Wyjazdy i podróże stawały się coraz częstszym elementem życia. Tworzyła się w związku z nimi specjalna etykieta, specjalna moda i specjalne umiejętności. Trzeba było wiedzieć, jak się należycie przygotować – ile rzeczy zabrać, jakie one powinny być, jak je spakować, jak zorganizować życie.
Oczywiście inaczej przygotowywano się na wyjazd do Warszawy, w odwiedziny na wieś, na lato w miejscowości uzdrowiskowej czy na podróż do Paryża. W pismach kobiecych można było znaleźć użyteczne rady na temat każdego rodzaju wyjazdu.

 

W chwili największej posuchy na wiadomości o modach, cóż wam mogę powiedzieć szanowne czytelniczki moje? ponieważ prawie wszystkie jesteście zapewne u wód, na brzegu morza, w kąpielach, lub na willegiaturze, więc zapewne uznałyście słuszność zdania, że wyjeżdżając nawet na 2 do 3 miesięcy, nigdy więcej nad trzy, najwyżej cztery suknie z sobą brać nie można i to trzy lub dwie w kufer, a czwartą lub trzecią na siebie. Suknie te naturalnie powinny być całe i trwałe — nie zbyt strojne — spacerowe, fasonu takiego, aby nie uległy zbytniemu zgnieceniu i niepotrzebowały odświeżania na miejscu, co zawsze z trudnością przychodzi. Kto inaczej zrobił, z pewnością żałował, bo doświadczył, co to za ambaras, te wielkie kufry — następnie to umieszczanie i gniecenie tych sukien w maleńką szafkę, jaką się zwykle dostaje na dwie osoby w każdem miejscu kąpielowem, słowem ten zawrót głowy i nieporządek jaki powstaje ze zbytniej ilości rzeczy mieszczących się w jednym — zwykle małym pokoiku.

L. Ć., Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1885

 

Dziś zapewne większość ograniczy wycieczki do krajowych lub galicyjskich miejscowości, otóż przypominani praktyczną jak sądzę radę, brania ze sobą jak najmniej rzeczy, lecz wszystko całe i nowe: najwyżej cztery suknie wraz z podróżną, bez stalek, które tyle miejsca zajmują w kufrze i niszczą, gniotą suknię; jedna krenolina, trzy spódniczki, dwie białe na odmianę dając do prania i jedną halkę płócienną szarą lub kretonową, jaką widzieliśmy w składzie drobiazgów kobiecych, dopełniających naszą tualetę, jak woalki, krepy, gazy, rękawiczki, „fils-d’ecosse“ i jedwabne pani Heleny Roszkowskiej, Niecała Nr 12. Wybór wielki, a ceny bardzo tanie.

L.Ć., Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1887

 

Sądzę że nie jednej czytelniczce zrobię przysługę, wybawiając ją od niemiłego położenia, które się często zdarza — zepsutego kuferka. Na kolejach po barbarzyńsku się z niemi obchodzą i trzeba się też zaopatrzeć w rzecz mocną, która by to znosiła. Otóż przy ulicy Królewskiej Nr 1, w wielkim magazynie kufrów i podróżnych Przyborów, reperują i poprostu przerabiają na nowe wszelkie zepsute kufry i torby, za bardzo stosunkowo nie wielką opłatą. W tym kierunku daję także radę, że najlepiej brać jeden większy kufer — gdyż tragarze od każdej sztuki płacić sobie każą oddzielnie, a powtóre przy odbieraniu z kolei, duży prędko się znajdzie, a małego szukać musi tragarz często bardzo długo; małe pakunki, których nie można mieć więcej jak dwa, szal w paskach i jakieś pudełko czy torbę, brać do wagonu, a parasol jeszcze konieczny — parasolkę jeżeli możliwe, w kufer włożyć.

L.Ć., Przegląd mód. Jak się urządzić w podróży, w: „Bluszcz”, 1887

 

W chwili, gdy niejedna z moich czytelniczek wybiera się w podróż, uważam za właściwe rzucić kilka praktycznych uwag, tyczących się stroju w drodze i w ogóle podczas sezonu letniego u wód, lub nad brzegiem morza. Już w poprzednim numerze Bluszczu radziłam, brać ze sobą niewiele sukien; dla osób nie chcących błyszczeć strojami, 4 gustownie zrobione suknie, są wystarczające. Trzeba je tylko umiejętnie zastosować do temperatury, jaka panuje w miejscowości, do której się wybieramy. Nad brzegiem morza i w górach, cieplejsze wełniane suknie, okazują się zawsze praktyczniejsze; trzeba pamiętać o tem, wybierając się w drogę, że może być więcej dni chłodnych i wietrznych, niż skwarnych, a gdy się doda do tego poranki i wieczory, spostrzeżemy, że należy nam zabezpieczyć się odpowiednio. Ciepły, długi płaszczyk jest niezbędny. Na drogę najwygodniejsze są płaszczyki z luźnemi przodami, z surowego jedwabiu, beżu, szewiotu lub sukienka. Na suknię podróżną wybierać materyały nie gniotące się zbyt łatwo i fasony skromne. Kapelusze z miękkiego filcu, lub ciemny słomkowy, z jaką kokardą w kratę, uzupełnia całość podróżnego stroju.

L.Ć., Przegląd mód. Jak się urządzić w podróży, w: „Bluszcz”, 1887

 

Wycieczka z małego miasta do krewnych zamieszkałych w dużym, a jak się często zdarza, nie rozporządzających obszernym lokalem, zmusza nas do zabrania ze sobą tylko niezbędnych rzeczy.
Jedna skromna sukienka na ulicę parę strojniejszych na wizyty i do teatru, zręczny szlafroczek, kapelusz podróżny i strojny wystarczający to komplet.
Obywatelce małomiasteczkowej radzimy zabrać jaknajmniejszy i jaknajskromniejszy zapas garderoby, bo jej elegancya, nie będąc wyrazem mody ostatniej chwili, zaostrzy i tak ostrą krytykę pewnych swej przewagi elegantek wielkomiejskich.
Bezpretensyonalna skromność łaskawiej bywa sądzoną, a przytem pewne braki i luki w toalecie łatwo uzupełnić w dużem mieście, mając dobrych przewodników wśród swych znajomych.
Dama wielkomiejska, wyjeżdżając na prowincyą zabrać może większą ilość i jakość stroju, tylko najnowsze, zbyt może oryginalne wynalazki w dziedzinie mody, nieznane jeszcze w cichym, oddalonym zakątku, gotowe wywołać ostrą krytykę swym silnym efektem.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Warto przecież po miejskim kurzu odetchnąć świeżem górskiem powietrzem, a oczy napaść innym widokiem, niż zasłaniające nam horyzont okopcone mury.
Nasz kuferek prędko będzie zapakowanym.
Wybieramy przedewszystkiem dwie z taniej, lekkiej, lecz trwałej wełny sukienki, nieco krótsze od zwyczajnych, mocnego, prostego, fasonu i kroju.
Dodatki są skromne i praktyczne bez koronek i dżetów. Kolor tych sukienek jest z natury swej przystosowanym do szydzenia sobie z kurzu i deszczu.
Kapelusz filcowy czy słomkowy, lekki, dość duży, przybrany wstążką lub niegniecącą się materyą bez kwiatów i piór.
Mocna parasolka, ochrona od słońca i deszczu zarazem.
Dwie pary bucików mocnych, wygodnych, zaopatrzonych w grubą podeszwę, lekki, dość duży i ciepły pled, niezbędna bielizna i neseserka podróżna ze szczotkami i grzebieniami oraz innemi dodatkami toaletowymi.
A więc nasza toaleta podróżna trwała, wygodna i możliwie wytworna jest w komplecie.
Uniknęliśmy szczęśliwie niepotrzebnych ręcznych pakunków, zajęliśmy dość wcześnie miejsca w wagonie, a nasz podniecony humor pastwi się nad spóźnionymi pasażerami, obładowanymi bagażem i popychanymi ze wszech stron.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Fason tych toalet musi być możliwie prosty, bo upięcia i dodatki zmięte pakowaniem nadają sukni wygląd nieświeży, stary.
Materyałem najlepszym jest czysta nieulegająca zgnieceniu wełna, koloru niewrażliwego na promienie słoneczne. Kołnierzyk z prawdziwej koronki, fiszutka lub inny modny dodatek, nadaje w potrzebie strojny wygląd podobnej sukni.
Również protegowane być mogą różne dodatkowe staniki aksamitne, jedwabne i koronkowe, które nie zabierając wiele miejsca, mogą stanowić wcale dobrą całość ze spódniczką z dobrej wełny, prostego fasonu.
Podobne staniki mogą wybornie służyć do odwiedzania koncertu, teatru; można niemi urozmaicić swą toaletą i nie wpaść w kłopot z okazyi przyjmowania udziału w mniej więcej świetnej zabawie.
Polecić również możemy bieliznę wełnianą lub trykotową, bo batysty i koronki ładnemi są tylko, gdy są świeżo wyprasowane, a oto w podróży trudno i wiele kosztuje.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Nie radziemy w podróż zabierać wielką ilość sukien — można bardzo wygodnie przepędzić cały sezon kąpielowy z trzema lub czterema dobrze obmyślanemi toaletami.

L.Ć., Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1890

 

Podróżowanie samo jest dzisiaj rzeczą łatwą. Co innego jest sztuka podróżowania, która polega na umiejętnem, przyjemnem a zarazem wygodnem urządzeniu takowego. Zwłaszcza toaleta powinna być zawsze zastosowana do podróży i wygodna; zaprzeczyć się nie da, że niewygodne ubranie sprawia niekiedy najgorszy humor.
Wyobraźmy sobie bowiem w podróży ciasny trzewik, ciasną suknię — to wystarczyłoby zupełnie, aby odebrać człowiekowi chęć podziwiania najpiękniejszych widoków i należy przeto w podróży wszystkiego unikać, co mogłoby przyczyniać się do niewygody. Gorset naprzykład nie powinien mieć fiszbinów, tylko zaopatrzony być elastyką; gorset staje się zresztą zbytecznym, gdy się weźmie szeroki pasek, który używany jest teraz do sukien podróżnych.

Przegląd mód, w: „Nowe Mody”, 1893

 

Skończył się letni karnawał, kto chce i może ucieka z Warszawy w różne strony, dlatego też dzisiejszy przegląd mód ograniczy się do kilku praktycznych i na czasie będących spostrzeżeń, które sic czytelniczkom naszym przydać się mogą.
Przedewszystkiem chcę przypomnieć o zabraniu z sobą takich przedmiotów, które tu na miejscu z łatwością tanio nabyć można, a których nie tylko drożej zapłaciwszy, ale nawet wcale dostać nie można, ani w wielu miejscach naszych kąpielowych, ani tembardziej na wsi, czasem daleko położonej, choćby od małego miasteczka.
Tym więc, którzy się wybierają w takie strony, radzę zabrać wiele takich drobiazgów, które mało zajmują miejsca, a mogą doskonale się przydać, do zmiany i upiększenia sukien, których nie można, brać za wiele w dalszą podróż.
Otóż nadzwyczaj praktycznie jest mieć pod ręką, czy to kawałek ładnej koronki, czy też haftu, lub wstążki rozmaitego koloru i szerokości, któreby w danym razie, zręcznie użyte zmieniły skromny stanik na wieczorową, suknie, za pomocą, lekko ułożonej draperyi z gazy, ładnej kokardy, nowego paska, kołnierzyka, na, prędce zaimprowizowanej berty, epoletek, bretelek, z haftu lub koronki. Takie drobnostki tualetowe, stają się nieocenionym skarbem tam szczególniej, gdzie są dorosłe panienki na letniej siedzibie, bo najczęściej one należą do rozmaitych za bitw lub wycieczek z góry nieprzewidzianych, a więc nie zawsze na nie będąc tualetowo przygotowanemi. Zresztą i sukienki naszych milusińskich trzeba nieraz ratować w ten sam sposób wymyślonemi ozdobami, a nawet to samo można zastosować i co do kapeluszy, bo te znów najprędzej ulegają, zniszczeniu, i nim sezon dobiegnie do końca., trzeba najczęściej zmienić przybranie, a wtedy kawałek wstążki, gazy, lub koronki, staje się znów niezbędnym artykułem.

M.Ch., Przegląd mód, w: „Bluszcz”, 1895

 

Turystki przyzwyczajone podróżować, lub odbywać wycieczki bez czyjejkolwiek opieki, powinny rządzić się mądrą zasadą, że lepiej być samą, niż w złem towarzystwie. Rzeczywiście, kobieta sama, ale nie zwracająca uwagi jaskrawą toaletą ani roztrzepaniem, zachowująca się poważnie i spokojnie, z prostotą i godnością, większy budzi szacunek, niż widziana w jakiemś wątpliwem towarzystwie. Z dwojga złego, lepiej już znaleźć się w jakiemś okrzyczanem miejscu publicznem, niż w podejrzanym salonie.

Przewodnik życia światowego, Warszawa 1900

 

Mimo niestałej pogody Warszawa pustoszeje, każdy kto może wyjeżdża szukając wypoczynku, zdrowia, zabawy, zmiany miejsca i nowych wrażeń. Można powiedzie, że moda wchodząc w położenie swoich zwolenniczek, zakłopotanych co z sobą zabierać a nie chcących zbytecznie obciążać kufrów — stała się praktyczną i spotęgowała wziętość bluzek, wysilając gust i fantazyę w ich odrobieniu i przybraniu. Bluzka stała się ubraniem en-tout cas — noszą ją starsze osoby, młode panienki i dziewczynki — zastosowawszy odpowiednio materyał, formę i przybranie, bluzka służyć nam będzie w domu, w podróży, przy table d'hote, na zebraniach (reunions) i koncertach u wód, na wybrzeżu morskiem, przy kostyumie sportowym lub przy ubraniu turystki udającej się w góry. W kufrze podróżnym bluzki mało zabierają miejsca a zrobiwszy dobry wybór kilku bluzek i paru odpowiednich spódnic, każda z czytelniczek naszych może być dobrze ubraną, w kilko tygodniowym terminie wyjazdu. Bluzki modne są zarówno przy sukniach letnich do prania, jak i przy wełnianych lub jedwabnych — powtarzamy jednak i kładziemy nacisk na umiejętny wybór i zastosowanie harmonijne koloru bluzki, do sukni przy której jest włożoną. Klarowne bluzki białe noszą na podszewce tego co suknia koloru; najszykowniejsze i w najlepszym guście ubranie młodej osoby przedstawia bluzka biała przy białej spódnicy z cienkiej wełny, materyi, serge lub sukna. Kolorowe bluzki choćby ładnie odrobione, ale przy odmiennego koloru spódnicy, tracą zupełnie wygląd strojnego ubrania. Do codziennego ubrania letniego w domu, na wsi do wycieczek do lasu, w podróży pod paletocikiem; możemy posługiwać się bluzkami kolorowemi odmiennemi od sukni, w innym razie letnie strojne ubranie składać się powinno z bluzki tego koloru co suknia, lecz z materyału odmiennego droższego czy lżejszego, albo z bluzki białej.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Wybór sukien zależy od tego czy udajemy się na dłuższy pobyt w jednej miejscowości, lub czy jedziemy zwiedzać miasta i okolice — czy miejsce pobytu będzie nad morzem, u wód lub kąpieli, gdzie goście przyjezdni ustawicznie spotykają się z sobą u źródła, na przechadzce, przy tak zwanym tâble d'hôte, na reunionach i koncertach — czy udajemy się w górskie strony dla wycieczek i zachwycania się piękną naturą? W pierwszym razie trzeba zabrać: kostyum ranny, kostyum spacerowy strojniejszy, kilka bluzek, toaletę strojną wieczorową. W drugim wystarczy parę wełnianych szykownych kostyumow z bluzkami na zmianę i naturalnie niezbędny jest kostyum turystki do wycieczek w góry. Kostyum ranny do picia wód i spacerów przedpołudniowych najpraktyciniejszy genre tailleur, z wełny w kolorze jasnym albo neutralnym, w dnie gorące zaś pikowy lub z płótna angielskiego.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Angielki dużo podróżujące mogą nam służyć za wzór do naśladowania, opiszemy więc jaka jest ich garderoba podróżna. Bielizna do racyonalnego i hygenicznego ubrania składa się z koszuli połączonej z majtkami (której formy wielokrotnie podawaliśmy w Tygodniku Mod), uszytej z materyału bawełnianego lub jedwabnego zależnie od pory roku i zdrowia; materyały te wybierają się dobre do prania. Oprócz całkowitego ubrania jakie bierze się na siebie, trzeba zabrać po dwie sztuki bielizny (dwie koszule z majtkami dzienne, dwie nocne, dwie spódniczki). Praktyczność turystek angielskich dochodzi do tego stopnia, że dla uniknięcia zabierania dużo sztuk z sobą, mają suknię podróżną wełnianą, odrobioną na podszewce jedwabnej w dobrym gatunku, w ten sposób, że da się nosić na dwie strony. Przybywszy do hotelu, turystka gdy ma zasiąść przy table d hote, odwraca suknię na stronę jedwabną, zamiast kaftanika w jakim jechała kładzie bluzkę jedwabną i przypina kołnierz lub żabot z koronki i crëpe chiffon.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Otóż uważamy za stosowne zalecić naszym czytelniczkom, ażeby w drogę brały jak najmniej rzeczy; trzeba usunąć wszystko, bez czego można się obyć, i nigdy pakowania kufrów nie zostawiać na ostatnią godzinę. Pakowanie strojów damskich bynajmniej nie jest rzeczą łatwą, dlatego też należy je przedsięwziąć na trzy lub cztery dni przed wyjazdem. Tytułem rady, zaznaczamy, że trzeba mieć koniecznie pudełko łubiane na kapelusze, bluzki, woalki i rękawiczki. W razie potrzeby dobrze jest odjąć ubranie kapeluszy i zawinąć je osobno, oznaczywszy za pomocą szpilek miejsca, do których trzeba je będzie znowu przyszyć. Bielizna winna się znajdować na spodzie kufra; trzewiki, owinięte w szare płótno, winny być ulokowane w szparach pomiędzy kupkami bielizny; przedmioty szklane dobrze się przewożą zawinięte w pończochy; lustro umieścić należy szkłem na czemś miękkiem, n. p. na jakiejś poduszeczce; stare firanki mogą być użyte do owinięcia sukien; po przyjeździe na miejsce mogą służyć do osłonięcia zawieszonych toalet od kurzu.

Mieczysław Rościszewski, Pani domu. Skarbiec porad praktycznych dla Polek wszelkich stanów, Warszawa, 1904

 

Nie może tu być przepisu ogólnego, ale dla ułatwienia niedoświadczonym turystkom, dajemy spis rzeczy potrzebnych i wystarczających przy zwykłych warunkach dla młodej osoby, jadącej do miejscowości licznie nawiedzanej. Należy zabrać z sobą a raczej włożyć na drogę, kostjum wełniany krótki, praktyczny, wygodny, płaszczyk lub pelerynę od kurzu lub deszczu — może być z materjału nieprzemakalnego jak wspominaliśmy wyżej. Do ubrania potrzeba wziąć:
kostjum płócienny skromny a drugi strojny,
kostjum sukienny lub z innej wełny, ale strojny,
suknię fularową albo z voile czy taffetas,
parę bluzek codziennych, parę strojnych,
przynajmiej jedną suknię wieczorową (na réunion)
okrycie białe lub inne strojne,
trzy kapelusze wystarczą: codzienny a zarazem podróżny,
drugi strojniejszy a trzeci bardzo ozdobny,
kilka woalek, kilka par rękawiczek, parę pasków do bluzek, dwa parasoliki; jeden do codziennego wyjścia, drugi strojny i parasol.
pled angielski, albo chustka jest niezbędna;
koszul dziennych tuzin
cztery koszule nocne
pół tuzina majtek
trzy spódniczki
dwie pary bucików wysokich, jedną lub dwie wyciętych,
Szlafroczek ranny i pantofelki,
kaftaniki ranne,
tuzin chustek do nosa płóciennych i batystowych,
gorset na zmianę
cztery staniki na gorset pod lekkie bluzki czy suknie;
kostjum do kąpieli morskich, płaszcz i prześcieradło kąpielowe, lepiej kupić na miejscu, gdzie duży wybór i taniej wypadnie. Elegantki jadące dla popisu strojem, wzruszą ramionami na wypis rzeczy w tak skromnych granicach, ale jest on wystarczający dla przeciętnych osób — tymbardziej w tym roku, gdy w obec smutnych warunków ogólnych, sumienie nakazuje ograniczyć się na korzyść biednych i na cele społeczne.

Przygotowanie do wyjazdu, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

W wilję wyjazdu trzeba zapakować rzeczy, to łatwa rzecz! nie ma o czem pisać! zawoła nie jedna z pań i pozwoli służącej albo nawet własnoręcznie „upakuje" kufer, napełniając go całkowicie rzeczami odłożonemi do zabrania. Będzie to istotnie pakowanie, w literalnem znaczeniu słowa, ale jak też przedstawią się suknie wyjęte z kufra po parodniowej podróży. Łatwo zgadnąć, że będą podobne do stosu starzyzny! Nowicjuszkom w tej czynności, radzimy zgromadzić w jednym pokoju wszystko (można spisać na kilka dni naprzód co chcemy zabrać, unikając zapomnienia czegoś potrzebnego) co ma być pomieszczone w walizie. Następnie wyłożywszy walizkę prześcieradłem perkalowem od rzeczy, wszystkie przedmioty cięższe: pudełka, książki, trzewiki, flaszki, trzeba układać na spodzie ściśle i równo, zapełniając miejsca puste drobiazgami, aby nic się nie suwało. Mając spodnią warstwę płasko zapełnioną, układa się bieliznę; na niej można położyć tekę z przyborami do pisania, lusterko płaskie, pudełeczko z wachlarzem, saszetkę z rękawiczkami i t. p. Na bieliźnie układają się spódniczki i okrycie, dalej suknie cięższe i suknie lekkie i bluzki muszą leżyć na wierzchu, zawinięte w oddzielne prześcieradło. Dla pań zabierających dużo rzeczy najpraktyczniejsze są walizy z wyjmowanemi szufladami, bo w nich łatwo rozdzielić oddzielnie rzeczy cięższe i lżejsze; wiele osób dla oszczędności poprzestaje na koszach wyłożonych wewnętrz ceratą.
Suknię każdą trzeba składać na łóżku, zwracając uwagę na przybranie i falbanki, aby szły równo w jedną stronę, składając na szwach brytów, stosownie do szerokości walizy a raz tylko, na długość. Przy lekkich strojnych stanikach trzeba zwracać uwagę na rękawy i przody, aby nie zagniotły się ściśnięte, w rękawy bez podszewki można wsunąć zwinięte arkusze bibułki angielskiej. Kapelusze muszą być w oddzielnem pudle, oprócz tego niezbędna jest torebka podróżna kupna, lub uszyta z szarego drelichu, z taśmami do wiązania, lub rzemykami do zapięcia, w którą wkłada się rzeczy niezbędne pod ręką w dłuższej drodze: grzebienie, szczotki, bieliznę do zmiany, poduszeczkę (jaś), słowem rzeczy potrzebne w podróży, które nie można kłaść do kufra oddanego na wagę. Parasolki powinny być zapięte w jednym futerale. Trzeba mieć przy sobie tylko pudełko z kapeluszami, torebkę o której piszemy wyżej i futerał z parasolem, wszelkie inne paczki o których trzeba pamiętać, są uciążliwe w dalekiej drodze.

Przygotowanie do wyjazdu, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Osoby nie potrzebujące liczyć się z wydatkami, udając się w podróż zaopatrzone są w wygodny neseser z przyborami toaletowemi, w płaskie pudełko z grubej tektury, oklejone szarem lub bronzowem płótnem żaglowem, nieprzemakalnem, do kapeluszy i drugiem większem lecz piaskiem do sukien i zwijaną torebką podróżną, także z nieprzemakalnego płótna, zapinaną paskami skórzanemi, mającą wewnątrz i zewnątrz kieszonki oddzielne. Komu chodzi o oszczędność może w domu przygotować sobie taką torebkę z bronzowego lub szarego drelichu. Jadąc daleko a zatrzymując się w drodze w różnych miejscach na krótko, większe bagaże zostawia się na koleji, zabierając z sobą do hotelu właśnie tylko te lekkie sztuki, z rzeczami niezbędnemu Dla zamiłowanych turystek do dalekich utrudzających wycieczek w góry najpraktyczniejsze są torebki z nieprzemakalnego płótna, wykończone z długiemi rzemykami do założenia na plecy i przypięcia.

O podróży i gościach przyjezdnych, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

W dalszych podróżach należy zawsze mieć w torbie podręcznej bieliznę nową, na wypadek zabłąkania się lub opóźnienia kufrów. W odpowiedniej torbie łatwo zmieścić prześcieradła, poduszeczkę i resztę świeżej bielizny. W torbie ręcznej, oprócz toaletowych drobiazgów, dobrze jest mieć trochę rzeczy do jedzenia, czekoladę, wino i t. p. na jakiś nieprzewidziany wypadek.

M.G., Wskazania praktyczne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Przypominamy zabranie do wagonu małej poduszki skórzanej a jeszcze lepiej poduszeczki do nadymania powietrzem, gdyż jest nie hygienicznie opierać głowę na wysłaniu, na którem każdy z podróżnych może opierać głowę spoconą.

O podróżach i gościach przyjezdnych, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906


Wagon w podróży, hotel, cukiernia, ulica, są to mniejsca publiczne, gdzie ogół cały ma równe prawa, których osoby dobrze wychowane nie wyzyskują na wyłączną korzyść. Mając ciągłą styczność z nieznanemi zupełnie osobami, trzeba zachować zdawkową grzeczność i uprzejmość, nie 'zbliżając się ani narzucając z rozmową. Młode osoby nie przesiadują same w czytelni lub bawialni hotelowej.

Przygotowanie do wyjazdu, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Do obiadu toaleta musi być staranna a może być strojna; kapelusz jest zbyteczny. Naszyjnik czy łańcuszek z pereł można nosić, ale brylanty są niewłaściwe. Suknie klarowne, z gipiurą lub koronką przezroczystą są bardzo noszone, byle nie dekoltowane.
Moda wprowadziła w użycie strojne płaszczyki lżejsze lub cieplejsze, w których panie chodzą w hotelu, nie zrzucając chyba na poręcz krzesła przy obiedzie. Płaszczyki takie dla młodych osób, szerokie i fałdziste robią przeważnie z białego sukna z haftem lub galonem, skromniejsze z szewiotu czy serge białej.

Przygotowanie do wyjazdu, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Najpiękniejszy zachód słońca, nasuwa na myśl rozchwianie nadzieji, pragnień, oczekiwań, które życie zasuwa posępną chmurą zawodów. Kto nie mógł wcześniej wyjechać i we właściwej porze wzmocnić nadszarpnięte nerwy w jakiem uroczem letnisku, ten przygnębiony wrażeniami, jakiemi karmi nas życie codzienne, ucieka przed naszą niepewną jesienią, w południowych krajach szukać jasnego słońca, jasnych dni i jasnych myśli!
Myśl o pobycie za granicą, choćby z kilkumiesięcznym terminem, nie kłopocze wcale, bo wiemy że wszędzie znajdziemy nie tylko wygodne, ale z największym zbytkiem a nawet przepychem urządzone hotele, albo pensjonaty, w których na różne ceny możemy dobrać mieszkanie, z całkowitem utrzymaniem. Jeżeli jednak — wyjeżdżając chcemy obliczyć mniej więcej wydatki, możemy listownie zapytać o warunki i szczegóły i wierzyć, że nas przykry zawód niespotka. Trzeba tylko umieć oznaczyć nasze wymagania a zarząd hotelu czy właściciele pensjonatu, odpowiedzą objaśniająco. Służy prawo zastrzedz sobie umowę ostateczną na miejscu po zobaczeniu, tudzież ustępstwo od cen przedstawionych — szczególniej gdy nie jedzie się na krótko, lecz na dłuższy pobyt lub na kurację.

W podróży, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Dajemy więc niektóre objaśnienia dla nowicjuszek w kwestji podróży i dla osób średnio zamożnych, zmuszonych, liczyć się z wydatkami. Przedewszystkiem unikać trzeba podrzędnych hoteli, bo tam zwykle podają cenę nizką a potem doliczają wiele rzeczy oddzielnie, co w rezultacie wyniesie bardzo drogo. Przejechawszy na dłuższy pobyt, panie zaczną od rozpakowania rzeczy i rozmieszczenia ich dogodnie. Ubranie niszczy się bardzo pozostając w ściśle upakowanym kufrze; tylko bardzo bogate osoby mogą wozić z sobą walizy z przedziałami i taśmami, w których nie gniotą się najlżejsze suknie. Wiele osób lubi mieć własną bieliznę na pościel i swoją poduszeczkę podróżną. Następnie trzeba upatrzyć miejsce na przybory toaletowe i drugie na urządzenie biureczka, na którem oprócz przyborów do pisania, książek do czytania, jednego lub kilku wazoników z kwiatami, stawia się zwykle fotografje drogich osób, które lubimy mieć przed oczyma. Drobiazgi takie ciężą nie wiele w drodze a bardzo umilają nam obcy kącik, któremu rączka kobieca umie nadać pozór swojskości.
Osoby dbałe o swoją garderobę nie powierzają sukien strojnych i wykwintnego obuwia, do czyszczenia służbie, która może mimowolnie zniszczyć je stosowaniem nie odpowiedniej szczotki, lub smarując delikatną skórkę błyszczem, zamiast pomadki.

W podróży, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Rękawiczki w podróży radzimy jaknajmniej zdejmować, oszczędzając ręce i zapobiegając brudzeniu się kurzem i dymem, a mycie w podróży bywa bardzo powierzchowne. Zbyteczne dodawać że cold crëme i puder zabierają się do torebki podróżnej.
Biżuterję najpraktyczniej umieścić w małej kieszonce ze skórki jelonkowej i nosić przy sobie przypięte agrawką do gorseta lub stanika. Panie wiozące z sobą kilka pudełeczek powinny umieścić je w torebce podróżnej zawieszonej na rzemyku mocno i dobrze zamkniętej i trzymać takową ręką w czasie przejścia na banhofie, wsiadania i wysiadania. W obecnych czasach nie można być zanadto uważną i ostrożną.

W podróży, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Latem opuszczaliśmy Grodno na dwa, czasem dwa i pół miesiąca. Lekcje moje kończyłam w maju i zaraz zaczynały się przygotowania do wyjazdu (obowiązywał kalendarz juliański, więc pierwsze dni czerwca wypadały po piętnastym według nowego systemu). A nie było to tylko załadowanie plecaka czy ręcznej małej walizeczki, ale pakowanie kufrów. Suknie były sute, długie, bielizna biała, długa, więc zajmowało to dużo miejsca. Obuwie to nie „klapki", ale solidne, sznurowane, nawet z cholewkami. Kapelusze ogromne, z piórami, kokardami wymagały osobnego pudła. Z gołą głową nawet pokojowe nie biegały. A męskie koszule ze sztywnymi gorsami wymagały specjalnego wysokiego kuferka, którego cały jeden bok się odchylał. A parę garniturów, bo np. w uzdrowiskach panowie nie nosili teksasów i wiatrówek czy swetrów po południu, jak obecnie, ale chodzili w białych flanelowych spodniach do granatowej marynarki lub w tzw. spacerowych jasnych żakietach (coś pośredniego między surdutem a frakiem). Jechał jeszcze i smoking, bo bez niego nigdzie wieczorem pokazać się nie można było, ani w teatrze, ani na koncercie, w restauracji czy na proszonej kolacji. Naturalnie i żona musiała mieć suknię wieczorową w zapasie. A jeszcze laski, parasole i parasolki w futerale. Panowie też zabierali różne nakrycia głowy, od czapki, zwanej angielską, do cylindra włącznie, bo jeśli się szło w Paryżu do opery, to w antraktach w foyer, a nawet i na widowni nakładali do fraka cylindry albo chapeau claque, czyli cylindry składane. Bez lakierków i rękawiczek ani rusz. Obowiązywało bowiem rano inne ubranie, rodzaj sportowy tak dla pań, jak i panów, po lunchu mógł być strój spacerowy, a zupełnym wieczorem do obiadu i teatru — wieczorowy.
Rozpiętość więc duża, wymagająca wielu kufrów i obsługi, nic zatem dziwnego, że bardzo zamożni ludzie wozili ze sobą lokaja lub garderobianą. Tak było przy wyjazdach za granicę, do większych miejscowości. Naturalnie można było ująć to w skromniejsze ramy, ale mniej więcej schemat był podobny.
Jeśli jechało się na wieś, można się było obejść bez tak dużej ilości bardziej wykwintnych ubrań, ale przybywał}' rzeczy ciepłe, prochowce, kalosze, grube obuwie, płaszcze, sprzęt myśliwski, strzelby, naboje, odpowiednie ubrania myśliwskie do łapci włącznie, czyli że nie kijem go, to pałką, rzeczy zawsze wiozło się sporo. Przy tym nie jechało się bez przegryzki na drogę —więc jakieś kanapki, kurczęta, butelka z piciem i znowu koszyczek. A jasieczek pod głowę, pled na nogi! Wystarczy dla wielbłąda. Czasem jechała i pościel w brązowych, brezentowych worach, zamykanych na klamry z kluczykiem.
Toteż tragarzy było pełno przed I i II klasą, bo druga jeszcze więcej tobołów miała. Zabawne, że tragarze („nosilszczyki") w Rosji nosili białe fartuchy i doprawdy schludniej wyglądali niż „białe, brudne i ucieka" w naszych jadłodajniach.

Helena z Jaczynowskich Roth, Czasy Miejsca Ludzie. Wspomnienia z Kresów Wschodnich, Wydawnictwo Literackie, 2011

 

Jak się jechało do Warszawy na święta do babci Bortnowskiej, to mama zabierała naszą pokojową. Babcia miała jedną gosposię, więc jak był większy ruch, to nasza bardzo się przydawała. Babci gosposia zajmowała się kuchnią, nasza pokojami, stołem, ubraniem, całą obsługą. Babcia czekała już na peronie. Zawsze w żakiecie czy płaszczu trzy czwarte. Nie znosiła długich okryć, mówiła, że ciężko chodzić, pewnie, bo suknie były do pięt, i żeby się brzegi nie strzępiły, obszywano je tasiemką-szczoteczką.
Oprócz walizek wiezionych w wagonie były kufry lub kosze oddawane na bagaż, związane sznurami. Tragarz wynosił rzeczy przed dworzec i tu zaczynał się wybór pojazdu: dorożka parokonna na gumach czy karetka z galeryjką na górze na kufry? Ci od karetek stawiali wygórowane ceny, więc babcia: „Rubla". — „Za rubla jest piernikowa u Wróbla" (duży sklep kolonialny na Krakowskim), w tym stylu toczyła się rozmowa. Podwinęła się więc parokonka i kiedyś taki naładowany naszymi rzeczami dorożkarz usłyszał od kolegów: „Zdechniesz". Z tymi parokonnymi to było tak, że panie z tzw. towarzystwa same nimi nie jeździły, były one niejako wyłącznie zajmowane przez kobiety z półświatka, ale z kuframi można było ryzykować albo w towarzystwie męża, ojca czy dzieci. Później pojawiły się jednokonki na gumach, ale i one zaanektowane zostały przez samotne damy półświatka. Pozostawały' więc dla pań jednokonne zwykłe dorożki, tzw. dryndy albo sałaty.

Helena z Jaczynowskich Roth, Czasy Miejsca Ludzie. Wspomnienia z Kresów Wschodnich, Wydawnictwo Literackie, 2011

 

Na podobny temat: Podróże, Podróże koleją