnych, dużoby właściwiej postąpiła, osiadając u nich „na łaskawym chlebie.“
„Passer l’expression” ci zacofańcy tak się nic wyrażają; to ludzie dobrego towarzystwa, którzy wiedzą, że na łaskawym chlebie może pozostawać tylko staruszka niedołężna, a osoba wzmiankowana jest miodem, miłem i dzielnem stworzeniem.
Znam także panny w Warszawie, które po śmierci rodziców same prowadzą interes handlowy z jak najlepszem powodzeniem. Mieszka z niemi starsza krewna, a pomimo tego odzywają się o nich różnie i dwuznacznie.
Trudno uwierzyć, nieprawdaż, aby podobne zapatrywania pokutowały jeszcze wśród inteligentnych nawet ludzi i to w dwudziestym wieku!
-ska, Nasz kwestyonaryusz panieński, w: „Bluszcz”, 1902
Mężczyźnie nigdy zanadto ufać nie można, a czasem jedna chwila zapomnienia decyduje o przyszłości, honorze i dobrej opinii kobiety. Trzymając konkurenta w pewnem przyzwoitem oddaleniu od siebie, zyskasz nietylko jego miłość, ale – co najważniejsza – szacunek przyszłego Twego męża.
M.A. Zawadzki, Polski sekretarz dla wszystkich, wraz z poradnikiem i wzorami prowadzenia niezbędnych ksiąg, zestawiania rachunków i bilansów gospodarstwa domowego, z objaśnieniem sposobu prowadzenia zwykłej buchalteryi kupieckiej dla użytku rzemieślnika i drobnego kupca, tudzież z dodaniem informacyj, wzorów wszelkich listów, ofert, próśb, ogłoszeń, Warszawa 1903
Gdy nauczyciel wykłada dorastającej panience, matka powinna być obecną przy lekcyi
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów, Warszawa, 1904
W złym jest tonie, jeżeli młoda panna rozmawia po cichu z kawalerem, poza wachlarzem.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów, Warszawa, 1904
Nie masz nic delikatniejszego i ważniejszego nad honor kobiety; według słów pewnego pisarza, podobny on jest do lustra, które zachodzi mgłą od jednego tchnienia. Dlatego też kobieta, dbająca o swoją reputacyę, powinna nie tylko wystrzegać się popełnienia czegoś, coby mogło zasługiwać na potępienie, ale i z niemniejszą zabiegliwością powinna unikać takich rzeczy, które mogłyby na szwank narazić ciętość jej opinii i dać powód do ludzkich uwag i obmowy.
W tym celu najlepszą ochroną, najlepszym stróżem młodej panienki jest dom rodzinny, w którym odbiera wychowanie i wykształcenie. Stosunek matki i córki, wstępującej w nowe dla niej życie, powinien być bezwarunkowo zażyły, przyjacielski i pozbawiony sekretów i tajemnic. Córka, zawdzięczająca matce wszystko, co posiada, powinna widzieć w niej jedyną naturalną przewodniczkę i mentorkę – i nawet pomimo niejakiej wyższości umysłowej, jaką jej może nadać szkoła i oczytanie, nigdy nie powinna tracić miary szacunku i miłości, jaka jej rodzicielce przystoi.
Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905
O tem wszystkiem powinna wiedzieć młoda panienka, której z 17-ym rokiem życia przyniesiono długą sukienkę, a z nią zarazem patent na dojrzałość. Z tą chwilą zaczyna ona zastępować i wyręczać matkę, z tą chwilą staje się, również jak ona, wzorem i przykładem dla młodszego rodzeństwa, otuchą, i nadzieją i pokrzepieniem dla spracowanego ojca. Niechże idzie ręka w rękę z matką, niech się zawczasu stara o reputacyę własną i o własne wykształcenie, gdyż zarówno pierwsze jak drugie stanowią dla niej rękojmię szczęścia w całem jej przyszłem życiu.
Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905
Unikajcie wyrażeń plugawych i nieprzyzwoitych i udawajcie, że nie rozumiecie dwuznaczników, których niejeden cynik nie szczędzi w waszem towarzystwie; niestety, wiele jest kobiet, które nie tylko chętnie dają ucho, ale same nawet napraszają się o plugastwo.
Kobieta powinna zawsze pamiętać, że najmniejsza nieostrożność w tym kierunku może narazić na szwank jej sytuacyę, gdyż w oczach świata jest równym występkiem, czy kto daje się podejrzywać o lekkomyślność i niemoralność, czy też faktycznie dopuszcza się zdrożności, godnych potępienia.
Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905
Bądź-jak-bądź, życie kobiety samotnej i pracującej samodzielnie należy do rzędu sztuk towarzyskich, jakim żaden spółczesny magik nie podoła. Szarpanie czci, plotka i obmowa, interesowanie się każdym szczególikiem, każdym ruchem panny samodzielnej – stawia ją w tak drażliwych warunkach, że byłaby wręcz nierozsądną, gdyby, w dzisiejszym stanie rzeczy, chciała występować do walki z otwartą przyłbicą i nic sobie z niczego nie robić. Dlatego też gorąco radzimy pannom pracującym a opuszczonym nigdy nie brać mieszkania na siebie, a w każdym razie zamieszkiwać pod opieką czy w towarzystwie osób starszych. Unikanie jawności w stosunkach koleżeńskich z mężczyznami jest również warunkiem sine qua non dobrej opinii kumoszek, gotowych wszędzie dopatrzyć się źdźbła w oku. Stołując się gdziekolwiek publicznie, nie należy zawierać łatwych znajomości, nie dyskutować zbyt głośno z kształcącą się młodzieżą, nie pozwalać na odprowadzanie się do domu, słowem- postępować tak, ażeby nikt nie śmiał wystąpić z jakimkolwiek uwłaczającym zarzutem. Sądzimy nawet, że panna samodzielna dobrze uczyni, przyjaźniąc się, bodaj z przymusem osobistym, z rówieśniczkami, chowanemi po staremu, jak kwiaty cieplarniane.
Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905
Surowa etykieta, przestrzegana dawniej, dziś nieomal śmieszna, wymaga, ażeby, w powozie, mężczyzna nigdy nie siadał obok damy, o ile nie jest jej mężem, bratem, ojcem, bliskim krewnym lub synem; nawet narzeczony winien przestrzegać to prawidło etykiety, - prawidło bodaj czy nie tchnące zacofaniem, dziś bowiem, na wzór niemców i anglików, narzeczeni korzystają i u nas z coraz większej swobody, spacerują sami, mogą więc bez wielkiego zgorszenia jechać razem dorożką, siedząc przy sobie… Wyższy świat jednak do tego nigdy nie dopuści, bo też nigdy panna sama na ulicę z narzeczonym wychodzić nie powinna według pojęć surowej etykiety.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Młoda panna nie powinna wcale składać wizyt bez pozwolenia rodziców, którzy mają obowiązek poinformować ją o wszystkiem, co etykieta nakazuje w tej mierze. Nie powinna również wyjeżdżać z wizytami inaczej, jak tylko w towarzystwie matki lub zastępującej ją osoby poważnej.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Bardzo często nazwiska i imiona córek, wprowadzanych w świat po raz pierwszy, bywają drukowane na jednym bilecie z nazwiskiem matki.
Jest to oszczędność czasu i kłopotów, i jest bardzo przyzwoitem, gdyż świadczy o opiece matki nad córką.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Młoda panna bywa na balu w towarzystwie matki lub osoby starszej, która kieruje nią na drodze życia światowego. Chociaż młoda osoba może ukazywać się w towarzystwie i z ojcem, lepiej jest jednak, jeśli będzie pod opieką damy, nieodstępnie towarzyszącej jej na każdym balu i zebraniu.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Siedząc z panną sam na sam w sankach, spacerując z nią po lesie, trzeba zawsze i wszędzie pamiętać o osobistej godności i nigdy nie wychodzić z roli człowieka szlachetnego. Panny również powinny baczyć, ażeby na zabawach takich nie przebrać miary i nie narazić na szwank swojej reputacji. Oddalenie się np. na czas dłuższy z kawalerem od grona majówkowiczów uważane być może za skandal.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Młoda panna może dać swoją fotografję tylko narzeczonemu, nie mówiąc, oczywiście, o krewnych.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Zwyczaj kręcenia biodrami w chodzeniu jest bardzo brzydki. U nas chodzą tak przeważnie źle wychowane panny z za Żelaznej Bramy i Nalewek.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Wychodzić natychmiast za damą, która odeszła po wizycie, nie wypada; trzeba poczekać kilka minut, ażeby dać jej możność wyjścia z domu. Wyjątek z tego prawidła grzeczności robi się wtedy, gdy wychodząca prosi o odprowadzenie siebie. W takim razie trzeba niezwłocznie pożegnać się z panią domu i podążyć za wychodzącą damą.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Jeżeli konieczną jest najwyższa ostrożność przy zaznajamianiu mężczyzn, to tem bardziej niezbędna jest w tym wypadku gdy mężczyznę lub kobietę przedstawiamy damie, ta ostatnia bowiem nie może tak łatwo pozbyć się nieprzystojnej znajomości, jak mężczyzna, i nadto, jej reputacja zostaje narażona na wielki szwank, wskutek samej tylko znajomości z człowiekiem wątpliwej opinji. Dlatego też panie powinny przyjąć za ogólne prawidło, usuwanie się od przyjęcia wszelkich rekomendacji, o ile nowych znajomych nie przedstawiają im mężczyźni, do których, przez wzgląd na pokrewieństwo lub inne przyczyny poważne, mają zupełne zaufanie, inaczej mówiąc, panie, jakkolwiek mogą zapoznawać się z obcymi ludźmi przez ojca, matkę, męża, brata lub siostrę, to jednak nawet rekomendacje ze strony blizkich krewnych i doświadczonych przyjaciół powinny przyjmować z najwyższą ostrożnością.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Córka wobec owdowiałego ojca powinna zawsze być raczej z wielkim szacunkiem, aniżeli odznaczać się zbytnią czułością. Gdy już minęło jej lat 12, nie wypada jej całować go publicznie tak jak matkę, lecz owszem należy jej miarkować się w słowach, pozach i ubiorze, bez względu na tak blizki stosunek krwi, gdyż przedewszystkiem wstydliwość dziewicza powinna brać górę.
Mieczysław Rościszewski, Dobry ton, Warszawa, Lwów, 1905
Jeśli się spotkasz z nimi czy to w domu pod okiem rodziców, czy też u znajomych, porozmawiaj z nimi tak długo, jak tego grzeczność wymaga, w sposób uprzejmy, ale nie narzucający się, ani zalotny, nigdy zaś nie zostawaj sama, bez opieki starszych z młodymi ludźmi, ani odbywaj z nimi spacerów bez wiedzy i opieki rodziców; nie czyń tego nawet ze swoimi kuzynami. (...) Nie pozwól też sobie nigdy przyjmować listów ani prezentów bez wiedzy rodziców.
Waleria Zalewska, Dzień młodej panienki, Warszawa 1905
W dzisiejszych czasach postępu, dzięki któremu kobieta pozyskuje coraz szersze pola pracy samoistnej, dbałość jej o reputacyę powinna być tem gorliwszą, ile że jej postępki samodzielne kłują w oczy konserwatywne kumoszki i ostrzą im uszczypliwe języki. Taka panna, pracująca w biurze, w kantorze lub w domu prywatnym, naraża się na tysiące przykrości i opinia staje się dla niej drutem słabo naciągniętym, z którego upadek bywa nader łatwy. Dzielne władanie balansem na takim drucie należy do sztuk karkołomnych, trzeba więc kroczyć naprzód bardzo ostrożnie i obojętnie przyjmować docinki, o ile te do uszu samodzielnej kobiety z za węgła uprzedzeń dobiega!
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Jeżeli nauczyciel przychodzi do dziewczynki, to w czasie lekcyi powinna zawsze być obecną albo matka, albo guwernantka, lub bodaj niańka dziecka.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Kobieta wogóle nie powinna sobie pozwalać na składanie wizyt mężczyznom; dopuszcza się to jedynie w takim razie, jeżeli kobieta ma złożyć wizytę, powodowana uczuciem wdzięczności, lub gdy pomiędzy mężczyzną a kobietą istnieje dawna przyjaźń, oparta na głębokim szacunku.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Młode mężatki same nie bywają na balach; jeżeli mąż nie może im towarzyszyć, to winien go zastąpić brat, wuj lub jedna z pań poważnych wiekiem i stanowiskiem. Jeżeli nie mogą znaleźć nikogo dla towarzystwa, to powinny przybyć jaknajwcześniej i oddać się pod opiekę tej osoby, której poleci jej gospodyni domu.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Zastrzegamy się, że wyrazu skromność nie trzeba brać za jedno z wzdraganiem się. Pierwsza jest pięknym przymiotem w kobiecie i stanowi jej największą ozdobę, drugie zaś – to fałszywy kierunek wychowania, śmieszna i bezskuteczna chęć uchodzenia za skromną. Do tej wadliwie pojmowanej zasady (wzdragania się), niestety, niektóre panny lubią się uciekać w czasie tańców lub gier towarzyskich, i za każdym razem, gdy kawaler, opierając się na przepisach gry, pragnie skorzystać z praw, jakie mu przysługują, odwracają się, a jednak koniec końców spełniają to, czego gra wymaga, ani przypuszczając, te wszystkie te wykręty wywołują powszechne niezadowolenie, wzruszanie ramion i uwagi kostyczne. Taki sposób postępowania nazywa się kokieterją w złym tonie, a żaden dobrze wychowany mężczyzna nie weźmie jej za skromność, lecz odejdzie z odrazą od takiej panny, lub uzna ją za swywolnicę, z którą swobodniej nawet pożartować nie można.
Przeciwnie, z panną, która bez żadnych wstrętów ulega przepisom zabawy i spełnia je z całym spokojem, ani jeden mężczyzna, nawet najśmielszy, nigdy nie pozwoli sobie na żadną poufałość.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Młoda panna nigdy nie przyjmuje sama wizyty panów. Może wyręczyć chorą matkę, ale zawsze w towarzystwie kuzynki lub przyjaciółki.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Młode panny nie powinny jeździć jako amazonki bez towarzysza.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Dobór gier towarzyskich powinien być odpowiedni, t.j. taki, żeby w niczem skromności i uszu panny nie raził. Powinno się unikać przypadkowego niby dotykania rękami panny (...). Przy „cenzurowanym” nie pozwalać sobie na żadne nieprzyzwoite dwuznaczniki i aluzye, przy sądzeniu zaś fantów nie żądać za karę od panien „pocałowania narzeczonego”.
M.A. Zawadzki, Przewodnik zakochanych, Warszawa 1908
Pilnie strzegły swej reputacji osierocone i coraz uboższe panny Jedlińskie z Pana Graby
- Żyjemy jak pustelnice, - mówiła starsza Laura, - nie bywamy nigdzie i nikogo nie przyjmujemy, bo jako młode panny, mieszkające same jedne, nie chcemy się narazić na plotki.
- Nie chcemy narazić się na plotki, - potwierdziła młodsza Adela.
Eliza Orzeszkowa, Pan Graba, Warszawa 1872
Strofowana (za drobny wybryk) była też bohaterka Pamiętnika Laury:
Kobiety od najmłodszych lat muszą się przyzwyczajać trzymać się zawsze w granicach przyzwoitości, kto je przekracza zyskuje tylko naganę i wzgardę w podziale. Czyn twój wynikał z braku zastanowienia, a może da powód do bardzo niemiłych i niekorzystnych plotek.
Felicja Szymanowska, Pamiętnik Laury, Warszawa 1877
Tosia. Patrz co on do mnie pisze – nazywa mnie swojem słonkiem, to ładnie, co? nazywał cię kto kiedy słonkiem?
Babunia. Zapomniałaś Tosiu, że Janka nie miała jeszcze narzeczonego a do przyzwoitej panienki tylko narzeczony ma prawo pisywać takie listy.
Gabriela Zapolska, Dziewiczy wieczór. Akwarela sceniczna w jednym akcie. Lwów 1899
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, urodzona w roku 1875 i wychowana w Berlinie, wspominała, jak surowo była strzeżona przez swą angielską guwernantkę – najwyraźniej surowiej niż jej przyjaciółki:
Jednak udręką moją wówczas byłą wielka surowość i nieustępliwość mojej matki w tym, że absolutnie nie wolno było mojej guwernantce Miss Telford opuścić mnie za domem na krok.
Oczywiście i wyjściu na ulicę (albo i na szosę w Antoninie) mowy nie było, o tym wcale nie marzyłam. Wszak każda z nas, panienek, miała swoją guwernantkę i gdy (jak często bywało) chodziłyśmy razem na spacer, za nami kroczyły w przyjaznej rozmowie moja Miss Telford z panną Fisch Doudouce, Frl. Eichstädt od Elsie Alten, Frl. Ana od Marie Penafiel etc.
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010
Lecz wracając do sprawy guwernantek – chodziło mi o to, bym mogła, tal jak moje przyjaciółki, pozostać sama na tak zwane Mädchentee, tj. herbatki popołudniowe, zwykle w niedzielę, na które po kolei zapraszałyśmy się nawzajem. Bywały tam same tylko panny. Mimo to matka moja wymagała zawsze, by miss Telford pozostawała na tych zebraniach.
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010
Gdyby tylko jakiś młody człowiek na horyzoncie się pokazał, miała rozkaz natychmiast zabrać mnie do domu – i raz, ku mojej rozpaczy i furii, to się zdarzyło, ku uciesze wszystkich (bo niektóre panny były mniej ostro trzymane).
Było to na tenisie w ogródku pałacu Arnim na Pariserplatz. Grałyśmy w tenisa, moje przyjaciółki i ja, gdy z sąsiedniego Jockey Klubu znajomy nasz, hr. Kaunitz, widząc nas przez okno, przysłał nam przez służącego tacę z lodami i lemoniadą… to już wystarczyło, by zdenerwowana Miss Telford zapędziła mnie do domu.
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010
Opisuje także (w Krakowie w 1903 r.) inną pannę, mimo dość zaawansowanego wieku dotrzymującą wszystkich zakazów obowiązujących panny:
Delegat był starym kawalerem i dom prowadziła (w dzisiejszym województwie) jeszcze starsza od niego siostra, panna Ludmiła Fedorowicz, ogólnie przez nas zwana Fedorą. Mimo lat niemłodych uważała się zawsze za panienkę, nie uważała za stosowne wychodzić sama i jeździła tylko powozem brata.
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010
Niezbyt pozytywnie wspomina ten aspekt panieńskich lat Eleonora z jaxa-Chamców Trzecieska:
Tak upłynęły moje panieńskie lata. Przyznaję, że było to próżnowanie i często żałuję, że tak nieproduktywnie upłynęły lata mojej młodości. Dzisiejsze panny mają swobodę, wszędzie mogą same chodzić, mogą się kształcić, pracować samodzielnie. Myśmy były po prostu więzione, nie wolno było dorosłej pannie z tzw. ”dobrego towarzystwa” wyjść samej na ulicę, do kościoła, na lekcje. Smutne to było i nudne. Zachowywałyśmy przez to długo naiwność dziewczęcą i – jak twierdzą niektórzy – związany z nią wdzięk. Ale żadna z nas niczego gruntownie nie umiała i musiała się tylko oglądać na męża.
Pamiętnik Eleonory z Jaxa Chamców Trzecieskiej (mojej Prababki) z końca XIX wieku