Wiązało się to z licznymi zmianami. Po pierwsze była zmiana wyglądu – sukienka do kostek (w miarę dorastania dziewczynki jej sukienki stawały się coraz dłuższe, u nastolatek sięgały kostek) zamieniona zostawała na długą suknię do ziemi, a włosy upinano do góry. Wejście w świat oznaczało także, że panna zakończyła formalną edukację, chociaż mogła wciąż pobierać lekcje muzyki czy rysunku, czasami też innych przedmiotów. Zaczynała wreszcie bywać na balach, wieczorkach tańcujących i innych dużych przyjęciach. W domu dzieliła obowiązki towarzyskie z matką.

Wprowadzenie córki w świat często wiązało się ze spędzaniem karnawału w dużym mieście, aby umożliwić jej poznanie odpowiednich młodych mężczyzn. Wiązało się także ze znacznymi wydatkami, przede wszystkim na nowe toalety. Wymagało bywania na przyjęciach i balach, a często także wydawania ich, zwłaszcza w mieście.

Dlatego czasami rodziny mające więcej córek wolały wprowadzać je w świat jednocześnie. W innych przeciwnie – kolejna siostra mogła wejść w świat dopiero po zamążpójściu starszej. Wreszcie zdarzało się, że dla oszczędności pannę wysyłało się do miasta pod opieką i tak tam jadących krewnych.

 

Przyjętem jest ogólnie, że dopiero ośmnastoletnia panna zaczyna pokazywać się w świecie. Bywaniem w świecie, nazywa się towarzyszenie matce w wizytach, pomaganie jej do przyjęcia gości w domu i chodzenie na bale. Do lat ośmnastu, panienka chwilami tylko ukazać się może w salonie, czas jej musi być poświęconym na kształcenie umysłu i wyuczenie się rzeczywiście pożytecznych rzeczy.

Zwyczaje towarzyskie (Le savoir-vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane, Kraków 1876

 

Wiek, w którym wchodzi się w świat, nie może być ściśle oznaczony, zależy to od rozwinięcia młodej panny i od rozmaitych wzglądów rodzinnych, zwłaszcza gdy są inne jeszcze siostry, atoli przypada on zwykle między szesnastym a dwudziestym rokiem. Młoda panna dotychczas bywała już na większych zebraniach, na koncertach, porankach i wieczorkach tańcujących, ale ilekroć przychodziła ze swą matką, wnet odłączała się od niej, ażeby się pobawić z córkami gospodarzy w ich pokoju, zdala od wspólnego salonu. Jednem słowem uważano ją dotąd za dziecko. Nareszcie nadeszła chwila, gdzie trzeba ją światu ukazać i postarać się o jak najlepsze wydanie jej za mąż. Prowadzi się ją przeto w wir zabaw większych i mniejszych, ceremonialnych i poufniejszej natury. Teraz wolno jej już bywać w teatrze, na wszystkich proszonych obiadach, rautach i balach, teraz pomaga już matce w przyjęciach u siebie w domu i w składaniu wizyt.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Z chwilą wejścia młodej panienki w świat, składają już odwiedzający osobną kartą wizytową dla niej, wymienia się ją też osobno w liście zapraszającym na bale i obiady.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Młodzi mężczyźni nie mieli podobnego przejścia – ich „wejście w świat” odbywało się niepostrzeżenie:

Trudno mówić o wejściu w świat młodych ludzi. Odbywa się ono daleko szybciej jeszcze, ale zarazem i niepostrzeżeniej. Zaledwo opuścili ławy szkolne, czy uniwersyteckie, już puszczają się w świat. U nich nie stanowi świata bal lub wizyta, ale wszystko: interesa i zabawy wszelkiego rodzaju i karjera urzędowa. Wszystko dla nich jest wejściem w świat, bo też i widnokrąg życia ich i działalności bez porównania jest szerszy od widnokręgu młodych panien.

Spirydion, Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi. Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył, Warszawa, Kraków 1881

 

Między 15 a 20 rokiem zwykle, a zależy to także od rozwinięcia młodej panny i różnych względów rodzinnych, przypada dla panny wiek wejścia w świat. Rozumie się pod tem towarzyszenie matce w wizytach, pomaganie jej do przyjęcia gości w domu, bywanie na balach, zabawach większych i mniejszych, ceremonialnych i poufniejszej natury i t.p. – dotąd bowiem poświęcała czas różnym naukom, a chociaż bywała na większych z swą matką zebraniach, koncertach i wieczorkach tańcujących, chwilowo tylko ukazała się w salonie wspólnym, gdyż odłączała się w celu zabawy z córkami gospodarzy.

Wskazówki obejścia się z ludźmi, Kraków 1882

 

Bal i zabawy kostjumowe.
Przy odczytaniu niniejszego rozdziału, serduszko niejednej z naszych młodych czytelniczek uderzy w przyspieszonym rytmie.
Wszak bal nie jest zjawiskiem powszedniem, a cóż dopiero pierwszy bal!
Rozumiemy dokładnie wzruszenie, poprzedzające tę ważną chwilę w życiu naszem i gorączkową niecierpliwość, z jaką się szuka dobrej rady, aby olśnić, porwać publiczność tym pierwszym w świat występem.
Pierwszym balem musi zacząć każda panna szereg innych, toalecie też stosownej do tego występu, poświęcimy naczelne miejsce.
Prawie powszechnie przyjętą została suknia biała na powyższy występ uroczysty i to z całą słusznością; żaden inny kolor nie podnosi do tego stopnia świeżości cery i nie nadaje tak poetycznie skromnego wyglądu, jak kolor biały.
Gdy jednak cera młodej osoby, lub barwa włosów traci w sąsiedztwie powyższego koloru, to śmiało użyć można jakiegokolwiek innego jasnego i delikatnego odcienia.
Fason sukni do pierwszego występu musi być możliwie skromny, jednolity, a wdzięczny. Nierozwiniętej jeszcze figury nienależy przeładowywać zbyt sutemi draperyami; spódniczka o tyle krótka, aby w tańcu nie zawadzała i naturalnie bez treny; krój stanika stosownie do mody i gustu, może być pod szyję, lub skromnie wycięty. Przy biuście chudym, nierozwiniętym, o sterczących kościach, lepiej wybrać fason stanika niewycięty, lub też decoltć zasłonić marszczeniem z gazy lub tiulu.
Do przybrania stanika może służyć lekka koronka, gaza gładka i haftowana, przedewszystkiem starać się trzeba o wytworny wygląd całości, harmonijny i lekki.
Młoda osoba z domu bardzo zamożnego, nigdy do pierwszego występu balowego nie powinna wybierać ani ciężkich koronek, ani materyi haftowanych, albo przerabianych srebrem i złotem.
Klejnoty też nie mogą być zbyt wartościowe, z masywnego złota lub dużych kamieni.
Stosownemi są: nieduży sznurek pereł, kolja z lekkich ogniw srebrnych czy złotych, z drobnych kwiatków, aksamitka, a najlepiej bukiecik świeżych kwiatów, przypięty do stanika.
Kolczyki z małej perełki, brylancika, lekkie bransoletki ze srebra, emalii.
Wachlarz winien być również niezbyt kosztowny, jak rzeźbiony z kości słoniowej lub z drogich piór, lecz z gazy, haftowanej materyi i t. p. Rękawiczki i pantofelki zastosowane do całości, dopełniają tego wdzięcznego, a z takiem wewnętrznem zadowoleniem noszonego stroju.
Fryzura: włosy podpięte lekko, ozdobione kwiatkiem, lub gdy moda pozwala— rozpuszczone, swobodnie ujęte wstążką lub sznurkiem perełek, aby w tańcu nie rozwiewały się.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Jak zawsze tak i w tym roku młode panienki wchodzące w świat noszą toalety skromne, pełne prostoty, odrobione z krepy chiffon, gazy jedwabnej lub muślinu. Młodość zdobi najlepiej, nie potrzebuje różnych dodatków — przedstawi się zawsze uroczo w sukience z bluzkowym staniczkiem korzystnym dla szczupłych figurek; parę bukiecików kwiatów albo sute przybranie wstążką, spływającą w długich końcach od paska, a co modniej od kokard na ramionach. Na rozety zamiast wstążki używają materyału tego co suknia n. p. gazy czy krepy jedwabnej, co wiele lżej się przedstawia. Dla młodych osób na suknie balowe niezmiernie efektowne są tiule ze szlakami wyszytemi perełkami lub złotemi blaszkami w połączeniu z lekkim haftem.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

Młode osoby dopiero wchodzące w świat noszą bardzo mało biżuterii i ta, którą ubywają jest skromna i lekka np. broszka, łańcuszek z talizmanem czy portebonheur, pierścionek, kolczyki.

O klejnotach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Młode panny nie bywają na obiadach proszonych przed skończeniem przynajmniej lat szesnastu, a gdy już zostały wprowadzone w świat, wyłącznie w domach blizkich krewnych. Wogóle pomija się młodzieńców i dziewczęta w zaproszeniach ceremonialnych.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Osoba, wprowadzona w świat po raz pierwszy, powinna zachować się w towarzystwie skromnie, uważnie, bez pretensyi i z godnością; bądźcie uprzejme i uprzedzające dla wszystkich, zwłaszcza zaś dla tych z waszego otoczenia, którzy ze swojej strony okazują wam uszanowanie i starają się was wyróżnić.

Mieczysław Rościszewski, Panna dorosła w rodzinie i w społeczeństwie. Podręcznik życia praktycznego dla dziewic polskich wszelkich stanów, Warszawa 1905

 

Według niektórych wprowadzanie panien w świat miało także konsekwencje natury zdrowotnej:

Przedwczesne wprowadzanie w świat dziewczęcia powoduje, że miejskie dziewczęta dostają regularności rychlej, aniżeli dziewczęta wiejskie. Okoliczność ta wskazuje, że młode dziewczęta nie należy zbyt wcześnie wprowadzać do towarzystwa (...).

dr Jan Stella-Sawicki, Hygiena panien, Warszawa 1907

 

Ironicznie opisywał panieńską edukację i wejście w świat Michał Bałucki:

Najprzód panna musi ukończyć przepisaną zwyczajem liczbę lat na pensyi, gdzie się uczy trochę katechizmu, trochę języków, trochę gramatyki, trochę arytmetyki, trochę grać, trochę śpiewać i tańczyć. Po ukończeniu pensyi z pochwałą (...), panna pod okiem mamy zapoznaje się bliżej z tajemnicami sztuki kulinarnej, studyuje „365 obiadów” pani Ćwierczakiewiczowej, smaży konfitury, piecze placki na święta; w niektórych domach należy do dokończenia edukacyi także znajomość krawiecczyzny, a przynajmniej białe szycie i cerowanie szkarpetek. Ukończenie tych wszystkich nauk nadaje pannie patent dojrzałości, i ukazuje się światu na publicznym balu, jako panna na wydaniu.

Michał Bałucki, Album kandydatek do stanu małżeńskiego, Warszawa 1888

 

Dość ironicznie wypowiadała się propagująca w swojej powieści proste życie Maria Julia Zaleska:

Mąż jej dosyć jest majętny i ona także wniosła mu pewien posag; w takiem położeniu panie nasze warszawskie żyją wyłącznie w świecie salonowym, dorosłe córki w świat ten wprowadzają z taką uroczystością i namaszczeniem, jak ongi młodzież męską pasowano na rycerstwo.

Dwie siostry. Opowiadanie z życia młodych dziewcząt, Warszawa 1888

 

Tak wrażenia panny debiutującej jako dorosła opisane zostały w powieści publikowanej w „Tygodniku Mód i Powieści”:

Po raz pierwszy ujrzałam dopiero w naszym salonie całe zebranie okolicznego sąsiedztwa: wszystkie panny w moim wieku mniej więcej, młodzież znaną dotąd zaledwie z widzenia, lub nazwiska. Widzę dziś jeszcze ciekawe spojrzenia wszystkich, zwrócone na mnie. Jedni patrzyli tylko na suknię i w liczbie tych, było najwięcej młodych pań, drudzy tonęli w mej twarzy, inni za punkt obserwacyi obrali sobie jeden przedmiot, np. ręce, włosy, oczy, talię. W spojrzeniach jednych, dostrzegałam szczere blaski życzliwości, w innych jakieś gorętsze migania, a nakoniec jeszcze inni zatapiali we mnie swe źrenice, długo, badawczo. Ja sama czułam się dziwnie pomieszana pod tym pręgierzem oczu. Mama, pomagając mi przedtem w ubraniu, mówiła:
— Pamiętaj, Anusiu, że powinnaś dziś podobać się wszystkim.
— Dlaczego właśnie dziś?
— Dotąd uważano cię za dziecko, teraz zaś występujesz w roli dorosłej panny, więc odpowiednio do niej powinnaś się zachować, Pomiędzy młodzieżą mającą ci być przedstawioną niezadługo, dobrze byłoby zwrócić uwagę na pana Jana Sokolskiego.
— Dlaczego właśnie na niego? Przecież on nie jest najmłodszym, ani też najprzystojniejszym z okolicznych kawalerów.
— Ale to człowiek zacny, rozumny, szlachetny. Wieś jego Jedlin bez grosza długu, a co się tyczy powierzchowności, tej nic zarzucić nie można — odparła matka poważnie.

Maryś Napieralska, Przesilenie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1888

 

W 1871 roku w świecie debiutowała Ello (Elżbieta Matylda) Radziwiłłówna:

Ponieważ ciocia Ello miała zimą roku 1871 pierwszy raz wystąpić w świecie jako dorosła panna, rodzice postanowili wydać dla niej bal, rzecz, która z powodu długiej choroby ks. Wilhelma dawno nie miała miejsca.

Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010

 

W latach osiemdziesiątych XIX wieku wręcz hurtowo wprowadzała panny w świat pani Kieniewiczowa:

W okresie tym moja matka z córkami spędzała szereg zim w Warszawie. W pierwszym roku mieszkała na placu Zielonym przezwanym w czasach późniejszych na plac Dąbrowskiego, następnie przeniosła się w Aleje Jerozolimskie do domu Reszków, zaś ostatnio ulokowała się w Alejach Ujazdowskich. Powodem spędzania szeregu zim w Warszawie była konieczność dania córkom dodatkowego wykształcenia. Brały więc lekcje nauk wyższych u różnych profesorów. Poza tym mamie chodziło o wprowadzenie córek w tak zwany świat, poznanie ludzi i nabranie umiejętności obcowania z nimi. Oprócz trzech sióstr moich równocześnie pod opieką mamy były wówczas dwie nasze kuzynki Horwattówny, Kasia i Isia, rówieśniczki moich starszych sióstr, córki Aleksandra i Jadwigi Horwattów.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Z kolei matka Zofii Grabskiej wprowadzała w świat swoje pasierbice (i jednocześnie siostrzenice):

Duchowe moje życie związało się szybko ze szkołą silniej niż z domem. Jakiż to zresztą był dom w Warszawie! Domem naprawdę pozostał dla mnie Borów. Matka byłą zajęta, miała obowiązki towarzyskie ze względu na dorosłe moje przyrodnie siostry, które musiała „wprowadzić w świat”.

Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

Sama Zofia odbyła swój debiut towarzyski wcześnie:

Zasmakowałam w życiu światowym, weszłam w nie mając zaledwie lat 16 i moja poprzednia ambicja, by być pierwszą w klasie, zmieniła się w próżność, by królować na balach w otoczeniu wielbicieli (byli wśród nich wybitni w późniejszych czasach ludzie).

Zofia Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

W 1900 roku z rozmachem wprowadzano w świat Magdalenę Grabowską:

W samym początku karnawału zjechał Aleksander Grabowski z córką, z zamiarem wprowadzenia po raz pierwszy w świat panny Magdaleny, nazywanej w domu w skrócie Lalą. Przyjechali zawczasu, by zaopatrzyć pannę w odpowiednie stroje balowe, wizytowe, żakiety, okrycia, kapelusze, buciczki, pantofelki, szaliki i wszelkiego rodzaju niezbędne fintifluszki.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Zanim zaczęli bywać, już przez szereg dni codziennie przychodził do ich mieszkania metr tańca z taperem na pół godziny i dokształcał Lalę w wielkiej sztuce tanecznej. Oświadczono mnie, że obecność moja w czasie tych lekcji tańca będzie zawsze mile widziana. Parę więc razy asystowałem tym lekcjom i przy tej okazji zaznajomiłem się z nowymi toaletami Lali, wykonanymi w najlepszych domach mód.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

A tak Janina Żółtowska opisuje oczekiwanie na wejście w świat swoich ciotek, Leli Kieniewiczowej i Sofinety Horwattowej (które mogła znać tylko z opowieści):

Do chwili oczekiwanego ukazanie się w świecie jako dorosłe panny, do tego decydującego momentu mającego zaważyć na całej ich przyszłości, obie panienki nie były dopuszczane do widywania gości. Przy stole siedziały za fikusem, czyli za żardinią z kwiatami, i były niemymi świadkami pierwszej wizyty w Wolicy p. Józefa Potockiego.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

Wspomina debiut innej krewnej:

W Dereszewiczach pokazała się po raz pierwszy, budząc ciekawość i niestety zazdrość, Stefcia Ordzianka, posażna jedynaczka, koło której z przejęciem właściciela i impresaria krążył jej stryj, Stanisław Orda. Podziwiano wiedeńskie stroje panny i jej matki, suknie obcisłe, z zapięciem ukrytym z boku i zwane princesse.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

A także własny:

Rozmyślania takie ogarniały mnie w przerwach między zabawami. Tymczasem przyszło z Warszawy pudło i z welinowych papierów wydobyta została suknia balowa, jak dla dorosłej panny. Dojeżdżałyśmy jeszcze do Wilna do Jaroszyńskiego dla innych obstalunków, a w połowie sierpnia wyjechałyśmy na Wołyń, na doroczne fety do Ubarowa. Miałyśmy się jeszcze tam spotkać z ciocią Lelą.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998

 

W 1904 r. w zimie, mając lat 18, byłam, jak się to nazywało, „wprowadzona w świat”. Moja matka sprowadziła mi z Paryża dwie cudne suknie. Jedną z nich, białą, od Doucet, jak dziś pamiętam. Spódnica gładka, a stanik udrapowany, cały w pajety; ogromne bufiaste atłasowe rękawy. Druga, różowa z girlandą églantine, w festony u dołu spódnicy. Reszta sukien była szyta w domu przez Otylię, pannę służąca mojej matki, i Mariannę, moją pannę służącą, obie dobre krawcowe.

Maria Małgorzata z Radziwiłłów Potocka, Z moich wspomnień, Łomianki 2010