W drugiej połowie XIX wieku biała suknia ślubna – trend rozpowszechniony przez królową Wiktorię – stała się już powszechnie przyjętym zwyczajem, przynajmniej teoretycznie. W praktyce zdarzały się odstępstwa. Biała suknia była niepraktyczna – trudna do utrzymania w czystości, niezbyt się nadająca dla mężatki. Jeżeli panna młoda nie dysponowała odpowiednim funduszem, praktyczniejszym rozwiązaniem było uszycie sukni wizytowej lub kostiumu w modnym kolorze, bo strój taki mógł posłużyć i po ślubie. Najuboższe albo najbardziej oszczędne po prostu brały ślub w najelegantszej sukni spośród już posiadanych. Biała suknia nie była także stosownym strojem na ponowny ślub wdowy, ani na skromny ślub w okresie żałoby.

Tradycyjne białe suknie ślubne zalecano szyć jak najprostsze i najmniej ozdobne. Panna młoda miała olśniewać skromnością i niewinnością, nie bogatą toaletą. Stanik krojono bez dekoltu, cały strój miał z reguły niewielką ilość ozdób ( w ramach obowiązującej, bardzo ozdobnej  estetyki).

Fryzura panny młodej także miała być skromna. Obowiązkowym elementem był długi, bogaty welon. Na zdjęciach z epoki widać, że nawet panny młode, które z jakichś powodów zrezygnowały z białej sukni, nie zaniedbały welonu.

Do ozdoby – zarówno włosów, jak i sukni – stosowano najczęściej kwiat pomarańczy albo mirt. Nie były one jednak jedyną możliwością, używane były również inne białe kwiaty, na przykład konwalie albo białe róże.

 

Między odbytemi w tych czasach ślubami w Paryżu, podziwiano poetyczną postać panny młodej, która przy największym, bo skromnym wdzięku lat ośmnastu, łączyła nader powabny ubiór. Na sukni z matowej krepy szły dwie spódniczki powłóczyste z illuzyi, z których wierzchnią gdzie niegdzie podpinała gałązka konwalii. Jasno blond włosy upięte w węzły z warkoczy w tyle głowy, na przodzie zaś puszczone lekko w sposób naśladujący przez zakarbowane krótkie loki, pokryte były całe długim w kształcie kulistego płaszcza welonem z illuzyi, przypiętym po nad czołem okrągłym pękiem konwalii, rozrzucającym swe wiotkie gałązki po całej głowie.

Lucyna Ćwierciakiewicz, Przegląd mód warszawskich, w: „Bluszcz”, Dodatek, 1865

 

Suknia ślubna biała atłasowa zrobiona była z tuniką podpiętą z tyłu, i obszyta puszkiem łabędzim i kokardami; stanik wycięty również przystrojony puszkiem.
Welon illuzjonowy zarzucony na twarz, i girlandka mirtowa miały dopełnić ślubnego ubrania...
Do toalety tej należała talma atłasowa biała w drobną kostkę pikowana i oszyta puszkiem.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1872

 

Trwająca jeszcze pora karnawału, poddaje nam jako główny przedmiot do sprawozdania, stroje balowe i ślubne. W tych ostatnich, zdaniem naszem, powinna być koniecznie zachowana prostota i wdzięczna skromność, odrzucająca wszelkie garnirunki, falbanki jako przybrania psujące harmonję, tradycjonalnie –poetycznego stroju panny młodej. Nic piękniejszego w tym rodzaju nad suknię mocno powłóczystą, zręcznie podpiętą, z wysokim stanikiem bez wielu ozdób, które zastępuje duży welon, spadający w formie płaszcza, sięgającego aż do trenu sukni. Zgodne z wymienionemi warunkami, widzieliśmy w magazynie pani Kwiatkowskiej ślubne ubranie: Suknia z ciężkiej materji faille, nowym zupełnie fantazyjnym krojem. Spódnica bardzo powłóczysta miała z lewego boku upięcie z kwiatu pomarańczowego i świeżego mirtu, przytwierdzające draperje długiego trenu; stanik z karoczkiem był wycięty podłużnie, i zakończony puszkiem i tej samej materji, z podszyciem u wykroju prawdziwą koronką. Rękawy w pół otwarte, podobnież były przybrane, duży welon, miał być upięty nad czołem diadememz pomarańczowego kwiatu i świeżego mirtu. Krój sukni odznaczał się oryginalnym wdziękiem, i nadawał się wybornie do wszystkich cięższych materji nie wyłączając kaszmiru, który na ranną godzinę mniej świetnego ślubu jest używanym i praktycznym materjałem. Więcej strojne ślubne suknie przybierają się koronkami, atłasem, jednak powtarzamy, że na korzyść dobrego gustu, należy bardzo umiarkowanie używać tych dodatków, właściwszych do strojów balowych lub wizytowych.

M., O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1874

 

W ostatniem sprawozdaniu mód obiecaliśmy dać opis wyprawy, którą widzieliśmy u pani Siarczyńskiej na Krakowskiem Przedmieściu, wprost Bednarskiej ulicy Zaczniemy od ślubnej sukni z ciężkiej moire antique; – cała gładka, z puffem podpiętym iluzjową szarfą, zakończoną przy podpięciu węzłem i bukietem z pomarańczowego kwiatu. Stanik z karoczkiem z tyfu, z przodu podłużnie wycięty, miał sutą krezę, podgarnirowaną iluzją. Takiż welon, przy dyademie z pomarańczowego kwiatu, miał dopełniać to piękne ubranie panny młodej.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1874

 

Na zakończenie opisać muszę czytelniczkom naszym ślubne ubranie, które między innemi widzianemi w magazynie pani Thonesowej bardzo było ładne.
Suknia biała ze skromnego tylko muślinu, swoją świeżością i wdziękiem pomysłu, najparadniejszej toalecie mogła nie ustąpić pierwszeństwa. Tylne bryty do połowy zdobiły gęsto układane falbaneczki, oszyte z obu stron wązką koronką, przód miał bryty przepinane, plisowaniem z koroneczką; dopełniała go tunika en tablier, ślicznie na bokach upięta i zakończona w tyle szerokiemi skośno ciętemi, bardzo ładnie upiętemi szarfami z muślinu, z prawego boku biały bukiet z zielenią rzucono od niechcenia na spódnicę, taki sam bukiet zamykał otwarty nieco, puszysto bufami i riuszami przejrzystemi ubrany stanik. Girlanda i kolisty welon dopełniały tego dziewiczego stroju. Toaleta cała oznaczona była ceną 75 rs.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1874

 

Pani Zofji W.w Sągołowszczyznie. List z bliższemi i szczegółowemi objaśnieniami wysłaliśmy pod wskazanym adresem. Suknia ślubna jedwabna z wieńcem i welonem kosztować będzie najmniej rs. 75, oprócz przesyłki pocztowej, opakowania i komissowego, co wszystko około 7 rs. wyniesie.

Odpowiedzi od redakcyi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1875

 

Zanim przystąpimy do opisu ryc. 1, powtórzemy poprzednio ogólne prawidła dotyczące ubrania panny młodej.
Strój ślubny odznaczać się powinien świeżością i powabem a unikać zbytniego przepychu i blasku, dla tego też ciężkie i zbyt kosztowne materye jak mora, adamaszek, brocart i t. p, usunięte z niego być powinny, zwłaszcza dla młodziutkich narzeczonych. Najwięcej używane są suknie zupełnie gładkie formą princesse, które zarówno odrobić można z materyi jedwabnych jak i z cienkiego kaszmiru, lub innych miękich i dobrze układających się tkanin wełnianych. Suknie te garnirują się tylko u dołu, riuszą układaną w rurki z materyi lub podwójnie złożonego muślinu; forma princesse jest bardzo korzystna dla figur kształtnych i zręcznych ale wymaga nader starannego i umiejętnego odrobienia. Fałdy z tylu spódnicy dają się tylko przy pleckach, ułożone jedne na drugie. Do długości przodu wynoszącej 133 cent. od wykroju szyi, długość tylna wraz z trenem, jest 240 cent., a obwodki u dołu 500. Suknię zapina się z tyłu na guziki przez całą długość, albo tylko w górze, o tyle żeby łatwo mogła być włożona; do szwów bocznych przyszywa się niezbyt szerokie szarfy z pięknej wstążki, lekko opuszczone i przewiązane w kokardy i węzeł. Stanik podszyję i wązkie rękawy, oszyte są także riuszą.
Najwłaściwsze jednak na obecną porę, są suknie z pięknego muślinu, z lekko i zręcznie ułożonym, 20 cent. szerokim garnirunkiem; muślin na falbanki i riusze niepowinien być obrębiany. Pod muślin nie daje się jedwabnego podwleczenia, tylko suknię dokładnie dopasowaną z perkalu lub batystu i muślinu. Stanik pod szyję zeszywa się razem z perkalu i muślinu do wcięcia w stanik, a spódnica oddzielnie; perkalowa może być ozdobiona haftem lub garnirunkiem a muślinowa tylko oszyta wązkiem, podwójnem plisowaniem. Suknia zwierzchnia jest zupełnie bez podszewki. Do sukien ślubnych jedwabnych lub wełnianych, używane także bywają długie staniki kirasowe, zawsze jednak do kościoła bierze się suknie podszyję i z długiemi rękawami. Welon z jedwabnego umyślnie na ten cel robionego tiulu, z przodu dochodzić powinien do kolan, z tyłu do obrębu trenu. Girlanda i bukiet z liści i kwiatów mirtowych. Suknie z ciężkiej materyi przybrane koronkami służą dla panien nie pierwszej młodości i dla wdów; te ostatnie w miejsce welonu przypinają barbkę albo mały szalik koronkowy i białe róże lub kwiat pomarańczowy.
Ryc. 1 przedstawia suknię z Faille, u dołu oszytą wązką w rurki ułożoną falbanką; rękawy na szwie wierzchnim naszyte riuszą z materyi, fryzka i mankiety z podwójnie złożonego jedwabnego tiulu lub krepledy. Welon trzyma 3 – 4 metrów w kwadrat, jest bez obrębu i ma dolne rogi zcięte okrągławo.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1876

 

Dajemy tu jeszcze opis ślubnej sukni, która zwróciła uwagę naszę w kościele. Jedwabna spódniczka do ziemi cała układana była w poprzeczne zakłady szerokie na trzy palce. U dołu szły dwie wązkie falbanki plisowane drobno; każda miała wypuszczoną do góry główkę. Stanik długi obcisły, zupełnie gładki, sznurowany był z tyłu. Od przedłużonych pleców, spadała bardzo długa powłoka, podpinana w odstępach, ogarnirowana u dołu jedną plisowaną falbanką. Dwie takież falbanki tworzyły mankiet u rękawa. U szyi lekka fryzka illuzyowa, podpięta atlasową kokardą, dopełniała poważnego stroju. Bukiecik z kwiatu pomarańczowego, przytwierdzony był, na lewym boku staniku. Mały wianek przysłonięty jak zwykle illuzyą, otaczał tylko sam przód głowy.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1879

 

Były to stroje na uroczystość weselną, zacznę więc od sukni panny młodej. Z ciężkiego atłasu ubierana koronkami miała formę princesse, która szczególniej smukłe figury prześlicznie odziewa. Upięcie fantazyjne podtrzymywane bukietami kwiatu pomarańczowego sięgało trenu. Traf chciał iż w tymże czasie wykończano tam toaletę ślubną z białego muślinu. Cóż czytelniczki powiedzą na to, iż ledwo rzuciwszy okiem na ciężki atłas całą uwagę zwróciłam na miluchną sukienkę, skromną, a tak wdzięcznie i uroczo ubierającą młode dziewczę, w tej ważnej i uroczystej chwili. I pomyślałam jak rozsądną jest ta młodziutka oblubienica, ile rękojmi szczęścia daje ukochanemu, taktem i oszczędnością kierując się w wyborze toalety ślubnej, przenosząc skromną za 35 rs. sukienkę nad kilkaset rs. kosztującą ciężką materyę. Suknia dla młodej mężatki była koloru blado złotego ubrana takąż gazą którą podpinały kwiaty chmielu, przystrajała bogata koronka bretońską; a że strój ten był przeznaczony dla brunetki, można sobie wyobrazić efektowne połączenie barw.

Nowości, w: „Mody Paryzkie”, 1879

 

W kościele Ś-go Tomasza z Akwinu, w samem sercu arystokratycznego przedmieścia, byliśmy niedawno obecni podczas ślubu. Panna młoda miała suknię białą atłasową w formie princesse. Z pod przednich brytów roztwartych szeroko, wyglądała spódniczka biała rypsowa, przemarszczona w poprzecz, naszyta u dołu frendzlą z pereł atłasowych, mięszanych z kwiatem pomarańczowym, przednie poły odwinięte do boków podbite były rypsem. Powłoka, zakończona dwoma atłasowemi wolancikami spadała długa bez żadnego podpięcia. Stanik z bawetem i baskiną, nie miał innej ozdoby, prócz wielkiego kołnierza z koronki brukselskiej, spiętego bukietem z pomarańczowych kwiatów. Od rękawów przechodzących poniżej łokcia wybiegała szeroka koronka brukselska, para bukiecików między włosami, i wielki welon illuzyowy dopełniały poważnego stroju.
Ubranie druchny odznaczało się też wytwornym smakiem. Składało je spódniczka jedwabna, w blado niebieskiem odcieniu, przystrojona u dołu rzęsistą riuszą. Dwie draperye plisowane, z piękną frendzlą zdobiły przód spódniczki, tylne bryty tworzyły niezbyt, długą powłokę, miejsce stanika zastępował kaftanik z ciemniejszego aksamitu przedłużony w tyle nakształt fraczka, spięty na dwa rzędy srebrnych guzików z błękitną emalią. Ślicznie odpowiadał całości, berecik aksamitny tegoż koloru, z pękiem piór strusich w dwóch odcieniach.
Matka panny młodej, miała suknię fijołkową aksamitną w formie princesse z otwartemi przodami, pod to szła spódniczka atłasowa, przemarszczona w odstępach, zakończona riuszą u dołu. Kapelusz fijołkowy aksamitny, z pękiem białych piór strusich związany na szarfy białe atłasowe, wspaniale dopełniał ubrania.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

W wielkim magazynie à la ville de Paris, widzieliśmy kilka sukien przygotowanych na wyprawę opiszemy je tu szczegółowo. Suknia ślubna składała się z atłasu i brokatell w wielki ciągniony deseń. Spódniczka atłasowa miała dwa wolanty, szerokie przeszło na pół łokcia układane w kontrafałdy w odstępach. Przez środek każdego kontrafałdu spadała gałązka z kwiatu pomarańczowego. Tunika z brokateli, podpięta na przodzie, tworzyła po bokach festony, zakończone brzegiem frendzlą z pomarańczowych kwiatów. Tylne bryty tworzyły bardzo długą powłokę, objętą dwoma atłasowemi falbankami, mocno zaprasowanemi. Stanik do tego długi, zachodzący na biodra z bawetem tak z przodu jak i w tyle, spinał się na rząd atłasowych guzików. Z boku blizko ramienia wpięty był bukiecik, dwa inne zdobiły brzeg rękawów zakończonych ruszką illuzjową. Takaż ruszka nagarnirowana była u szyi. Do tejże sukni przygotowano drugi stanik wycięty, przeznaczony do wieczornego ubrania, gładki był zupełnie, na wykroju ogarnirowany plisowaną krepą i wązką gerlanką, z pomarańczowych kwiatów, miejsce rękawów zastępowały dwie falbanki krepowe.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1880

 

Wytworny gust modniarek paryskich, potrafił urozmaicić ubranie ślubne, tak jednostajne z samej natury swojej. W jednym z wielkich magazynów widzieliśmy dwie bardzo piękne ślubne suknie, całkiem odrębne od siebie, przygotowane dla dwóch panien młodych z wielkiego świata tutajszego.
Jedna suknia dla pięknej brunetki odznaczająca się stylem poważnym i surowym: złożona była z ciężkiego atłasu i pluszu nabitego z krótkim włosem. Przód spódnicy, (tablier), pluszowy nie miał żadnego garnirunku. Po obu stronach szły słupy z atłasu plisowanego, ściśnięte w górze rozszerzone u dołu. Tył sukni pluszowy, nie odcięty od stanika, tworzył z nim jedną całość i spadał na ziemię bardzo długą powłoką. Stanik z przodu długi rozwarty, ozdobiony był atłasowym przemarszczonym plastronem. Kończyła go u dołu draperya atłasowa, przeciągnięta od jednego boku do drugiego. U szyi fryzka koronkowa, spięta była bukietem z kwiatu pomarańczowego. Takiż wieniec przytwierdzony do lewego ramienia, przechodził ukośnie przez cały stanik i kończył się z prawego boku wielkim bukietem. Dopełniał poważnego stroju welon z tiulu brukselskiego, z ważkim szlakiem aplikowanym.
Druga suknia ślubna, dla blondynki, strójniejszy miała pozór. Spódniczka atłasowa, przybrana plisowanym wolantem, szerokości przeszło ćwierćłokciowej. Nad tym wolantem w miejsce główki szła girlandka z kwiatu pomarańczowego; takaż girlandka przechodziła środkiem spódnicy aż do stanu. Tylne bryty, wcale nie podpinane w festony, tworzyły długą powłokę, ogarnirowaną wolantem z alansońskiej koronki, przekręcanej en coquille. Tenże sam garnirunek przechodził z obu stron aż do stanika, w miejscu gdzie przednie bryty łączyły się z powłoką. Stanik długi, podcięty w tyle, tworzył po bokach wielkie zęby. Koronka u szyi rzęsisto nagarnirowana, przedłużała się bogatym żabotem. Dopełniał całości wielki welon koronkowy, przytwierdzony do włosów bukietem z kwiatu pomarańczowego.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1881

 

Moda jednak dzisiejsza do najstrojniejszych nawet sukien, wyjąwszy balowych, nie koniecznie wymaga powłoki. Widzieliśmy nawet w jednym z wielkich magazynów, bardzo paradną suknię ślubną, sięgającą tylko do ziemi. Suknia ta z brokatelli w wielkie bukiety atłasowe na tle matowem miała u dołu szeroki wolant z koronki brukselskiej, powyżej zaś draperyą z gładkiego atłasu, tworzącą z przodu długi fartuszek, podniesiony po bokach, złączony w tyle węzłem i pękiem pukli ze wstążki atłasowej. Wątpimy jednak aby się przyjęła ta moda, ślubna suknia z powłoką wygląda wspanialej i lepiej harmonizuje z uroczystym obrzędem.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1882

 

Panna młoda miała bardzo wspaniałą suknię z atłasu i rypsu w dość grube prążki. Przód spódnicy atłasowej, kończył się u dołu plisowaną falbanką, nad nią szła bufka atłasowa, przytwierdzona w górze takąż ruszką. Powyżej przód cały składał się z płaskich buf atłasowych, przedzielanych wolantami z koronki alansońskiej w bogaty deseń. Tylne bryty z rypsu, przypięte do boków bukietami z kwiatu pomarańczowego, tworzyły rzęsisty puf i niezbyt długą powłokę z ruszą atłasową u dołu. Stanik pekinowy z długim bawetem, tak z przodu jak w tyle, otwarty był w chusteczkę; na wykroju zdobił go wolant koronkowy, przytwierdzony ruszą; pod spód szła atłasowa kamizelka. Poniżej pleców, z pod bawetu wybiegał wolant z szerokiej koronki. Rękawy do łokcia, kończyły się spadającą koronką, welon illuzyowy dopełniał pięknego stroju.
Dwie młodziuchne druchny ubrane były jednakowo, z małą ledwie różnicą w kolorach. Miały suknie z sycylianki jasno popielatej w odcieniu srebrnem, przystrojone takiemiż ruszkami i kapelusze okrągłe, kastorowe w odpowiednim kolorze. Jedna z panienek świeża blądynka, miała u kapelusza pęczek piór jasno błękitnych i kołnierzyk brukselski, odwinięty na wstążce błękitnej, spięty kokardą z indyjskiej gazy, druga brunetka ślicznie wyglądała w piórkach blado różowych z takąż ozdobą u kołnierzyka. Na wierzch miały zarzutki sznelowe, sięgające zaledwie stanu, jedna błękitną, druga blado różową.
Matka panny młodej odznaczała się wytwornym strojem, pełnym gustu i powagi. Suknia jej z aksamitu morderowego, miała przód spódnicy naszyty bogatą pasmanteryą przerabianą paciorkami tegoż jak suknia koloru, to jest imitacyą granatów, środkiem wzdłuż przodu, szła koronka czarna odwracana en coquille przepięta puklami wstążki atłasowej. Stanik długi francuzki, ozdobiony z przodów i na plecach pasmenteryą, miał pod spodem, atłasową przymarszczoną kamizelkę, u dołu zaś szeroki wolant koronkowy. Od boków spódnicy spadała dosyć długa powłoka, zakończona ruszą atłasową. Kapelusz morderowy aksamitny, objęty na rondzie granatami, przybrany pękiem piór do cieniu, dopełniał pięknego i wspaniałego stroju.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1882

 

Zdarzyło nam się w tych czasach być na ślubie w jednym z wielkich kościołów.
Ubranie panny młodej, jakkolwiek stosunkowo dosyć skromne, odznaczało się niezwykłym smakiem. Dajemy więc szczegółowy jego opis: Suknia z tiulu zahaftowanego w lekki deseń, na spódniczce z surah, miała u dołu szeroki wolant, przechodzący przez caly przód od jednego boku do drugiego. Nad tym wolantem szła gerlandka z kwiatu pomarańczowego i myrtu. W tyle od stanu, spadał osobny bryt, tworzący długi tren, podbity fularem surah, przytwierdzony z prawego boku do spódniczki dwoma długiemi bukietami z odpowiednich kwiatów. Stanik długi, marszczony, zachodził nieco na biodra; poniżej przerzucona była szeroka szarfa surah, związana z lewego boku, z długo spadającemi końcami. U szyi nagarnirowana woda tiulowa, podwleczona była wstążką, związaną z boku na kokardkę, Przód stanika, zdobił płaski bukiet, szeroki w górze, zwężony w ząb u spodu. Rękawy szerokie, przymarszczone poniżej łokcia, na ramionach gerlandki z kwiatów, tworzyły epolety, takież gerlandki obciskały rękaw u spodu, tworząc jakoby bransoletkę. Śliczny to, powtarzamy, ubiór ślubny, godzien naśladowania, zalecający się oryginalnością, połączony z wytwornym smakiem.
Musimy tu jeszcze zapisać ubranie jednej z pań obecnych, zapewne matki pauny młodej:
Suknia do ziemi, z gładkiej materyi w kolorze Dahlia, kończyła się u dołu plisowaną falbanką atłasową, nad tem szedł wolant szeroki blizko na łokieć z czarnej koronki Chantilly, zakończony w górze plisą atłasową w drobne poprzeczne zakładki. Na wierzch spadała tunika roztwarta z boku, podpinana w długie draperye, rozetami z pasmanteryi, przerabianemi dżetem, w odpowiednim do sukni kolorze. Stanik długi z bawetem, tak z przodu jak w tyle, spinał się na rzęd szmuklerskich guzików. Zdobił go wielki kołnierz aksamitny, otwarty z przodu, ścięty w ząb kanciasty po bokach. Z pod otworu wyglądała szmizetka tiulowa, ujęta u szyi w obróżkę aksamitną, tegoż jak suknia koloru. Z przodu stanika, w miejscu gdzie się łączył wielki kołnierz, wpięta była rozeta z pasmanteryi, przerabiana dżetem.
Pięknie dopełniał ubrania, kapelusik z koronki Chantilly, przybrany aksamitem dahlia, bukietem kwiatów tegoż koloru i egretką białych piór strusich, związany pod brodą na wązkie i krótkie szarfy aksamitne. Trzewiki do tego atłasowe dahlia z kokardą na pończoszce jedwabnej tegoż koloru.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1885

 

Zdarzyło nam się być w tych czasach na bardzo arystokratycznym ślubie w kościele Ś-tej Magdaleny. Stroje odznaczały się wytwornością i gustem. Dajemy tu opis najpiękniejszych.
Pana młoda śliczna Kreolka, miała suknię atłasową, powleczoną jedwabnym, mocno przymarszczonym tiulem. Od lewego ramienia wzdłuż piersi, upięta była gerlandka ze świeżych kwiatów pomarańczowych, zakończona białą kokardą. Z pod woalu, widać było takiż wianek, upięty w tyle głowy.
Ubranie matki. Suknia z lampasu w kolorze stalowym, w atłasowe i aksamitne pasy. Spódnica szeroko otwarta na przodzie. Z pod otworu widać było jakby drugą spódniczkę, jasno popielatą w odcieniu perłowym, powleczoną koronką chantilly. Dopełniał stroju kapelusik tiulowy popielaty, przybrany pękiem lekkich piór w dwóch odcieniach.
Ubranie druchny. Suknia jedwabna różowa powleczona białym tiulem w drobne muszki. Draperya tiulowa podpinana pękami z pukli różowych. Kapelusik okrągły z białej słomki, opasany wiankiem róż.
Ubranie młodej mężatki. Spódniczka jedwabna w kolorze mchowym (mousse) przybrana bufowaną gazą, podpinaną kokardami. Na to vëtement z lampasu tegoż koloru, w atłasowe i aksamitne paski. Kapelusik tiulowy przybrany egretką z róż mchowych.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1886

 

Obrączki ślubne. Kapryśna i wszechwładna moda wzięła obecnie pod swoją opiekę obrączki ślubne. W Paryżu najmodniejszemi obrączkami są złożone z siedmiu oddzielnych kółek, związanych klamrą, wewnątrz której wyryte są monogramy małżonków. Kilka okazów tego najnowszego kaprysu mody znalazło się w handlu tutejszym.

Wiadomości z pod naszej strzechy i z obczyzny, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Zdarzyło nam się parę tygodni temu, być w kościele podczas ślubu, młodej panienki z arystokratycznego przedmieścia Saint Germain, dzisiejszej księżnej de Ligne. Zakończmy więc sprawozdanie nasze opisem ślubnych strojów.
Panna młoda miała suknią atłasową, z trenem długiem przynajmniej na dwa metry. Suknia u dołu zarówno jak tren, ogamirowana była koronką brukselską, odwracaną od dołu w górę. Welon z takiejże koronki, zaledwie że dotykał włosów jednym końcem, od głowy spadał wązko na ramiona, a długo i szeroko na tren.
Matka panny młodej, ubrana była w suknię aksamitną fijołkową, bogato zahaftowaną srebrem.
Dwie młodsze siostry, miały jednakowe kostyumy, złożone ze spódniczki jedwabnej w kolorze błękitnym (bleu ancien) i z polki pluszowej tegoż koloru, obłożonej wązko futrem wydry. Kapelusiki okrągłe aksamitne, mocno podniesione w górę, dopełniały ubrania.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1887

 

Wyprawa z pracowni panny Mery, składała się z sukni ślubnej i kilku wizytowych kostyumów. Ślubna suknia pełna gustu a co więcej odrębna od tych jakie zazwyczaj widujemy. Spódnica z gładkiej materyi faille, układana w szerokie kontrafałdy. Na każdym fałdzie od dołu, dany wązki bukiet z pasmanteryi, zahaftowanej wypukło, wysoki na pół łokcia. Na to spada tren średniej długości zaokrąglony u dołu, z ciężkiej materyi broszowanej w bukiety, bez żadnego garnirunku. Od jednego boku do drugiego, łączy tren szlak z pasmanteryi, zahaftowany w kwiat pomarańczy, przechodzący ukośnie przez cały przód spódnicy. Stanik z materyi broszowanej, szeroko otwiera się z przodu na szmizetce z gazy jedwabnej, rzęsisto przymarszczonej, przody stanika łączy pasmanterya haftowana w kwiatki, przechodząca cztery razy w drabinkę. Rękawy sięgają zaledwie do łokcia, z pod tych wychodzą drugie z marszczonej gazy. Bukiecik upięty z boku szyi dopełnia ślicznego ubrania.

Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1888

 

N. 38. Wianek ślubny.
Zamiast fantazyjnych girland, półkolistych dyademowych i bukietów moda powołała znowu uświęconystarodawnym zwyczajem, okrągły suty wianek ze świeżych gałązek mirtowych.
N. 39. Rękawiczki ślubne.
Niezbyt długie rękawiczki są na zgięciu ręki zapięte na sprzączkę – niżej zaś sznurowane jedwabnym sznurkiem przewleczonym przez kółka wybite odpowiednio. Sprzączka metalowa przytrzymuje sznureczek u dołu, aby się nie rozsuwał po związaniu.
N. 40. Trzewiki ślubne.
Głęboko wycięte białe atłasowe trzewiki, podszewkowane białą skórką, mają obcasy francuzkie i kokardy z ozdobnemi sprzączkami.

„Tygodnik Mód i Powieści”, 1888

 

Jak zwykle przed adwentem, tak i w tym roku, odbywają się raz poraź uroczystości ślubne w wytwornym świecie tutejszym. Byliśmy obecni na jednej z niech w kościele świętej Magdaleny. Dajemy tu opis strojów, które szczególniej zwróciły naszą uwagę. Panna młoda, miała suknię z aksamitu w przerabiany wielki deseń i z gładkiej materyi peau de soie. Spódniczka gładka do ziemi, przybrana była u dołu dwoma koronkowemi wolantami, szerokości ćwierć łokcia, nad wyższym wolantem szła w górze wąziuchna gerlandka z pączków i liści pomarańczowych. Od boków spadały tylne bryty aksamitne, z długim zaokrąglonym trenem. Stanik sksamitny płaski z bawetem, otwarty w górze, pod spód dany był plastron nagarnirowany koronką, u szyi riuszka koronkowa. Rękawy aksamitne, lekko przymarszczone u ramienia, poniżej łokcia kończyły się koronką. Na lewym boku, w miejscu zkąd szły bryty aksamitne, spadał długi bukiet z kwiatu pomarańczowego, zwężając się stopniowo. Welon długi z jedwabnego tiulu, przytwierdzony nad czołem do utrefionych włosów maleńkim bukiecikiem, pięknie dopełniał stroju.
Matka panny młodej wspaniale wyglądała w sukni aksamitnej koloru wydrowego (loutre) z długim trenem ściętym czworograniasto. Po bokach spadały szerokie słupy (paneaux) z materyi jasno błękitnej, zahaftowanej jedwabiem. Takiź plastron wybiegał z pod otwartych przodów stanika. Dopełniała ubrania maleńka kapotka z wydrowego aksamitu, przybrana pękiem piór błękitnych.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1889

 

Przedewszystkiem zajmijmy się toaletę narzeczonej
Stary to zwyczaj, przechowany jednakże do naszych czasów, że narzeczona nie może żadnej już poprzednio noszonej rzeczy na ten dzień włożyć.
Zwyczaj ten jest poetyczną przenośnią o wstępowaniu przez narzeczoną w nową fazę życia.
Również przez to wywołanym został zwyczaj szycia nowej bielizny i wszelkich toaletowych szczegółów.
Materya użyta na suknię ślubną powinna być ciężką, kosztowną, nadającą poważny wygląd narzeczonej.
Fason jej jednolity w powłóczyste, ciężkie fałdy, bo draperye i drobne upięcia odjęłyby jej poważny zakrój tak samo, jak fruwające wstążki i wolanty.
Chociaż narzeczona liczy jak najmniejszą ilość wiosen, suknia powłóczysta jest niezbędną, — udzielając majestatycznego wyglądu.
Upięcie welonu i wianka ulega znacznym modyfikacyom na rzecz mody, stosowanie zatem zostawiamy naszym czytelniczkom, zwracając im tylko uwagę, aby zbytnią fantazyjnością układu nie psuto uroczystej całości.
Symetrya i poważny wygląd przedewszystkiem.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Powtórnie wychodząca za mąż musi jeszcze oględniej postępować, stosując się więcej do dawnych zwyczajów, niż do zmian zaprowadzonych przez panującą modę.
Gdy osoba wstępująca po raz drugi w związek małżeński nie jest już młodą, lepiej suknię białą zastąpić czarną, powłóczystą z materyi, lub aksamitu, poważnego kroju.
Wdowy zamiast welonu używają koronkowej chusteczki, upiętej na głowie w formie czepeczka ze spadającym i do pasa końcami.
Rozwódki zamiast welonu przyozdabiają włosy i stanik kwiatem pomarańczowym.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Co do klejnotów, najodpowiedniejsze dla narzeczonej są perły, albo brylanty familijne.

Szyk! Czyli sztuka ubierania się gustownie (poradnik dla kobiet), Warszawa 1890

 

Oto szczegółowy opis kilku sukien należących do tej pięknej wyprawy.
Suknia ślubna odznacza się wielką prostotą. Cała z gładkiej materyi Faille française, nie ma żadnych koronek ani kwiatów. Spódniczka zupełnie obcisła tak z przodu jak po bokach, w tyle wybiega bardzo długi tren, objęty rzęsistą riuszą z tiulu jedwabnego; tenże sam garnirunek otacza dół spódnicy. Stanik przyfałdowany, spina się niewidzialnie z boku, u szyi riuszka tiulowa. Rękawy w górze bufowane, ścięte od łokcia, zakończone u ręki riuszką. Welon ślubny z tiulu jedwabnego, kwiat pomarańczowy bez liści upięty na druciku w sposób, że tworzy hrabiowską koronę, o dziewięciu gałkach obróconych do góry. Takie korony dziś najmodniejsze, zwyczajna szlachecka składa się z pięciu gałek. Ta moda świadczy, że republikańska Francya nie zrzekła się wcale arystokratycznych tradycyi.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1890

 

Suknia ślubna z ciężkiego atłasu (satin duchesse), przód spódniczki, zakończony u dołu riusza atłasową w głębokie kontrafałdy, wtyle spada długi tren ścięty czworograniasto, bez żadnego garnirunku. Przód stanika nie odcięty wcale od spódnicy, ułożony w zręczną draperyą, zapina się do lewego boku; tu wpięty bukiet z kwiatu pomarańczowego, otoczony koronką point d'Alençon, spadają od niego pukle z wstążki. Na staniku z obu stron nagarnirowana koronka, takiż garnirunek odwracany en coquille, przechodzi z lewego boku do samego dołu spódniczki. Rzęsista riusza iluzyowa otacza szyję i zakończa rękawy.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1890

 

Uważaliśmy także suknię ślubną z białego, bardzo cienkiego sukienka. Spódniczka z długim trenem, ogarnirowana u dołu rzęsistą riuszą z białej materyi wystrzyganej w maszynie. Stanik przymarszczony, otwarty zprzodu, na wykroju przybrany węższą cokolwiek riuszką. Zpod wykroju wygląda szmizetka z materyi surah, płasko nafałdowana. Rękawy bufiaste u ramienia, wązkie u ręki, zakończone riuszką jedwabną

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1891

 

Suknie ślubne odrabiają podług różnych fasonów — podług nas najwłaściwsze jest użycie wspaniałych materyałów, ale poważnych fasonów odpowiadających uroczystości chwili. Atlas zawsze bardzo jest używany— właściwy mu połysk nadaje całej toalecie rozjaśniający efekt. W jednym i pierwszorzędnych magazynów paryzkich dla przyszłej hrabiny przygotowano ubranie ślubne z atlasu, formą prinçesse. Przód sukni u dołu wycięty w proste patki podłożone w pukle, spadające na garnirowanie z koronki wysuwającej się między patkami. Zapięcie stanika dane z lewej strony pod żabotem koronkowym, zbywająoa szerokość przodów zebrana w ścisłe marszczki do środka schodzące się z fałdami podpinającemi bryt przedni. Rękawy w całej długości przykryte bufiastem marszczeniem z muślinu jedwabnego.
Inna bardzo wspaniała toaleta ślubna była z materyi faille przybrana z przodu i z boków szerokim wolantem koronkowym, zbieranym przy górnym brzegu w fałdy, podpięte bukietem kwiatu pomarańczowego. Przód stanika w całej długości przykryty koronką; pasek z kwiatów zakończony długiemi, miękiemi gałązkami pomarańczowemi, spadającemi na przód sukni. U rękawów rodzaj mankieta z kwiatu pomarańczowego. Na głowie okrągła girlandka i welon tiulowy.
Trzecia z materyi zwanej trarine ogarnirowana piórami strusiemi. Suknia z lewego boku była otwarta i podszyta wstążką, aby się nie rozsuwała, brzegi zakończone riuszą z piór idącą wokoło trenu. Stanik także otwarty na wązkim plastronie, oszyty wzdłuż brzegów przednich riuszą, miał rodzaj upięcia idącego z pod lewej ręki do prawego boku i przypiętego sutą rozetą. Rękawy w górze bufiaste, u ręki zapinane na guziki; kołnierzyk stojący zakończony riuszą z piór.
Welon illuzjowy. Pod suknię ślubną spódnicę krótką szyją także z białej materyi zakończoną koronką lub falbanką; pończochy jedwabne lub koronkowe, trzewiczki atłasowe — rękawiczki z kozłowej skórki.
W naszym kraju podobnie jak we Francji druchny ubierają się rozmaicie, w Anglii jest zwyczaj, aby wszystkie ubrane były jednakowo.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1891  

 

Oto ubranie panny młodej: suknia z gładkiego atłasu, powłóczysta, przód spódnicy tworzy płaski fartuszek, nagarnirowany udołu wolantem z koronki weneckiej. Wolant ten, zwężony zprzodu, rozszerzony pobokach, tworzy w pośrodku feston, nad nim idzie wąziuchna na cal girlandka z kwiatu pomarańczowego bez liści. Stanik, zapięty zboku, na niewidzialne haftki, ma plecy gładkie, przód też gładko, obciągnięty wgórze i udołu, wpośrodku tylko przymarszczony, tworzy draperyą rozchodzącą, się na obie strony.
W miejscu, gdzie się skupiają marszczki, wpięty bukiecik z kwiatu pomarańczowego z liśćmi. Niższa część stanika powleczona płasko koronką; są to dwie maleńkie rogówki, zwrócone zębem wgórę, połączone z sobą wązko na plecach i na przedzie, ząb po każdej stronie sięga prawie do pachy, a twórzy to razem bardzo zgrabny gorsecik. Rękawy szerokie zachodzą poniżej łokcia, wpośrodku nich fałdy przepięte bukiecikiem. Włosy nad czołem lekko utrefione, ponad fryzurką mała girlandka z kwiatu pomarańczowego, przysłonięta tiulowym welonem.
Ubranie matki. Suknia princesse z pekinu w pasy czarne aksamitne na atłasie heliotropowym. Ztyłu szeroki fałd luźny, z czarnego aksamitu, spada od szyi na spódnicę z małym trenom Fałd ten, zwany Watteau, wązki wgorze, rozszerza się stopniowo, udołu zajmuje całą szerokość aksamitu.
Rękawy szerokie, przody objęte pasem z czarnych piór strusich, takiż wysoki kołnierz Medicis i odpowiednie mankiety u rękawów.
Kapelusik do tego maleńki, główka bufowana z heliotropowego atlasu, ujęta w aksamit czarny, nad czołem egretka z czarnych piór strusich.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

Sprawozdanie nasze zakończamy odpowiedzią czytelniczkom zapytującym się o suknie ślubne. Materyał najefektowniejszy jest atłas biały — z niego przygotowują najpiękniejsze ubrania ślubne. Atłas ma właściwy sobie połysk, gładkość, miękkość fałd, białość — wszystkie zalety żądane w ubraniu na tę poważną uroczystość, jakich inne materye nie posiadają, mora i faille są za ciężkie i za matowe dla młodych osób. Wianeczki ślubne wiją z kwiatu pomarańczowego, od dawna uprzywilejowanego na ten cel. Rozmiar ich modny mały i kwiaty wybiera się drobne, najodpowiedniejsze kwiaty mandarynek, z drobnemi lekkiemi pączkami. Z pomiędzy kwiatów wysunięte pączki spadają na włosy jakby perły.
Suknię ślubną można następnie zużytkować jako balową, zdobiąc ją staremi koronkami, haftem złotym, dając fałdę Watteau z gipiury weneckiej, przybierając muślinem jedwabnym i dodając kwiaty kolorowe.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

W tymże magazynie panny Méry wpadła nam w oczy bardzo piękna suknia ślubna, odmienna od zwykłych, tak podobnych do siebie. Suknia ta z atłasu lyońskiego, w formie princesse, nieodcinana w stanie, ma długi tren, podbity lżejszym atłasem, wypikowanym z watą. Nowy to pomysł, godny naśladowania, bo tym sposobem powłoka pięknie się układa i nie plącze. Przód spódnicy gładki, zakończony u dołu riuszą atłasową. Stanik od przodu do boku lekko udrapowany. U szyi wpięty mały bukiecik z kwiatu pomarańczowego, od niego przechodzi przez stanik wązka girlandka, przytwierdzona do boku większym bukietem, od którego spadają na spódnicę trzy gerlandy, najkrótsza od strony przodu, dwie dalsze przedłużone stopniowo. Rękawy szerokie wgórze, zwężone u ręki, przybrane bukiecikiem i koronką alansońską. Do tego przygotowany na głowę dyadem z kwiatu pomarańczowego i welon z cienkiej iluzyi, objęty dokoła koronką.
Odznacza się zarówno gustem suknia dla matki panny młodej, atłasowa, koloru jasno fiołkowego. Spódnica płaska, z lewego boku dany szeroki klin pluszowy. Udołu długi tren, podbity lekkim atłasem pikowanym do waty. Stanik wtyle gładki, od pleców wybiega pięć dosyć długich klapek; przody bardzo fantastycznie ułożone, po jednej stronie z atłasu nadmarszczonego, po drugiej z pluszu, między niemi nagarnirowana koronka w odcieniu śmietankowym. Pasek do tego z wstążki atłasowej, spięty zboku na rozetę z długo spadającemi puklami. Rękawy u ramienia bufiaste, u ręki wązkie, ogarnirowane koronką. Pod suknię spódniczka jedwabna z wolancikiem w tymże samym kolorze.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

Panna młoda ubrana w suknię z ciężkiego pekinu w szerokie pasy morowe i atłasowe. Spódnica z długim trenem, przód płaski, pobokach nagarnirowana draperya z dawnej koronki, vieux point de Paris, która służyła już conajmniej sześciu pokoleniom. Stanik wysoki gładki, nagarnirowany wgórze takąż koronką, u szyi opaska z kwiatu pomarańczowego, pasek z takichże płasko naszytych kwiatków. Rękawy mocno nafałdowane, ale niezbyt wysokie, obciśnięte u ręki. Spódnica podszyta cała białym atłasem.
Ubranie matki panny młodej. Suknia z broszowanego atłasu w kolorze popielatym. Poniżej pleców przytwierdzony szeroki fałd voteau tworzy długi osobny tren. Zprzodu spódnicy spada draperya z czarnej koronki Chantilly, draperya zwana ceinture Cléopatre, ujęta ugóry w wązką torsadkę przerabianą dżetem. Na staniku nagarnirowana od ramienia koronka czarna zachodzi na przody i odwraca się pod pachę, sięgając aż do pasa. Rękawy bufowane, kołnierzyk z pasmanteryi, mankiety odpowiednie. Kapotka dotego czarna koronkowa, przybrana egretką z piór lila.
Ubranie siostry panny młodej, niedawno zaślubionej. Suknia z materyi białej w drobne różowe prążki, na tem przerabiane bukiety Pompadour z różowych kwiatków i listków w odcieniu mchowym. Spódnica z niewielkim trenem. Udołu wązka falbanka, a nad nią rząd kokardek z ważkiej wstążeczki atłasowej, w kolorach odpowiednich do rzutu na materyi. Pasek z pasmanteryi, przerabiany kolorowemi perełkami. Stanik udołu przyciśnięty spódnicą, nagarnirowany koronką białą od ramion do pasa. Poniżej spadają dwa końce z koronki odpowiedniej. Rękawy bufowane, przepięte odspodu kokardkami. Spódnica podbita lekkim, bladoróżowym atłasem, na podszewce dany brzegiem wolancik mchowego koloru. Kapelusik dotego w formie toczka, pokryty cały różami mchowemi.
Dwie druchny ubrane były jednakowo, w sukienki z białego kreponu, ogarnirowane u dołu riuszką. Stanik przymarszczony wgórze i udołu, obciśnięty dwa razy wstążką atłasową, jeden rząd obejmuje go w pasie, drugi podniesiony po bokach, spuszcza się i tworzy szpiczasty bawet; długa kokarda spada wtyle. Rękawy do łokcia objęte wolantem koronkowym. Kapelusiki panienek słomkowe, z dosyć szerokiem odwiniętem rondem, przybrane bukietem kwiatków polnych, ładnie dopełniały ubrania.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

                               

Suknia ślubna, z białego rypsu, czyli tak zwanej veloutine. Spódnica z bardzo długim trenem, zaokrąglonym udołu, objęta dokoła puszkiem łabędzim, zpod tego wybiega falbanka jedwabna wystrzygana w ząbki. Stanik zprzodu lekko przymarszczony, ujęty w pas udrapowany w zakładę. Od góry stanika do połowy przodów spada koronka brukselska, lekko namarszczona, tworzy czworograniastą klapę. Takiż sam kwadrat spada na gładkie plecy. Od ramion wkoło stanika, przechodzi na tej koronce wązka gerlandka z kwiatu pomarańczowego, rozszerzona zprzodu i na ramionach. Rękawy z jednej sztuki, wgórze bardzo rozniesiste, od łokcia wązkie, zakończone u ręki puszkiem, takaż opaska okrąża wkoło szyję.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1893

 

Atłasy i adamaszki białe na suknie ślubne mają śliczne desenie np. rzucik z pączków i kwiatu pomarańczowego, girlandy z epoki Ludwika XV, gałązki hyacentów, arabeski i t. p . Mimo piękności tych materyi, gładki jedwabny atłas utrzymuje się ciągle w użyciu i wiele narzeczonych trzymając się tradycyi, wybiera go na ślubne ubranie, a trzeba mu to przyznać, że układa się ślicznie i przedstawia wspaniale.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1893

 

Zapiszmy tu jeszcze bardzo piękną suknię ślubną z białego atłasu w odcieniu śmietankowym. Spódnica z długim trenem, naszyta z lewej strony w podłuż dwoma rzędami alansońskiej koronki, odwracanej en cocquille. Te dwa rzędy dane u dołu w półłokciowym odstępie, zbliżają się do siebie w miarę jak zachodzą do stanu. Pomiędzy nimi idą bukieciki z kwiatu pomarańczowego. Stanik namarszczony, od ramion do przodu idzie wązka draperya atłasowa, skupiona w środku piersi, zakończona bertą koronkową, bardzo rozszerzoną na ramionach. Od miejsca gdzie się łączy ta draperya, takaż sama odwraca się na dół i ciągnie do koła stanika, objęta wolantem koronkowym, który z boków tworzy baskinę, w tyle rzęsiste karoczko. W środku piersi zkąd się rozchodzą owe draperye upięty bukiet z kwiatu pomarańczowego. Fryzka z jedwabnego tiulu otacza szyję, rękawy bardzo szerokie, wązkie u ręki, zakończone riuszką z takiegoż tiulu.

S.D., Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1894

 

Zakończamy słówkiem o sukniach ślubnych, których kolor odzyskał białość pierwotną, zbyt długo zarzuconą dla modnego odcienia creme. Najwspanialsze toalety ślubne szyją z wielkim trenem, z atłasu przybrane aksamitem (velours miroir), z bufiastemi rękawami aksamitnemi; jeszcze zbytkowniejsza toaleta ślubna paryska była z atłasu, z trenem aksamitnym (velours moiré). Girlandy ślubne z kwiatu pomarańczowego, przypięte odpowiednio do modnego uczesania dość daleko od czoła; welon niezmiernie szeroki i długi, spływający na tren.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

P. Wandzie S. Nie rozumiemy dokładnie pytania czy chodzi o ubranie ślubne dla panny młodej, czy dla druchny?
Ślubna suknia, stosownie do położenia majątkowego, szyje się z materyi jedwabnej białej — najefektowniejszy, modny i niedrogi jest atlas, albo też z wełny czysto białego koloru. Tren wyjątkowo długi — stanik pod szyję.
Dla druchny w poście każdy kolor właściwy, byle toaleta nie dekoltowana.

Odpowiedzi od redakcyi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

W tym braku przedmiotów do opisu, przyszedł nam w pomoc ślubny obrzęd, w kościele Ś tej Magdaleny. Pełne wytwornego smaku ubranie panny młodej, zasługuje na opis, — dajemy go tu szczegółowo.
Suknia powłóczysta, z ciężkiej mory francuzkiej (moire merveilleuse). Spódniczka bez garnirunku mocno przyfałdowana w tyle, tworzy od boków głębokie rury (godets). Stanik zupełnie płaski, przyciśnięty spódnicą, pokrywa go chusteczka z jedwabnego muszlinu, w rodzaju Marie Antoinette, z tą różnicą, że długie jej końce, schodzą się z lewego boku i tu spadają na spódnicę. Chusteczka ta ogarnirowana w koło koronką angielską, podpięta na ramionach i na przodzie stanika trzema bukiecikami z kwiatu pomarańczowego. Stanik u szyi nagarnirowany rzęsistą ruszką illuzyową. Rękawy ogromnej szerokości krajane z jednej sztuki, zwężone od łokcia, zakończone u ręki takąż ruszą. Dopełnia pięknego ubrania lekki welon z koronki angielskiej.
Dwie druchny, widocznie siostry, miały suknie z lekkiej materyi, w rzucik z drobnych kwiatków, jedna na tle perłowem, druga na bladozielonem (vert du lac). Stanik mocno namarszczony, pokryty w górze wielkim kołnierzem z muszlinu, przeszywanym wstawką gipiurową. Takiż pasek muszlinowy, kończy się w tyle długo spadającą szeroką szarfą. Kapelusze wielkie ze słomy włoskiej, upięte polnemi różami, dopełniały świeżego stroju.

Seweryna Duchińska, Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1895

 

Dzień ślubu jest bez zaprzeczenia najuroczystszym dniem w życiu kobiety — wiele rzeczy składa się na podniesienie i uświetnienie tej uroczystości. Rodzice i rodzina dokładają wszelkich starań, aby pannie młodej upamiętnić mile tę datę, mieszkanie przyozdabiają kwiatami, toalety orszaku ślubnego są jak najświetniejsze.
Ponieważ uroczystość weselną rozpoczyna ceremonia kościelna, więc toaleta panny młodej powinna być wspaniałą, ale bez przesady lub ekscentryczności, odznaczać się prostotą a nie pretensyą. Młoda narzeczona zamiast ciężkiego adamaszku, brokatu lub mory wybierze sobie gładki biały atłas, ten atłas o połysku perły białej, tak harmonizujący z dziewiczym urokiem postaci oblubienicy. Na garnirunki używa się muślin jedwabny lub gazę; dla dwudziestokilkoletniej panny młodej łub jeszcze starszej, można suknię przybrać koronkami, szczególniej jeżeli do wyprawy dostaje koronki rodzinne; stosownie do szerokości i wymiaru posiadanych koronek, zdobi się niemi suknie lub tylko stanik. Girlandy z kwiatu pomarańczowego mieszane z różami białemi i mirtem uzupełniają przybranie. W kroju sukni trzeba również tradycyonalną prostotę godzić umiejętnie z wymaganiami mody, dodając długi tren niezbędny przy ślubnej sukni, ale stanowczo odrzucając przy nim szlaki błyszczące z haftu z perłami, szkiełkami lub blaszkami świecącemi. Amerykański przepych który Europa zaczyna z upodobaniem naśladować, zwraca się do ubrania ślubnego, chcąc je zamienić w kostium niezwykle wspaniały, ale że to nie zupełnie zgadza się z wytwornym gustem, więc nie może się rozpowszechnić.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Jako model opiszemy szczegółowo następujący strój ślubny — suknia atłasowa śnieżnobiała, zakończona u dołu sutą riuszą gazową miała niezmiernie długi tren morowy. Stanik z przodu naszyty gładko piękną koronką odznaczającą gorsecik, przy którym ramiączka z gazy i gałązek mirtowych z kwiatem pomarańczowym; rękawy całe marszczone z gazy na atłasie, zakończone koronką. Kołnierz stojący z wysoką krezą gazową pasek atlasowy związany z boku w kokardę podłużna, od której spada do połowy sukni koniec atłasowy, przypięty kokardą z bukietem. Na wysokiem uczesaniu welon illuzyowy przypięty girlandą pomarańczową.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Wnikając w szczegóły ubrania panny młodej nadmieniamy, że pończochy białe jedwabne są haftowane w paski lub zdobne aplikacyą z koronki; pantofelki atlasowe można przybrać kokardą z wstążki lub bukiecikiem pomarańczowym. Bielizna i spódniczki garnirowane walensienkami; gorset biały jedwabny i takaż spódnica pod suknię przybrana falbankami z koronki angielskiej albo alençon.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Koniec miesiąca Kwietnia jest terminem ślubów, po skończeniu postu i uroczystości kościelnych a przed Majem, do którego przyplątany przesąd, że jest niepomyślnym dla nowożeńców. I dziwna rzecz dlaczego budzi obawę ten najpoetyczniejszy miesiąc bzów, konwalii, narcyzów i słowików? Omijają go powszechnie, woląc Kwiecień lub dalsze letnie miesięce. W sprawozdaniu karnawałowem pisaliśmy już o ubraniu ślubnem dziś zamieszczamy kilka nowych szczegółów. Fason i odrobienie sukni powinno być w guście wytwornym i poważnym, nie przeciążone zbyt pretensyonaloem przybraniem. Jako materyał atłas ma pierwszeństwo — od koloru włosów i cery zależy czy dobrać z delikatnym odcieniem żółtawo-matowym, jak kość słoniowa, czy z perłowo srebrnym połyskiem jedwabiu, albo czystej białości lilii. Mora lub adamaszek służą do przybrania umiejętnie zastosowane; sutsze garnirunki dają z muślinu jedwabnego. Moda wymaga aby tren przy sukni ślubnej liczył od dwóch do trzech metrów długości. Plisowanie maszynowe modne obecnie, widzieliśmy zastosowane do sukni ślubnej w ten sposób, że spódnica atłasowa plisowana soleil przykryta była trenem gładkim; stanik miał przody otwarte, całe zaplisowane poprzecznie, z żabotem kamizelkowym z muślinu jedwabnego, pasek zapięty z boku kokardą podłużną. Welon illuzyowy ma cztery do pięciu metrów długości, koronkowe welony przechowane jako zabytek przeszłości bywają rozmaite, miarę ich trudno oznaczyć, gdyż i ciąć ani sztukować ich nie można.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

Ponieważ uroczystość ślubna jest nierozdzielona z ceremonią kościelną, więc też ubranie panny młodej musi wyróżniać się powagą i harmonizować z głębokiemi uczuciami i wrażeniami, jakie napełniają serce oblubienicy przy tym najważniejszym w życiu kobiety akcie. Z przyjemnością notujemy, że moda obecnej chwili zaleca przedewszystkiem prostotę i skromność w ślubnem ubraniu szczególniej dla młodych osób, których postać w stroju śnieżno-białym ma tyle wdzięku i uroku, że byłoby profanacyą i złym gustem chcieć strój ten obciążać pretensyą i zbytkiem. Osobom starszym koło lat trzydziestu albo po trzydziestce wybacza się większą troskę o strój, wybór kosztownych materyałów lub dodanie garnirunków. Ale ośmnastoletnia lub dwudziestoletnia oblubienica opromieniona niewinnością dziewiczą i uczuciem niekłamanem niechże przywdziewa szatę symbolizującą jej cnoty. Atłas biały połyskujący srebrzysto i wytwornie układający się w fałdach trenu, ma pierwszeństwo nad morą, adamaszkiem lub inną ciężką materyą. Suknia gładka uwydatnia piękność i powagę przez majestatycznie układający się długi tren, zwany „manteau de cour," którego fałdy ściśle zsunięte w górze, rozszerzają się wspaniale u dołu. Stanik zupełnie gładki, może mieć środkiem pleców wązką fałdę stanowiącą jakby całość z fałdami trenu; przody na szczupłej figurze mogą być naddane bluzkowo, z zapięciem krytem lub skośnem. Przybranie z muślinu jedwabnego, albo trochę koronki; rękawy długie, obcisłe. Coraz więcej upowszechnia się w ślubnem ubraniu forma princesse, idealnie uwydatniająca zgrabną figurę. U dołu sukni dają riuszę lub bufkę przepinaną gałązkami mirtu i kwiatu pomarańczowego — przybranie to widywane od najdawniejszych czasów, zachowało jednak swój właściwy urok. W wianku ślubnym zaszła ta odmiana, iż zamiast formy dyademowej jaką mu nadawano w ostatnich latach, wrócił do pierwotnej równej i okrągłej formy. Welony illuzyowe gładkie mają pierwszeństwo nad koronkowemi, których chyba jedynym przymiotem jest starożytność pamiątki familijnej, ale w upięciu są ciężkie i przygniatają całą postać zamiast jak illuzya obrzucać ją obłoczkiem idealnie lekkim. Sposób upięcia welonu nie jest ściśle oznaczony, zależy bowiem od uczesania i rysów twarzy. Dla młodej oblubienicy nic bardziej uroczego jak welon illuzyowy zarzucony na twarz a la juive i przyciśnięty wianeczkiem. Jak to już nadmieniliśmy powyżej panny młode w latach trochę starszych, mogą mieć suknię przybraną z większą pretensyą i użyć welonu koronkowego upiętego w rodzaju Donna Sol, jeżeli posiadają go jako zabytek pamiątkowy.
Spódnica pod suknię ślubną musi być także bardzo ozdobna; zamiast batystowej z walensyenami, moda wprowadza spódnicę białą jedwabną, zakończoną wolantem serpentine 25 cent. szerokim garnirowanym koronką i riuszą siepaną.
Wchodząc w szczegóły ubrania nadmieniamy, że pończochy modne ażurowe lub z wrabianym deseniem koronkowym — te ostatnie najmodniejsze; pantofelki wycięte atlasowe — haft z pereł lub klamry świecące nie będą w dobrym guście. Rękawiczki kozłowe o kilku guzikach. Bukiet właściwy jest tylko wieczorem, zaś przy ślubie w czasie Mszy św. zastępuje go książka do nabożeństwa odpowiednio oprawna.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1897

 

W obecnej chwili na ślubne suknie modne są białe jedwabne materye gładkie, szczególniej dla młodych osób. Pierwsze miejsce między niemi zajmuje atłas duchesse, po nim zaś również połyskujący ale miększy materyał satin-Liberty. Dla młodziutkich panien najodpowiedniejsza jest miękka materya diamant, satin luxor, merveilleux, bengalina. Dla starszych wspaniałe ubranie będzie z mory lub adamaszku, w wielkie nikłe rozpływające się o rysunku secessionistycznym desenie. Długi wymiar spódnic a raczej zadługi utrzymuje się ciągle, tak iż ubierająca się modnie elegantka, uważałaby, suknię za zepsutą gdyby choć czubki nóg było widać idąc. Tymbardziej trzeba o tem pamiętać przy ślubnej sukni, która musi być z wielkim trenem. Moda dyktuje aby przód sukni leżał na ziemi 4—5 cent. Pierwszorzędne pracownie paryskie które przesadzają aż modę długich sukien, nie chcąc znów utrudniać ruchów radzą sobie tak iż materyał dochodzi ściśle do posadzki a lekkie riusze chiffon i koronki leżą na niej. Dla osób mających piękną figurę korzystna jest forma princesse, ale wymaga poprawnego kroju i bardzo biegłej w odrobieniu ręki; o wiele łatwiej dopasować formę gdy przody są odcięte i obciśnięte paskiem. Osoby z pełną figurą wolą stanik taileur, szczupłe dają pierwszeństwo przodom bluzkowym, albo przybraniu z krepy chiffon plisowanej na maszynie lub szytej w zakładki. Gałązki świeże mirtowe lekko rzucone w śród riuszy i fałdek ożywią garnirunek; upodobanie do mirtu wybitnie się uwidacznia, zdobią nim suknię u dołu, rzucają większe bukiety w połączeniu z kwiatem, na staniku dają naszyjnik z gałązek mirtowych. Wianeczki ślubne układają z długich gałązek bez drutu, z przodu suciej dyjademowo, z tyłu wązko; przypinając na głowie trzeba przysunąć bardzo do przodu. Welony obecnie noszą węższe przypięte z tyłu i odsłaniające twarz — dawniej używana niezmiernie szeroka illuzya uznana za zbyt fałdującą się, przez co wyglądała ciężko i nie klarownie. Welon przypięty płasko po za przednią połową wianka spływa na jego tylnej połowie. W układzie bukietu panny młodej zaszła ta zmiana, że dodają przy nim długie wiszące gałązki mirtu. Jeżeli ślub jest na mszy to konieczne są kapelusze odpowiednie do sukien.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1901

 

W sprawozdaniu karnawałowem niepodobna pominąć sukni ślubnej — którą przywdziewamy w najuroczystszej chwili życia, w której zbliżamy się do stóp ołtarza dla złożenia najuroczystszej przysięgi! Tradycyonalny, biały ubiór panny młodej powinien zachować swój właściwy charakter i niczem nie zbliżać się do balowej toalety. Najpiękniejsza typowa ślubna suknia dla młodziutkiej panny młodej będzie z atłasu białego w dobrym gatunku, z wielkim trenem, zupełnie gładka, z bukietem pomarańczowym przy staniku, z takimże wianeczkiem i welonem spływającym na tren. Starsza narzeczona może wybrać materyę w duży deseń a zamiast iluzyi użyć welonu koronkowego, jeżeli posiada starożytne prawdziwe koronki.
Wszelkie garnirunki, riusze, falbanki zostawmy do sukien składających wyprawę — ślubna niech będzie gładka, byle poprawnym krojem. Nie tylko strojem ale i zachowaniem powinna wyróżniać się panna młoda wśród wspaniałego orszaku weselnego, gdy przystępuje do ołtarza. Zbyteczne chyba dodawać, że wszelkie uśmiechy i ukłony, składane ciekawie przyglądającym się znajomym, są najniewłaściwsze w takiej chwili.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Atłas biały stał się znowu najmodniejszym i uprzywilejowanym materyałem na suknie ślubne. Próbowano zastąpić go dla młodych osób muślinem jedwabnym, lub krepą chiffon jako lżejszemi i klarownemi jak obłoki, ale próby takich toalet ozdobionych koronkami, nie miały powodzenia, przypominając nadto rozpowszechnione i opatrzone toalety balowe, lub strojne letnie suknie. Obecnie znowu starają się ubranie ślubne wyróżnić od innych, utrzymać w stylu klasycznym, z cechą powagi, z wyłącznym przywilejem służenia do tej uroczystej ceremonii kościelnej, do przysięgi wiążącej na całe życie — do której stawać się powinno z przejęciem i nastrojem głębokim a więc i w ubraniu nie powinno być nic z pretensyonalności, zbytku, lekkości toalet balowych.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Odrobienie i forma trenu wielką odgrywa rolę w ubraniu ślubnem; krój zależy od długości – inaczej krają się bryty na długość 170 cent. a zupełnie inaczej gdy tren ślubny dochodzi do długości 230 cent. Trzeba zwracać uwagę na boczne bryty trenu, które muszą się rozszerzać bardzo na 50 c. poniżej paska, aby fałdy spływały równo a nie rozciągały się u dołu i nie wznosiły trenu w górę, jak to zdarza się w sukniach zbyt wązkich. Drugim ważnym szczegółem jest poprawne odszycie, aby tren nie zapadał się i nie załamywał w miejscu gdzie suknia styka się z posadzką — zapobiega temu podłożenie pod bryty flanelki, włosienia lub płótna. Mięsiste ciężkie materye podszewkują się lżejszą materyą pod bryty, zaś lżejsze materyały wymagają oddzielnej spódnicy podszewkowej, tym samym krojem co zwierzchnia. Długie treny nie są zaokrąglone lecz ścięte kwadratowo. Podszycie spodnie trenu stanowi falbana (balayeuse) jedwabna przykryta plisowaniem z muślinu jedwabnego. Spódniczka pod suknię ślubną jest również biała z tafty lub adamaszku, z szeroką falbaną plisowaną przykrytą koronką, brzegiem której riusza tiulowa lub z muślinu jedwabnego. Pończochy białe jedwabne ażurowe, trzewiki atłasowe lub skórkowe białe.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Panna młoda w nieuniknionym atłasie ivoire, którego srebrzyste odblaski licują doskonale z matową białością mousseline de soie, ma welon koronkowy, zabytek familijny, i rozrzucane po sukni i długim trenie pączki i listki pomarańczy; też same kwiaty przeplatane białemi wstążkami zdobią obficie wnętrze powozu odwożącego młodą parę na lunch południowy.

Konstancya, Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1902

 

Jakkolwiek przed kilkoma miesiącami pisaliśmy szczegółowo o ślubnem ubraniu (w N-rze 37 z r. p.), to dziś znowu dla nowych naszych prenumeratorek i w terminie karnawałowym, gdy zwykle liczniejsze są śluby, zamieszczamy parę najświeższych wskazówek. Nad wyborem toalety dla panny młodej i pory ślubu, nieraz długie odbywają się narady w kółku rodzinnem — różne warunki osobiste i okoliczności postronne wpływają na to. Przedewszystkiem musi zapaść postanowienie co do pory ślubu — czy będzie na Mszy Św., czy wieczorem, w licznem gronie zaproszonych, albo w kółku najbliższej rodziny; położenie majątkowe i wiek narzeczonej także ważną odgrywa rolę w wyborze materyału, odrobienia i przybrania. Dodajmy jeszcze że u nas trzeba liczyć się z warunkami klimatycznemi i hygienicznemi, aby zbytniej pretensyi o swą powierzchowność, panna młoda nie przypłaciła zdrowiem, zaziębiając się w kościele, w lekkiej zarzutce zatrzymywana przez składających życzenia.
Dla osób mieszkających na wsi i zmuszonych jechać dość daleko do kościoła, w zimie szczególniej praktyczniejszy jest na suknię ślubną piękny wełniany materyał, albo sukno białe w wyborowym gatunku. Długość trenu wynosi około dwóch metrów (jeżeli spódnica liczy metr długości) przy sukni wełnianej, przy jedwabnej liczy się o 50 cent. więcej — zresztą wymiar trenu stosuje się do wzrostu. Suknię całą podszewkuje się materyą (taffetas), dając z niej pierwszą falbanę (balayeuse) węższą, przykrytą drugą szerszą z muślinu jedwabnego, plisowaną maszynowo, zakończoną riuszką u dołu. Przybranie stanika składa się z muślinu jedwabnego i plisek atłasowych; dla osoby szczupłej korzystne będzie sute przybranie z plisowanego muślinu w rodzaju berty, podpiętej bukietami z kwiatu pomarańczowego i mirty. Suknia en forme z wązkim brytem przednim, ma płaskie fałdki na biodrach, a podwójne fałdy z tyłu; przystroją suknię dane na szwach przednich poniżej kolan dwie kokardy z plisowanego muślinu, przepięte kwiatem pomarańczowym.
Najpiękniejsza jest bez zaprzeczenia suknia ślubna z atłasu czysto jedwabnego, mięsistego, której tren — prosto ścięty 2 metry, 50 cent. długi spływa w miękkich połyskujących fałdach, wązkich u góry a stopniowo rozszerzających się do dołu.
Przybranie dla młodziutkiej osoby będzie z krepy chiffon, lub muślinu jedwabnego, dla starszej można dodać koronki. Z lewego boku przy staniku bukiet pomarańczowy, z długiemi gałązkami, spadającemi na przedni bryt sukni, przykryty plisowaniem z krepy lub muślinu.
Spuszczenie welonu na twarz już nie jest modne — teraz używa się welon illuzyowy cztery metry długi, ścina rogi okrągło i odwija jedną stronę poprzeczną we dwoje, mniej więcej na 80 cent. wzdłuż, tak żeby do pasa welon spadał podwójnie, na czubku głowy zręcznie upięty pod bukietem kwiatu pomarańczowego.
Jeżeli przy okryciu do ślubu mają być użyte gronostaje, to bez czarnych ogonków.
Babka panny młodej może wystąpić w sukni aksamitnej koloru bronzowego, ciemno zielonego lub fijołkowego, formą princesse, albo ze stanikiem z baskiną; kołnierz pelerynowy ze starych prawdziwych koronek, albo z gipiury żółtawej i takież mankiety. Poważny czepeczek czarny dla osoby w podeszłym wieku, może być zastąpiony białym (odcień szary lub crëme), jeżeli babunia dobrze jeszcze wygląda. Matka panny młodej wybiera materyę kolorową, ciemniejszą lub jaśniejszą, odpowiednio do jej wieku i tuszy; jeżeli posiada piękne koronki może niemi bardzo suto przybrać suknię, dodając muślin jedwabny tego co suknia koloru.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Wypada mi jeszcze podzielić się z czytelniczkami „Tygodnika” rozgłośnem echem bardzo eleganckiego ślubu z arystykratycznej dzielnicy St.-Honoré. Ponieważ młoda pani drugi raz odbywała ceremonię ślubną, przeto odstępując od tradycyonalnego weselnego stroju, miała suknię białą morową strojoną draperyami z muślinów i koronek, u stanika dwie wiązanki róż białych i różowych, na głowie przepyszny kapelusz Gainsborough ze srebrzystego, mięciutkiego pluszu z dwoma piórami białem i różowem.

Konstancya, Korespondencya z Paryża o ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Zakończamy opisem toalety ślubnej z atłasu białego w wyborowym gatunku i muślinu jedwabnego; spódnica z wielkim trenem miała przód i boki z wązkich brytów kliniastych, łączonych plisowaniem z muślinu ściśniętem i naśladującem wypustkę do kolan, poniżej zaś rozrzucającem się wachlarzowo. Przy każdym kroku i poruszeniu muślin odrzucał się i tworzył jakby lekkie obłoczki przy połyskującym atłasie. Rękawy otwarte łączone z klinów atłasowych i plisowania muślinowego sięgały po za łokcie, od spodu dopełniała je bufa muślinowa wszyta w obcisły mankiet. Kołnierz z angielskiej koronki; bukiet pomarańczowy przy staniku; welon illuzjowy przypięty z tyłu spływał na tren.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

W porze obecnej atłas biały jest niezmiernie modny i ma największe powodzenie, może dla tego że najłatwiej przerobić z niego ubranie wieczorowe. Zwracamy jednak uwagę, że moda nie uprzywilejowała bynajmniej atłasu w wyborowym gatunku, mięsistego, z którego odrobiano niegdyś wspaniałe a zarazem pełne prostoty gładkie suknie z wielkim trenem, tak odpowiadające powadze chwili. Dziś ponieważ przybierają suto suknie u dołu koronką, tiulem, muślinem jedwabnym, więc przy tych garnirunkach używają atłas lżejszejszy, mięki, bardzo szeroki, nadający się do wszelkiej formy. Połysk jedwabisty atłasu tłumi welon illuzjowy lub koronkowy. Oprócz atłasu zwyczajnego modny atłas Liberty, oprócz kosztownej „crépe de Chine" jest nowy gatunek „crépe de Chine glacé;" skromniejsze suknie mogą być z gładkiej materji jedwabnej, sukna, albo voile czy popeliny. W porze letniej dla młodych osób szczególniej na wsi, bardzo ładna suknia ślubna może być z batystu czy muślinu haftowanego.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Moda nie narzuca stałych przepisów odnośnie do formy i długości trenu, może być zaokrąglony lub kwadratowy; długość (licząc tylko materjał leżący po za niezbędną długością sukni) wynosi od 50 do 100 cent.-zależy od tego czy ślub będzie skromny, w godzinach rannych, w małem kółku rodzinnem, czy też w obec licznego grona zaproszonych gości; wiek panny młodej i stanowisko społeczne wpływa również na większą lub mniejszą wytworność toalety. Bryty trenu dla dobrego leżenia podkładają się mięką flanelką i podszewkują materją; u dołu podszyty garnirunek z falban koronkowych, albo plisowania z jedwabnego muślinu czy chiffon. W przybraniu sukni między riuszkami i koronką i przy welonie dodają znowu gałązki mirtowe.
Pierwsza spódniczka krótsza powinna mieć takie same przybranie jak koszula, majtki i stanik spodni; gorset bierze się biały. Druga spódniczka z najcieńszego batystu lub taftetas białej, albo z batystu podłożonego lekką materją jest z przodu do ziemi, z tyłu dobrze powłóczysta lub z małym trenem, strojnie garnirowana walencienami łączonemi mereżką i sutemi falbankami, aby dobrze podtrzymywała suknię. Ładne są spódnice z materji broché, z falbaneczkami plisowanami z taffetas, przykrytemi koronką lub falbankami chiffon bardzo sutemi. Pod skromną suknię wełnianą może być spódnica z cienkiego półbatystu z koronkami. Trzewiki z białej skórki lub białe atłasowe z maleńką kokardą, włożone na pończochach jedwabnych, ażurowych lub inkrustowanych koronką.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Bukiet ślubny składać się może z róż, tuberozów orchidei, konwalji, bzu białego, z dodaniem gałązek mirtowych i liści pomarańczowych. We Francji gdzie śluby odbywają się w godzinach przedpołudniowych na mszy, panna młoda trzyma w ręku książkę do nabożeństwa zostawiwszy bukiet w karecie.
Rękawiczki białe z duńskiej skórki.

Ubranie ślubne, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Suknia narzeczonej powinna być białą, jako symbol niewinności. Welon z jedwabnego tiulu – im dłuższy i szerszy, tem piękniejszy. Wianek z mirtu i kwiatów pomarańczowych dla panien; wdowy, wychodząc powtórnie za mąż, nie kładą welonu, a wianek ich bywa z białych lilii lub t. p.
Pan młody do fraka winien przypiąć odznaczenia naukowe, otrzymane ze szkół lub urzędów – a to dla nadania większej pompy wystąpieniu.
Pan młody winien być oczywiście ubrany według najsurowszych przepisów etykiety; – biały krawat, białe rękawiczki, kamizelka czarna.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

W dzisiejszych czasach coraz częściej ludzie t. zw. praktyczni zawierają małżeństwo bez żadnych uprzednich przygotowań pod względem strojów. Suknia wizytowa lub podróżny kostium wełniany szary – dla panny młodej, która staje do ołtarza w kapeluszu niezbyt krzyczącym, i tużurek dla pana młodego – oto ubranie, przyjęte w takich razach. Rękawiczki jasne, ale nie białe. Kokardek mirtowych druchna na takich weselach nie przypina ani panu młodemu, ani drużbom.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Strój ślubny wdowy powinien być poważny i niebijący w oczy, jednakże czarna suknia do ołtarza jest nie na miejscu.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Lubo zaznaczyliśmy wyżej, iż suknia ślubna wdowy powinna być skromna i nie bijąca w oczy, wszakże, gdy wdowa jest jeszcze osobą młodą ubiera się do ślubu biało i głowę stroi w dyadem z kwiatów pomarańczowych, ale bez mirtu i bez welonu.
Osoby starsze, przy dyademie, nie mogą być w białej sukni: – odpowiedniejszą jest suknia jasno-liliowa, albo srebrzysto-szara.

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Moda narzucająca swoim zwolenniczkom coraz nowe kaprysy i rozkazy, chciała jakąś nowość wprowadzić i do ślubnego ubrania — próbowano więc zaniechać używanie atłasu białego na suknię ślubną. Próby nie wytrzymały krytyki a żaden z nowomodnych materjałów nie wyszedł zwycięzko, z porównania z atłasem jedwabnym, mięsistym a miękim, śnieżno białym a połyskującym srebrzyście! Atłas w wyborowym lyońskim gatunku, służy na najwspanialsze ślubne ubranie, ale z powodu wysokiej ceny, oprócz niego używane są rożne inne materjały, jako to: faille, popelina jedwabna, adamaszek, crépe de Chine; z tańszych wyrobów łączących wełnę z jedwabiem modne: granité, reps, materje deseniowe, zaś najskromniejsze są wełniane: kaszmiry, szewjot, dyjagonal, voile, etaminal t. p.
Zwracamy jednak uwagę że po jedwabnej sukni pierwsze miejsce trzyma sukno białe w wyborowym gatunku, wspaniale układające się w fałdach trenu. Wiadomo wszystkim, że tren niezbędnym jest przy ślubnem ubraniu i to w długości uprzywilejowanej, w każdym razie jednak zastosowanej względnie do wzrostu. Forma trenu w tym roku modna zaokrąglona; długość przy sukni wełnianej może wynosić (bez śmiesznej przesady), licząc tylko materjał leżący na posadzce, łokieć i ćwierć, 1½ a najwyżej 1¾ (stosownie do wzrostu). Przy wspaniałej toalecie atłasowej lub jedwabnej, może być tren 2 łokcie do 2½, długi.

O ubiorach, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Ale moda i pora gorąca wprowadza wiele innych pięknych a lekkich materjałów, jak krepa chiffon, crepe de Chine, voile jedwabny lub cienki wełniany i. t . p. Nawet przy grubych materjałach dają karczki z krepy chiffon lub koronkowe, w każdym razie podłożone podwójną krepą, żeby ciało nie przeglądało — nie można zapominać, że to nie strój na salę balową, lecz ubiór do ceremonji kościelnej, do przysięgi najuroczystszej a dobrowolnej, której lekceważona wywołało niejeden dramat, złamało niejedno życie! Lepiej do aktu ślubu przystępować w poważnym nastroju i skromnej sukni, niż być przestrojoną i wywoływać ironiczne uwagi widzów. Kolor liljowo biały jest uprzywilejowanym dla panny młodej, ale moda wprowadziła oddawna odcień śmietankowy — to już gust osobisty i gatunek wybranego materjału rozstrzyga. Tańsze materjały nie mają nigdy czystej białości, lepszy więc odcień żółtawy niż niebieskawy lub siny, brudno przedstawiające sie przy świetle wieczornem.
Długość trenu trudno oznaczyć miarą, gdyż ta zależy od wzrostu — mniej więcej można liczyć na wielki tren 212 cent. na mały 150 cent. Przy jednym lub drugim, suknia składa się z ośmiu brytów to jest: wązkiego przodu, tylnego bryta ściętego z dwóch stron a prostego środkiem i po trzy kliny z każdego boku.

O ubraniu ślubnem, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Upięcie welonu, podobnie jak uczesanie odgrywa bardzo ważną rolę, ale opis tu nie wystarcza, gdyż wszystko zależy od fizjonomji, wieku, wzrostu. Wybitną zmianę stanowi płaski układ wianeczka, zamiast dyjademowego; spuszczanie welonu na twarz odpowiednie dla młodziutkich narzeczonych, przy niem trzeba stanik mieć płasko przybrany, gdyż na sutym garnirunku welon zanadtoby odstawał. Można welon upinać całą poprzeczną szerokością, przez co robi się bardzo fałdzisty, odpowiedni dla szczupłych a wysokich osób, albo też jednym rogiem zarzucić na głowę a spadające trzy rogi zaokrąglić; szerokość welonu zbiera się zawsze na dłuższą szpilkę podwójną, przeprowadzoną przez oczka, przy czem fałdy wychodzą najrówniej. Długość welonu powinna być mało co krótszą od trenu sukni.
Bukiety ślubne zmniejszyły swoją objętość, są to więcej wiązanki z długą kokardą i bardzo długiemi końcami, prócz wstążki zwykle dodają zwój illuzji lekko narzucony. Mirtowe gałązki mają wielkie powodzenie — u nas uświęca je tradycja; wstążki do bukietu wychodzi około 4 metrów 5 cent. szerokiej.

O ubraniu ślubnem, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1906

 

Na swoim pierwszym ślubie (20 sierpnia 1896) Zofia Kirkor-Kiedroniowa nie miała ani strojnej sukni, ani kapelusza, przede wszystkim pod wpływem Dymitra Kirkora. Z jej wspomnień jasno wynika, że tak skromny strój (nawet bez welonu) był raczej rzadko spotykany.

Nie miałam na sobie ślubnego stroju, tylko jasną suknię i kapelusz. Matka była zmartwiona, że tak postanowiłam, ale w tym zastosowałam się do życzenia Mitrego, który pragnął, by wszystko odbyło się jak najskromniej, bez ostentacji i nawet tradycyjnych zwyczajów. Jednak gdy wychodząc z kościoła Karmelitów, usłyszałam z tłumu, zwabionego widokiem karet: – A gdzie panna młoda? – zrobiło mi się bardzo przykro.

Zofia z Grabskich Kirkor-Kiedroniowa, Wspomnienia, Kraków 1986

 

Znacznie bardziej tradycyjnie wystąpiła na swoim ślubie w 1901 roku Magdalena Grabowska.

W sukni ślubnej, powłóczystym welonie, obramowanym u góry kwiatem pomarańczowym, i bardzo długim trenie najsłodsze moje kochanie miało postawę i wygląd iście królewski.

Antoni Kieniewicz, Nad Prypecią, dawno temu… Wspomnienia zamierzchłej przeszłości, 1989

 

Na podobny temat: Moda ślubna na zdjęciach