"Kolęda dla Gospodyń" - kalendarz wydawany co roku przez Lucynę Ćwierczakiewiczową - zawierała w każdym swoim wydaniu rozkład prac gospodarskich na cały rok, przeznaczony przede wszystkim dla gospodarstw wiejskich. Oczywiście najwięcej spraw kręciło się wokół zbiorów różnego rodzaju plonów, ale istotne były też takie rzeczy, jak temperatura czy długość dnia.

 

STYCZEŃ
Ponieważ zwykle przed Bożem Narodzeniem zaczynają bić wieprze, ztąd potrawy ze świniny, oraz ciasta smażone na świniej tłustości w tym i następnym miesiącu najczęściej mogą być na stole.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

MARZEC
Ten miesiąc więcej trudu w dyspozycyi stołu przyczynia gospodyniom naszym, ponieważ wypada w czasie wielkiego postu; dla ulżenia im więc kłopotu, dajemy cały tydzień złożony z potraw maślnych.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

MAJ
Miesiąc ten najtrudniejszy do dyspozycyi stołu, wszystkie bowiem zapasy zimowe  jut skończone, zwierzyny w nim niema, z jarzyn zaledwie się ukazują zieleniny i szparagi, mleko zaś w większej jest obfitości, jaja po zimie tanieją, oraz raki poławiać się zaczynają; ztąd więc uważne gospodynie różne z nich potrawy według spisu rzeczy w tej książce umieszczonego wybierać powinny.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

CZERWIEC
Ten i następny miesiąc obfituje w nowalje wszelkiego rodzaju, w młode i zdrowe jarzyny, jagody, kurczęta, przytem mleko i jaja są zwykle w obfitości i tanie; ztąd więc różne potrawy mleczne, z jaj, oraz pianki z jagód najczęściej powinny być na stole.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

SIERPIEŃ
W tym miesiącu cielęciny już prawie niema, lecz młoda zwierzyna, ptastwo domowe i ukazująca się już baranina jej miejsce zastąpić mogą.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

WRZESIEŃ
W tym miesiącu również jak i w trzech następnych trudniej już o jaja, a tem bardziej o mleko, ponieważ krowy zarywać zaczynają; natomiast mamy jesienne jarzyny, tłuste i tanie wołowe mięso, baraninę, więcej różnorodnego domowego ptastwa i zwierzyny, oraz owoców, jakoto: jabłek, gruszek, śliwek; łatwo więc urozmaicić stół można w tej porze obfitości.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

PAŹDZIERNIK
W tym miesiącu oraz następującym, gęsi i kaczki są ukarmione i smaczne, najwłaściwiej więc w tej porze, podawać je na stol rozmaitym przyrządzane sposobem.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

LISTOPAD
W tym i następnym miesiącu, równie jak w styczniu, łatwo o dobrą zwierzynę i tłustość wieprzową, ponieważ w tej porze zwykle one biją, ztąd więc pączki, chrusty i inne smażone na tłustości ciasta najczęściej mogą być w użyciu.

W.A.L.Z., Kucharka litewska. Zawierająca: Przepisy gruntowne i jasne, własnem doświadczeniem sprawdzone , sporządzania smacznych, wykwintnych, tanich i prostych rozmaitych rodzajów potraw tak mięsnych jako i postnych, oraz ciast, legumin, lodów, kremów, galaret, konfitur i innych desserowych przysmaków, tudzież rozlicznych aptecznych zapraw, konserw i rzadszych specjałów, Wydanie piąte, Wilno, 1874

 

Rady na Kwiecień.
Wielka pora w tym miesiącu zabrać się do przesadzania kwiatów pokojowych - niektóre panie znające się lepiej na kwiatach, same tę czynność uskuteczniają. Ważną jest rzeczą dobrać do każdego gatunku stosowną ziemię; niemałym też warunkiem są dobrze dobrane doniczki, a wogóle nie dawać za dużych, bo wielka ilość ziemi w doniczkach długo utrzymuje wilgoć po każdem podlaniu; roślina w krótkim przeciągu czasu nie jest w stanie pochłonąć jej w siebie, przez co ziemia się psuje i staje kwaśną.
Do niektórych gatunków roślin, koniecznie odpowiednich doniczek dobierać trzeba. Do hyacyntów które zapuszczają korzenie ku dołowi, brać należy doniczki wysokie a wązkie, przeciwnie rośliny rozkładające korzenie w kierunku poziomym, wymagają doniczek płaskich a szerokich. Doniczki do przesadzania nie powinny być nigdy brudne, zielonością lub pleśnią pokryte, albo też polewane glazurą—wszystko to przeszkadza parowaniu wody z ziemi, przez co ona kwaśnieje. Doniczki brudne należy przy przesadzaniu roślin wyszorować do czystości tak z wierzchu jak wewnątrz, a najlepiej nowemi je doniczkami zastąpić.
Wszelkie porcelanowe doniczki ozdobione malowidłami są również niepraktyczne, użyć je tylko można jako wazony do wstawiania w nie zwyczajnych doniczek z roślinami, które powinny być mniejsze o tyle, aby między jedną a drugą doniczką było na 2 centymetry wolnego miejsca.
W porze letniej, gdy kwiaty stoją na słońcu, ziemia w nich gwałtownie wysycha, co kwiatom bardzo szkodzi, dobrze jest zatem wstawić doniczkę z rośliną w drugą doniczkę dla ochrony od palących promieni słonecznych.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Rady na Czerwiec dla pań na wsi.
Ogrody w tym miesiącu najwięcej potrzebują zajęcia, gdyż wegetacya jest w całym rozwoju; nietylko rośliny hodowane, ale i chwasty wzrastają jak najenergiczniej, te więc ostatnie trzeba tępić bezustannie, bo tak kwiaty jak i jarzyny zarośnięte chwastem dziczeją i nie rosną należycie.
Ponieważ w tym miesiącu temperatura bywa bardzo wysoka i ziemia bez kilkodniowego deszczu szybko skorupieje, przez co powietrze do korzenia ma trudniejszy przystęp, a to wpływa niekorzystnie na rozwój roślin, trzeba ziemię tę koniecznie spulchnić przez pielenie, podlewanie, a nawet okopywanie, szczególniej flancowanych jarzyn.
Niektórzy utrzymują, że podczas trwania suszy lepiej jest ziemi nie spulchniać, gdyż więcej i głębiej wysycha; mylna to jednak jest zasada, bo przez spulchnioną ziemię łatwiej najmniejszy deszczyk a nawet rosa przeniknie do korzeni.
W połowie Czerwca zasiać jarmuż, na zimę kalarepę i kalafiory, ażeby mieć co zbierać w Październiku, później bowiem zasiane daleko więcej potrzebują czasu do zawiązania się. Ogórki gruntowe starannie podlewać zawsze wieczorem i pleć, aby chwastami nie zarastały. Sałatę w połowie miesiąca można jeszcze flancować, później zaś dopiero pod jesień, bo w czasie silnych upałów prędko wyrasta i jest to robota nieopłacająca się. Z rzodkwi lepiej jest siać białą i tak zwaną murzynkę, która jest soczysta i nie tak łatwo robaczywieje, wreszcie zawsze chętnie kupowaną jest przez biedną klasę izraelitów.
Buraki, marchew, pietruszkę i pasternak w rządki siane, gdy zejdą zbyt gęsto, lepiej wcześniej przerwać, bo grubsze urosną, a bez tego nędznieją.
Kartofle wczesne są już po połowie Czerwca zdatne do jedzenia, lecz podbierać je trzeba bardzo uważnie, ażeby zbyt młodych nie odrywać, a krzaki po podebraniu należy napowrót obsypać. Gdyby jednak susza panowała wielka, lepiej wstrzymać się z podbieraniem.
Ziemię u krzaków chmielu trzeba około św. Jana poruszyć i osypać, aby zrobić kopczyk na pół łokcia wysoki, przytem boczne pędy obrzynać, zostawiając główne łodygi.
Z konopiami, kto je sieje, ma również teraz robotę, rosną one bowiem w dwóch gatunkach; jeden z nich zwany „płaskim," dojrzewa około połowy tego miesiąca, ma łodygę delikatniejszą z żółtym kwiatem, który ziarna nie wydaje. Z chwilą dojrzewania kwiat opada, liście więdną i wtedy gatunek ten należy zbierać, ale bardzo uważnie, aby pozostałego drugiego gatunku nie uszkodzić. Wyrwane łodygi oczyszcza się ostrym nożem z korzeni i czubków, wiąże w pęczki i moczy w wodzie przyłożywszy je słomą i kamieniami, aby pod wierzch nie wypływały. Woda do nich musi być spokojna i bez ryb. Gdy konopie poleżą tak w wodzie tydzień a nawet dwa i skóra z łodyg odstanie, znak, że je już wyjąć można, trzeba wówczas wypłókać je do czysta, rozpostrzeć na trawniku, aby dobrze wyschły i schować pod dach do jesieni, bo wtenczas będzie więcej wolnego czasu do zajęcia się niemi.
Ody jagody u wina dorosną wielkości grochu, gałązki należy po raz pierwszy przyciąć.
W kwiatowym ogrodzie: dwuletnie bratki, niezapominajki, goździki chińskie i kartuzyjskie, a także i zimotrwałe kairpanelle, digitalisy, delfinium i inne, w końcu miesiąca zasiać na dobrym gruncie.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Wskazówki na Lipiec.
W tym miesiącu mają gosposie najwięcej zajęcia około zapełnienia spiżarni na zimę, bo wszystko naraz dojrzewa; robić więc trzeba konfitury, soki, kompoty, galarety, nalewki i t. p. Z owoców mamy dotąd poziomki, jagody czarne, truskawki, czereśnie, a nieco później morele, porzeczki, agrest, maliny, łutówki, szklanki i wiśnie czarne. Z wszystkich tych owoców najlepiej robić zapasy w pierwszej połowie Lipca, z początku bowiem każdy owoc jest piękny i większy, chcąc więc mieć ładną i trwalszą konfiturę, takich tylko owoców dobierać należy.
Panie, które wcale nie wyjeżdżają, lub opóźniły swój wyjazd, mogą te wszystkie rzeczy w domu jeszcze przygotować, te jednak, które korzystając z wakacyi, zaraz w początku Lipca miasto opuszczają, mają tę niedogodność, że muszą zabierać z sobą potrzebne naczynia i z powrotem je znów przywozić, co zawsze z zachodem i kosztem jest połączone, a często naraża na stratę, gdyż niejeden słoik w drodze zbić się może.
Jest jednak i na to rada; soki, które się zwykle robią w większych ilościach, przewozić nie w butelkach lecz w pęcherzach wołowych bardzo starannie wymytych w letniej wodzie i wysuszonych, a po wypełnieniu ich, w górze mocno szpagatem związanych. W pęcherz taki nieraz garniec się zmieści, a jest wszelka rękojmia, że się nic w drodze nie rozbije. Konfitury z malin, wiśni i truskawek robione w większych ilościach, równie dobrze można w ten sam sposób przewozić. Mniejsze partye dobrze jest pomieszczać w grubych butelkach z szerokiemi szyjkami, butelka bowiem zawsze od słoika jest mocniejsza i mniej ambarasowna do zapakowania.
Po powrocie do domu trzeba wszystkie soki przelać w butelki i nie korkując, owiązać je w górze pęcherzami, wstawić w kociołek z wodą i od zawrzenia gotować 5 minut. Tak opatrzone soki doskonale się i długo przechowywać dadzą. Konfitury należy też poprzekładać w słoiki, pamiętając, że konfitura zawsze lepiej konserwuje się w małych słoikach, bo przy częstem otwieraniu dużych słoi, traci smak i aromat. Przytem na każdy słoik napełniony konfiturą, należy położyć okrągły papierek biały, zastosowany wielkością do otworu słoika; umaczany w araku, a dopiero słoik owiązać papierem suchym.
W razie jednak przewożenia konfitur w słoikach, trzeba je wszystkie obwiązywać pęcherzem lub papierem pargaminowym.
W drugiej połowie Lipca dobry już jest groszek polny w strączkach do zrobienia groszku zielonego na zimę, a spieszyć z nim trzeba, póki nie zestarzeje i nie zżółknie, bo potem w gotowaniu jest twardy i nie zielony.
W Lipcu ustaje już cielęcina, a wołowe pieczenie w czasie upałów nie bardzo smakują, trzeba zatem używać tego, co pora daje: mięsa baraniego, kurcząt i młodych kaczek, przytem po wsiach w okolicach bagnistych urządzają teraz polowania na dzikie kaczki, cyranki, słomki i inne drobne ptactwo.
Wogóle w czasie upałów więcej smakuje nabiał, owoce, jarzyny, jak mięso; można też robić zupy z jagód czarnych i wiśni ze śmietaną lub bez niej, z dodaniem tylko pewnej ilości wina, a także wyborne szarlotki w kruchem cieście z jagód czarnych i wiśni, również pierogi z jagód i wiśni ze śmietaną.
Z jarzyn przybywa nam w tym miesiącu oprócz marchwi, kalarepy i groszku — fasola, groszek szparagowy i bardzo niedrogie kalafiory. Słowem w tym miesiącu nie mają panie kłopotu z dysponowaniem obiadów, bo wszystkiego jest obfitość, zarządzić się tylko trzeba umiejętnie, aby potrawy jednego obiadu nie były sobie przeciwne i tak: gdy zupa owocowa, niech po niej nastąpi pieczeń z kartoflami i sałatą, po zupie znów mlecznej nie dawać kapusty, grzybów ani żadnych kwasów.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Wskazówki na Sierpień.
Znaczna część, szczególnie więcej zamożnych, mieszkańców naszego miasta przebywa obecnie albo na tak zwanych letnich mieszkaniach, lub też za granicą, skutkiem czego liczba konsumentów bardzo się zmniejszyła, a mimo to ceny produktów są dosyć wysokie. Mięso zawsze drogie w tej porze, gdyż z powodu upałów rzeźnicy nie mogą robić dużych zapasów i z tem co mają drożą się, wiedząc że i tak każdy kupić musi.
Od czasu, jak po wsiach zaczęło się rozwijać gospodarstwo mleczne, nabiał znacznie podrożał, a zdawałoby się, że czego mamy obficiej powinno być tańsze, tymczasem dzieje się przeciwnie i od paru lat ceny letnie nabiału niewiele się różnią od cen zimowych. Dowodem tego, że gdy przychodzą silne upały, mleko kwaśne na targach często dochodzi do 9 kop. za kwartę — a mleko słodkie tak zwane niezbierane (bo zwykle cienkie) tak zimą jak latem płacimy w sklepach po 10 kop. Że nabiał drożeje w czasie żniw, to da się tem wytłómaczyć, że w tym czasie włościanie dużo zużywają mleczywa, bo ciężko pracując, muszą się lepiej żywić, nabiał zatem jest prawie głównym ich posiłkiem, a zajęci sprzętem zboża, nie mają czasu do przysposabiania i dostawiania tego produktu do miasta.
W tym miesiącu wszystkie letnie owoce dojrzewają. Wiśnie czarne teraz dopiero najlepsze na konfitury, soki i nalewki, w Lipcu zaś nie są one jeszcze dosyć dojrzałe ani soczyste. Dojrzewają też teraz jednocześnie duże, czarne wiśnie, zwane hiszpankami, z których piękna jest konfitura i konserwa. Z gruszek pasówek śliczna też jest konfitura, dobierać tylko koniecznie gruszki duże niezupełnie dojrzałe i koniecznie rwane a nie trzęsione, bo najmniejsza plamka na gruszce, zaraz daje się widzieć w konfiturze i bardzo na jej białej powierzchni się odznacza. Wszelkie drobniejsze gatunki gruszek zdatne są do marynowania, a pasówki i sapieżanki na gruszki maczane w miodzie, które gdy są dobrze urządzone i miękkie, stanowią bardzo dobrą dla panów przekąskę po wódce.
Na wsi korzystać teraz trzeba z opadających z drzew jabłek, które choć zwykle robaczywe i niezbyt dostałe, zdatne są jednak po oczyszczeniu na galaretki, sery jabłeczne i marmelady. Gruszki i jabłka drobniejsze i dostałe można suszyć na zimę.
W pierwszej połowie Sierpnia dostawiają na targi obficie borówek, a że jeszcze połowa Warszawy znajduje się poza jej murami, amatorów do kupna niema wielu i dlatego często można je dostać nawet po 10 kop. za garniec. Jestto doskonały i tani owoc na kompoty; każda też gospodyni stara się duży zapas z niego przygotować. Borówki urządzają w rozmaity sposób: robią konfiturę, kompot, konserwy, a nawet poprostu bez cukru w butelkach lub małych gąsiorkach na surowo, zalane zimną wodą i owiązane pęcherzem, z czego otrzymuje się w zimie smaczny sok do wody lub herbaty, a z owocu, zasmażywszy go z cukrem, bardzo dobry kompot.
Sierpień jest miesiącem ogórków i od nich też właśnie, przy bardzo małym ruchu handlowym, powstała nazwa sezonu ogórkowego. Mamy też już dużo ogórków ładnych i niedrogich, lecz w pierwszej połowie Sierpnia zawcześnie uprawiać je na zimę, lepiej daleko uczynić to w końcu miesiąca, kiedy upały przeminą, bo chłodne powietrze chroni je od gwałtownego zakiszenia i przez to są potem smaczniejsze. Teraz za to można robić konfiturę z ogórków, która swoją przezroczystością i oryginalnym wyglądem bardzo zdobi kompoty układane z różnych owoców w czasie przyjęć zimowych.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Rady na Wrzesień.
Z każdym dniem teraz Warszawa więcej się zaludnia, wszyscy powracają do swoich zajęć i obowiązków, które im byt zapewniają, dzieci do nauki, panie do zajęć około domu i gospodarstwa, a tych jak zawsze tak i w tym miesiącu jest niemało.
Mieszkanie zwykle z lata zastajemy nieurządzone i zakurzone, przytem pełno naraz gospodarskich przygotowań i urządzeń zapasów na zimę. I tak: ogórki czas wielki kwasić. Dobierać je trzeba, o ile można, świeżo zerwane, zielone, długie i cienkie; wszelkie żółte i pękate, a tych najwięcej dostarczają hodowcy z pól pod Warszawą dzierżawionych, należy odrzucić, gdyż są nietrwałe i łatwo gniją. Pora teraz urządzać nasienniki z gorczycą (assia), ogóreczki małe w occie, korniszony i pikle. Paniom miejskim, które za wszystko drogo płacić muszą, a potrzebują mieć większy zapas korniszonów, radzę aby się nie zaopatrywały wyłącznie w drobne. Tak wiele korniszonów używa się w kuchni do przyprawy różnych potraw, że szkoda na ten cel brać drobnych, kiedy je wybornie można zastąpić znacznie większymi, które są tańsze a w smaku niczem się od drobnych nie różnią. Większe korniszony można też nie z takim kosztem jak drobne przyprawiać, niema potrzeby dokładać do nich grzybków, fasoli kalafiorów i t. p. dodatków, gdyż korniszony te są wyłącznie przeznaczone do kuchennego użytku, powinny zatem smak tylko dobry zachować. Zwykle urządza się je w dużych słojach, przekładane zamiast maleńkiemi cebulkami zwanemi szarlotkami, kilku dużemi zwyczajnemi cebulami, a oprócz tego wszystkimi innymi korzeniami, które się zwykle biorą do korniszonów. Korniszony trzeba najpierw osolić na misce na dwadzieścia cztery godzin, poczem każdy obetrzeć ściereczką, ułożyć w słój warstwami, przekładając każdą gałązką suchego kopru, estragonu, kilku kawałkami imbiru, chrzanu, liśćmi bobkowymi, pieprzem, zielem angielskiem, pół strączkiem pieprzu tureckiego, cebulą lub kilku szarlotkami. Cebulę i pieprz turecki można dodawać co drugą warstwę, gdyż inaczej byłoby za pieprzne i zanadto przejęte cebulą. Słój napełniony być ma korniszonami nie zupełnie pod wierzch, gdyż potrzeba im zostawić nieco miejsca na najędrnienie po soli, przez co zawsze trochę napęcznieją — nalać ostudzonym, mocnym octem przegotowanym z korzeniami, poczem zaraz słój owiązać pęcherzem i postawić w chłodnem miejscu. Gdyby po upływie pewnego czasu ocet zrobił się mętny lub pokrył pleśnią, trzeba wszystek odlać na miskę, korniszony w nim obmyć i ułożywszy na nowo w słoju, zalać je świeżym octem równie mocnym i tak samo jak poprzedni przygotowanym. Korniszony w domu przygotowane nie mogą zachować swego naturalnego zielonego koloru, zawsze trochę pożółkną, lecz to nie jest bynajmniej wadą przyprawy, jeżeli smak mają dobry. Wiadomo jest wszystkim, że korniszony z pięknym szmaragdowym wyglądem, nie są naturalne, bo kolor ten sztucznie jest im nadany i to w sposób bardzo zdrowiu szkodliwy, przez moczenie w nich przez kilkanaście godzin kawałka miedzi niepobielanej lub przez trzymanie ich przez takiż czas w miedzianem niepobielanem naczyniu. Grynszpan wydzielający się z tego metalu zafarbuje korniszony na ładny, zielony kolor, ale jakież wywiera on zgubne skutki na zdrowie. Pocieszającym jednak jest fakt, że coraz rzadziej spotykamy się z tego koloru korniszonami; nawet po sklepach mało gdzie trzymają się tej zacofanej zasady.
Panie, które z powodu nieobecności w domu podczas lata opóźniły się z zapasami różnych konfitur i konserw, niech nie odkładają i robią jeszcze to, co pora daje: konfitury z gruszek, różnego gatunku śliwek, brzoskwiń, ananasów, melona i arbuza. Konserwy ze śliwek i brzoskwiń, galaretki z jabłek, wyborne sery z jabłek i kompoty z borówek.
W połowie miesiąca będą już dobre śliwki węgięrki, bo teraz są jeszcze albo zielone i kwaśne, albo robaczywe, z nich też można robić śliwki na słomkach z anyżkiem i powidła. Te ostatnie opłaci się tylko robić na wsi i w większych ilościach, bo śliwki bywają tam zwykle swoje, przytem gotują się w dużych kotłach pod gołem niebem przy odpowiedniej usłudze i dużej ilości drzewa, a tak jedno jak drugie nie robi na wsi wielkiej różnicy.
We Wrześniu dużo jeszcze bywa nabiału, radzę zatem paniom, aby korzystały z taniości masła i z niego zapas na zimę zrobiły.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Wskazówki na Październik.
Pierwsza połowa Października jest zwykle porą zawczesną, aby piwnice zaopatrywać w jarzyny i owoce, bo im dłużej warzywa w ziemi, a owoce na drzewie dojrzewają, tem są lepsze i trwalsze; wszakże jeżeli Październik jest zimny i grożący przymrozkami, bezpieczniej jest pospieszyć się, aby potem mrozy nie ścisnęły.
Przedewszystkiem należy pomyśleć o odpowiedniem uporządkowaniu piwnicy. Wprawdzie porządek w niej powinien był być dokonany zaraz z wiosną, po zupełnem jej wypróżnieniu, jeżeli bowiem piwnica pozostaje do jesieni zaśmiecona, z gnijącemi w niej resztkami pozostałych jarzyn i zamkniętem okienkiem, warzywa da takiej piwnicy złożone w krótkim bardzo czasie tracą smak i stają się łykowate i głąbiaste.
Niektórym paniom, zwłaszcza w mieście zamieszkałym, zdaje się rzeczą zbyteczną zaglądać co czas jakiś do piwnicy, jeżeli mają tę pewność, że służąca nic z niej poza dom nie wyniesie. Zła to bardzo w skutkach zasada, bo służąca choćby najlepsza, zawsze dokładniej wszystka zrobi, skoro wie, że pani ją kontroluje, a o piwnicy tak jak o każdym innym kątku gospodarstwa pamiętać należy. Nietylko zimą, kiedy jest napełniona potrzebuje ciągłej opieki, ale i po jej wypróżnieniu na wiosnę, należy wszystkie statki po ogórkach i kapuście powynosić na podwórze, namoczyć na parę godzin, potem wymyć jak najdokładniej i po zupełnem wyschnięciu, wstawić napowrót do piwnicy, którą poprzednio trzeba starannie wymieść, wysypać piaskiem, a okienka pootwierać, żeby miała czas dobrze wyschnąć i przewietrzeć.
W Październiku ma jeszcze każda pani domu liczne i rozległe gospodarskie zajęcia: przygotowanie w butelkach szczawiu i pomidorów, suszenie śliwek, gruszek i jabłek, marynowanie rydzów, których w tym roku mamy tak obficie, konserw z gruszek i śliwek, powideł ze śliwek, które teraz są dopiero najlepsze, bo najdojrzalsze, konfitur z arbuza, melona, gruszek, śliwek, ananasów i berberysu, nalewek z gruszek, śliwek i jarzębiny, oraz wybornego soku z berberysu.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Rady na Grudzień.
Przy coraz cięższych warunkach ekonomicznych i zastoju we wszystkiem, nie należy się spodziewać wielkiego ruchu przed świętami, bo każdy ogranicza się, i tyle tylko pewnie przygotuje na święta, aby tradycyi zadość uczynić.
Nieraz już zwracałam uwagę, że ciasta domowej roboty są smaczniejsze i tańsze od kupionych w cukierni, która więc z pań ma ochotę iść za moją radą i sama je urządzać, niechaj się z pieczeniem na parę dni przed wigilią załatwi, aby potem mieć czas na zajęcie się wigilijną wieczerzą, a gdzie dom jest liczny, to jak przy jednem, tak i drugiem jest sporo roboty.
W przeddzień pieczenia ciasta, trzeba do niego wszystko przygotować, oczyścić rodzynki, oparzyć i posiekać migdały, masło sklarować, cukier osiać również na noc mak osiany z piasku na gęstym sicie spłukać w misce zimną wodą, potem w świeżej namoczyć, aby zmiękł i nazajutrz dał się łatwo utrzeć. Robiąc masę migdałową, także ją dzień wcześniej przyrządzić, aby miała czas przejść wszystkimi dodanymi do niej zapachami. Migdały na masę najlepiej utrzeć w maszynce, a gdy się jej nie ma, można oddać do cukierni lub apteki; wydatek to niewielki, a w moździerzu utłuczone nigdy tak miałkie nie będą.
Mając tak wszystko przysposobione, należy nazajutrz wziąść się do pieczenia strucli, ku czemu przepisy dokładne podałam w książce mojej „Smaczne ciasta." Która z pań podług tych przepisów robić będzie, przekona się, że ma ciasto dobre i niedrogie.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1901

 

Rady na Styczeń.
W miesiącu Styczniu zaczynają być już dobre pomarańcze, chociaż przy używaniu ich na surowo cukrem jeszcze posypywać trzeba, bo są za kwaśne. Robić z nich można konfitury, które podług mnie ładniej wyglądają niż smakują; także obsmażać można ćwiarteczki w syropie, a następnie ćwiartki te owinięte zręcznie w papierki fryzowane, stanowią eleganckie podanie i bardzo orzeźwiające w tańcu cukierki. Grube skórki od pomarańcz można również obsmarzać w syropie, a użytek z nich w gospodarstwie domowem znajduje dość rozległe zastosowanie.
W karnawale jest pora faworków i pączków, lecz nasze panie coraz mniej zajmują się ich smażeniem i po największej części zakupują ich w cukierniach. Zgadzam się na pączki w cukierniach, że często są lepsze od domowych, gdy ich gosposia dobrze nie potrafi przyrządzić, lecz faworki bezwarunkowo zawsze lepsze domowe.
Zwierzyny w tej porze największy jest dowóz, a że też jej i największe zapotrzebowanie w dosyć wysokiej trzyma się cenie. Polędwicę i cielęcinę dosyć teraz drogo płacić musimy gdyż przy kolacyach wieczorowych są więcej używane.
Mleka w tej porze zaczyna być więcej, od połowy bowiem grudnia rozpoczyna się cielenie krów, a chociaż cena jego nic się nie zniża, łatwiej jest dostać dobrej śmietany i mleka.
Galarety i kremy robione teraz przy zimnej porze wybornie i prędko zastygają, nawet przysposobienie lodów w domu nie nastręcza wielkich trudności, przy umiejętnem zaś ich przyrządzaniu i podaniu, choć nie będą posiadały tych form eleganckich, które w cukierni im nadają, smakować mogą równie dobrze a zawsze o wiele taniej kosztują.
Panie na wsi zająć się powinny teraz służbą folwarczną, przędzeniem lnu i konopi, robotą płótna, choćby tylko na ścierki i worki a także darciem pierza ze sprzedanych na jesieni gęsi. Kury chowane w ciepłych kurnikach niosą się już na dobre, wkrótce też sadzić je trzeba, aby doczekać się w Marcu młodych kurczątek zdatnych do jedzenia, a które drogo bardzo płacone, znaczne korzyści przynoszą w budżecie gospodarstwa domowego. Czas jest też wsadzić do karmnika potrzebną ilość wieprzy na szynki wielkanocne, utuczenie ich bowiem trwa zwykle cztery do pięciu tygodni, a zatem przy wczesnej w tym roku Wielkanocy wypasania wieprzy odkładać nie można.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Luty.
Karnawał na schyłku, a z nim koniec tańców i balów; z chwilą postu rozpoczną się rauty, które choć młodzieży o wiele mniej dają przyjemności i zabawy, dla pań domu jednakowo są kłopotliwe, bo co do przyjęć mało się różnią od karnawałowych.
W każdym razie nastaje pora nieco spokojniejsza, dzień dłuższy pozwala więcej zająć się domowemi sprawami, i zrobić porządek w całem mieszkaniu z tem, co się przez karnawał nieco zaniedbało. Zacząć od śpiżarni, poprzeglądać wszystkie słoiki; należy puste pomyć, poprzewracać do góry dnem i odstawić na wyższe półki, niech pod ręką nie stoją i nie zawadzają. Słoiki pełne obejrzeć czy w nich nic się nie psuje, a w razie potrzeby poprzesmażać. Kompotjery z kompotami poruszyć, obracając do góry dnem, aby się pomięszały, co doskonale wpływa na ich dobre przechowanie. Nalewki pozlewać w butelki, a owoc pozostały w gąsiorach nalać można powtórnie, ale już teraz nie samym spirytusem, lecz mocną wódką, gdyż owoc przejęty spirytusem, nie wydzieli z siebie tego soku co świeży, nie może zatem już złagodzić smaku spirytusu, i nalewka taka byłaby za mocna. Owoc parę razy nalewany wódką można w końcu przesypać sporą ilością miałkiego cukru, który po paru tygodniach rozpuści się i z owocu wyciągnie całą zawartość płynu i moc, a płyn ten zlany w butelki może zastąpić słodką wódkę, lub lekki likier, używany przez panie i dzieci z wielkiem upodobaniem.
Do piwnicy obecnie też zajrzeć należy, gdyż służąca choćby najlepsza, nie będzie tak dbała o porządek, gdy wie, że pani tam nigdy nie pójdzie. Zapas włoszczyzny pewnie się o wiele zmniejszył albo zupełnie wyczerpał, kartofle też przebrać i po piwnicy rozgarnąć nieco należy, przy trwającej ciągle lekkiej zimie; okienka nie powinny być nawozem opatrzone, gdyż w zbyt ciepłej piwnicy kartofle zaczną wyrastać, a wiemy o tem dobrze że wówczas nie są wcale smaczne i dla zdrowia nader szkodliwe.
Włoszczyzna i jarzyny, których już nie ma w piwnicy, a które obecnie zaczynają być coraz droższe i mniej smaczne, zastąpić można wyrobami suszonemi. Dziś już suszenie jarzyn i włoszczyzny i przechowanie ich łatwe w czasie zimy doszło do takiej doskonałości, że w wielu razach niczem się od świeżych nie różnią, a często przewyższają je dobrocią. Np . marchew świeża, gotowana zimową porą, ma zawsze jakiś smak i odór piwniczny, gdy tymczasem marchew suszona z gatunków karot, po ugotowaniu zupełnie tak smakuje, jak młoda jarzyna, wyborny też jest groszek szparagowy, sprzedawany na paczki funtowe, szabelbon i kapusta brukselka Mięszana włoszczyzna do rosołu niczem się nie różni od świeżej, a brać jej trzeba dwie łyżki stołowe czubate, na pół garnca rosołu i wiele już osób innej nie używa. Do beczki z kapustą kwaszoną zajrzeć też potrzeba; służąca raz na tydzień obmyć ją koniecznie powinna, aby pleśni nie dopuścić i aby zawsze sosem była pokryta, inaczej smakować zawsze będzie jak zwietrzała i psuć się zacznie.
Kto z jesieni zaopatrzył się w cebulki hyjacyntowe, zasadził w doniczki i trzyma w piwnicy, niechaj je już przenosi do pokoju, przykryje tutkami z papieru i ustawi w ciepłym i niezbyt jasnem miejscu a gdy pod przykryciem łodyga z kwiatem wybije się na równi z liśćmi, tutki z nich zdjąć i ustawiwszy na oknie od słońca, często podlewać, a niedługo zakwitną.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Marzec
W tym miesiącu zaczyna się robota około przygotowań na święta. O marynowaniu szynek myśleć już nie pora, bo przebieg ich urządzenia zajmuje kilka tygodni, można tylko do szynek, będących jeszcze w sosie dodać ozory wołowe, a na parę tygodni przed świętami pekeflejsz, gdyż tak jedne jak drugie nie potrzebują długiego marynowania, i gdy poleżą w sosie 10—12 dni, już są dobre. Ozory oddając do wędzenia należy zawiązać w pęcherze, a po wędzeniu powiesić w przewiewnem miejscu, bo wszelkie wędliny od samego powietrza marcowego nabierają dobrego smaku.
Na wsiach w marcu urządzają zwykle pranie wszystkiej bielizny, gdyż woda marcowa i słońce mają własność bielenia rzeczy zażółconych, a bielizna chociażby najstaranniej wyprana zawszę trochę przez czas zżółknie; otoż rozwieszona po upraniu na powietrzu w porze słonecznej nabiera pierwotnej białości.
Płótno zrobione w czasie zimy najlepiej się bieli w marcu, podczas dni ciepłych i słonecznych.
Która z pań na święta w domu piecze ciasto, powinna już teraz zaopatrzyć się w mąkę, aby dobrze wyschła; potrochu też zbierać jaja i masło, gdyż te dwa artykuły tak ważną odgrywające rolę przy pieczeniu ciasta, najczęściej przed samemi świętami znacznie drożeją.
W marcu jut można sadzić kury; kokoszki w tym miesiącu wylężone już na jesieni się niosą, i najobficiej jajami obdarzają. A kto posiada ciepłe i dobrze urządzone kurniki może młodziutkie kurczątka ustrzedz od zimna, które najwięcej je marnuje.
W tym miesiącu jest największa obfitość pomarańcz, są też i najsmaczniejsze; należy zatem robić z nich wszelkie możliwe zapasy, urządzać likiery i wódki, skórki w cukrze smażone, i znów suszyć, po wykrajaniu starannie wszelkiego białego mięsa, a gdy dobrze wyschną składać je w słoiki szklanne szczelnie zatkane, aby skórki nie wietrzały.
Bliżej ku wiośnie zapas konfitur jest już zwykle na schyłku, można więc robić konfitury z pomarańcz, które mają tę zaletę, że są kwaskowate, i wcale niekosztowne. Zamiast konfitur z pomarańcz, można podawać pomarańcze w całości, lub też pomarańcze z jabłkami pokrajanemi w cienkie plasterki i ułożone warstwami. Warstwy te przesypywać miałkim cukrem i kropić arakiem lub likierem maraskino. Ten rodzaj kompotu jest bardzo smaczny, trzeba tylko aby na kilka godzin przed podaniem był zrobiony; bo jest o wiele lepszy gdy się zmaceruje.
Po połowie marca w dni ciepłe i pogodne należy się zabrać do oczyszczenia mieszkań, a załatwić się z tem wcześniej aby na ostatni tydzień nie zostawiać, bo wówczas o innych zajęciach myśleć potrzeba. W dniu zatem słonecznym, odpakować okna z zimowego opatrunku, pootwierać je, ściany i sufity pookurzać, okna pomyć i posadzki gdzie potrzeba pozaciągać. Firanki również wcześniej należy uprać, i pozakładać, aby o ile można wszelkie porządki przed wielkim tygodniem pokończyć.
W marcu mamy już nowalijki a mianowicie: szczaw, szpinak, sałatę i rzodkiewkę; kurczątka też chociaż małe, na wykwintnych stołach już są podawane.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Maj.
Jeżeli nam Maj takie same przyniesie niespodzianki, jak dotąd wszystkie zimowe i wiosenne miesiące, to wczesnych nowalij spodziewać się nie możemy. Na targach też prócz szczawiu, szpinaku, sałaty i rzodkiewki nic jeszcze nie widać — szparagi ledwie się pokazują po sklepach i to bardzo za nie drogo płacić potrzeba. Raki też są jeszcze rzadkością, a przecież miesiąc maj jest miesiącem raków i szparagów.
Najkłopotliwsza też to pora dla gospodyń, bo zimowe piwniczne i śpiżarniane zapasy są już po większej części wyczerpane, a to co pozostało jest niesmaczne i nawet nie koniecznie zdrowe. Nabiału na targach mamy już obficie, a choć z powodu panujących chłodów nie bardzo tanieje, nie jest tak drogi aby nam wielu innych braków nie mógł zastąpić. W masło też zabiegliwe gosposie powinny się w tym miesiącu zaopatrywać na zimę; wiadomo bowiem że masło zebrane w maju i czerwcu jest najtrwalsze, trzeba go tylko starannie umieć urządzić. Przedewszystkiem nie kupować częściowo w osełkach, z których każda jest z innym smakiem i rozmaicie wyrobiona, ale starać się nabywać w dużych partjach, z jednego udoju, po kilkadziesiąt na raz funtów. Takie masło doskonale z maślanki wypłukane i z wody wyrobione, osolone mocno, zachowa smak dobry do ostatka. Masło najlepiej jest trzymać w kilkogarncowych garnkach kamiennych lub glinianych, mocno solą z wierzchu nasypać i tylko płócienną ściereczką owiązać.
Dobrze jest gdy masło urządzone do przechowania stać będzie w chłodnem i koniecznie suchem miejscu.
Obecnie przy większej obfitości mleka, można robić sery na podpuszce i zwyczajnie, które czy to na sprzedaż, czy na podwieczorki latem dla ludzi, zawsze się dadzą spożytkować, i pewny dochód przysporzą gospodyni. Na tem zależą najlepsze rządy kobiece na wsi, aby o ile można najmniej wydawać gotówki i co tylko się da, mieć w domu z własnej pracy i zabiegliwości, a nawet tę produkcyę tak powiększyć, iżby i na sprzedaż można było część jakąś odłożyć. W tym miesiącu ustają wszelkie przyjęcia i wizyty, trzeba zatem wyjeżdżając na letni sezon, mieszkanie tak urządzić, żeby przez ten czas nic nie uległo zniszczeniu.
Żyrandole, świeczniki, lustra, należy gęstym pokryć muślinem, lampy, z wyjątkiem tych co służą do codziennego użytku, pooczyszczać, naftę wylać, knoty zdolne jeszcze do użytku wygotować w wodzie z sodą i wysuszyć, a palić się potem będą jak nowe. Szkła powymywać i wszystko w papiery pozawijać. Dywany, kapy, portjery, pozdejmować, wytrzepać doskonale, i przesypawszy naftaliną a przełożywszy papierami skropionymi terpentyną, przechować w miejscu ciemnem i chłodnem.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Czerwiec.
Nareszcie doczekaliśmy się ciepła, tak przez wszystkich upragnionego, a szczególniej przez panie prowadzące gospodarstwo. Rozpacz nieraz brała co dysponować na obiady, bo przez te zimna wegetacya dotąd była tak słaba, że nawet najtańsze jarzyny jak szpinak trzeba było przepłacać, a o głowiastej sałacie dotąd nie było mowy. Może też teraz kiedy ciepło się zaczęło, koniec będzie naszym gospodarskim kłopotom, bo z każdym dniem coraz więcej nowalijek się zjawia, i naturalnie muszą być one coraz tańsze. Już mamy marchewkę, kalarepkę, groszek, boćwinę i spóźnione szparagi, bo przecież w miesiącu Maju najwięcej ich bywa, a naprawdę teraz obficiej się pokazują. Dla czego jednak zawsze tak bardzo trzymają się w cenie? Dawniej kiedy szparagarnie zakładano tylko po dużych dworach, nic dziwnego że było ich nie wiele i w cenie wysokiej — dziś przecie plantacye ich bardzo się rozpowszechniły, i nierzadko nawet u wiejskich ludzi spotykać się z niemi można, a mimo takiej obfitości średniej grubości szparagów niżej rubla nie dostanie. Przyczyna tej drożyzny zawsze się znajdzie, raz jest za sucho drugi raz za mokro, to znów za zimno lub gorąco, i zawsze wychodzi na to, że tego przysmaku nie wiele osób jest w możności używać.
Ta sama historja dzieje się z jesiotrami; na targach bywają całe ich stosy, a mimo to niżej 30 kop. za funt kupić nie można.
Z nastaniem ciepła mleko kwaśne jest bardzo rozchwytywane i często mimo obfitej dostawy dochodzi do 8 kop: za kwartę.
Masło o wiele staniało, bo fant dobrego śmietankowego dostać można od 26 — 30 kop, za to śmietana stosunkowo jest droższa, teraz jeszcze kwartę dobrej na targu po 30 kop: płacić musimy.
Po połowie czerwca robić trzeba konfitury z agrestu, na które dobierać należy agrest zupełnie jeszcze nie dojrzały, podługowaty, duży i mięsisty bo z takiego tylko konfitury będą dobre i nie łykowate.
Przy końcu czerwca mamy obfitość poziomek i truskawek z których robić konfitury i soki. Sok poziomkowy surowy ma tę wyższość nad wszelkimi gotowanymi, że zachowuje silny aromat i bez psucia da się choćby parę lat przechować. Z agrestu nie zupełnie dostałego a drobniejszego robić można marmeładę, która prawda że dużo cukru potrzebuje, ale jest tak dobra, że do przekładania tortów i delikatniejszych ciastek może być używana.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Lipiec.
Warszawa się wyludnia. Każdy kto może z niej ucieka, aby choć przez parę miesięcy użyć powietrza i swobody, i prawda że jej dzieci używają na wsi w całej pełni; za to panie domu są jeszcze więcej niż w Warszawie gospodarstwem umęczone, bo i nie mają tak jak w domu wszystkiego pod ręką, i nabywanie produktów jest o wiele trudniejsze, a na świeżem powietrzu apetyty są lepsze i więcej wszystkiego potrzeba. Do tych kłopotów gospodarskich przybywają jeszcze i inne, bo przecie w tej porze trzeba zaopatrzeć się w to wszystko co na zimę będzie potrzebne z zapasów spiżarnianych, a miesiąc lipiec dostarcza ich nie mało. Trzeba w butelkach przygotować jagód czarnych, agrestu i wisien, bo jak to wygodnie mieć całą zimę z czego urządzać kompoty, zupy i leguminy. Mamy obecnie poziomki, truskawki, czereśnie i szklanki, agrest surowy na marmelady, a w krótkim czasie zjawią się pożeczki, agrest dostały, łutówki, maliny i wiśnie czarne, tak na wszelkie sposoby dające się użyć.
W tym czasie też przybywają obficie z zagranicy morele, i tak zwykle są tanie jak nigdy potem w jesieni krajowe. Trzeba więc teraz korzystać z nich, urządzać konfitury, delikatne marmelady do przekładania ciast jak najwykwintniejszych, i wyborne kompoty, które w zimie są ozdobą stołów przy kolacyach.
Z malin i wiśni urządzać nalewki, soki, galerety i nawet marynaty, bo wiśnie z octu są bardzo dobre, lepsze nawet od śliwek i nie fermentują tak łatwo jak tamte.
Pora też teraz robić wino z jagód czarnych, które niezmiernie jest skuteczne dla osób cierpiących na różne niedyspozycye żołądkowe, i które w każdym domu znajdować się powinno, używając go gdy, wypadnie potrzeba po, małym kieliszku dwa razy dziennie.
Urządza się w następujący sposób: Każdy garniec jagód przesypać w gąsiorze 3 funtami cukru z dodaniem kilku suchych pomarańczek, które w składach aptecznych się nabywa i napełniwszy go niezupełnie pełno, obwiązać płótnem. Pierwszych kilka dni postawić gąsior na słońcu, aby się cukier rozpuścił i fermentacja nastąpiła, a potem ustawić zdała od okna na stole, gdzie mniej słońce dochodzi, i tak trzymać najmniej 6 tygodni, nim napój zdatny będzie do użycia — im jednak dłużej, choćby kilka miesięcy wino to stoi w gąsiorku, tem staje się lepsze. Po upływie tego czasu wino zcedzić przez płótno w butelki które, zakorkowane trzymać należy w chłodnem miejscu.
Wino takie przechowywane po lat kilka robi się wyborne.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na sierpień.
Połowa prawie mieszkańców naszego miasta przebywa albo na tak zwanych letnich mieszkaniach, albo zagranicą, skutkiem czego liczba konsumentów w naszem mieście znacznie się zmniejszyła, a mimo to ceny produktów spożywczych są dosyć wysokie. Mięso zawsze jest drogie w tym czasie, skutkiem upałów, bo rzeźnicy nie mogąc robić wielkich zapasów, drożą się z konieczności.
Cukier w tej porze także zwykle drożeje, a my go więcej niż kiedykolwiek potrzebujemy, bo do wszystkich zup owocowych, jarzynek, legumin niemało go wychodzi. A ileż to konfitur, kompotów, soków teraz przyrządzać trzeba, chcąc zrobić zapas na zimę!
Że nabiał jest droższy, wytłomaczyć to można żniwami, w letnich bowiem miesiącach bydło i tak z mlekiem ustaje, wskutek gorąca i mniejszej paszy, bo łąki pokoszone niewiele dają posiłku, a ściernisk jeszcze niema. Zresztą sami włościanie przy żniwie wiele zużywają mleczywa, bo ciężko pracując, muszą się lepiej żywić, nabiał zatem jest głównym ich posiłkiem, a, zajęci sprzętem zboża, nie mają czasu na przysposobienie i dostarczanie tego produktu do miasta.
W Sierpniu wszystkie letnie owoce są już w całej dojrzałości. Wiśnie czarne, dopiero teraz najlepsze na konfitury, soki i nalewki, w lipcu bowiem nie są one jeszcze dosyć dostałe ani soczyste. Dojrzewają też duże wiśnie czarne, zwane hiszpankami, z których piękna jest konfitura i konserwa. Z gruszek pasówek także dobra konfitura; dobierać na nie trzeba tylko koniecznie gruszki duże, niezbyt dojrzałe i rwane z drzewa, nie zaś trzęsione, bo najmniejsza plamka na gruszce daje się zaraz widzieć w konfiturze i bardzo się na jej białej powierzchni odznacza. Wszelkie drobniejsze gatunki gruszek zdatne są do marynowania w occie, a pasówki i sapieżanki na gruszki maczane w miodzie, które, jeżeli dobrze urządzone i miękkie, stanowią chętnie przez panów używaną przekąskę po wódce.
Na wsi korzystać teraz trzeba z opadających z drzew jabłek, które, choć zwykle robaczywe i niezbyt dojrzałe, zdatne są jednak po oczyszczeniu ich na galaretki, sery jabłeczne i marmelady.
Gruszki i jabłka drobniejsze a dostałe można suszyć na zimę. Panie na wsi nie mają w tym miesiącu wielkiego kłopotu z żywieniem drobiu, który się sam i w polu i w czasie zwózki zboża przy stodołach wyżywi; z indykami młodemi jest tylko robota, bo te potrzebują koniecznie regularnego i dobrego posiłku oraz starannego dozoru, w przeciwnym razie dużo ich się wymarnuje nim wyrosną i dojdą do pewnej dojrzałości i zahartowania.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Wrzesień.
Ciągle mamy takie deszcze i chłody, że doprawdy wątpić należy, czy nareszcie to upragnione ciepło choć trochę nas jeszcze ogrzeje. Na letnich mieszkaniach wszyscy marzną lub sprowadzają cieplejsze ubrania, a że już nadchodzi pora rozpoczęcia nauki dla dzieci uczęszczających do szkół, wszyscy po trochu do domów ściągają, i Warszawa z każdym dniem więcej się zaludnia. Wielki też czas pomyśleć o niektórych jesiennych zapasach np. o urządzeniu ogórków na zimę, bo im chłodniej, tem one dostają więcej plam i w zakwaszeniu mniej są trwałe. Ogórki do uprawy na zimę powinny być, o ile można, świeżo zerwane, zielone i cienkie; wszystkie pękate i żółte prędko gniją.
W połowie września pora jest robić nasienniki z gorczycą (asia), ogóreczki małe w occie na słodko, korniszony i pikle. Borówki we wrześniu są najdojrzalsze do smażenia, trzeba je też urządzać dopóki jest dużo letnich gruszek, bo z niemi smażone borówki są najsmaczniejsze, a gdy tanie, można dużo ich dokładać.
Panie, które skutkiem nieobecności w domu podczas lata, opóźniły się z zapasami różnych konfitur i konserw, niech już nie odkładają i robią jeszcze to, co pora daje: konfitury z gruszek, śliwek i brzoskwiń, galaretki z jabłek, wyborne sery z jabłek, śliwki i gruszki w occie, tylko niezbyt kwaśne, bo takie są wcale niesmaczne i niezdrowe.
Pomidory najlepsze są do marynowania we wrześniu, wtenczas, kiedy dojrzewają na krzakach, bo te wszystkie inne dojrzewające w cieplarniach lub przy ciepłym kominie, nie mają wielkiego smaku. Pomidory różnie przyrządzają. Najpraktyczniejszy jednak sposób jest przechowanie ich w butelkach. a jeszcze lepiej w tak małych kompotjerach, aby za każdym razem całą ich zawartość spotrzebować. Po kilkadziesiąt takich słoików co rok dla siebie urządzam i nie miałam zdarzenia żeby mi który zapleśniał lub skwaśniał. Duszę tylko wpierw pomidory na masę, przecieram przez durszlak i składam do słoików. W inny także sposób marynuję pomidory, wybierając nieduże, bez skazy i dosyć twarde, układam w duży słój do pełna, i zalewam wystudzoną mocno osoloną wodą, przykrywam je z wierzchu gałgankiem i przyciskam denkiem lub spodkiem, tak aby pomidorów nie pognieść i nie dać im z pod wody wypłynąć. Gdy woda po pewnym czasie pokryje się pleśnią, należy ostrożnie cały gałganek wraz z pleśnią zdjąć, wypłukać w zimnej wodzie, i napowrót pomidory nim osłonić, przyciskając zawsze denkiem. Z wierzchu słoja niczem nie owiązywać, należy go tylko trzymać w zimnem miejscu.
We wrześniu trzeba też marynować, solić i suszyć grzyby i rydze. W tym miesiącu dużo jeszcze bywa nabiału, radzę zatem paniom, które się dotąd na zimę nie zaopatrzyły w masło, korzystać z pory i robić zapas, aby potem gdy będzie drogie, nie przepłacać.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Październik.
Zawcześnie jeszcze w pierwszej połowie Października zaopatrywać piwnice w jarzyny i owoce, bo im dłużej warzywa w ziemi, a owoce na drzewie dojrzewają, tem lepiej. Wszelako jeżeli październik jest zimny i grozi przymrozkami, bezpieczniej jest wcześniej się w to wszystko zaopatrzyć, aby potem mrozy nie przycisnęły.
Najpierw należy pomyśleć o uporządkowaniu piwnicy; wprawdzie porządek w niej powinien był być dokonany zazaz z wiosną po jej opróżnieniu, jeżeli bowiem piwnica pozostanie do jesieni zaśmiecona gnijącemi w niej resztkami i z zamkniętem okienkiem, warzywa do takiej piwnicy złożone w krótkim bardzo czasie tracą smak, stają się łykowate i głąbiaste. Niektórym paniom miejskim zdaje się rzeczą zbyteczną zaglądać co czas jakiś do piwnicy, zwłaszcza jeżeli mają tę pewność, że służąca nic z niej poza dom nie wyniesie. Zła to jednak w skutkach zasada, bo służąca choćby najlepsza zawsze wszystko dokładniej zrobi skoro wie, że pani ją kontroluje, a o piwnicy tak jak o każdym innym kątku gospodarstwa pamiętać należy, i nietylko zimą kiedy jest napełniona potrzebuje ciągłej opieki, ale i po jej wypróżnieniu na wiosnę. Z wiosną wszystkie statki po kapuście, ogórkach, winny być powynoszone na podwórze, napełnione przez parę dni wodą, potem dokładnie wymyte, a gdy wyschną, dopiero je wstawić do piwnicy wymiecionej, piaskiem wysypanej i przewietrzonej.
W październiku jeszcze gosposie mają dużo zajęcia, a mianowicie przygotować w butelkach szczaw na zimę, pomidory, suszyć śliwki, gruszki i jabłka, marynować rydze, korniszony, nasienniki i pikle, przygotować konserwy z gruszek i śliwek, powidła ze śliwek, które są najlepsze wtedy, gdy śliwki z dojrzałości popękają, konfitury z arbuza, melona, gruszek, śliwek, ananasu, berberysu i głogu, nalewki z gruszek, śliwek i jarzębiny, oraz wyborny sok z berberysu.
W tej porze sprzedają na targach pękami młody koperek, umyślnie siany przy końcu lata, aby z niego można było zrobić zapas na zimę. Urządzenie go tak mało potrzebuje zachodu, a jak on jest dobry i w wielu potrawach smak podnosi, gdy go się zawsze ma pod ręką. Rosół, a nawet każda zupa na rosole ze śmietaną z dodaniem koperku do wazy, lepiej smakuje i ładniej wygląda.
Wszelkie nadzienia bez cukru do pieczystego z domieszką koperku przypominają nam smakiem młode kurczęta, których nadzienie suto zwykle koperkiem jest doprawione i dla tego ma smak tak dobry.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Listopad
W tym miesiącu dobra i skrzętna gospodyni powinna już spocząć na laurach, t.j: mieć śpiżarnię i piwnicę we wszystko na zimę zaopatrzoną. Wolno jest jedynie opóźnić się jeszcze z kwaszeniem kapusty, gdyż ta choć kupiona nieco nadmarznięta, zkoro będzie zaraz szadkowaną i ukwaszoną w beczce sposobem parzonym (który nie jednokrotnie w tej porze co rok podawałam), nic a nic na dobroci i smaku nie straci. A kwasić radzę dla tego za pomocą parzenia, że nawet w zimnej piwnicy, w ciągu kilku dni ukiśnie,, uprawiona zaś za pomocą ubijania, t.j. bez gorącej wody, często zgorzknie a nie zakwaśnieje.
Ś-ty Marcin się zbliża, a stosując się do zwyczaju każdy w tym dniu stara się mieć gąskę na swym stole. Gospodynie mniej doświadczone niech pamiętają, że przy zakupie młodą tuczoną gęś poznać można po ściśnięciu krtani: gdy krtań jest miękka, znak że gęś młoda; u paroletniej gęsi będzie zupełnie twarda. Poznać też można jej młodość po wierzchniej części jej dzioba: u młodej gęsi da się dziób z łatwością zgiąć w ręku. Gęsi starsze zawsze po upieczeniu będą twarde, i dla tego najlepiej przyrządzać je w galarecie. Po zabiciu gęsi i spuszczeniu krwi, gdy parę dni powisi, aby skruszała, trzeba oskubać pierze w następujący sposób chcąc je dobre otrzymać. Najpierw trzeba wyrwać i usunąć wszelkie pióra zanieczyszczone krwią lub zawalane, gdyż te są często powodem że w pierzu potem zagnieżdżają się robaczki, które pierze niszczą. Z gęsi można otrzymać trzy gatunki pierza i tak: najpierw wyrwać pióra długie ze skrzydeł, potem wyskubać pierze z grzbietu i to będzie stanowić gatunek drugi, a w końcu wyskubać z podbrzusza i nóg, a że te są najlepse, będą stanowić gatunek pierwszy. Każdy z tych gatunków zebrać do woreczków i w piec po chlebie, aby nie za gorący, wsadzić, aby dobrze wyschły a nie pożółkły. Pierze po wysuszeniu powiesić na strychu a w porze zimowej w czasie długich wieczorów dać służbie do darcia, uważając, aby czubków piórek nie odrywały lub nie obcinały od środkowej żyłki, bo te dołożone do pierza przedzierają potem nasypki, a nawet poszewki i na wierzch wyłażą.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Grudzień
W tym miesiącu ustaje zaopatrywanie w zapasy tak śpiżarni jak piwnicy, bo wszystko co cechuje zabiegła gospodynię, znajdować się w nich powinno: a że wszędzie jest teraz zimno, nic nie podlega zepsuciu. Trzeba tylko w piwnicach na kilka stopni mrozu okienka dobrze poopatrywać, a gdy mrozy silniejsze, nawet okryć nawozem ze słomą, drzwi zaś, gdy znajdują się blizko dworu, obić matami słomianemi lub rogożą.
Kto ma poukłądaną w piasku w piwnicy włoszczyznę, niechaj choć raz na tydzień do niej zajrzy, starannie każe przebrać i odłożyć na bok sztuki nadbolałe, bo od nich inne psuć się zaczynają, a te zaraz brać do użytku. Kapustę w beczkach raz na tydzień obmywać, od utrzymania jej bowiem w czystości zależy dobry smak i jędrność.
W śpiżarni trzeba również w czasie mrozu ostrożność zachować, zwłaszcza jeżeli ona mieści się nie w obrębie mieszkania, lecz w zimnej sieni. Mróz nie przechodzący 6 stopni żadnym słoikom nie zaszkodzi, na większy jednak mróz bezpieczniej jest usunąć wszystkie te zapasy w cieplejsze miejsce, aby szkody uniknąć. Butelki z płynami łatwiej od konfitur zamarzają i często wówczas butelka rozsadzeniu ulega. Gdyby jednak marynaty w occie zamarzły, to najlepiej wstawić je ze słojami w zimną wodę, dopóki zupełnie nie romarzną. Woda wszystkie mróz z nich wyciągnie na wierzch słoja, który się cały lodem pokryje; trzeba go zatem z tego lodu obgarnąć, a zawartość w słoju powróci do pierwszej dobroci.
Z nabiału strzedz najwięcej trzeba śmietany i sera id zamarznięcia; przemarzła śmietana w użyciu zawsze będzie nadwarzona, a ser, choćby najlepszy, rozsypuje się i zupełnie traci dobroć. Jaja zmarzłe zaraz pękają i białko wodnieje. Zmarznięcie najlepiej usunąć przez włożenie ich do zimnej wody; jak w niej czas pewien pozostaną, skorupka pokryje się lodem i jajko będzie niezmącone, co zwykle się zdarza, gdy jaja bez wody rozmarzają.
W tym miesiącu ustaje sprzedaż mięsa skopowego, a zaczyna się cielęcina. Cena jej jednak nie dla wszystkich jest jeszcze dostępną, bo to 14 – 16 kop: za funt w jatkach żądają. W ciągu listopada, grudnia i stycznia mało mamy nabiału, który też jest najmniej smaczny i bardzo drogi. Szczególniej tak trudno jest teraz o dobrą śmietanę, dla tego o ile można, trzeba się bez niej obywać i zupy bez śmietany przyrządzać, o co w zimie dosyć łatwo. Mamy obfitość buraków, z których barszcz czysty na mięsie jest wyśmienity, jest kapusta kwaszona na kapuśniak; znów na wieprzowinie doskonała bywa grochówka, a przytem rosoły w zimie niepoślednie miejsce w dyspozycyi obiadów zajmują; są nawet o wiele smaczniejsze aniżeli porą wiosenną, bo teraz mamy dużo dobrej i niedrogiej włoszczyzny, która po mięsie główną podstawę dobrego rosołu stanowi. Nadmienić przy tej sposobności muszę, że do dobrego rosołu dużo się tez przyczyniają naczynia w których się gotuje – najlepszy jest do rosołu garnek gliniany lub kamienny a nawet żelazny dobrze wybielony, najgorszy jednak jest emaljowany, bo za cienki, rosół się w nim za silnie gotuje choćby stał na mniejszym ogniu, a warunkiem jest przy gotowaniu rosołu, aby się zupełnie wolno pod pokrywką gotował całe 3 godziny.

Paulina Szumlańska, Wskazówki i rady, Tygodnik Mód i Powieści, 1902

 

Rady na Marzec.
To już i po karnawale — młodzież znużona wypoczywa i potrosze powraca do zwykłego zajęcia i nauk zaniedbanych przez ciąg trwania zabaw.
Gospodynie domu, choć już nie wysiadują do rana na balach, pragnąc aby się ich pociechy zabawiły, mają inne zajęcia, dom i całe gospodarstwo doprowadzić do porządku, balowe tualety pochować starannie, aby na przyszły karnawał dało się z nich coś jeszcze wyszykować, i nareszcie zacząć myśleć o świętach i poprzedzającym je poście, który dla gospodyń w tym roku jest trudnem zadaniem. Ryby i masło mamy bowiem bardzo drogie i często dobrze musimy głowy nasuszyć, zanim zadysponujemy obiad, który bez ryb i niewielkiej ilości masła zadowolniłby wszystkich domowników.
Brak dobrego masła do chleba, gdy niechcemy kupować śmietankowego, którego cena nie dla wszystkich jest przystępną, bardzo czuć się daje — bo często jest albo tak twarde, że trzymane w najcieplejszym pokoju zupełnie nie zmięknie i nieda się na chlebie rozsmarować, albo znów przyniesione do domu rozsypie się jak kasza, i po wypłukaniu go i wyrobieniu pozostanie z niego ledwie połowa. Na dobrą śmietanę nie łatwo też można natrafić, wszystka bowiem przy niezwykłej gęstości posiada smak mało kwaśny, a wiadome jest każdej znającej się na śmietanie gospodyni, że młoda śmietana, a zatem nie kwaśna, nie może być gęsta, przytem jest zwykle w kawałkach, które się twarzą z zebranego kożucha. Ta zaś śmietana, którą mają na targach, stanowi jedną gęstą masę, dającą się z czubem na łyżkę nabrać, bez ociekania z niej. Istotnie, tak dobrze jest podrabiana, iż nawet po zaprawieniu nią zupy nie zwarzy się, ale nieda jej tej białości, jaką daje dobra wiejska śmietana.
W poście cielęcina zwykle tanieje, w jatkach można jej dostać po 10—12 kop. za funt, a kto ma stosunki z prowincyą, może ją o wiele taniej zakupić. Czas też w marcu zamarynować na święta szynki cielęce, które zupełnie tak samo się uprawia jak wieprzowe; można je nawet razem z wieprzowemu w sosie trzymać, po dwóch jednak tygodniach mają dosyć i trzeba je dać do uwędzenia. Szynki cielęcej nie gotuje się, tylko piecze; trzeba zatem po dobrem starannem obmyciu jej w zimnej wodzie, owinąć całą w ciasto zagniecione z pośledniej mąki i na brytwannie piec pod blachą całe dwie godziny niczem nie podlewając.
Obecnie przy obfitości pomarańcz, trzeba robić z nich rozmaite zapasy, suszyć skórki, smażyć je w cukrze, moczyć w spirytusie lub araku na wódkę i doskonały likier.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Kwiecień.
Święta Wielkanocne zbliżają się, a mimo że tylko trwają dni parę, przygotowań do nich bez miary, bo i porządki gruntowniejsze w mieszkaniu muszą być zrobione i święcone jakie takie przygotowane, a i o odświeżeniu ubrań swoich i dzieci również czas jest pomyśleć. Żeby tylko na święta pogoda nam dopisała — zbałamucił nas początek marca, dał nam bowiem taki miły przedsmak ciepła i wiosny, iż zdawało się,' że tak ciągle trwać powinno, a tu odrazu trzeba było odłożone na bok futra powyjmować i na dobre palić w piecu, aby uniknąć zimna, które każdą szparką wciskało się do mieszkania.
Na parę tygodni przed świętami trzeba załatwić się z praniem, potem z porządkami w mieszkaniu, a połowę pierwszą ostatniego tygodnia poświęcić pieczeniu ciast, to jest: poniedziałek i wtorek, wszystko do niego kupić i przygotować a środę i czwartek piec — w piątek ugotować szynki, w sobotę zaś od samego rana zająć się uduszeniem kiełbas, ugotowaniem jaj na twardo i upieczeniem pieczystych, których wogóle teraz nie robi się tak wiele, bo każdy woli spożyć je na gorąco, co i lepiej smakuje każdemu i o wiele jest zdrowsze. Przez dwa ostatnie dni służba powinna porobić wszelkie porządki w kuchni, po południu w sobotę wszystko powinno być skończone, i służba już wolna może odbyć pielgrzymkę do grobów.
W połowie kwietnia rozpoczyna się zajęcie w ogrodach i inspektach, które coraz więcej zaczynają dostarczać nowalijek. Stragany w halach przepełnione są niemi. Znajdują się tam sałaty różnych gatunków, marchewka, groszek w strączkach, boćwinka, szparagi, ogórki, rzodkiewka a szpinak i szczaw wcale już nie są drogie, szczawiu np: za 5 kopiejek wystarczy na zupę dla 6—8 osób. U nas mało kto zajmuje się hodowlą pieczarek, a przecież nie jest to tak trudna rzecz urządzić ją sobie nawet w piwnicy, a raz zaprowadzone mnożą się obficie. I gdyby o tem niejedna osoba pomyślała, nie przepłacano by tak drogo pieczarek, jak obecnie.
W kwietniu gosposie na wsi muszą już na dobre sadzić kury, kaczki i gęsi; z indykami i perliczkami można się trochę opóźnić aż się cieplejsza pora ustali, młode bowiem są nadzwyczaj delikatne i każda chłodniejsza pora dużo ich wymarnuje zwłaszcza w samych początkach ich istnienia.
W tym miesiącu piwnice z zimy należy uporządkować. kartofle w nich znajdujące się rozpostrzeć cienko po całej piwnicy aby nie wyrastały a wyrostki starannie obrywać, bo wyrośnięte kartofle smak tracą i bardzo do jedzenia są niezdrowe. Jeżeli jest piwnica jasna, przysłonić czem okienko a mniej będą wyrastać. Kapustę w beczkach częściej obmywać, bo gdy cieplej więcej pleśnieje.
Już to w ogóle w tym miesiącu, kapusta kwaszona przestaje smakować i dla tego w bardzo wielu domach przestają ją podawać na stół a staje się tylko potrawą dla służby.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Maj.
Kwietniowe zimna i śniegi opóźniły rozwój roślinności, która w czasie ciepłego marca tak się nam wcześnie zapowiadała i przez to nie mało przyczyniła kłopotu miejskim gosposiom, zimowe zapasy tak piwniczne jak spiżarniane są już po większej części wyczerpane, a nawet niekoniecznie zdrowe, a nowalijek jeszcze dokupić się nie można bo choć stragany w naszych halach pełne są już marchewki, strączków, kalarepki, rzodkiewki, szparagów, wszelkich sałat, szczawiu i szpinaku, wszystko powtarzam jest tak drogie, że dla przeciętnie średniej zamożności ludzi niemożliwe do spożywania. A co obecnie dawać do pieczystego? Kapusta kwaszona jest już w maju niesmaczna, kompotów, prócz śliwek suszonych, niema z czego urządzać—trzeba więc siedzieć w kaszy i kluskach a to ani zbyt smaczne ani zdrowe.
Nabiału zato mamy obficie, a choć przez zimna kwietniowe podniósł się w cenie, wobec ciepła majowego musi stanieć i wtenczas trzeba, aby panie robiące z masła zapasy na zimę zaczęły go skupywać, wiadomo bowiem, że masło majowe i czerwcowe jest najlepsze i najtrwalsze; należy tylko uprawić go dobrze. (…)
W maju ustają wszelkie przyjęcia gości, trzeba więc pomyśleć o gruntownych w domu porządkach. Okna podwójne usunąć, meble na dworze potrzepać, oczyścić i założyć na nie pokrowce — wszelkie kapy, portjery, dywany, poduszki i t. p. ozdoby potrzepać i zapakować. Firanki wyprać; ukrochmalone i uprasowane schować, a w jesieni będą już gotowe do założenia. Przez te parę miesięcy nie zżółkną, bo i tak teraz wszystkie się kremują.
Futra oraz wszelkie zimowe ubrania czas już wielki zapakować, a nie mały z tem zachód, zwłaszcza w domu licznym i zamożniejszym, gdzie po parę futer każdy członek z rodziny posiada, i wszystkie w domu są rok rocznie przechowane. Drogich damskich futer krytych aksamitem lub kosztowną materyą nie można pakować w żadne paki lub kufry, lecz wytrzepawszy doskonale przełożyć zielem bagnem tak obficie na targi dostarczanem, posypać dużą ilością kamfory pomięszanej z pieprzem, albo też przesypać samymi liśćmi paczulowymi, potem zaszyć w grube prześcieradło, poprzednio natarte twardem zwyczajnem mydłem. Oszyć jednak trzeba tak starannie, aby tylko wieszadło futra na wierzch było wyprowadzone; na niem futro w głębi szafy powiesić i do niej nie często otwierać, a przed powieszeniem szafę dobrze z kurzu oczyścić i terpentyną wykropić.
Panie wyjeżdżające na wieś na całe lato mają jeszcze więcej zajęcia, bo całe mieszkanie muszą tak urządzić, aby przez czas ich niebytności nic nie uległo zniszczeniu. Żyrandole, świeczniki, lustra, trzeba gęstym pokryć muślinem, lampy z wyjątkiem tych, które służą do codziennego użytku, pooczyszczać, naftę z rezerwoarów wylać, knoty zdatne jeszcze do użytku wygotować w wodzie z sodą, wysuszyć i schować, a założone znów w lampy palić się będą jak nowe. Szkła wszystkie powymywać, potem w papiery pozawijać i ustawić w spokojnem miejscu.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Czerwiec
W Czerwcu zaczyna się zajęcie około zapasów spiżarnianych, a choć chłody i deszcze majowe opóźniły rozwój całej wegetacyi, po drugiej połowie Czerwca będziemy już mieli agrest, poziomki, truskawki i wiśnie. Z agrestu póki niedostały, t. j. dopóki skórka na nim mięsista a ziarnka niewykształcone, najlepsza jest konfitura; z niedostałego też robi się marmoladę do przekładania wszelkich legumin i ciast. Jest ona niekosztowna, bo na garniec agrestu funt cukru, trzeba tylko dla prędszego zrobienia marmolady agrest oczyszczony z korzonków przepuścić przez maszynkę od siekania mięsa, i dopiero wymięszawszy dobrze z cukrem, smażyć do gęstości dopóki się jedna masa nie utworzy; a gdy marmelada nabierze brunatnego koloru, składać ją gorącą w kamienne garnki, dać dobrze zastygnąć, aby na wierzchu utworzył się gruby twardy kożuch, poczem, ponieważ stać będzie całe lato bez poruszania, pokryć krążkiem z papieru umaczanym w araku, zastosowanym do szerokości naczynia, co zabezpieczy od pleśni. Garnek z marmoladą najlepiej obwiązać pęcherzem. Z nawpół dostałego agrestu dobry jest na całą zimę kompot do wszelkiego pieczystego, a ma tę wielką zaletę, że mało jest narazie kosztowny bo robi się bez cukru w butelkach. (…)
W tym miesiącu zaczyna się wyrób win owocowych, a nasze panie do tej fabrykacyi powinny się wziąść gorliwiej aby raz wyrugować z użycia owe tanie liche gatunki, w których prawie wina nic niema, tak są fałszowane. Owoc na te wina dobiera się zupełnie dojrzały, a sposób robienia nie jednokrotnie już wskazywałam.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Lipiec.
Miesiąc ten dla każdej gospodyni nastręcza dużo zajęcia, bo wszystko naraz dojrzewa, a chcąc mieć jaki taki zapas, trzeba się dobrze spieszyć, aby każdy owoc był we właściwym czasie spożytkowanym.
Mnóstwo w tym roku mamy poziomek i truskawek, a niema lepszej i delikatniejszej w smaku konfitury, jak z tych dwóch owoców, można więc dużo jej przygotować, bo cena ich jest bardzo przystępna. Prócz nich mamy wiśnie wszelkiego gatunku, maliny, porzeczki, agrest, morele. Z wszystkich tych owoców można robić konfitury, galarety, kompoty i marmolady. Jagody czarne w butelkach na zupy i kompoty zimowe; agrest drobniejszy oczyszczać z korzonków, pakować w butelki bez cukru i gotować au bain maré, a otrzyma się na zimę wyborny kompot, jak ze świeżego owocu.
W Lipcu ustaje już cielęcina, a wołowe pieczenie w czasie upałów nie bardzo smakują, trzeba zatem używać tego, co pora daje, mianowicie baraniego mięsa, kurcząt, młodych kaczek. Po wsiach w okolicach bagnistych urządzają teraz polowania na dzikie ptactwo jak: kaczki, cyranki, słomki i t. p. Wogóle, w czasie upałów więcej smakują na obiad nabiał i jarzyny, niż mięso; można też robić zupy z jagód i wiśni ze śmietaną lub bez, z dodaniem tylko do tych ostatnich pewnej ilości wina kuchennego; wyborne także są szarlotki w kruchem cieście z jagód czarnych i wiśni, jak również i pierogi ze śmietaną.
Z jarzyn przybywa nam w tym miesiącu, oprócz marchwi, kalarepy i groszku kapusta świeża, fasola, groszek szparagowy, kalafiory, pomidory i ogórki gruntowe-jednem słowem w tym miesiącu nie mają panie kłopotu z dysponowaniem obiadu, bo wszystkiego obfitość; zarządzić tylko trzeba umiejętnie, aby potrawy jednego obiadu nie były sobie przeciwne i tak: gdy mamy zupę owocową niech po niej nastąpi pieczeń z kartoflami i sałatą — po zupie znów mlecznej nie dawać kapusty, grzybów ani żadnych kwasów.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Sierpień 
Lato nam nie dopisuje, ciągłe ulewy, wichry, o desperacyę przyprowadzają wszystkich, którzy dla zdrowia swego i swoich pociech wyjechali na tak zwane letnie mieszkanie, gdzie w domkach źle opatrzonych wieje wszystkiemi szparami, a sufitem nieraz cieknie woda i wypędza z łóżka spożywających w błogim śnie mieszkańców. Wszystko to są przyjemności tak roskosznego lata, które obecnie mamy. Dobrzeby jednak było, gdyby się na tej tylko biedzie skończyło; gorzej jest po wsiach ze zbiorami — wszędzie gdzie się obrócić, słychać narzekania i desperacyę. Gwałtowne burze niszczą całe zasiewy, a to co się da ocalić od deszczu, prawie na pniu porasta. To też z każdym dniem coraz większa drożyzna, owoce zupełnie nie dopisały, mięso drogie, kartofle gniją. 
Ciężki rok będzie dla ludzi, którzy się z każdym groszem muszą rachować. Te jednak panie, które prowadzą zwykle dom otwarty i muszą się zaopatrzyć we wszystkie spiżarniane zapasy, znajdą w tym miesiącu jeszcze sporo zajęcia, bo wszystkie letnie owoce, choć ich jest niewiele, są już w całej dojrzałości. Wiśnie czarne najdojrzalsze są teraz na soki, konfitury i nalewki. Z gruszek pasówek prześliczna bywa konfitura, dobierać na nią tylko trzeba gruszek dużych, nawpół dojrzałych, rwanych z drzewa a nie trzęsionych, bo najmniejsza plamka na gruszce zaraz się na białej jej powierzchni odznaczy. 
Wszelkie drobniejsze gatunki gruszek zdatne są do marynowania w occie — a pasówki i sapieżanki na gruszki maczane w miodzie, które gdy są dobrze urządzone i miękkie, stanowią chętnie przez panów używaną przekąskę po wódce. 
W tym miesiącu nastają już brzoskwinie, melony, arbuzy i ananasy — ze wszystkich tych owoców są wyborne konfitury i kompoty, a kompoty zalewane pechem bez najmniejszej obawy zepsucia przetrzymać się dają przez wszystkie miesiące. 
W pierwszej połowie Sierpnia dostawiają na targi w dużej ilości borówki, a ten pierwszy transport jest tak tani, że nieraz po 10 kop. za garniec dostać ich można. Jest to doskonały bardzo ceniony i tani owoc na kompoty. Każda też gospodyni stara się go przygotować, sporządzając w różny sposób: na konfitury, kompot, a nawet po prostu bez cukru, w butelkach lub gąsiorach na surowo zalane zimną wodą i obwiązane pęcherzem, z czego, gdy kompotu w zimie zabraknie, odcedzony z borówek sok użyć można do wody lub na kisiel, a owoc zasmażyć z cukrem i skórką pomarańczową na kompot, który dobrocią nie ustępuje kompotowi zrobionemu w jesieni.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Wrzesień.
Nie mieliśmy zimy w tym roku i lato nam nie dopisało, ciągłe zimna, wichry i deszcze o desperacyę przyprawiają wszystkich, którzy dla zdrowia swego i swoich pociech wyjechali na tak zwane letnie mieszkanie, gdzie w domkach źle opatrzonych wieje wszystkiemi szparami a sufitem cieknąca woda wypędza z łóżka spoczywających w błogim śnie mieszkańców. Wszystko to są przyjemności takiego lata, jakie obecnie mamy. Dobrzeby jednak było, gdyby się na tej tylko biedzie skończyło; gorzej jest po wsiach ze zbiorami, wszędzie gdzie się obrócić słychać narzekania i desperacye. Gwałtowne powodzie i burze zniszczyły zasiewy, a to co się dało ocalić często na pniu porosło. To też z każdym dniem coraz większa drożyzna, owoce nie obrodziły, mięso bardzo drogie, a i chleb nie zapowiada się tani. Ciężki rok będzie dla ludzi, którzy z każdym groszem potrzebują się rachować.
Panie domu po powrocie z letniska, prócz kłopotów z wyprawieniem swych dzieci do szkół, muszą się zająć mieszkaniem, aby wszystko przywrócić do dawnego porządku; przytem skutkiem nieobecności dłuższej przygotowaniem zapasów śpiżarnianych, które znacznie się opóźniły. Teraz więc trzeba robić co pora daje! są bowiem jeszcze gruszki, śliwki, brzoskwinie, ananasy, melony, i arbuzy, można więc z tego wszystkiego urządzać konfitury, konserwy i soki. Z jabłek robić galaretki i sery.
Wielki jest czas zabrać się do urządzenia ogórków na zimę, z każdym dniem są one już mniej ładne, droższe i z plamami, przez co mniej są trwałe. Z ogórków dużych zielonych wychodzi śliczna konfitura. Nasienniki i gorczycę również w drugiej połowie tego miesiąca należy urządzać.
(…)
W tym miesiącu mamy dużo grzybów i rydzów, trzeba je więc marynować.
Borówki już bardzo podrożały, gdyż pierwszy obfity zbiór ich minął. Panie, które się w nie dotąd nie zaopatrzyły, niech czekają do drugiego zbioru w Październiku, bo wtedy znów będą o wiele tańsze.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Październik.
W tym miesiącu nie na żarty myśleć musimy o zimie, i wszystko z ogrodów i z pól tak zgromadzić starannie, aby w gospodarstwie podczas zimy niczego nie brakowało.
Zacznijmy więc od piwnicy, którą najprzód należy uporządkować. W prawdzie porządek w niej powinien być dokonany zaraz z wiosną, jeżeli bowiem piwnica na lato zostanie zaśmieconą gnijącymi w niej odpadkami różnych jarzyn, a okienko będzie zamknięte, warzywa do takiej piwnicy złożone w krótkim bardzo czasie tracą smak, i stają się łykowate i głąbiaste.
Niektórym paniom w mieście zamieszkałym daje się rzeczą zbyteczną zaglądać kiedy niekiedy do piwnicy, zwłaszcza jeżeli mają tę pewność, że służąca nic z niej po za dom nie wyniesie. Zła to jednak w skutkach zasada—bo służąca choćby najlepsza zawsze dokładniej wszystko zrobi, skoro wie że pani ją skontroluje, a o piwnicy tak samo jak o każdym innym kątku gospodarstwa pamiętać należy, i nietylko zimą Kiedy jest napełniona, wymaga ciągłej opieki, lecz i po jej wypróżnieniu na wiosnę. Wtedy trzeba statki po ogórkach i kapuście powynosić na podwórze, namoczyć na parę dni, wymyć potem jaknajdokładniej i po zupełnem wyschnięciu wstawić napowrót do piwnicy, którą starannie należy wymieść, posypać piaskiem i okienka pootwierać, ażeby miała czas dobrze wyschnąć i prze wietrzeć. Tak utrzymana piwnica daje rękojmię, że wszystko co w niej będzie złożone, dobrze się w ciągu zimy przechowa.
W połowie października najpóźniej należy jarzynami piwnicę napełnić. Kapustę można później jeszcze urządzić, bo ta choćby nieco nawet mrozem zwarzona równie trwała jest w zakwaszeniu jak niezmrożona.
W tym miesiącu dużo jest jeszcze zajęcia, chcąc mieć zapasy na zimę przygotowane: marynowanie szczawiu, pomidorów, suszenie śliwek jabłek i gruszek, marynowanie rydzów i korniszonów, przygotowanie konserw z gruszek i śliwek, powideł ze śliwek, które są najlepsze wtenczas gdy z dojrzałości pękają, konfitury z arbuza, melona, berberysu i ananasa, nalewek z gruszek i śliwek, soku z berberysu, a nareszcie wybornego wina z winogron.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Listopad.
Tak piękny i ciepły czas mamy ciągle, że zbliżającej się zimy nie bardzo czujemy. Na targach pełne stragany zieloności; szczaw, szpinak, wszelkiego rodzaju sałaty, kalafiory, kalarepka i t. p. letnie nowalijki robią nam złudzenie wiosny.
Targi zapełnione są furami z warzywem, i kupujących jest też mnóstwo, bo każdy ociąga się do ostatniej chwili, dopóki mróz nie przyciśnie. A wówczas bieda będzie, gdyż jarzyna nadmarznięta nie jest dobra i nie da się dłużej przechować, bo gnije. Jedna kapusta stanowi w tem wyjątek i choć mrozem zwarzona, jeżeli nie leży długo w piwnicy a w ciągu paru dni będzie uszadkowana i uprawiona zupełnie, smaku nie zmieni i nic na trwałości nie straci. Z zakwaszeniem może być tylko kłopot, bo gdy powietrze się ochłodzi, to i w piwnicy zimniej, a kapusta uprawiona dawnym sposobem t. j. soleniem i ubijaniem nie łatwa jest do ukwaszenia, i często prędzej zgorzknie niż ukwaśnieje. O wiele prędzej kwaśnieje kapusta parzona gorącą wodą, i tego sposobu radzę wszystkim paniom się trzymać; mniej z nim zachodu i w tydzień jest już kwaśna, a w ciągu zimy o wiele mniej pleśnieje, bo mą sosu zawsze obficie.
Ś ty Marcin się zbliża, a stosownie do zwyczaju, pełno gęsi jest na targu, i każdy choć raz w rok w tej porze podaje tę potrawę na obiad. Gosposie mniej doświadczone niech pamiętają, że zabitą młodą tuczoną gęś poznać można po ściśnięciu krtani — gdy jest miękka znać że młoda. Poznać też można jej młodość po wierzchniej części jej dzioba, w młodej da się on z łatwością zgiąć w ręku. Gęsi starsze zawsze po upieczeniu są twarde i wtenczas najlepiej urządzać je w galarecie.
Zajęcy też sporo jest na targu i nie są zbyt drogie, dobrego zająca można dostać za 1 rb. Przy zakupie ich trzeba uważać, aby oczy miały na wierzchu mocno osadzone. Stary zając ma uszy twarde i tych mu na końcach nadedrzeé nie można, u młodych zaś łatwo się to daje wykonać.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1903

 

Rady na Kwiecień.
W Wielką Sobotę panie nasze powinny już mieć wszystkie pieczenia tak ciast jak i mięsiw przygotowane, i tylko zająć się ustawianiem święconego i urządzaniem wszelkich sosów i majonezów, które dopiero w ostatnim dniu powinny być zrobione. Po pogodnym i ciepłym Marcu należy się ładnych świąt spodziewać, więc wszystkim swoim czytelniczkom życzę wesołego Alleluja i dobrej w święta zabawy, o którą pewnie nie będzie trudno, bo po niezbyt długim karnawale i przy chłodnem jeszcze powietrzu w niejednem kółku ochoczą zabawą taneczną obchodzone będzie święcone.
Po świętach za to panie zabrać się muszą do zwykłych wiosennych zajęć, a najpierw do opakowania futer na lato; nie wszystkie jednak panie tem zajęciem się ambarasują — oddadzą futra do kuśnierza i po kłopocie. Czy to jednak jest oszczędnie, zwłaszcza gdy jest tych futer sztuk kilka, a w domu, dopilnowawszy ich sumiennego wytrzepania i przełożenia w kufrach różnymi środkami zabezpieczającymi od moli, rzecz zaledwie kilkadziesiąt kopiejek kosztuje. Trzeba sobie tylko zadać trochę trudu, a oszczędzi się kilka rubli. Drugiem zajęciem jest wydobycie, letniej garderoby z zimowego przechowania, a gdzie w domu liczna gromadka, tam niemało jest roboty z doprowadzeniem wszystkiego do porządku.
Do piwnicy też zajrzeć potrzeba. Kartofle należy cienko rozrzucić, aby nie wyrastały, bo będą niesmaczne i niezdrowe. Wogóle całą piwnicę kazać uprzątnąć, okienka poodtykać, a nawet powyjmować, gdy cieplejsza pora nastanie, aby utrzymać przewiew w piwnicy. Kapustę w beczce częściej obmywać, bo gdy ciepło, więcej pleśnieje. Już to wogóle kapusta kwaszona w tym miesiącu nie smakuje tak jak w ciągu zimy, i dlatego w wielu domach przestaje być już na stół podawaną.
Dla pań na wsi rozpoczyna się robota największa w kurnikach, bo właściwa pora do nasadzania drobiu jest od 1 Marca do 15 Maja. Późniejszy wylęg wydać może dobre ptactwo na rzeź, ale nigdy nie odznaczy się ono wydajnością jaj. Wylęg z pierwszej połowy Maja wyrośnie przed zimą i dojdzie do dojrzałości, a jeżeli ma się nieść, musi być dojrzały. Wylęg późniejszy zaskoczony porą zimową podczas wzrostu, nie rozwinie się należycie i wogóle będzie wydawać mało jaj i to nie dużych. Z wczesnego wylęgu mieć można już jaja w Listopadzie tegoż samego roku i otrzymywać je przez całą zimę, wtedy właśnie kiedy są najdroższe. Drób z późnego wylęgu żadnej nie daje korzyści i darmo przez zimę jest żywiony.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Rady na Czerwiec.
W tym miesiącu skrzętniejsze gospodynie zaczynają znów mieć więcej zajęcia około zapasów śpiżarnianych, smarzenia konfitur, gdy zaś dom jest zamożniejszy, zbierania masła na zimę, które wtedy przepłacać będzie trzeba i jeszcze dobrego dostać trudno.
Jest też robota z mieszkaniem, gdyż panie wyjeżdżające na lato z całą rodziną, muszą zawczasu pomyśleć o uporządkowaniu go na czas niebytności, aby meble i inne rzeczy nie uległy zniszczeniu. W tej porze ustają wszelkie wizyty, gdyż każdemu przyjemniej jest czas wolny od zajęć przepędzić na spacerze, i dlatego pokoje do przyjmowania gości można po trochu ogołocić ze zwykłych ozdób — firanki pozdejmować, wyprać i schować, dywany, portyery, kapy i wszelkie ozdoby wełniane i jedwabne pozdejmować, wytrzepać i złożyć w miejscu chłodnem a ciemnem, przesypując dla zabezpieczenia od moli tytoniem zwanym mahorką, terpentyną lub liśćmi paczulowymi. Meble, szczególniej kryte wełnianym materyałem, również trzeba zabezpieczyć. Niema wątpliwości, że częste trzepanie zastępuje wszelkie prezerwatywy, gdy jednak pod nieobecność gospodyni nie ma kto niemi się zaopiekować, trzeba więc wszystkie doskonale wytrzepać, zsunąć o ile się da w głąb pokoju chroniąc od promieni słonecznych, pokój skropić terpentyną, meble przesypać mahorką i przykryć płótnem lub pokrowcami.
Żyrandole i świeczniki poosłaniać muszlinem, lampy wyczyścić, szkła i rezerwoary pomyć, knoty wyrzucić i lampy owinąć papierem.
W drugiej połowie Czerwca zwykle dojrzewają truskawki i poziomki, trzeba więc z nich robić konfitury, konserwy i soki.
Nadchodzi też pora mięsa skopowego — dotąd jest ono jeszcze drogie, bo po 15—18 kop. żądają, a że się bardzo kurczy w gotowaniu, wypada więc jeszcze o wiele drożej niż każde inne. Mięso to jednak jest bardzo dobrym posiłkiem i da się w różny sposób przyrządzać. Rosół barani z kartoflami ma swój odrębny, dobry smak, potrawy z różnymi sosami, kotlety siekane i odbijane, nawet pieczenie mają latem pierwszeństwo przed mięsem wołowem. Comber zwłaszcza obdarty z tłuszczu i trzymany w mleku kwaśnem przez kilka dni równa się w smaku sarninie, a kotlety z żeberkami na ruszcie pieczone są ulubionym przysmakiem smakoszów. Zakupując mięso skopowe uważać należy, aby było mocno czerwone i delikatnym białym łojem oblane. Chude, blade i żylaste nie jest soczyste i zdrowe. Najlepsze mięso jest ze skopów dwuletnich, z młodszych jest delikatniejsze, ale z takich nie można otrzymać większych kawałków bez kości, bo młode skopy jeszcze są nie wyrosłe.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Rady na Sierpień. 
Większa część mieszkańców naszego miasta przebywa obecnie albo na tak zwanych letnich mieszkaniach, albo też bawi za granicą; skutkiem tego liczba konsumentów znacznie się zmniejszyła, a mimo to ceny wszystkich produktów bardzo są wysokie. Mięso zawsze drogie jest w tej porze, bo skutkiem upałów nie mogą rzeźnicy robić wielkich zapasów. Cukier także zwykle drożeje, a my go więcej niż kiedykolwiek potrzebujemy, bo do wszelkich zup owocowych, jarzynek, legumin nie mało go się zużywa, a ileż to konfitur, kompotów, soków teraz się urządza, aby mieć zapas na zimę. Ze nabiał jest droższy, wytłumaczyć to można żniwami, w tej bowiem porze krowy i tak z mlekiem ustają w skutek upałów i mniej żyznej paszy, bo łąki pokoszone nie wiele dają posiłku a ściernisk jeszcze niema. Zresztą sami włościanie w czasie żniw dużo zużywają mleczywa, bo ciężko pracując muszą się lepiej żywić, nabiał zatem jest prawie głównym ich posiłkiem, a zajęci sprzętem zboża, nie mają czasu do przyspasabiania i dostawy tego produktu do miasta. 

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Rady na Wrzesień.
Z początkiem Września Warszawa coraz więcej się zaludnia, rodzice ze swemi dziećmi niemało mają teraz kłopotu, aby ich umieścić w zakładach naukowych.
Panie domu, oprócz tych kłopotów, muszą się zająć uporządkowaniem i urządzeniem mieszkania. Teraz też trzeba robić przygotowania zapasów śpiźarnianych: konfitury z gruszek, śliwek, brzoskwiń, renglod, ananasów, melona i arbuza, konserwy ze śliwek i brzoskwiń, galaretki i wyborne sery z jabłek, śliwki i gruszki w occie, nalewki z gruszek i śliwek, wina z jabłek i winogron — słowem mnóstwo jest roboty dla tych pań, które prowadzą dom otwarty i mają na to, aby tego rodzaju łakociami śpiźarnię zapełnić.
Wielki jest już czas urządzać ogórki na zimę, jeśli dotąd nie można było ich przygotować, z każdym dniem bowiem są one już mniej ładne i droższe, a co gorsza więcej robaczywe i mniej trwałe. Z ogórków zielonych dużych ładna wychodzi konfitura i teraz właśnie najlepsza jest pora do robienia jej. Konfitura taka jest niekosztowna, ładnie wygląda i ubiera wszelkiego rodzaju kompoty.
(…)
Owoców w tym roku mamy niezbyt wiele, więcej w każdym razie niż w roku zeszłym. Jabłek jest więcej niż gruszek, a szczególnie jabłek zimowych, za to śliwek nie obiecują nam dużo. Borówek letnich z powodu suszy bardzo jest skąpo, cała nadzieja w drugim zbiorze, który zwykle bywa w Październiku.
W porze obecnej najwięcej bywa grzybów, ale i tych z powodu suszy bardzo jest mało na targach, i dlatego przekupnie wysoką na nie na kładają cenę.
We Wrześniu dużo jeszcze bywa nabiału nie drogiego, przypominam więc paniom, które dotąd w masło się nie zaopatrzyły, robić z niego zakupy, aby mieć na zimę zdrową, smaczną i niedrogą okrasę do potraw.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Rady na Październik.
Przypominam młodym gosposiom, że w połowie Października trzeba już pomyśleć o zapełnianiu piwnicy na zimę, ale piwnicę tę, jeżeli z wiosną nie była oczyszczoną, trzeba uporządkować, przewietrzyć i piaskiem wysypać. Kartofle najlepiej wsypywać w kopiec, ale muszą być zupełnie suche i aby nie dotykały wilgotnej ściany piwnicy, gdyż od tego prędzej się psują. Buraki układać w równą piramidę, przesypując je suchym piaskiem. Zwracam uwagę, że piasek do przesypywania jarzyn powinien być ogrodowy a nie wiślany, i koniecznie suchy. Pietruszkę oczyszczoną z naci układać poziomo na ziemi warstwami, przesypywać piaskiem równolegle od siebie, przez co gnić nie będzie, a ułożona korzonkami do dołu wypuszcza świeże listki i przez to gnije. Do selerów i porów należy usypać kupkę piasku, uklepać ją tak, aby była równa po brzegach i w środku, wsadzać w nią po jednym korzonku obracając nać do góry, gdy się jedną warstwę tak zapełni, trzeba na nią drugą odpowiedniej wielkości nasypać i tak samo w nią pory i selery wtykać. Sposób ten układania warstwami ma tę dobrą stronę, że przy braniu warzywa do użytku, nie psujemy całego kopczyka. Chrzan przechowuje się tak samo jak pietruszka, tylko powinien mieć zawsze piasek wilgotny. Marchew musi być suto piaskiem przesypana, aby się korzenie z sobą nie stykały, bo gnije. Kapustę chcąc świeżą w główkach przechować, należy każdą główkę szpagatem dobrze przymocować do grubszego sznura, uwiązanego do haków wzdłuż piwnicy, i tak je umieścić, aby jedna główka drugiej nie dotykała. Gdy piwnica sucha i przewiewna, główki takie dadzą się całą zimę zdrowo przechować.
W Październiku dużo jest jeszcze zajęcia: przygotować na zimę szczaw i pomidory, suszyć śliwki, gruszki i jabłka, marynować rydze, grzyby, korniszony, nasienniki i pikle, przygotować konserwy z gruszek i śliwek, powidła ze śliwek, które są wtenczas najlepsze, gdy śliwki z dojrzałości popękają, konfitury z arbuza, melona, gruszek, śliwek, anamsu, berberysu i głogu, nalewki z gruszek, śliwek i jarzębiny oraz sok z berberysu.
Przypominam również paniom, aby zamarynowały koperek na zimę. Obecnie sprzedają go na targach pękami; urządzenie tak mało potrzebuje zachodu, a jaki jest dobry i w wielu potrawach smak podnosi, gdy go się zawsze ma pod ręką.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1904

 

Rady na Maj.
Po niezbyt ciepłym Kwietniu zawitał nam Maj pogodniejszy, a z nim i nadzieja lepszych niż w roku zeszłym zbiorów. Początek Maja nie dostarcza nam jeszcze zbyt wiele nowalijek, mamy już jednak prócz szpinaku, szczawiu, sałaty i rzodkiewki sporo szparagów, raków, marchewki i kalarepki, a choć wszystko jeszcze drogie, dla tych jednak, co mogą płacić, jest bardzo pożądane. Najkłopotliwsza też to pora dla gospodyń z dyspozycyą obiadów, bo zimowe zapasy tak piwniczne jak śpiżarniane są już po większej części wyczerpane, a to, co z nich pozostało jest już niesmaczne, a nawet niekoniecznie zdrowe. W domach średniej zamożności mąka, kasza, kartofle i szpinak muszą na teraz zastąpić wszystkie inne jarzyny. Nabiału na targach mamy już obficie, a choć nie bardzo tanieje, jednak nieraz wiele innych braków może nam zastąpić.
W tym miesiącu powinny się zabiegłe gospodynie zaopatrzyć w masło na jesień i zimę, wiadomo bowiem, że masło zbierane w Maju i Czerwcu jest najlepsze i najtrwalsze, trzeba tylko umiejętnie go przechować. Przedewszystkiem nie skupować częściowo od kobiet, które każdą osełkę mają z innym smakiem i rozmaicie wyrobioną, ale starać się nabywać w dużych partyach z jednego udoju, po kilkanaście na raz funtów. Takie masło dobrze z maślanki wypłukane i z wody tak wyciśnięte, aby w niem jej nic nie pozostało, osolić mocno, a zachowa smak dobry do ostatniego kawałka. Najlepiej go przechowywać w kilkogarncowych garnkach kamiennych lub glinianych. Drewniane faski mniej są dobre, bo drzewo bywa czulsze na wszystkie wpływy powietrza.
Teraz przy większej obfitości mleka można robić sery na podpuszczę, a z mleka kwaśnego po zebraniu śmietany — sery zwyczajne, które czy to na sprzedaż, czy na podwieczorki dla ludzi, zawsze się dadzą spożytkować i pewny dochód przynieść mogą. Na tem też zależą na wsi najlepsze rządy kobiece, aby o ile można najmniej wydawać gotówki, i co tylko się da mieć w domu z własnej pracy i zabiegliwości, a nawet te produkcye tak powiększyć, aby i na sprzedaż część jakąś można było odłożyć.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Rady na Kwiecień.
Jeżeli Kwiecień w tym roku, będzie trochę cieplejszym, to panie na wsi będą miały dosyć dużo roboty w ogrodach, w domu zaś trzeba będzie zabrać się do sadzenia drobiu, a święta Wielkanocne, przypadające w końcu miesiąca niemało też potrzebują przygotowań. W początku tego miesiąca przygotować musimy mąkę do ciast, aby miała czas dobrze wyschnąć. Po trosze znów gromadzić jaja i masło, żeby wszystkiego nie pozostawić na ostatnią chwilę.
Dla pań w mieście mniej są święta uciążliwe, bo nie potrzebują robić tyle przygotowań co na wsi, zwłaszcza jeżeli same nie pieką i ograniczają się na zakupach w cukierni. Jest to bardzo wygodne, ale nieoszczędne, bo za te pieniądze, które się na ciasto cukierniane wyda, można mieć go o wiele więcej, gdy będzie w domu upieczone. A ile to przysporzy każdej gosposi zadowolenia, gdy nie żałując trudu sama sobie ciasto przygotuje. Najtrudniej raz spróbować. Więc panie, które posłuchają mojej rady, niechaj swoje zajęcia tak urządzą, aby wszystko we właściwej porze przysposobić.
Wszelkie prania i porządki w mieszkaniu, należy zrobić przed wielkim tygodniem, a te kilka ostatnich dni przed świętami pozostawić na pieczenie ciast, bo gdy rodzina jest dość liczna i zamożna sporo wszystkiego zrobić potrzeba. Najlepiej więc w poniedziałek i wtorek piec mazurki i ciasto bez drożdży, oraz przygotować wszystkie dodatki do ciasta drożdżowego, do którego zabrać się powinno w środę od rana, aby przez ten dzień wszystko popiec; we czwartek należy polukrować 1 poubierać, w piątek ugotować szynki, upiec niektóre pieczenie, pozostawiwszy tylko na sobotę uduszenie kiełbasy, ugotowanie jaj i upieczenie indyka.
Wogóle, wszelkie roboty na święta tak powinny być rozłożone, aby sama pani i jej całe otoczenie miało czas odpocząć i pójść na groby i rezurekcyę.
Radzę paniom przy robieniu porządków w mieszkaniu nie spieszyć się z wyjęciem dubeltowych okien, chociaż to tak przyjemnie się ich pozbyć, ale ludzie praktyczni przed końcem Kwietnia nie powinni ich usuwać; można jedynie oswobodzić je z opakowania zimowego, otworzyć, wyrzucić mech i watę, obmyć i poprzecierać szyby, a potem zamknąć napowrót i tylko wtedy, gdy słońce dogrzeje otwierać na parę godzin.
Na targach stragany coraz więcej pokrywają się zielonością; mamy szczaw i szpinak wcale już nie drogie, sałata w główkach jeszcze droga; za to liściasta o wiele tańsza, rzodkiewka jak zwykle inspektowa jest jeszcze droga, ale szczypiorek i różne zielone dodatki do rosołu są już w umiarkowanej cenie.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Rady na Czerwiec.
Ciepły i pogodny Maj wpływał dodatnio na rozwój wegetacyi. Na targach też coraz więcej przybywa nowalijek: sałata, szpinak, szczaw i szparagi ustępują pierwszeństwa marchewce, strączkom, kalarepce, kalafiorom, boćwinie i ogórkom. Nabiału też wszędzie jest pełno, chociaż ciągle trzyma się w cenie, a przecież zwykle w tej porze bywał najtańszy. Mleko kwaśne płacimy po 6—7 kop za kwartę, stanowi ono w czasie upałów zdrowy i przyjemny posiłek, a także używane bywa na chłodnik. Na chłodnik ten należy na 8 osób wziąć mleka kwaśnego wraz ze śmietaną, która na nim się ustała 3 kwarty. Rozbić tak, aby się jednolity gęsty płyn utworzył dodać do tego buraczki lub boćwinkę mięko ugotowane i zupełnie ostudzone, trochę koperku utartego z solą, a gdy kto lubi można dodać i szczypiorku, dodać kwartę wody zimnej lub kwasu barszczowego stosownie do smaku, osolić, wsypać łyżkę cukru a na końcu ogórków pokrajanych w kostkę, jaj na twardo ugotowanych, szyjek rakowych, cielęcej pieczeni w kostkę pokrajanej, nawet szynki surowej. Słowem wszelkiego pieczonego mięsa jakie się w domu znajduje, a całość będzie doskonała i nie zbyt kosztowna.
Po połowie Czerwca, mamy już poziomki i truskawki, z których smażyć trzeba konfitury i soki. (…)
Po połowie Czerwca agrest dobry już jest na konfiturę, na którą dobiera się zupełnie jeszcze niedojrzały, podługowaty, duży, gładki i mięsisty, bo z takiego tylko konfitura będzie ładna i nie łykowata.
Przy końcu Czerwca nadchodzi pora mięsa baraniego, które wybornym jest posiłkiem, dającym się przyrządzać w rozmaity sposób. Dobre mięso baranie powinno być czerwone i delikatnym białym łojem oblane. Chude blade i żylaste bywa często ze starego barana, z młodego jest delikatniejsze, ale nie można z niego otrzymać ładnych większych bez kości kawałków, bo młode barany są jeszcze nie wyrośnięte.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Rady na Sierpień. 
W miesiącu Sierpniu dużo zajęcia mają gospodynie, bo wszystkie letnie owoce są już dojrzałe. Wiśni czarnych z powodu późnych przymrozków mamy mniej niż lat poprzednich, i dlatego radzę paniom pospieszyć się z przygotowaniem wszystkiego, co z wiśni zrobić można. Gruszek, jabłek i innych owoców jest dość obficie. (…) W tym miesiącu najobficiej dostarczają na targi borówek i w tej porze bywają one najtańsze, która więc z pań jest w Warszawie niechaj korzysta i przygotuje z nich kompot na zimę. który do pieczystego jest bardzo dobry, a wymięszany przed podaniem z kilkoma łyżkami kwaśnej śmietany może nieraz leguminę zastąpić. Jabłka opadające teraz z drzew choć zwykle robaczywe i niezbyt dostałe, zdatne są po oczyszczeniu na galaretki, sery jabłeczne i marmelady. Gruszki i jabłka drobniejsze a dostałe można suszyć na zimę. Sierpień jest miesiącem ogórków, i od nich też przy bardzo małem ruchu handlowym powstała nazwa sezonu ogórkowego. Mamy też w tym roku obfitość ogórków ładnych i niedrogich, na zimę jednak należy je dopiero uprawiać po połowie Sierpnia, gdy upały przeminą, bo chłodne powietrze chroni je od gwałtownego zakiszenia i dlatego później są smaczniejsze. Teraz można robić konfiturę z ogórków, która swoją przezroczystością przy ładnym wyglądzie bardzo zdobi kompoty układane na salaterkach z różnych owoców w czasie przyjęć zimowych. W tym miesiącu należy robić konfitury, konserwy i marynaty z moreli, brzoskwiń, renklod, melonów i ananasów, oraz marynować korniszony. 
Przy końcu Sierpnia gdy nabiał z powodu ukończenia żniw mniej jest potrzebny na podwieczorki dla żniwiarzy, gosposie zabieglejsze muszą pomyśleć o zbieraniu masła na zimę, a panie na wsi mając więcej teraz mleka mogą urządzać sery doskonałe na podpuszce.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905

 

Rady na Wrzesień.
Lato zbliża się ku końcowi, a choć mamy ciepłe i pogodne dni, wieczory i ranki są już chłodne. Panie lubiące mieć wszystko wcześniej przygotowane, muszą pomyśleć o wydobyciu z letniego przechowania cieplejszych ubrań. Dużo zajęć czeka teraz panie domu: najpierw należy zająć się nauką dzieci, co jest kłopotem i wydatkiem nie małym; potem gruntownym porządkiem w mieszkaniu, a w końcu zapasami zimowymi, tak w śpiżarni jak i piwnicy.
(…)
Z ogórków w tym miesiącu należy urządzać: assię, konfiturę i kto lubi mizerję na zimę? Na assię najlepsze ogórki zielone, mające dużo mięsa a mało pestek; z nasienników assia bywa zwykle miękka. Na konfiturę dobierać również ogórki zielone i mięsiste. Na mizerję wybierać ogórki długie wężowe z niebardzo rozwiniętemi pestkami. Najlepiej przechowują się takie ogórki, obrane, i w całości ułożone w warstwach soli tak, aby jeden do drugiego nie dotykał.
Borówek mamy w tym roku obfitość i przez to są niedrogie, można więc przyrządzać je na różne sposoby. Jest to najtańszy i bardzo smaczny kompot do pieczystego, można więc przygotować go w dużych ilościach.
Grzybów powinno być w tym roku dużo, chociaż w Warszawie cena ich jest zwykle dosyć wysoka.
Panie, które nie miały sposobności przygotować konfitur i kompotów, mogą teraz powetować to sobie choć w części smażąc konfitury z jeżyn, gruszek, śliwek, brzoskwiń, jabłek, melona, arbuza, ananasu i berberysu, kompoty zaś ze śliwek i brzoskwiń -galaretki z jabłek, jabłeczne sery, gruszki i śliw ki w occie lub w winie.
Przy końcu tego miesiąca trzeba marynować: szczaw, koperek, pomidory, szczególniej te ostatnie mające tak rozliczne zastosowanie w gospodarstwie.
Miewamy też zwykle na jesieni obfitość niedrogich kalafiorów. Radzę więc paniom suszyć je na zimę, bo rosoły z dodaniem ich o wiele są smaczniejsze.

Paulina Szumlańska, Rady gospodarskie, w: „Tygodnik Mód i Powieści”, 1905