Opał stanowił niezwykle istotną pozycję w budżecie. Zużywano go sporo na co dzień w kuchni, zimą do ogrzewania, do grzania wody… Na wsi drewno było stosunkowo tanie, w mieście niestety nie. Na ceny węgla uskarżano się nieustannie.
Dlatego gospodarna pani domu sama zarządzała opałem – zarówno dbając, o zaopatrzenie się w odpowiednią ilość we właściwym czasie, jak i wydając go służbie w stosownych ilościach. Powinna nauczyć służbę, jak go używać jak najbardziej oszczędnie, a także zadbać, by piece utrzymywano w odpowiednim stanie.
W mieście dochodził jeszcze dodatkowy kłopot z transportem – opał trzeba było zrzucić do piwnicy, po czym w miarę potrzeby przenosić do mieszkania.
Dlatego pisma kobiece donosiły o nowościach takich, jak kuchenki naftowe czy gazowe, podkreślając wynikające z ich stosowania oszczędności na kosztach opału.

Pomimo tego wszystko w ładzie domowym, nagina się już ku nadziei lata. Czasowi mieszkańcy Warszawy, zabierają się już do wyjazdu, znikają dubeltowe okna, piecom i kominkom przesyła się adres pożegnalny, futra zabierają napowrót znajomość z kamforą, piżmem i pieprzem tureckim, a budżet domowy oddycha trochę po strasznych ciosach, jakie mu drzewo i węgiel, że nie wspomnimy o innych zimowych wydatkach, zadały.

Wacław Szymanowski, Przegląd, w: „Bluszcz”, 1868

 

Najlepszem drzewem opałowem jest drzewo bukowe i grabowe; dębina, jakkolwiek twarda, nie pali się dobrze. Drzewo opałowe musi być w ogóle suche i zdrowe a kłody przy rzucaniu mają wydawać świszczący dźwięk. Drzewo świeżo ścięte, spławiane wodą, spruchniałe, lub stoczone robakami, nie pali się dobrze. Zdrowe drzewo bukowe, lub grabowe, jest zwykle w poprzecznym rozkroju białe i twarde; wilgotne da się łatwo poznać po odstającej, lub uszkodzonej korze, gdy jednak nie jest zepsute da się łatwo osuszyć na słońcu i powietrzu.

Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Oględna pani domu nie spuści się w tak ważnej rzeczy na obojętność i niedoświadczenie sług, ale postara się by drzewo i węgiel były pod kontrolą a jeżeli sama nie jest w stanie tego dopilnować, to wyszle córkę, lub zaufaną osobę, gdy się paliwo z komórki znosi do pokoju lub kuchni.

Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

W miesiącach letnich gospodyni jest zbyt zajętą smażeniem konfitur, suszeniem owoców itp. ażeby mogła myśleć o bieliźnie i sukniach, o opał postara się ona w miesiącu sierpniu i wrześniu, o zakupnie jarzyn na zimę pomyśli w październiku i listopadzie – jednem słowem przeznaczy ona na wszystko stosowną porę.

Julia Selingerowa, Obowiązki kobiety każdego stanu w zakresie gospodarstwa domowego, Lwów 1882

 

Jak palić węglem kamiennym.
Węgiel stanowi dziś główny materjał opałowy, jest zatem pożyteczną rzeczą, aby gospodynie przez wzgląd na ekonomią wiedziały, jak najracjonalniej należy z nim postępować? Mniej więcej doświadczona wie, że węgiel kostkowy, lub przynajmniej drobny, jest lepszym do kuchni, szczególniej gdy ta wielką nie jest i duża bryła z trudnością pod blachę zmieścić się tylko może, rąbanie zaś jest dla kobiety kucharki zbyt uciążliwą rzeczą. Przytem oszczędniej tu wypadnie, gdy węgiel drobniejszy dokłada się na pewien czas przed skończeniem gotowania, szczególniej też w lecie, gdy ogień nad potrzebę przedłużony, prócz straty paliwa, jeszcze nieznośny upał przynosi.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Cokolwiek bądź chcesz wyczyścić czyli porządki domowe, Warszawa 1887

 

Miał węgli kamiennych.
Miał węgli kamiennych najwyborniej się pali, skropiony mocno wodą i sypany po trochu na żarzące się już węgle. Jest to nader ważna oszczędność przy obecnej drożyźnie węgla; staranne gospodynie powinny pilnować, aby zabierano do palenia węgiel razem z prochem i nieprędzej kupować nowy zapas, aż dawny wraz z miałem do szczętu wybrany zostanie.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Cokolwiek bądź chcesz wyczyścić czyli porządki domowe, Warszawa 1887

 

Tyle się już mówiło w przedmiocie paliwa, a jednak za mało o podstawach racjonalnego gotowania, pragnę zatem dziś parę słów w tym względzie dodać. W ogóle służba u nas nie tylko w mieście, ale i na wsi nie zna i nie rozumie wartości paliwa; przy dzisiejszem wytrzebieniu lasów naszych i przy wysokiej cenie tak węgla jak drzewa, należy koniecznie, aby panie same osobiście wglądały w urządzenie ogniska kuchennego. I tak: opalanie i gotowanie wymaga zachowania pewnych prawideł. Wieczorem zanim kucharka się uda na spoczynek, powinna oczyścić ognisko z popiołu, a na ruszcie ułożyć połapane drobno drzewo na podpałkę, aby przez noc przeschło, szczególniej, jeżeli jest nie zupełnie suche. Można także taką podpałkę włożyć w piecyk pod blachę dla wysuszenia, ale to nie upraszcza tak roboty, bo wyjęty popiół wyrzuca się zaraz razem ze śmieciami wieczorem i ognisko jest już gotowe do rozpalenia. Drzewo do palenia, czy to w piecach czy w kuchni, powinno być krótko porżnięte, a drzwiczki od ogniska w kuchni podczas gotowania zawsze zamknięte. Są to rzeczy elementarne, ale potrzebne do wiadomości młodych a chcących praktycznie gospodarować pań. Przy rozpalaniu ognia należy wszystkie otwory w blasze ponakrywać, i nigdy nie używać większej ilości podpałek do rozniecenia ognia nad jedną drzazgę w braku podpałek, jako też jedną zapałkę, o którą odrazu zapalić podpałkę. Służące nasze do rozpalenia jednego ogniska używają często 20, tak dwudziestu zapałek, lepiej już wtedy, niech zapalą maleńką blaszaną lampkę, którą się używa do piwnicy przy braniu węgli. Lampka taka kosztuje 5 kop. a knot się robi z grubej bawełny. Nie należy nigdy rozpalać ognia, zanim nie są przygotowane przedmioty, mające być zaraz na ogień wystawione. Ogień nie powinien być niepotrzebnie podniecany i utrzymywany w piecach kuchennych bez potrzeby, co jest zwykłem przyzwyczajeniem kucharek a naraża tylko na straty. Jeżeli potrzeba coś prędko zagotować, wrzucić troszkę drobno połupanego drzewa lub miału od węgli, który się pali jak drzazga, nie zasypując jednak ognia, co ma miejsce, jeżeli się go odrazu za wiele włoży, na wsi zaś są zawsze na takie usługi kupy wiórów, które należy kazać zbierać i wypalać, nie dozwalając robić z tego gnojowiska. Skoro się zaś ma coś gotować dłużej i nieprzerwanie to niepotrzebnem jest rozniecanie silnego płomienia, może on być słabszym, posługując się potrochu węglem, torfem i t. p. Nigdy nie należy podtrzymywać tak silnego płomienia, aby potrawy wykipić mogły, a tym sposobem się przegotowały, głośne bowiem kłębowanie się gotowanej potrawy na blasze zalicza się do grubej uiewiadomości lub niedbałości kucharki.

L.C., Pogawędka gospodarcza, w: „Bluszcz”, 1892

 

Dawniej córka domu lub ktoś z zaufanych wydawał węgle z piwnicy, wiem nawet jak jedna bogata panna zrobiła konkietę ze ślicznego chłopca adwokata tem, iż mieszkając w jednym domu widywał, jak owa panienka codzień chodziła do piwnicy wydawać węgle. Wprawdzie była sama ładna a co więcej bogata, kto wie, czyby się to małżeństwo z miłości udało, gdyby było inaczej.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Pogawędki gospodarskie, w: Kolęda dla Gospodyń, 1893

 

Kilka rad dla młodych gospodyń.
Młodym gosposiom pragnącym swoje gcspodarstwo prowadzić składnie i ładnie, a nie mającym w tem żadnego doświadczenia, pragnęłabym nie jedną podaną poniżej uwagą stać się pożyteczną. Nie wszystkie bowiem panienki wychodzące za mąż, otoczone być mogą takim dobrobytem, aby do kuchni wtrącić się nie potrzebowały, a tem samem brak znajomości i dozoru w gospodarstwie kobiecem, nie zrobił im z tego powodu uszczerbku.
Z temi zatem paniami pragnę podzielić się nabytem w dłuźszem mojem życiu doświadczeniem. Może niejedna z was, moje panie, uśmiechnie się, że zaczynam od rozpalania ognia pod blachą, wierzcie mi jednak, że i ta wiadomość przydać wam się nieraz może, bo czasem traficie na niezbyt rozgarniętą służącą, która nie zawsze dać sobie umie radę z rozpaleniem ognia, a tu pilno nieraz obiad nastawiać, a ogień rozniecić się nie może. Wówczas jak to dobrze będzie, gdy pani przyjdzie z dobrą radą. I tak: trzeba dopilnować, aby ruszty przy rozpalaniu były zupełnie oczyszczone z popiołu i resztek węgla, oraz popiół z pod rusztów wybrany. Nie mówię już o gruntownem oczyszczeniu komina, które choć raz na tydzień powinno być koniecznie dokonane, a to przez zdjęcie bocznych fajerek i wygarnięcie z pod nich wszystkiego popiołu, który następnie małemi drzwiczkami w dole komina powinien być usunięty. Na środku więc tego oczyszczonego rusztu położyć większy kawałek drzewa lub kilka mniejszych węgli kamiennych, na to trochę niepotrzebnego papieru i kilka cienko i krótko połupanych drewienek, polać troszką nafty i zapalić zapałką; ogień obejmie odrazu ułożony materyał, a gdy się dobrze rozpali, nałożyć większą ilość drobniejszego węgla, który pa chwili cały stanie w płomieniu. Gdy trzon się rozpali i wszystko zacznie się silnie gotować, można drzwiczki od popielnika przymknąć, nawet szyber nieco przysunąć, przez co cug się zmniejszy i węgiel wolniej się wypala. Wypalony węgiel, gdy trzeba świeżym zastąpić, należy zgarnąć pod pierwszą fajerkę, a świeży umieścić na ruszcie nieco głębiej, przez to płomień się nie przygasi i to, co stoi na fajerce nie przestanie się gotować, a ogień pchany cugiem w głąb komina, odrazu świeży węgiel zajmie i rozpali.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1901

 

Na wsi materjał opałowy niewiele kosztuje, zwłaszcza gdzie jest las, ale w mieście, w obec wysokich cen węgla kamiennego a jeszcze wyższych drzewa, należy go oszczędzać. Tymczasem „grzanie dusz" jak się wyrażają nasze gospodynie wymaga utrzymywania przez kilka godzin ognia w piecu i to dość silnego. Dlaczegóż jednak prasować koniecznie staroświeckiemi żelazkami, kiedy można je zastąpić nowemi? Czy można? Zaraz się przekonamy, że bardzo łatwo. Przedewszystkiem należy wspomnieć o grzaniu żelazek za pomocą maszynki naftowo-gazowej: prymus. Maszynka taka upowszechniła się w mieście bardzo, a i na wsi zdobywa sobie także coraz większe uznanie u gospodyń oszczędnych. Ma ona tę ważną zaletę, że wcale nie kopci; gaz naftowy miesza się bowiem dokładnie z powietrzem i wydaje płomień niebieskawy, nie brudzący wcale naczyń których dotyka. Z tej własności maszynki Prymus można doskonale korzystać do grzania na niej żelazek. Dość postawić zwyczajne żelazko z duszą na dobrze rozpalonej maszynce, żeby po upływie 15 minut, co najwyżej, mieć duszę ogrzaną nie gorzej, aniżeli w piecu. Oszczędzamy tu podwójnie, bo raz opału, a powtóre fatygi wkładania do ognia i wyjmowania dusz, przyczem nie trudno o wypadek. Co do kosztu, to wypaliwszy za grosz nafty, ogrzewamy dwa razy duszę. Najlepiej jest nie wyjmować samej duszy, lecz stawiać ją razem z żelazkiem na maszynce.

O żelazkach do prasowania, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Pozostałą część dochodu należy podzielić możliwie najpraktyczniej: na pożywienie, ubranie, obuwie, bieliznę, pranie, opał, światło, pensyę i podarunki dla służby, wynagrodzenie stróża za przynoszenie węgla lub inne posługi grubsze, napiwki wszelkiego rodzaju i inne nieprzewidziane wydatki, stanowiące sporą rubrykę rozchodu; nadto do budżetu wnieść należy pewną kwotę na podatek kwaterunkowy lub inny, na przyjęcie gości i na rozrywki osobiste, w końcu zaś na wsparcie ubogich, gdyż i o bliźnich swoich w najmniej zamożnym stanie nigdy zapominać nie należy.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów, Warszawa, 1904

 

Wielka obecnie drożyzna opału, mieszkania i usługi, wywołała potrzebę obmyślenia czegoś, coby choć w części umniejszyło coraz uciążliwsze a konieczne w każdem gospodarstwie wydatki. Otóż wybornem okazało się użycie tu nafty do maszynek zastępujących kuchnie, raz że nadzwyczaj jest znaczna różnica w cenie jej i drzewa, po wtóre iż pokój na kuchnią przeznaczony, może mieć inny użytek; potrzecie, że kucharkę wyśmienicie zastąpi skrzętna i pracowita gospodyni domu, i bez zabrudzenia rąk i odzieży może zgotować obiad przysposobiony poprzednio przez dochodzącą służącę, unikając tego fatalnego a może najprzykrzejszego pieczenia się przy kominie angielskiej kuchni, i gorąca wśród lata, nieuniknionego następstwa kilko-godzinnego palenia w szczupłem mieszkanku, w którem naturalnie kuchnia z pokojami sąsiadować musi. Kuchenka naftowa sprzęt nawet pewnej elegancyi, postawiony w pokoju na stole, nie daje nawet pozoru nieporządku a nadewszystko swędu nie robi żadnego. Naczynia do gotowania na nafcie używane, są wcale ładne i nadzwyczaj łatwo oczyszczać się dają; są one w ogóle z białej angielskiej blachy, z dnami mosiężnemi, dla lepszego wytrzymywania wielkiego żaru jaki nafta wydziela. Droższe, robią z ferbałtu, emaliowane biało, lub kolorowo jeżeli i na wierzchu polewę mieć chcemy.
Kuchenki naftowe są różnej wielkości, i płomień pod niemi dwojakiej bywa siły; jedne są opatrzone pojedynczym inne podwójnym knotem pod fajerką. Kuchenka ulepszona systematu belgijskiego w magazynie p. Schrodera na Granicznej ulicy, o jednym ognisku i jednym knocie kosztuje rs. 2 kop. 50,i spotrzebowywa za ½ grosza nafty do zagotowania czterech szklanek wody; o dwóch knotach znacznie popieszniej i większe naczynie z wodą rozgrzewająca rs. 3 kop. 75. Pojedynczo-knotowa z podwójnemi fajerkami rs. 4 kop. 50. Opalona dwoma knotami pod każdą z dwóch fajerek rs. 7 kop. 50. Kuchenki z trzema i czterema fajerkami mają ogniska, z podwójnym zawsze płomieniem i kosztują, pierwsze rs. 14 kop. 50, drugie rs. 17 kop. 50.
Naczynia do kuchenek naftowych zastosowane, garnki blaszane płaskie, raczej głębokie rądelki, odpowiednie wymaganym użytkom mają różne ceny począwszy od kop. 70 za sztukę. Śliczne są nadewszystko zręczne patelki głębsze z nakryciem od kop. 60, i zupełnie płytkie do smarzenia mięsa, omletów, emaliowane, lub z grubej białej angielskiej blachy, od kop. 40.

Gospodarstwo domowe. Kuchenki naftowe, w: „Tygodnik mód i powieści”, 1875

 

Kuchnia gazowa uwalnia od tych kłopotów raz na zawsze. Rozporządzać gazem do gotowania możemy o każdej porze dnia i nocy, w dowolnej ilości; urządzenie kompletnej kuchni gazowej z piecykiem kosztuje jednorazowo, jak sama sprawdziłam, zaledwie około kilkunastu rubli, a za gaz do kuchni płacę miesięcznie około trzech rubli. Obecna cena gazu do gotowania, ostatnio zniżona, stanowczo wypada taniej od kosztu węgla.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Gaz w gospodarstwie domowem, w: Kolęda dla Gospodyń, 1896