Potrzebny był strój podróżny (na dojazd), który mógł także służyć potem za poranny kostium spacerowy. Poranki w górach czy nad morzem bywały chłodne, potrzebne więc było cieplejsze okrycie i ewentualna narzutka. Na popołudnie, kiedy było cieplej, był inny kostium. Trzeba było także zabrać stosowną toaletę na bale i koncerty, które umilały czas towarzystwu.

Tak jak ganiono traktowanie wyjazdów do wód jako rozrywki towarzyskiej, zamiast zdrowotnej konieczności, tak i ganiono urządzanie tam rewii mód, zamiast skupiana się na piciu wód, procedurach medycznych i spacerach dla zdrowia. Nie przeszkadzało to jednak elegantkom. Elementy strojów używanych u wód przechodziły potem do mody ogólnej.

 

Mody męzkie tego lata, niewielkim ulegają zmianom, fraki i tużurki bardzo są otwarte, z szerokiemi bardzo wyłogami, stany dosyć długie, a poły krótsze, zwłaszcza u żakiet Chantilly zwanych. Fraki granatowe z żółtemi guzikami i kołnierzem z materji jedwabnej, bardzo są ciągle używane. Kamizelki do ubrania noszą z szalem bardzo otwarte, do negliżu zamknięte. Paletoty zwierzchnie najwięcej są robione na jeden rząd guzików krytych, choć w Paryżu noszą pardessus i na 2 rzędy zapinane. Do letnich wycieczek u wód lub na wsi, wymyślono osobny strój, składający się z kusej żakiety od góry zapiętej i pantalonów szerokich spiętych w pół łydki, do tego noszą się pończochy i ciżemki sznurowane. Kapelusze wysokie wyrabia P. Morel w najnowszych fasonach, sprowadziwszy z Paryża dwóch zdolnych robotników, z najlepszych fabryk. Materjały na garnitury i pantaliony letnie bardzo są fantazyjne a mianowicie w kolorach jasnych a nawet jaskrawych.

„Kurier Warszawski”, 1865

 

Kapelusiki okrągłe z szerokiemi skrzydłami, sukienki lekkie wełniane, jakieś barażowe lub tym podobne z paletocikami; okrywki ciepłe dla ochrony od zaziębienia w chłodnych wieczorach i porankach; rękawiczki jedwabne, stokroć tu praktyczniejsze od skórkowych. Ot, co powinno składać toaletę kąpielną. Nadto strojenie się wymaga koniecznie sznurówki, a ta jest największym wrogiem zdrowia i osobliwie u wód wpływa bardzo szkodliwie na przebieg kuracyi. Suknie należy nosić nieco krótsze, gdyż długie co chwila zaczepiają się o krzaki, ile razy przedsiębierze się jakąś dalszą wycieczkę. Suknie perkalikowe i muślinowe, jakkolwiek lekkie i powabne nie są bardzo praktyczne, gdyż częste pranie i prasowanie dużo przyczynia utrudzenia i kosztu.

Wł. Anczyc, Wycieczki do zdrojowisk lekarskich, w: „Bluszcz”, 1866

 

Na rano do wód lub do kąpieli zalecamy bluzki płócienne lub perkalikowe w paski, kupcy nasi mają u siebie mnóstwo takich resztek, które z chęcią po zniżonych cenach na bluzki oddają. Widzieliśmy ranne ubranie składające się z takiej bluzki w paski brązowe i białe, do tego spódniczka lekka wełniana w białą i czarną kratę bardzo ładnie wyglądała. Kapelusik filcowy popielaty otoczony czarną morową wstążką spiętą na kameę, dopełnia toalety.

Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1866

 

Nie zapomnę nigdy, jak raz w Krynicy wśród skwarnego popołudnia, pani jakaś z Warszawy w ciężkiej sukni z more antique i cięższej jeszcze czarnej aksamitnej mantyli przechadzała się po głównej alei. Litość i śmiech brały patrząc na jej twarz purpurową, zlaną strumieniami potu. Nieraz postrojone elegantki sztywne i nieruchome chodzą jak po głównej alei Saskiego ogrodu, zdając sobie przymus nieznośny, a chybiając zupełnie wrażenia, jakie spodziewały się na towarzystwie uczynić. Do kąpiel jedzie się dla powietrza i wody; kto się trzy albo cztery razy przebiera inaczej do picia wód, inaczej do kąpieli, inaczej do obiadu, inaczej do wycieczek popołudniowych, ten sobie gotuje prawdziwą mękę przyjeżdżając do wód, bo i pieniędzy dużo wyda i powróci zmęczony, jakby z jakiego ceremonialnego wieczoru, a co najgłówniejsze nie odzyska zdrowia i nie pobrata się z czarowną przyrodą. Kapelusiki okrągłe z szerokiemi skrzydłami, sukienki lekkie wełniane, jakieś barażowe lub tym podobne z paletocikami; okrywki ciepłe dla ochrony od zaziębienia w chłodnych wieczorach i porankach; rękawiczki jedwabne, stokroć tu praktyczniejsze od skórkowych. Ot, co powinno składać toaletę kąpielną. Nadto strojenie się wymaga koniecznie sznurówki, a ta jest największym wrogiem zdrowia i osobliwie u wód wpływa bardzo szkodliwie na przebieg kuracyi. Suknie należy nosić nieco krótsze, gdyż długie co chwila zaczepiają się o krzaki, ile razy przedsiębierze się jakąś dalszą wycieczkę. Suknie perkalikowe i muślinowe, jakkolwiek lekkie i powabne nie są bardzo praktyczne, gdyż częste pranie i prasowanie dużo przyczynia utrudzenia i kosztu.

Wł. Anczyc, Wycieczki do zdrojowisk lekarskich, w: „Bluszcz”, 1866

 

Przypominamy czytelniczkom naszym o rękawiczkach z psiej skóry, które tak bardzo tego lata weszły w użycie, że je nie tylko w drodze, ale wszędzie u wód noszono. Do wyjścia na ulicę są rzeczywiście bardzo stosowne i oszczędne, bo piorą się doskonale w wodzie miękkiej lub zimnej rozbitej z mydłem, po włożeniu ich na ręce, tak jakby się miało przystąpić do mycia. Takie rękawiczki robi się z rodzajem szerokiego mankieta, chroniącym rękę od opalenia w czasie lata, a od zimna i wiatru w czasie jesieni. Do salonu jednak takie rękawiczki używane nie są.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1866

 

Na ulicę, na spacery i do wód, używane są najwięcej suknie o dwóch spódnicach, z których dłuższa nie dotyka ziemi, druga krótsza jeszcze, peplum zwana, w szerokie zęby, nakształt festonów, jest wycięta i to naśladuje podpięcia.

„Kurier warszawski”, 1866

 

Tego roku u wód bardzo się upowszechniła angielska moda tartanowych pledów, przy której i piękny szal z kosztownej zarobionej tkaniny ukazał się na ramionach elegantek i sądziemy, że tej jesieni i u nas szale noszone będą. Jesteśmy bardzo za tą modą, bo szal gdy zręcznie ułożony, to najwdzięczniejsza draperya na każdej dobrej figurze kobiecej.

Szale, w: „Bluszcz”, 1867

 

W obecnej chwili, gdy tak wiele osób odbywa wycieczki na wieś lub do wód zagranicę, na dobie będzie wspomnienie i rada co do ubrań podróżnych. Tak płaszczyki jak kostiumy do tego celu przeznaczone, najlepiej robić z materjałów lekkich czysto wełnianych w kolorze popielato-stalowym, piaskowym lub brązowym, bo te na kurzu i słońcu nie tak prędko się zmieniają i nawet na deszczu nie podlegają natychmiastowemu zniszczeniu.
Nie mniejszą uwagę zwracać wypada na krój sukni, która w podróży nie powinna krępować ruchów, ani narażać na przymus i niewygodę. Stanik i rękawy najlepsze są gładkie, co najwięcej plisą lub falbaną oszyte. Do spódnicy najwłaściwsze także plisy gładkie albo marszczona falbana, bo w plisowanie kurz nabija się bardzo i riusze ulegają zgnieceniu. Tiunika powinna być podpięta na wstążki, bo taką najłatwiej rozpiąć i gładko złożyć. Najładniejsze i najpraktyczniejsze dopełnienie ubrania stanowią peleryny pojedyncze lub podwójne.
Zalecamy także torbeczki jako praktyczne przypinane do paska, które podaliśmy w N. 26 Tygodnika. Okrągły z rondem średniej wielkości kapelusz jest najwłaściwszy, zbyt wielkie lub zbyt małe są zarówno nie dogodne i niepraktyczne. Najmodniejsze do podróży lub do wód są kapelusze z batystu, tego co kostium koloru. Parasolik z laską, czarny jedwabny lub z tego co suknia wełnianego wyrobu i buciki wysokie kozłowe na niskich obcasach, stanowią najwłaściwsze dopełnienie ubrania.
Za nieodzownie potrzebną uważamy krótką i wązką dolną spódniczkę z białej lub kolorowej flanelki; w miejsce zaś spódnic białych tak łatwo się brudzących zalecamy kolorowe ze szlakiem haftowanym jedwabiem lub wyszyte sutaszem. Płaszczyk z nieprzemakających materjałów jest także konieczny, można go zapiąć paskiem lub włożyć w pokrowiec, który podaliśmy w N. 26 Tygodnika. Tam także podana jest forma płaszczyka bez rękawów złożonego z peleryny i spódnicy, a w N". 28 zamieszczony jest płaszczyk Syryjski, który jako dogodny do zarzucania i pakowania, bardziej jest używany niż formą paletotową.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

W tym roku, tak u wód i kąpieli, jak w ogóle na przechadzkach, najwięcej noszą ubrania białe. Do nowości liczy się używana na kostjumy tkanina, zwana „Mouzala" nadzwyczaj cienka, matowa.
Garnirunek daje się równie oryginalny jak materjał sukni i dla tego nie używa się doń ani gipiur, ani koronek, choćby nicianych, lecz prostej taśmy płóciennej, haftowanej białą bawełną, lub dla taniości tylko przerabianej.

Mody, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1873

 

Dla osób wyjeżdżających do wód widziałam arcydogodne, tanie i chłodne na upał kostiumy. Fason ich bardzo prosty, spódnica gładka z perkalu w pasy i długi do kolan luźny paltot z niewarowego płótna, całe to podróżne ubranie stanowił. Jedyną ozdobą paltota była wypustka biała lub czarna, do kołu; w tyle dwoma guzikami spięta patka, zwęża paltot nieco w stanie, przód zaś stroją dwa rzędy dużych, guzików, i wyłożone kieszenie. Kostiumy te są w cenie 15 rs.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1874

 

Na toalety do wód, lub kąpieli morskich używane są tkaniny lekkie i kolory nie zbyt jaskrawe; niciany materyał Trouville leanen szczególniej jest używany, a nowość stanowi materyal bardzo dobry w noszeniu, tkany z nitek jedwabnych i nicianycli, w kratę białą z czarnym.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1875

 

Kostiumy z kretonów, perkali lub oksfortu, służą tylko do wód lub spacerów rannych, od godziny czwartej panie używają sukien lekkich wełnianych lub jedwabnych; albo spódnic jedwabnych z vëtement z materyi wełnianej lub lekkich tkanin jak gazy, grenadyny jedwabne, tiul albo koronka. Dla młodych osób najwłaściwsze są suknie z muślinu, lub lino kolorowego, albo białe muślinowe; dla niedorosłych panienek pika, perkale i kolorowe półbatysty.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1876

 

W takich razach toalety młodych osób powinny być zawsze skromne, lekkie, a gustowne. Suknia muślinowa, lub najwyżej grenadinowa z wdziękiem ubierając młode dziewczę, nie pozbawia je uroku skromności. Rano na wody doskonale służy suknia płócienna szara, krótka, ubrana koronką szarą, kapelusik otoczony gazą, a w chłodne dnie płaszczyk, lub ciepła jaka zarzutka.
Na popołudniowy spacer, lekki batyst, indyjski muślin z ubraniem ładnych koronek, kapelusik ozdobiony kwieciem stanowią całość wykwintną; i taż sama suknia, rozpuściwszy tren tylko, służyć może wybornie na wieczorne zebranie, które zwykle prędko się kończy, ażeby znów rano można być obecnym przy źródle i ranny spacer odbyć zwykłą koleją.

Pogadanka o strojach i stosunkach towarzyskich u wód, w: „Mody paryzkie”, 1879

 

Są też skromniejsze parasolki w tym rodzaju, pokryte chustką perkalową w wielki deseń, na tle czerwonem. Przygotowano je zapewne do wód i kąpieli morskich; na ulicy wyglądałyby za jaskrawo. Noszą tu parasoliki z pekinu w drobne paski, objęte w koło frendzlą.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1879

 

Drugi kostium do wód. Spódnica z indyjskiej tkaniny w kwiatki pompadour, na tle blado seledynowem. U dołu marszczony wolant, szeroki na pół łokcia. Na wierzch Polka z Sycylyanki czarnéj stanik u niéj krótki, poęztylioński, óbciśnięty pasem z klamrą emaliowaną. Z przodu stanika odwinięte szerokie klapy: u szyi wielki kołnierz. Przednie bryty polki, nie łączą się z sobą, zachodzą tylko do boków, odkrywając jasną spódnicę. Tylne bryty podpięte wielką czarną kokardą.  W koło polki nagarnirowana biała koronka . bretońska. U szyi fryzka koronkowa; z pomiędzy otworzonych klap stanika wygląda żabot z koronki bretońskiéj przepięty bukietem róż polnych. Kapelusz wielki ryżowy, z pękiem czarnych piór, nakrapianych różowo, pod rondem polne róże.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1879

 

Musimy tu jeszcze zapisać bardzo praktyczną modę, upowszechniającą się coraz więcej. Mówimy o tak zwanych matinée. jest to długi paletocik z takąż samą spódnicą. Elegantki paryskie uczepiły się tej mody i doprowadziły ją do wielkiej wytwornosci Widzieliśmy w magazynach także ranne ubrania, z białego i niebieskiego fularu, ogarnirowane walancieną, strojne całemi kaskadami atłasowych wstążek. Obok tych spostrzegamy inne nierównie praktyczniejsze i te szczególniej zalecamy. Robią je z lekkiego kaszmiru, z gładkiego perkalu, piki, albo szarego płótna; wełniane okładają tkaniną w perski deseń, bawełniane kolorowym perkalem w muchy lub inny rzucik. Taka matinée służy zarówno do domowego ubrania, jak do rannej przechadzki, nieoceniona szczególniej do podróży, do wód i kąpieli morskich. Przekonani też jesteśmy, że ta moda dziś już bardzo upowszechniona więcej jeszcze znajdzie zwolenniczek w gorące dni lipcowe.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

W magazynach paryzkich wielki ruch, jak zazwyczaj w czerwcu: wystawy strojów powtarzają się coraz nowe. Widzimy mnóstwo sukien i kostiumów, przeznaczonych wyłącznie do wód i kąpieli morskich, te odznaczają się jaskrawszemi barwami. Przemagają w nich szczególniej kolory pąsowy, złoty i lilia w rozmaitych odcieniach.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Na ranne ubranie do wód przygotowano długie obszerne paletoty ze spódniczką tak zwane matiné. Robią je z fularu w palmy albo tureckie pasy, w bardzo żywych kolorach na tle ciemnem. Spódniczka najczęściej gładka, ma u dołu szeroki wolant, naszyty nad obrębem plisą z fularu takiego jak paletot. Do tego negliżowego ubrania, przyjęty będzie kapelusik okrągły z białej lub czarnej słomy, ubranej takimże samym fularem.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Parasoliki fularowe i perkalikowe w jaskrawych kolorach, używane będą powszechnie do wód i kąpieli morskich; widzimy takież same wachlarze ogromnego rozmiaru.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Chłodne poranki tutejsze, wywołały potrzebę korcikowych kostiumów. Wiedeń opatrzył niemi hojnie tutejsze magazyny. Przed wyjazdem z Paryża widzieliśmy już podobne kostiumy, przygotowane do kąpieli morskich. Robią je zazwyczaj z ciepłej wełnianej tkaniny w kolorach brązowym lub oliwkowym w drobniuchną kratkę lub niewydatny marmurek. Kostium taki składa się ze spódnicy zakończonej szerokim plisowanym wolantem. Na to idzie luźny paletot z takimże wolantem u dołu; przody ma podbite atłasem, pąsowym, błękitnym lub heliotropowym. Przysłania go wielka okrągła peleryna, spięta na ogromną klamrę stalową lub srebrną oksydowaną. Niektóre panie noszą także kostiumy w kratę z jaskrawych kolorów, lecz te służyć mogą jedynie do wód, gdy tymczasem kostium brązowy lub ciemno oliwkowy, może stanowić wygodne jesienne ubranie na ulicę.

Korespondencya z Karlsbadu o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Co do strojniejszych sukien, najwięcej ich tu widać z gładkiego letniego atłasu, ubieranych atłasem drukowanym w różnobarwny deseń. Spódniczka u nich przemarszczona bywa w poprzecz raz koło razu, ubrana trzema wolantami, także przemarszczonemi w górze, które tworzą jakby trzy spódniczki; spadające jedna na drugą. Brzeg wolantu objęty plisą w deseń; takaż draperya podpięta kokardami ze wstążek, spada na tył sukni od jednego boku do drugiego. Stanik długi najczęściej z karokiem w kształcie fraczka, ubrany bywa z przodu i na plecach marszczoną draperyą. Suknie te garnirują zwykle koronką w odcieniu śmietankowym.
Obok atłasowych, widzimy takież suknie z fularu lub bawełnianej satinetéy, niemniej świeże i ładne, a według nas odpowiedniejsze na lato.
Kapelusze zastosowane zwykle do sukni, zdobią koronką, kwiatami i piórami w podobnych do niej kolorach.

Korespondencya z Karlsbadu o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Dajemy tu szczegółowy opis ubrania młodej markizy francuzkiej; strój ten odznacza się wśród innych niepospolitym smakiem i wytwornością.
Suknie z letniego kaszmiru indyjskiego w kolorze płowym, (cheveux blonds) ma u dołu szeroką plisę z fularu, w kratę szafirową, złotawą i morderową. Spódniczka krótka sięga zaledwie ziemi. Z pod plisy wygląda balbyenza szara z haftem morderowym. Fałdowana draperya kaszmirowa, podbita fularem, otacza z przodu spódniczkę, z tyłu zaś tworzy fantastyczne puffy i festony. Stanik podcięty u szyi czworograniasto, niżej zasznurowany szarą jedwabną plecionką, ma w tyle baskinę przedłużoną w kształcie małego fraczka. Oryginalną ozdobę jego stanowi, szeroka krawatka fularowa w kratę, ułożona w taki sposób, że zapełnia wycięcie stanika, końce jej zaś kryją się przyciśnięte zasznurowanemi przodami. Z pod krawatki spiętej u szyi złotą śpilką, wygląda fryzka koronkowa. Mankiety fularowe w kratę, zachodzi, prawie po łokieć. Dopełnia ubrania kapelusz okrągły słomkowy dosyć wielkich rozmiarów, podbity marszczonym atłasem morderowym, strojny materyą w kratę. Buciki do tego szare, spinane na żeberka; pomiędzy nich wygląda pończoszka jedwabna w kolorach morderowym i szafirowym. Parasolik morderowy, i woreczek aksamitny tegoż koloru, spięty na złotą klamrę ślicznie odpowiadają całości.

Korespondencya z Karlsbadu o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Kolor ciemno czerwony (caroubier) przemaga nad innemi, ubierają nim powszechnie kostiumy z szarego fularu lub batystu. Noszą też wiele kostiumów, koloru szaro lilia, czyli heliotropowego. Z ciemniejszych najmodniejsze kolory: śliwkowy i brunatny (loutre).

Korespondencya z Karlsbadu o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Ubranie ranne do wód. Spódniczka z kaszmiru indyjskiego w ciemno szafirowym kolorze, z szerokim plisowanym wolantem, do tego paletocik długi do kolan, naszyty z przodu w drabinkę, koronką, białą irlandzką; drabinka ta zwęża się w stanie, rozszerza na piersiach i u dołu. W miejscu gdzie najbardziej zwężona, wpięta kokarda ze wstążki atłasowej, z dosyć długiemi końcami. U szyi kołnierz stojący, pokryty gładko odwiniętą koronką; mankiety nagarnirowane kilkoma rzędami koronki, zarówno jak kieszenie,— tak jedne jak drugie przepięte puklami ze wstążki, w tyle poniżej stanu spada pęk takich że pukli z długiemi końcami. Kapelusik do tego szafirowy kastorowy, przybrany białą koronką i pęczkiem piór strusich w tymże samym kolorze.

Korespondencya o ubiorach (Spa), w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1881

 

Na dni gorące, uważaliśmy bardzo gustowny i oryginalny kostium z fularu indyjskiego koroh, w kolorze niewarowym w wielkie muchy ciemno pąsowe. Spódniczka miała szeroki na pięć ćwierci łokcia wolant w wielkie zaprasowane kontrafałdy. Na przednich brytach w połowie wolantu przewleczona była przez fałdy czarna aksamitna wstążka szeroka na pięć cali, przytwierdzona do boków takiemiż kokardami. Tylne bryty tworzyły bufiastą draperyę. Stanik gładki, z bawetem i karoczkiem, miał u dołu wolancik, przewłóczony również aksamitką. Czarna kokarda u szyi, zakończała koronkową fryzkę. Kapelusz do tego okrągły ze słomy brukselskiej, z pękiem piór czarnych i caroubier, ślicznie odpowiadał całości.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1882

 

Na okrycia do wód lub do morza, magazyny tutejsze przygotowały mnóstwo lekkich wełnianych szalików i chustek, przerabianych w jedwabne pasy, mieszane ze złotem lub srebrem. Tło u nich rozmaite: białe, czarne, bronzowe, ciemno ponsowe i t.d.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Otóż i jesień, ale słońce jasno jeszcze przyświeca. Bulwary w dzień piękny, niezwykły przedstawiają obraz. Snują się po nich całe chmary elegantek, postrojonych w suknie koronkowe błyszczące dżetem na kolorowym atłasie; często nawet zaświeci biała sukienka, podpinana barwnemi kokardami. Są to cudzoziemki a mianowicie amerykanki, których liczba w tym roku wielka odwiedza Paryż. Te panie zabawiwszy czas jakiś u kąpieli morskich lub u wód, napatrzyły się ekscentrycznych kostyumów, jakich paryżanki pozwalają sobie po za obrębem miasta, a nieznając miejscowych zwyczajów; stroją się na Bulwary tak samo, jak w Dieppe albo w Trouyille, i powszechną ściągają na siebie uwagę.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Mody przyjęte u wód morskich rozbiegną się jesienią po świecie, klimat bowiem nad brzegiem oceanu, z wyjątkiem godzin południowych, przypomina chłodne podmuchy Września a nawet Października. Obraliśmy w tym roku normandzkie miasto Dieppe, gdzie świat paryzki zebrał się bardzo licznie. Szczęściem trafiliśmy na dzień pogodny, co dziś stanowi osobliwość, świeży wiatr powiewał jednak od morza.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Patrz pani jak dystyngowanie wygląda ta dama w skromnym, sukiennym kostjumie! Ta przechodząca obok niej, z taką pewną siebie minką, w swej przeładowanej ozdobami sukni, mogłaby wziąć od niej parę lekcji dobrego smaku.
Zdaje się pani, że krój tej sukni, jest za oryginalny na ulicę? Racya! Ekscentryczny fason sukni uchodzi w eleganckich miejscowościach kąpielowych, przy zabawach ogrodowych, lecz niemile razi, spotykany na ulicy.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Zajmijmy się teraz nieco małemi miejscowościami kąpielowemi.
Stosowny wybór toalety jest tu trudniejszy, niż na poprzednich, bo tu przybywają osoby rzeczywiście cierpiące.
Mały bardzo procent, przebywających tu osób poszukuje jedynie rozrywek; zwykle takie miejscowości obfitują jedynie w piękne widoki, a mała ilość zabaw dostarcza tem więcej czasu na obserwacyę i krytykę swoich wspólbliżnich.
Cierpiąca, spragniona wypoczynku kobieta, nie wielką będzie miała ochotę, przebierać się parę razy dziennie, zależy jej więcej na spokojnem używaniu kuracyi, niż olśniewaniu rozmaitością swych toalet.
Niewielka ilość sukien starczy jej zupełnie; parę ciepłych na dnie chłodne, parę lekkich na upalne i ciepłe. Fason ich bezpretensyonalny, kolory ciemne, bo przy ciągłem noszeniu jednych i tych samych toalet, oryginalność w fasonie lub kolorze prędko się opatrzy i zestarzeje.
Strojności toalecie dodać można w potrzebie koronkowym kołnierzykiem, kolorowym wstawem, lub jakimkolwiek będącym w modzie drobiazgiem.
Panie, lubiące wszędzie rozwijać bogactwo i rozmaitość swej toalety, zechcą się tu w swem zamiłowaniu ograniczyć, gdyż ostro będzie skrytykowaną ta niestosowna tutaj zupełnie elegancya.
Umieszczone dla odpoczynku ławki w parkach i na przechadzkach leśnych nie odznaczają się wykwintną robotą ani czystością, używająca zatem spaceru dama w jasnej, lub białej niepiorącej się sukni, musi albo rezygnować z odpoczynku, lub narazić swój strojny kostjum na zniszczenie.
A co zrobi podczas przypadkowej ulewy?
Zapewnie na dalszy spacer nie wybieramy się w jasnej sukni. Projekt takiego spaceru powstał później z namowy znajomych, którzy nas proszą, namawiają, a z racyi niepraktycznej sukni, nie możemy przecież wyłączyć się od miłego towarzystwa.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

W porze obecnej każdy, kogo nie zatrzymują obowiązki i konieczność, stara się opuścić miasto i wyjechać na wieś, do wód, do kąpieli morskich. Jedni szukają tylko odpoczynku, poratowania zdrowia, wzmocnienia sil świeżem i wonnem powietrzem, usunięcia się od męczącego zgiełku miasta — inne osoby przeciwnie, jadą tam, gdzie może być najludniej, gdzie jest okazya do przedstawienia świetnych toalet. Kto szuka wygody i spokoju, ten nie goni za modą i strojem — elegantki dla których wyrocznią jest każda najświeższa nowość, jadąc dalej zagranicę, tam dobierać będą toalety i stroje. My trzymać się będziemy drogi pośredniej i dla osób które lubią w ubraniach swoich łączyć modę i dobry gust z praktycznością bez zbytków, podajemy szczegóły z chwili obecnej.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1891

 

Magazyny wykończają też mnóstwo kostiumów na poranne przechadzki nad morzem i sukien na wieczorne zebrania. Mieliśmy sposobność widzieć piękny ich dobór w pracowni panny Elizy Méry. Kolor biały w odcieniu śmietankowym przeważa nad innemi. Jedne tkaniny całkiem białe, inne w paski lub rzucik kolorowy. Opiszemy kilka tych ubrań, wykonanych z wytwornym gustem.
Kostium na ranną przechadzkę z serży białej w drobne paski granatowe. Spódnica krajana ukośno, kilka razy przypikowana do podszewki. Szmizetka do tego z fularu surah, w szkocką kratę, z przewagą szafirowego koloru. Na wierzch idzie westka z serży, otwarta wgórze, dalej skrzyżowana na piersiach, spięta na dwa rzędy wielkich guzików z konchy perłowej. Wyłogi i mankiety z białej materyi faille française. Inny taki kostium, z serży jasno-popielatej w czarne muszki, miał wyłogi czarne jedwabne. Podspód szła szmizetka z białego surah.
Suknia na koncert lub przechadzkę popołudniową, z białego kreponu, cokolwiek powłóczysta. Spódniczka podbita lekkim fularem, u dołu trzy wązkie falbaneczki ukośne, naszyte tuż jedna nad drugą, na podszewce wolancik fularowy. Stanik nafałdowany w trzy plisy, tak zprzodu jak i wtyle, opasany dwa razy wstążką morową białą. Wstążka ta przechodzi raz w samym stanie, drugi raz podnosi się cokolwiek wgórę i łączy wtyle kokardą związaną na długie pukle ze spuszczonemi końcami; od szyi spada wielki kołnierz z kreponu, objęty szeroką koronką gipiurową. Rękawy bufowane z wysokim obcisłym mankietem.
Suknia na wieczór do kasyna, z muślinu na białem tle, zasianem w biały groszek. Na tem tle drukowane bukiety z bławatków. Pomiędzy niemi lekki wermizel w jasno orzechowem odcieniu. Spódniczka nieco powłóczysta, ogarnirowana wolantem koronkowym, szerokim na ćwierć łokcia. Stanik marszczony. Wielka berta koronkowa, długo spuszczona zprzodu, podpięta po bokach kokardkami w kolorze bławatkowym, tworzy zarazem epolety. Wkoło stanu przechodzi podwójny pasek z wstążki jasno szafirowy związany wtyle na kokardę. Zpod tego paska wybiega na przód spódnicy baskina koronkowa, szeroka przeszło na pół łokcia.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

Po karnawale letnim, zakończonym zabawą kwiatową i wielkiemi wyścigami, wytworna część Paryżanek opuszcza stolicę, wynosi się do letnich rezydencyj, albo do wód mineralnych, pod cienie Alp, Wogezów i Pirenejów. Magazyny przysposabiają na to odpowiednie kostiumy i kapelusze.
Zwróciły między innemi uwagę naszę ładne kostiumy z piki w różnych jasnych kolorach, bladoróżowym, jasno błękitnym, lila, szamoa; przeważają wśród nich śmietankowe i szare w rozmaitych odcieniach. Kostium taki składa się z okrągłej gładkiej spódniczki i z żakietki średniej długości, otwartej szeroko na piersiach. Pod spód idzie szmizetka z fularu surah w odmiennym kolorze. Rękawy odgóry bardzo rozniesiste, od łokcia przystają do ręki.
Widzimy takież kostiumy z szarego, nabitego płótna toile a voile. Moda to angielska, upowszechnił ją krawiec angielski Redfern, używający niemałej wziętości w dzisiejszym świecie paryskim.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1893

 

Elegantki mają szerokie pole popisu swemi strojami u wód, u kąpieli morskich, w różnych stacyach klimatycznych, gdzie jadą bawić się i błyszczeć, wobec towarzystwa mieszanego z różnych narodowości, z osób różnego stanowiska i wieku. To też toalety u wód odznaczają się wielką różnorodnością, nawet ekscentrycznością fasonów, większą jaskrawością i mieszaniną barw, niżeli suknie noszone w mieście — służą na jeden sezon, a potem przerabiają się lub odrzucają, podobnie jak znajomości u wód, których nadal nie potrzeba koniecznie utrzymywać. Osoby prawdziwie potrzebujące kuracyi inne mają wymagania, unikają zbytecznych zabaw, inne też biorą z sobą toalety.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1893

 

Różne pory dnia wymagają odmiennego ubrania, zastosowanego także do celu wyjścia, n. p . do picia wód, do wycieczki po za miasto, do spaceru pieszo, jazdy powozem, na wizyty, do teatru. Paryżanki posiadają wyjątkową umiejętność zastosowania toalety, złożenia skromnej czy strojnej, lecz zawsze szykownej i jednolitej całości, która nigdy nie razi pretensyą, przesadą, lub brakiem harmonii. U nas niestety często się zdarza że gonimy za zbytkiem, efektem, nowością, pomijając dobry gust i warunki estetyki. W sprawozdaniach o ubiorach powtarzamy wielokrotnie tę ważną uwagę, że do wyjścia na ulicę niewłaściwe są ubrania jaskrawe lub zbyt strojne — jadąc powozem można mieć toaletę strojniejszą, wytworną, idąc pieszo nie trzeba nigdy ubiegać się o zwrócenie uwagi. Jest to nieraz powodem zmartwienia, dla młodych panienek, gdy im starsza osoba radzi do wyjścia na ulicę, za sprawunkami, czy do kościoła suknię skromną i takiż kapelusz, my także powtórzymy to samo. Zresztą młodość nie potrzebuje długo myśleć nad przybraniem, aby się wszystkim podobać — ona sama posiada niczem nie zastąpiony urok świeżości, który prostota potęguje najlepiej. Do codziennego ubrania w lecie utrzymują się ciągle kolory jasne ale neutralne, trudne do określenia, a odmieniające się w rozlicznych cieniach piaskowych, szarych, niebieskawych i zielonawych. Z nowych strojniejszych materyałów wyróżniają się: krepa arabska, pika, treillis (rodzaj płótna), poil de chevre, niegdyś powszechnie znany pod nazwą sultane. Ten ostatni wyrabiają w różnych kolorach, a toalety przedstawiają się prześlicznie; do teatru, na zebrania wieczorne, modny kolor vieux rouge, violine, bleu de France, vert druide; toalety do picia wód, do spacerów szyją z sultanu połyskującego w kolorach jasnych w paski kolorowe (paille, Ophelie, ciel) na tle białem, albo też w girlandki z kwiatów w stylu Ludwika XV. Świetnie przedstawia się suknia z sultanu przybrana koronką colbert, naszytą wzdłuż na spódnicy, jak zęby spiczaste nierównej długości, a na staniku wzdłuż przodów.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1894

 

Na ranne przechadzki u wód i u morza, najwięcej używana pika i szare płótno, tę modę wprowadził angielski krawiec Redfern i przyjęła się w oka mgnieniu, pracowite panie francuzkie same wyszywają te kostiumy plecionką lub okrągłym sutaszem.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1894

 

Do podróży i do rannego ubrania u wód, przyjęty powszechnie kostyum z alpagi granatowej, wydrowej lub popielatej, złożony z gładkiej spódniczki i z krótkiego otwartego żakiecika. Pod spód idzie szmizetka, do podróży najwłaściwsza z szarego batystu na upał, lub lekkiej flanelki na dni chłodniejsze.
Tenże sam kostyum służy na ranną przechadzkę, ożywiony szmizetką fularową w deseń albo kratę. Jasne suknie alpagowe w kolorach: lilia, różowym i zielonkowatym, niekiedy w drobny rzucik, przyjęte powszechnie do ubrania. Zdobią je wielkim kołnierzem, karczkiem koronkowym lub bertą.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

Zatrzymując się w hotelu w podróży i zasiadając do table d’hote wystarczy przy spódnicy wełnianej włożyć jasną jedwabną bluzkę, w dniu gorącym batystową, albo skromną suknię przybrać pięknym żabotem lub kamizelką. Jadąc na dłuższy pobyt do wód, trzeba mieć z sobą piękny jedwabny płaszczyk kolorowy, zdobny riuszą, wstążką i koronką. Do spaceru po wypiciu wód można zarzucić pelerynkę z aksamitu w prążki lub w kratę; na dni chłodniejsze okrycie z mięsistej tkaniny hymalaya. Z rana bierze się suknię pikową, z organdyny w kwiaty lub w deseń, kapelusz słomkowy z kolorową kokardą i biały woalik. Do obiadu zmienia się toaletę, a elegantki po raz trzeci ubierają się wieczorem; tu widzimy dopiero całe bogactwo strojów-jedwabna krepa, grenadyna, koronki i tiule lub batysty klarowne na kolorowem jedwabnem podwleczeniu. Przypominamy, że koronka czarna na białej materyi jest niezmiernie modna w tym roku. W przybraniu strojnych sukien zaszła ta wybitna zmiana, że wszywki, falbanki, plisowanie nie naszywa się systematycznie, w równych liniach, nie z największą fantazyą z wszywek rzuca szlak grecki, zęby, festony, otaczając je wąziutkiem plisowaniem. Falbanki zamiast otaczać suknię równo w około, idą wzdłuż bryta, odznaczają fartuszek, tunikę lub dreperyę. To samo można powiedzieć o haftach i koronkach; nadmieniamy także, iż moda obecnie pozwala świetnie zużytkować starożytne prawdziwe koronki, przechodzące do młodszego pokolenia jako pamiątki po babkach. Na przykład starożytne szaliki i zarzutki blondynowe, point a l'aiguille, aplikacye, koronki angielskie i chantilly białe lub czarne. Przykrywają niemi suknie jedwabne, łącząc stosownie do potrzeby wszywkami dobranemi podług gatunku, lub drobnemi falbankami z muślinu jedwabnego. Szarfy a raczej szaliki długie a wązkie, upinają na spódnicy fartuszkowo, lub przerzucają z przodu i z tyłu.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Rzeczą niezbędną, poprostu konieczną jest posiadanie kilku bluzek na zmianę do letniej tualety, wszystkie bluzki prawie odmienne w fasonach, a takie gustowne i tak w nich do twarzy.
Przeważnie bluzki z białego muślinu są powszechnie zastosowne; podlotki, panny, młode i starsze mężatki z równą przyjemnością je noszą, a że bez trudności się je pierze i prasuje, przeto są marzeniem praktycznych elegantek. Lekko i ślicznie wyglądają tak przy spódnicy wełnianej jak i z crepe de Chine albo tafty. Bluzka zresztą jest bardzo w modzie i stanowi prześliczną całość nie tylko u wód przy table d'hocie, nad brzegiem morza, na plantacjach spacerowych i w klubie, ale jest z równym wdziękiem noszona przy większym obiedzie, skromnym podwieczorku i do herbaty, a trudno chyba wymarzyć sobie coś ładniejszego i wdzięczniejszego a praktyczniejszego zarazem.

Moda, w: „Dobra Gospodyni”, 1904

 

Na podobny temat: Wyjazdy do wód