Oczywiście nie wszystkie były odpowiednie dla wszystkich. Piłka nożna czy krykiet – nowości z Anglii – były odpowiednie przede wszystkim dla panów. Kobiety, a głównie młode panienki, grały raczej w mniej męczące wolant czy serso. Wśród obu płci upowszechniał się tenis, obie mogły też grać w krokieta (nie mylić z krykietem) czy bawić się w strzelanie z łuku.

Chociaż pochwalano ruch i zabawę, nadmierne upodobanie do rywalizacji nie pasowało do pożądanego kobiecego charakteru. Mieczysław Rościszewski ostrzega przed angażowaniem się w spory wiążące się ze sporami o zwycięstwo.

 

Wolant.
Ten ładny przyrząd, nabyć możecie w każdym sklepie zabawek, za cenę bardzo umiarkowaną. W wolanta, mała dziewczynka dobrze się sama zabawi; podrzuca go niżej lub wyżej, podbija w górę nie dając mu upaść. Grając zaś we dwie, przesyła się go od jednej do drugiej.
Jeżeli towarzystwo jest liczniejsze, należy stanąć w obszerne koło i wolanta przesyłać w prawo lub w lewo; albo też rozpocząć krzyżowy ogień, bijąc wprost przed siebie. Zręczność na tem polega, żeby wolanta złapać i natychmiast podbić dalej. Z czyjej winy upadnie na ziemię, tej osobie pisze się 1. Kto ma trzydzieści takich kresek, z gry wydalić się musi.
Życzymy bardzo ażeby gra, powodująca ruch, a zatem przyczyniająca się do utrzymania zdrowia, była w częstem u panienek użyciu.

Dla dziewczątek. Książka praktycznej pracy, ćwiczeń i zabaw dla Panienek od 6 do 15 roku życia. Ułożona podług Maryi Liskie, Tekli Neveau i innych, Warszawa, 1873

 

Obręcze (Cerceau).
Zabawa ta wymaga dwóch narzędzi: obręczy i kijków. Obręcz dla ozdoby owija się tasiemką dwukolorową. Kijki grubości palca mają być równe, gładkie, zwężające się u góry.
Kilka panienek, najmniej 5, stają w okrąg na placu równym lub na trawniku; jedna od drugiej o 10 kroków. Jedna rzuca do swojej sąsiadki z prawej strony za pomocą kijka obręcz, która zakreślając łuk w powietrzu spada zwolna i ta do której była rzuconą, powinna ją złapać na kijek nim do ziemi dosięgnie i w ten sam sposób odrzuci dalej.
Obręcz może obiegać koło bardzo wiele razy nim upadnie.
Nie tylko jedną obręcz ciskać można, ale dwie i trzy, co jeszcze ładniej wygląda, z tem wszystkiem dużo ich nabierać nie należy.
Rzuca się w sposób następujący: Obręcz trzyma się w lewej ręce, dwoma palcami, wielkim i wskazującym, podnosi się nieco w górę i prawą ręką kijek wkłada się we środek od spodu, opiera się na stronie przeciwnej palcom i nadając rzut obręczy, jednocześnie się ją puszcza. Idzie o to, żeby się wzniosła w powietrzu ładnym łukiem.

Dla dziewczątek. Książka praktycznej pracy, ćwiczeń i zabaw dla Panienek od 6 do 15 roku życia. Ułożona podług Maryi Liskie, Tekli Neveau i innych, Warszawa, 1873

 

W dniu wczorajszym [31.5] właśnie poczyniono odpowiednie urządzenia do nowej, nie znanej u nas zupełnie gry towarzyskiej, «lawn tennis». Jest to bardzo zajmująca i pod względem higienicznym nader pożyteczna rozrywka dla młodego pokolenia. Niezawodnie pozyska ona sobie szybko znaczne koło nieletnich zwolenników i zwolenniczek.

„Kurier Codzienny”, 1887

 

Wolant. Zajmująca i hygieniczna gra, którą szczególniej polecamy młodym panienkom, wprawia bowiem w ruch wszystkie członki i wyrabia zręczność.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Obręcze (serso). Słusznie Francuzi nazywają grę W obręcze jeu de grâces, żadna bowiem inna zabawa nie uwydatnia tak korzystnie pięknych kształtów i giętkości kibici, oraz wdzięku i żywości ruchów.

Skarbiec dla rodzin w mieście i na wsi, tom I, Wydawnictwo Biesiady Literackiej, Warszawa 1888

 

Skutecznemi także pod tym względem są gry w piłkę, wolanta, obrączki i kroketa, nadzwyczaj teraz pomiędzy młodemi osobami będące w używaniu. Coż to są za prześliczne gry w ich mniemaniu! Rzeczywiście jest to nie tylko wypoczynek dla ciała ale i odświeżenie umysłu. Zawsze z przyjemnością przypatruję się grającym w wolanta, albo kroketa, tym zręcznym ruchom dziewczęcym, ich zgrabnie uwijającym się figurkom; ale wszakżeż i tu powinno być zachowane pewne umiarkowanie, bo i dobrego mogłoby być za wiele.

Wanda Reichsteinowa-Szymańska, Poradnik dla młodych osób w świat wstępujących, ułożony dla użytku tychże przez Wielkopolankę, Poznań 1891

 

Gry towarzyskie. Za rogatką belwederską w roku przyszłym otwarty zostanie dla publiczności plac, przeznaczony do gier towarzyskich. Amatorowie krokieta, piłki, lawn tennis, wolanta i t. p. będą się tam mogli zabawiać za niewielką opłatą. Plac, odpowiednio urządzony i wyasfaltowany, znajdować się będzie w pięknym parku.

Z chwili bieżącej, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1892

 

Dawniej był on wyłącznym przywilejem próżnujących a możnych — dzisiaj rości sobie do niego prawo każdy bez względu na stan zamożności i pozycyą towarzyską, co jest samo przez się wielce niefortunnem, a nadto bez względu na płeć i wiek co sobie pozwalamy stanowczo do rzędu objawów o wiele jeszcze smutniejszych zaliczyć.
Dawniej znanym był jeden tylko jedyny sport wyścigowy — najkosztowniejszy, a przeto małej tylko liczbie adeptów czynnych dostępny — dzisiaj puścił odrośli dziesiątki całe, tak że każdy kto uprawia jazdę welocypedową, wioślarstwo, łyżwiarstwo, lawn-tennis, krokieta, myśliwstwo, ćwiczenia gimnastyczne, fechtunek, alpinizm a nawet t. zw. sport pieszy — każdy taki zyskuje do tytułu sportsmana prawo niezaprzeczone, a ten tytuł z rokiem każdym staje się bardziej wymagalnym.

T.M., Sport i kobieta, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1896


Krokiet
Najmniej dwie, a najwięcej ośm osób rozdziela się na dwie przeciwne partye. Plac do gry powinien być równy i mieć przynajmniej 20 kroków wzdłuż, a 1,5 wszerz. Wtykają się na nim łuki, czyli małe bramki z drzewa lub z drutu w pewnem od siebie oddaleniu. Zadanie gry polega na tem, ażeby przez te bramki przepchnąć kolejno kule za pomocą młotków i trafić niemi w kołki które stoją na przeciwległych końcach, placu. Kołki te są malowane w pierścienie różnokolorowe, które wskazują porządek, według którego gracze występują i zmieniają się. Co do młotków, te powinny być z twardego drzewa, które-by się nie łupało; tak samo i kule. Młotek taki ma najwięcej 4 cale długości, a 2 średnicy, a z jego obu końców jeden jest nieco wklęsły, drugi wypukły; trzonek zaś około 3 stóp długi.
Partya, która pierwej wszystkie swoje kule przepędzi przez łuki i oba kołki uderzy, wygrywa. Kołki te nazwiemy metami, metą I, od której się zaczyna, i metą II, od której się grający zwraca i pędzi kule w przeciwną stronę. Wiele powabu i rozmaitości nadaje grze krokietowanie. Jeżeli bowiem grający uderzy kulą swoją w kulę cudzą, ma tedy prawo do krokietowania cudzej; to znaczy, że swoją kulę do drugiej przystawia, a przez uderzenie młotkiem w pierwszą, nadaje cudzej dowolny kierunek, przyczem się naturalnie stara, aby przyjacielowi jak najlepiej, a nieprzyjacielowi jak najgorzej kulę postawić.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Niezmiernie sympatyczne wrażenie robi gra «Polo»; jest to coś, co przypomina czasy średniowieczne rycerskości. Konno gonią przed siebie kule krokietowe młotkami, osadzonemi na długich drążkach. Ten, kto przepędzić potrafi kulę po za metę, zdobywa nagrodę. Konie do tej gry są umyślnie tresowane, a trzeba mieć nadzwyczajną wprawę i zręczność, by w pełnym galopie dosięgnąć kuli, tembardziej, że jeźdźcy nawzajem sobie przeszkadzają, odbijając kulę w rozmaite strony. Anglicy w Trouville zdobywali w ostatnim sezonie niemal wszystkie nagrody. Warto byłoby, ażeby i Warszawa zdobyła się na «Polo», gra ta bowiem rozwija znakomicie siłę fizyczną i zręczność.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Lawn-tennis od niedawna rozpowszechnia się u nas coraz bardziej. Zwróciło to uwagę jednego z fabrykantów wyrobów gumowych, który opracował względnie kosztowny polski przewodnik tej zabawy i wydał go własnym nakładem.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Zręczność i wprawa przy użyciu rakietki, odgadnięcie ruchów i uderzeń przeciwnika – wszystko to stanowi o wygranej. Zresztą, gra nie wymaga sił fizycznych i dlatego uprzywilejowały ją sobie nadewszystko panie.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Wolant. Gra dla młodych panien. Zwykle grają dwie osoby, ale można grać w trzy, cztery i więcej. Grający stają kołem i rzucają wolant ku sobie w kierunku łukowym w górę przez uderzenie weń rakietką. Sztuka cała polega na tem, aby nie dozwolić wolantowi upaść na ziemię. Przy wprawie i zręczności wszystkich uczestników zabawy, wolant spada zaledwie po kilkunastu uderzeniach. W ten sposób można zrobić partyę do pewnej liczby punktów.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Ostatniemi czasy łuk wchodzi w modę w Anglii. Sportowi temu poświęcają się nadewszystko panie.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Ponieważ istniejące w Warszawie pisma sportowe zaczęły już podawać szczegóły, dotyczące angielskich stowarzyszeń łuczników i łuczniczek, do nich przeto po szersze informacye odsyłamy nasze piękne czytelniczki, nadmieniając, że łukiem strzelano i u nas za czasów rycerskich, tak jak i za owych czasów rzucano pociski z procy, ciskano oszczepem i t. p.

Mieczysław Rościszewski, Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzenia czasu w domu i po za domem. Podręcznik dla młodzieży płci obojga, Warszawa, 1900

 

Owa „sztuczność" wychowania kobiety panuje do dziś dnia w całej pełni. „Nie wypada" jest sakramentem.  Dziewczyna nie pościele sobie łóżka, nie przyniesie wody, nie oczyści sukni, nie zmyje talerza i nie zamiecie pokoju, ale za to godzinami gra w krokieta lub modnego dziś lawn-tennisa, o ile gra na fortepianie, malowanie, lub wykłady całkowicie czasu nie pochłoną.

Kazimiera Bujwidowa, Wykształcenie kobiet, w: Głos kobiet w kwestyi kobiecej, Kraków 1903

 

Jak mają ci spragnieni ruchu i powietrza ludzie spędzać czas na wsi z największym dla swojego ciała pożytkiem—jakim grom się oddawać na wsi?
Według nas najzdrowszą grą na świeżem powietrzu jest przeniesiony do nas z Anglii „lawn-tennis."
Gra ta przyjęła się na całym świecie cywilizowanym, u nas jednak dopiero w ostatnich czasach zdobywa sobie liczniejsze koła zwolenników.
Ma ona dużo zalet, które wróżą jej trwałe powodzenie. Najprzód, jak każda zabawa w piłkę, wymaga wiele ruchu, więc potęguje oddychanie i przemianę materyi, pobudza apetyt, wyrabia zręczność, szybkość decyzyi, wzmacnia mięśnie w całem ciele—słowem, pod względem hygienicznym posiada pierwszorzędną doniosłość.
Na ogół jesteśmy przekonani, że tennis jest to droga i niedostępna dla mniej zamożnych zabawa. Bynajmniej. Następujące obliczenie przekonywa nas, że urządzenie tennisu na wsi nie pociąga za sobą dużych kosztów i opłaca się doskonale tam zwłaszcza, gdzie z gry może korzystać kilka, albo nawet kilkanaście osób.
Placu nie potrzeba specyalnie urządzać, każdy równy trawnik krótko ostrzyżony doskonale się nadaje do tego celu. Dość oznaczyć przy pomocy wapna kwadraty. Tylko w mieście, gdzie trawników niema, trzeba wykładać cementem plac tennisowy, albo przynajmniej ubijać na nim twardo ziemię ogrodową.

Lawn-tennis na wsi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Teraz przejdźmy do przyborów. Siatka kosztuje 5—7 rubli wraz z kołkami. Najdroższe są bezwątpienia rakiety, czyli przyrządy drewniane z napiętemi na nie strunami, które służą do podbijania piłki. Dobra rakieta kosztuje 10 rb. i więcej, ale nie sądźmy, że tylko taka jest niezbędną. Myśmy używali stale sześciorublowej, moi znajomi kupili sobie pięciorublowe i nie narzekali na nie. Zresztą każdy dla siebie nabywa rakietę i ma ją na długie lata, jeżeli używa oszczędnie.
Piłki obciągnięte suknem białem lub czerwonem nie są zbyt drogie. Po 30 kop. sztuka; cały tuzin więc kosztuje około 4 rb., co wystarczy na 2 lub 3 sezony.
Zsumujmy zatem koszt urządzenia tennisa na wsi:
4 rakiety po 6 rb. — 24 rb.
siatka 6 rb.
piłki 4 rb.
razem przeto tennis kosztuje 35 rb.
Jak na grę, koszt to spory, ale zważmy, że z tennisa może korzystać przez całe lato, a nawet przez kilka lat z rzędu, liczniejsze towarzystwo, złożone z ośmiu osób. Każdy set może grać 4 osoby. Jedna partya odpoczywa, druga gra-obie zmieniają się co godzina mniej więcej po zgraniu jednego seta.
Kto raz zacznie grać w tennisa, ten się zwykle do tego stopnia zapala do tej pięknej gry, że gotów byłby poświęcić jej wszystkie swoje wolne chwile. I nie jest to czas zmarnowany dla tych, co szukają zdrowia i rozrywki na wsi.

Lawn-tennis na wsi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Najprzód co do płci i wieku. Dla dzieci od lat 12 bardzo jest korzystna ta gra pod względem fizycznym i to zarówno dla dziewcząt jak chłopców. Kobiety mogą grywać z mężczyznami; dobrze nawet, jeżeli partya składa się z osób obojga płci. Po jednej stronie bierze udział para i po drugiej. W ten sposób kobiety nie mają przeciwko siebie samych mężczyzn, którzy w odbijaniu piłki, dzięki swojej odzieży i zwinności, mają zawsze prawie wyższość, chyba że grać nie umieją. Osoby o krótkim wzroku grać w tennisa nie mogą. To samo osoby anemiczne, osłabione.
Co do odzieży, najlepiej się nadaje dla kobiet lekka, sięgająca do kostek spódniczka i bluzka bez gorsetu pod spodem, gdyż tamuje on wzmożone przy ruchach szybkich oddychanie i może wyrządzić szkodę zdrowiu.
Co do obuwia pożądane są nizkie angielskie obcasy, wysokie bowiem psują plac i narażają grającego na zwichnięcie nogi w kostce przy niezręcznem stąpnięciu.

Lawn-tennis na wsi, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Mniej hygienicznym jest krokiet; nie dość, że jeżeli partya bywa zajmującą, a gracze zawzięci, zmusza on do stania przez długie godziny, ale nadto wypada stać w pozycyi schylonej, z szyją wyciągniętą przed siebie, co przyprawia o wielkie znużenie. Natomiast lawn-tennis godnym jest polecenia, jako rozrywka hygieniczna: - zniewala on do podnoszenia rąk i głowy, do rozszerzania płuc, do skoków, bieganiny – słowem, do ćwiczeń całego ciała; uderzenia widzialne z daleka, tem samem mniej powodują sporów, niż w krokiecie, mniej przemówień zgryźliwych i mniej objawów nietaktu, tem przykrzejszego, iż nim wojuje kobieta…

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 

Zbytnia gorączka rozrywek sportowych powoduje jeszcze inne niebezpieczeństwo. Znaliśmy panienkę, która wolała wyrzec się krokieta, aniżeli wysłuchiwać końcowych zatargów pomiędzy przeciwnikami; zapał gry niezawodnie tłómaczy pewne zbyt jaskrawe wyrażenia gniewu lub niechęci, ale bynajmniej ich nie usprawiedliwia. Dla kobiety taktownej sprzeczki takie stanowią szkopuł poważny. Kobieta powinna łagodzić zwaśnionych, nie zaś ich jątrzyć; zachęca ona słabszych, ale hamuje zarazem nadmierną dumę tych, co wygrywają. Czyliż wesołość i harmonia walczących nie lepsze są od przelotnej satysfakcyi, zadawalniającej próżność?

Mieczysław Rościszewski, Księga obyczajów towarzyskich, Lwów 1905

 


W powieści Julii Terpiłowskiej „Przystań” tenis jest już utrwalonym elementem życia towarzyskiego:
— A ja dziś do państwa z inwitacyą: progu mego przekraczać nie chcecie, ale do ogrodu chyba przyjść raczycie, prawda?
— Układa pani zabawę kwiatową dla Obrywińskich chłopów? — spytała z uśmiechem Malwa.
— Układam garden-party z lawn-tennisem — odpowiedziała z ożywieniem. — Dziś przyjeżdża do nas na parę dni nasza dalsza sąsiadka, hrabina Wszelaczyńska z dwoma córkami, zaprosiłam dwóch partnerów— Dżeka Krzyskiego i Fryda Grubera — i na was także liczę.

Julia Terpiłowska, Przystań, w: „Bluszcz”, 1902

 

Janina Żółtowska opisuje swój pierwszy kontakt z tenisem w r. 1899:

Pierwszy też raz w życiu widziałam Anglików, młode małżeństwo i zaprzyjaźnionego z nimi pana, którzy zjechali w odwiedziny do starej margrabiny włoskiej, z domu Angielki. Grali w tenisa, ale co jeszcze dziwniejsze, kąpali się co rano w gumowych wannach, które ze sobą przywieźli. Używali też tyle wody, ze raz zalali korytarz prowadzący do ich pokoju.

Janina z Puttkamerów Żółtowska, Inne czasy, inni ludzie, Londyn 1998