
Chrzest
Chrzest był oczywiście niezwykle ważnym momentem w życiu dziecka i jego rodziców. Ze względu na wysoką śmiertelność niemowląt często odbywał się bardzo wcześnie w ich życiu – wynika to zarówno z poradników, jak i ze wspomnień. Często także odbywał się w domu. Na rodziców chrzestnych zapraszano zazwyczaj bliskich krewnych, począwszy od dziadków dziecka. Chrzestnymi mogły być także całkiem małe dzieci.
Poradniki niewiele zajmowały się samą ceremonią (należącą do sfery religii, nie manier), za to dużo jej świecką otoczką – tym, kogo należy zaprosić na rodziców chrzestnych, kto ponosi koszty ceremonii, kto, komu i jakie podarki powinien wręczyć, a także w jakim stroju należy wystąpić.
Nieoceniony pan Rościszewski, pełen rad na każdy możliwy temat, doradzał także matkom, jakie imiona dla dzieci najlepiej wybierać.
Zwykle matka matki i ojciec ojca mają pierwszeństwo w trzymaniu do chrztu pierwszego swego wnuka. Przy drugim, pierwszeństwo należy się matce męża i ojcu żony. Przy następnych, wybór do rodziców należy, zwłaszcza, jeśli dziadek albo babka nie żyją. U nas, najczęściej wybiera się rodziców chrzestnych z pośród zamożnych przyjaciół, nawet bardzo młodych; liczymy bowiem na opiekę i pomoc, jaką kumowie obowiązani są swemu chrzestnemu dziecku, w przyszłości. Smutno jednak powiedzieć, że tak jak w tylu innych razach, nie należy na to liczyć wcale; chrzestni bowiem rodzice pamiętają, że są kumami, dopóki chrzestnicy nie potrzebują ich pomocy i dopóty, dopóki objawi przywiązania i miłości kończą się na cukierkach lub zabawkach. Ojciec i matka nie mają prawa być rodzicami chrzestnymi swego dziecka.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Zwykle matka chrzestna wybiera sobie sama kuma; można jej wskazać osoby którychbyśmy sobie życzyli, ma ona jednak najzupełniejsze prawo odrzucenia ich. Najlepiej, gdy wszelkie tego rodzaju przygotowania, narady i układy postanowionemi będą i rozwiązanemi na dwa miesiące przed urodzeniem się dziecka.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Rodzice zezwalający, aby młody człowiek, który stara się o ich córkę, trzymał z nią razem dziecko do chrztu, przyjmują tym sposobem pewien rodzaj zobowiązania względem kawalera chociaż w niższych klasach towarzyskich u nas panuje przesąd, zabraniający żonie i mężowi, oraz narzeczonym, trzymać do chrztu dziecko swoich przyjaciół.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Kum i kuma mają dość znaczne wydatki do poniesienia przy chrzcie. W naszym kraju ponosi je przeważnie ojciec chrzestny, chociaż nader często przyczynia się do takowych i matka chrzestna. Koszta ceremonii kościelnej chrztu, to jest wynagrodzenie księdza i organisty, płaci kum. Następnie wspólnie z kumą lub sami robi piękny prezent matce i daje coś akuszerce, która zazwyczaj przy chrzcie się znajduje, oraz mamce lub niańce. Oprócz tego składa podarek dla swego chrzestnego syna lub córki, który powinien składać się z złotych lub srebrnych przedmiotów, jak naprzykład z woreczka napełnionego dukatami lub innemi złotemi monetami, ze sztućca srebrnego, a talerzyka takiegoż, z kubka a w najgorszym razie z medalu srebrnego, odbitego na pamiątkę chrztu, z imieniem i nazwiskiem dziecka i datą. Matka chrzestna zaś zajmuje się powiększeniem garderoby malca, składając mu w podarku powtórną wyprawkę. Kum kumie posyła w wigilię lub w dzień chrztu pudełko cukierków, jeden lub kilka tuzinów rękawiczek i piękny bukiet. Przedmioty te mogą być zamknięte w gustowną i bogatą skrzynkę albo w salonowy jaki zbytkowny mebel, jakąś szafkę, komódkę, chiffonier lub coś podobnego.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Mąż kumy albo rodzice jej, jeśli jest panną, wyprawiają w ciągu tygodnia suty obiad na cześć kuma. W razie bliższej zażyłości lub przyjaźni, matka chrzestna może mu dać na pamiątkę mały podarek, naprzykład przedmiot będący dziełem jej rąk, jakiś vide-poches, cygarniczkę, torbę albo kosz na papiery itp. Jeśli rodzice chrzestni wybrani przez matkę i ojca nie znają się wcale, należy na kilka dni przed chrztem dać wieczorek, na którym zaznajomić się powinni.
Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876
Na zakończenie powiemy słówko o chrzcinach i obowiązkach rodziców chrzestnych. Zwykle na rodziców chrzestnych zaprasza się osoby najstarsze i najbardziej szanowane w rodzinie, albo z którymi łączą najserdeczniejsze stosunki familijne. Prosząc obce osoby daje im się dowód wyróżnienia i sympatyi, albo też wybiera się osoby wpływowe, z wysokiem stanowiskiem, których względów lub poparcia potrzebują rodzice. Ale w takim razie trzeba ich naprzód zapytać czy zrobią ten zaszczyt. Gdy się rodzice chrzestni nie znają, trzeba mężczyznę zapoznać z kobietą przed dniem chrztu. Terminu ściśle przepisanego na chrzest niema, przepisy religijne nie każą odkładać długo. Ojciec chrzestny ofiarowywa podarunek dziecku, opłaca służbę kościelną i domową; do niego należy pojechać po matkę chrzestną i przywieźć ją do domu rodziców dziecka. Matka chrzestna na kilka dni przed ceremonią powinna posłać dziecku sukienkę i czepeczek do chrztu, praktycznie jest dodać i powłóczkę na poduszkę zupełnie tak przybraną jaki jest garnirunek sukienki.
W dzień chrztu daje upominek stosownie do położenia i gustu osobistego; trzeba również ofiarować coś osobie, która zawozi dziecko do kościoła i oddaje w chwili chrztu (zależy to od woli jaką przeznaczamy sumę, mniej więcej od kilku rs. i wyżej).
Po powrocie od chrztu rodzice powinni niezmiernie uprzejmie podziękować chrzestnym za przysługę jaką wyświadczyli; zwykle urządza się przyjęcie.
O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1894
Sukienki do chrztu zwykle wykończają się bardzo ozdobnie z muślinu, z zakładkami i walensjenką, albo z batystu i koronki zamiast falbanek, całe podwleczone materyą albo satin Liberty. Fason ich nie uległ zmianie, tylko jak we wszystkiem tak i tu zbytek w przybraniu zastąpił dawne skromne materyały. Płaszczyki dla dzieci najładniejsze są białe, skromne i praktyczne szyją z kaszmiru, voile, czy cienkiego szewiotu, a z piki na dnie gorące; strojny płaszczyk będzie z białej sicilienne, podszewkowany materyą różową lub niebieską a garnirowany falbaną plisowaną i riuszką z muślinu jedwabnego; zamiast kołnierza maleńki kapturek zakończony kwaścikiem; pod szyją wielka kokarda. Równie piękny będzie płaszczyk z cienkiego sukna białego, na jedwabnej białej podszewce, którą podkłada się flanelką, jeżeli chodzi o ciepło. Przybranie stanowi gipiurowa wszywka i koronka; krótka pelerynka modniejsza obecnie od długiej.
O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1899
Przy chrzcinach obowiązują zupełnie skromne toalety
Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900
Otóż, pomimo zwrotu do przeszłości, wszelkie nadzwyczajne imiona, wydobyte z ksiąg starożytnych, zostały stanowczo skazane na banicyę. A więc i u nas używać ich nie należy – możnaby bowiem dziecko nasze narazić na śmieszność – n. p. Kunegunda, Balbina, Leokadya, Genowefa, Marcyanna, Honorata, Weronika, Agnieszka, Marcela, Franciszka, Agata, Apolonia, Eulalia, Eufrozyna, Katarzyna i t. p., w ogóle wszelkie imiona prababek, są dziś stanowczo dla naszych dziewczątek nieodpowiednie. Nieodpowiedniemi są również dla chłopców imiona, stanowiące przywilej gminu, jak: Bartłomiej, Marcin, Franciszek, Maciej, Tomasz, Marcyan, Onufry, Agapit, Anzelm, Dydak, a nawet Piotr, Paweł i Wojciech.
We Francyi imiona biblijne wracają wprawdzie do użycia, n. p. Marya, Anna, Elżbieta, Sara, Ewa, Ruth – u nas jednakże Ruth i Sara nigdy nie były wzięte, Ewa zaś i Elżbieta mają w sobie coś gminnego.
Co kraj, to obyczaj: Magdalena (zdrob. Made), Genowefa (zdrob. Ginette), Zuzanna (zdrob. Suzette), Antonina (zdrob. Toine), wraz z Martą, Teresą, Małgorzatą i Gertrudą są najbardziej w modzie w Paryżu. U nas nie tylko że ich zaniechano, ale wręcz mogłyby pannę ośmieszyć! Gertruda Cymbalińska – padam do nóżek!
Również nie nadaje się imion bohaterów chłopcom, n. p. Napoleon, Cezar, Maryusz, Achilles i t. p., jak pannom imion zbyt ckliwych, n. p. Klara, Tekla, Modesta i t. p.
Zdaniem naszem, najwłaściwszemi imionami dla panien z towarzystwa byłyby następujące ze słowiańskich: Mieczysława, Mścisława, Czesława, Zdzisława, Mirosława, Bogusława, Wanda, Bolesława, Bronisława, Szczęsna i Władysława – dla chłopców zaś, oprócz podobnych imion męskich, nadto: Jerzy, Witold, Żelisław, Miron, Olech, Bohdan i Miłosz. Z imion świętych kościoła katolickiego za najwłaściwsze uważamy dla panien: Anna, Cecylia, Emilia, Ewa (modne), Eugenia, Felicya, Helena, Henryka, Hipolita, Ida, Ignacya, Irena, Jadwiga, Janina, Józefa, Julia, Leonia, Ludwika, Marta (ekscentr.), Marya, Matylda (przestarz.), Raymunda, Romana, Teodora, Walerya, Zofia, Zygmunta (przez wzgląd na modę urabiania nowych imion), – dla chłopców: Adolf, Aleksander, Alfred, Antoni, Artur, Brunon, Edmund, Edward, Emilian, Feliks, Henryk, Hipolit, Jacek (eksc.), Jan, Julian, Karol, Konstanty, Leon, Lucyan, Maryan, Rafał, Raymund, Roman, Stefan, Teodor, Walery i Zenon.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Dopóki dziecko jest maleńkie, zdrabnianie jego imienia jest prawie koniecznem; to, co ładne bywa jednak za lat pacholęcych, ośmiesza młodzież dorastającą, wszelkie przeto Lalusie, Tutusie, Niunie, Babusie i t. p. powinny być stanowczo zaniechane przynajmniej od dziesiątego roku życia panienki lub chłopczyka.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Nadawanie dzieciom całej litanii imion zostało zupełnie zaniechane; nadaje się jedno, dwa, a conajwyżej trzy imiona.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Istnieje zwyczaj nadawania dziewczynce imienia matki chrzestnej, chłopcu zaś – ojca chrzestnego. Jeżeli te imiona są trochę śmieszne lub przestarzałe, to należy do dobrego tonu, ażeby rodzice chrzestni, przyjmując uczyniony im zaszczyt, sami oświadczyli młodej matce, że bynajmniej nie będą się czuli urażeni, gdy ich chrześniak lub chrześniaczka nie otrzymają ich imion.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Na tydzień, albo w tygodniu przed datą chrztu, ojciec chrzestny posyła matce chrzestnej ozdobne pudło z cukierkami oraz prezentem. Dawniej prezent ten składał się z tuzina lub pół tuzina rękawiczek glansowanych w szkatułce mniej lub więcej ozdobnej, moda jednak zmieniła ten zwyczaj. Prezent powinien być prawie bagatelny i polega na zwyczajnym bukieciku kwiatów, bukiecik ten jednak musi być podany w kubku z bardzo kosztownej porcelany, z bronzu lub kryształu starego. W stosunkach zażylszych bukiet można zastąpić przedmiotem cenniejszym – bransoletą, wachlarzem, wreszcie owemi rękawiczkami, byle szkatułka była pachnąca i cała w haftach, wstążkach i koronkach.
Młoda panna może otrzymywać od swego kuma tylko cukry i kwiaty.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Ojciec chrzestny posyła cukierki również młodej matce wraz z prezentem. Cukierki winny się znajdować w bonbonierze niebieskiej – gdy idzie o chłopca, i różowej przy dziewczynce. Na bonbonierze figuruje zazwyczaj imię i nazwisko dziecka i data chrztu. Niekiedy w jednym rogu daje się tylko monogram dziecka srebrny z brylancikami, lub złotego amorka ze strzałą, na której widnieje imię niemowlęcia.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Rodzicami chrzestnymi mogą być dzieci od lat siedmiu, a nawet i młodsze, o ile ktoś za nich przy chrzcie odpowiadać będzie. Bracia i siostry mogą być rodzicami chrzestnymi swoich braciszków i siostrzyczek. Zwyczaj obowiązuje, ażeby pierwszego wnuka trzymał dziadek po mieczu, a pierwszą wnuczkę babka po kądzieli. Drugie dziecko trzyma zazwyczaj dziadek po matce i babka po ojcu. Następne dzieci mają za rodziców chrzestnych najbliższych krewnych, najpoważniejszych jednak w rodzinie. Młoda panna może otrzymywać od swego kuma tylko cukry i kwiaty.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
W dzień chrztu ojciec chrzestny wdziewa tużurek i udaje się po matkę chrzestną do jej mieszkania powozem lub pieszo. Matka chrzestna ma na sobie elegancką suknię wizytową i kapelusz jasny. Oboje są w białych rękawiczkach glansowanych. Należy mieć karteczkę, na której czytelnie wypisane są wszystkie imiona i nazwiska rodziców dziecka i data jego przyjścia na świat. Karteczkę tę podaje się księdzu.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Dziecko niesie zwykle akuszerka, mamka lub piastunka, na czele orszaku, którzy składają rodzice chrzestni, ojciec niemowlęcia i parę osób znajomych. Jeżeli matka już zdrowa, to znajduje się także w orszaku. Podczas ceremonii ojciec chrzestny stoi po prawej stronie dziecka, a matka chrzestna po lewej; na pytania księdza odpowiadają krótko „tak” lub „nie”, zgodnie z rytuałem.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Chrzciny stanowią uroczystość familijną, a uświetnia się je rozmaicie: wieczerzą – jak u nas, obiadem – jak we Francyi. Na ucztę zaprasza się zwykle księdza, rodziców chrzestnych i kilku najbliższych znajomych.
Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów. Dzieło, opracowane na podstawie licznych źródeł swojskich i obcych, Warszawa 1904
Na szczęście, nadawanie dzieciom kilku imion zostało zupełnie zaniechane; nadaje się jedno, dwa, a najwyżej trzy imiona. Przez wzgląd na formalności prawne, imię główne, t. j. tu, które pragniemy, ażeby dziecko nosiło przez całe życie, należy ustalić zawczasu i dopilnować, ażeby tak zostało do ksiąg zapisane. Znamy wypadek, że ktoś, noszący dwa imiona Jerzy-Onufry, przez wadliwe zapisanie w metryce, został Onufrym na całe życie, co mu sprawiało nieskończoną przykrość.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Babunia, o ile jest chrzestną matką, ma obowiązek zajęcia się wyprawką wnusi lub wnusia; w takim razie uprzedza córkę lub synowę o swoich zamiarach na kilka miesięcy przed terminem i przysyła jej gotową wyprawkę na jakiś miesiąc przed urodzeniem się dziecka. Wstążki, ozdabiające rozmaite szczegóły stroju, są białe; po urodzeniu się dziecka, można je zmienić na różowe dla dziewczynki i niebieskie dla chłopca.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
Rodzice chrzestni są faktycznymi bohaterami uczty. Zajmują oni miejsca honorowe przy stole, te, na których zwykle siadają pan i pani domu. Stół jest nakryty obrusem haftowanym w kwiaty barwne z cyfrą dziecka. Na podstawkach srebrnych, porcelanowych, malowanych artystycznie, lub wreszcie szklannych, niebieskich albo różowych, symbolizujących chłopca (niebieski) lub dziewczynkę (różowy), stoją tradycyjne migdałki lub orzeszki w cukrze. Cukierki stanowią symbol twardości życia; u nas zwyczaj ten jest pomijany, a szkoda, bo nieźle jest twardość życia mieć w takiej chwili na oczach i pamięci. Dziecko nie przyjmuje udziału w uczcie. Mamka przynosi je tylko w początku lub w końcu uczty, podając je każdemu z obecnych do ucałowania, i coprędzej wynosi.
Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905
W niedzielę odbył się chrzest z wody córki Władysława. Jest to piękna, gruba dziewczynka, z której ojciec jest bardzo dumny, a matka bardzo szczęśliwa, przyjęli ją jak gdyby była chłopcem, tzn. z całkowitą radością.
Eliza z Branickich Krasińska, Świadek epoki, Listy Elizy z Branickich Krasińskiej z lat 1835-1876, list z dnia 13.10.1863, z Paryża do Katarzyny Potockiej
Mała została już wciągnięta do rejestru cywilnego pod imieniem Elżbiety Róży Marii. Ja chętnie byłabym dodała jeszcze kilka imion, żeby było więcej patronek w niebie, a Władysław załatwił sprawę sam i uważa, że trzy imiona zupełnie wystarczą dla jednej osoby.
Eliza z Branickich Krasińska, Świadek epoki, Listy Elizy z Branickich Krasińskiej z lat 1835-1876, list z dnia 24.3.1872, z Mentony do Katarzyny Potockiej
Jutro będzie wielki dzień chrztu, ceremonia odbędzie się na górze, w jednym z pokoi sąsiadujących z pokojem Róży. Uważam, iż lepiej nie przenosić dziecka i nie wystawiać go na zbyt ostre światło.
Eliza Krasińska, Świadek epoki, Listy Elizy z Branickich Krasińskiej z lat 1835-1876, list z dnia 27.3.1872, z Mentony do Katarzyny Potockiej
(…) na chrzcie dano imiona: Elżbieta Róża Maria Zofia Katarzyna Ksawera – to ostatnie imię zostało dodane na specjalne życzenie wyrażone przez Ksawerego, który cieszy się niezmiernie z narodzin panny Kras(ińskiej). Po ceremonii Władysław, Maria i ja poszliśmy do Róży, która niecierpliwie oczekiwała małej chrześcijanki.
Eliza Krasińska, Świadek epoki, Świadek epoki, Listy Elizy z Branickich Krasińskiej z lat 1835-1876, list z dnia 28.3.1872, z Mentony do Katarzyny Potockiej
Chrzciny Jaś miał paradne, 18 par go trzymało z miasta i z każdej wsi, Rusini i Polacy wybrani z najporządniejszych. Chrzciny były w domu, w urządzonej na te cel kapliczce, cudownie przystrojonej rośliną zwaną „barszczem” (heracleum sphondylium), która ma liście do akantowych podobne i zastąpiła oranżeryjne rośliny, których nie było. Uczta była w szpalerach, do późnej nocy muzyka grała i weselili się ludzie, a ja płakałam po kątach, bo u Jasia zaczynała się dyzenteria!
Anna z Działyńskich Potocka (Anna Stanisławowa Potocka z Rymanowa, z Działyńskich ostatnia), Mój pamiętnik, Kraków 1927
Moimi rodzicami chrzestnymi był 10-letni brat mój Hieronim i ciotka Kamila Mikulska.
Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989
Następnego dnia w pałacu odbyła się uroczystość ochrzczenia najstarszego synka Stanisława i Zofii z Jodków Horwattów, który na chrzcie świętym otrzymał imię Stanisław, jak i jego rodzicie!. Chłopczyk wówczas był w wieku lat pięciu. Większość osób nie mogła zrozumieć i zastanawiała się nad tym, dlaczego tak długo czekano na udzielenie sakramentu chrztu świętego.
Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989
W kilka dni po świętach rodzice powrócili do domu, a w dzień Trzech Króli odbyły się chrzciny naszego pierworodnego Hieronima, którego rodzicami chrzestnymi byli mój brat Hieronim i matka Maduszki.
Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989
Nasz syn, Ignacy, przyszedł na świat 23 marca 1904 r. Moja matka była przy mnie i pozostała dość długo. Chrzest, na który przybył mój teść, odbył się w naszym salonie. Mój teść i moja matka byli rodzicami chrzestnymi. Dbałam ogromnie, aby chrzest wszystkich moich dzieci odbył się jak najprędzej po narodzeniu i tym łatwiej dostawaliśmy pozwolenie na chrzest w domu.
Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010
W drugie święto odbyły się chrzciny, przyjechał na nie z Krakowa brat przyrodni męża Stanisław ze swą żoną i z dwoma najmłodszymi synami, Władkiem i Adasiem młodszym o rok od Antosia. Antosia do chrztu trzymali Ojciec męża z mą siostrą Janką Stanowską, zaś Janusia Mama męża z Hieronimem Jagoszewskim (mężem siostry Janka), który trzymał w zastępstwie mego brata Józefa dr. Pieniążka (brat mój w Ameryce uzupełniał medycynę i doktoryzował się). Chrzest odbył się w domu.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Gdy już było bardzo źle zawezwaliśmy księdza, by ją ochrzcił, bo była tylko z wody ochrzczona. Ksiądz widząc jej stan powiedział, że Rodzice Chrzestni są zbyteczni. Po przyjściu zakonnicy nie chciałam odejść od wózka, ale mnie przemocą odprowadzono bym spoczęła w tym samym pokoju na łóżku.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Bezpośrednio po wyjeździe z Sędziszowa pojechałam z Tadziem do Krakowa, by go ochrzcić, trzymała go do chrztu ciocia Joasia i Pan Wojtynkiewicz. Był ze mną i Antoś w Krakowie, zaś Januś pojechał z niańką do Piątkowej do Jagoszewskich i Rodziców Janka, a Janek do Łososiny. Równocześnie z chrztem Tadzia w kościele św. Anny, tj. parafii naszej, jako że wciąż byłyśmy właścicielkami kamienicy przy ulicy Szewskiej i Jagiellońskiej, był też chrzest Zygmusia Stanowskiego, którego do chrztu trzymałam ja z moim opiekunem Wincentym Wojtynkiewiczem.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
W dzień moich imienin piętnastego maja, w niedzielę, w dzień piękny, ciepły, o siódmej wieczorem przyszła na świat moja pierwsza, upragniona córka. Przyniosła sobie imię Zofia. Ochrzczona: Zofia, Wanda, Franciszka. Imiona matki, babki i prababki Pieniążkowej.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Córeczka na ogół jest zdrowa i niewiele płacze, rozwija się normalnie. Do chrztu trzyma ją Helunia Jagoszewska i szwagier doktor Zygmunt Stanowski. Chrzciny odbywają się w domu, w salonie, chrzci ją ksiądz proboszcz Czopek.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Do chrztu trzymała Ewusię Janka Reklewska z Władysławem Walterem (dostała imiona Ewa, Janina, Władysława).
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Halszkę do chrztu (który odbywa się w domu), trzyma Teodora Bukowska i Hieronim Jagoszewski, mąż Heluni. Życzymy sobie, żeby imię naszej córeczki brzmiało Halszka, a nie Halina, chrzci ją ksiądz „Elżbieta” tłumacząc mi, że Halszka od tego pochodzi – Elszka – Helszka.
Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece…, Warszawa 2019
Nie rozumiałam zawsze dlaczego ludzie nieraz tak długo zwlekają ze chrztem, wszak dla matki-katoliczki powinna być to chwila upragniona. Moje dzieci chrzciły się wszystkie na trzeci dzień po urodzeniu.
Pamiętnik Eleonory z Jaxa Chamców Trzecieskiej (mojej Prababki) z końca XIX wieku
